poddaję właśnie pestki stratyfikacji. Niestety pierwsza partia spleśniała, bo robiłam według instrukcji, która w moim przypadku nie zadziałała, dlatego robię teraz według własnej interpretacji, mianowicie codziennie zmieniam mokry ręcznik, aby nie wdała się pleśń, działa, pestki wypuszczają pędy i są zdrowe.
Pytanie, co dzieje się z pędami? Wyczytałam, że można sadzić dopiero gdy są długości pestki, ale te nabrały koloru. Domyślam się, że skorupki pestek farbują, ale czy to jakoś wpłynie na jakość drzewka? Mogą się nie przyjąć? Może powinnam uciąć zabarwione końcówki?