Kochana

,ja ci bardzo dziękuję ,że pomyślałaś o mnie. Jednak chyba nie będzie takiej potrzeby. Dostałam telefon i adres do szkółki znajomego mojej sąsiadki w Szczygłach i okazuje się że mają, bo u nich tunele ogrzewane. On mieszkał kiedyś obok nas i przyjaźnił się z Jej synem. Jaki to świat mały. Trochę dalej za miasto trzeba pojechać ,ale co tam. Jakoś tak specjalnie dużo nie potrzebuję i mam na myśli te pstrokate ,na dwór, wzorem domowych kalatei, maranty czy begonii .Mam kilka konkretnych ulubionych.
Jedne mniej pasują ,inne bardziej, albo kolor ,albo kształt liści. Dwa razy miałam takie ,nie łatwo je lokalnie dostać.
Mają też inne dobra i nie wiem ,czy nie wsiąknę np z hostami czy liliowcami .Kwiaty na rabaty ,tak mają w nazwie .Nie tak łatwo trzymać w ryzach chciejstwa i budżet

Bardzo chętnie za to zobaczę jakie rosną u Ciebie .

Wczoraj dalej wiatr ,ale i co gorsza zimno. Miałam obawy czy nie przymrozi w nocy. Taki rolecoster. Pelargonie i skrzyneczki co są - poszły do domu na noc. Gorzej w warzywniku. W pomidorowym domku zawsze jest coś do zrobienia Po południu jeszcze sadzenie,/a i tak róże zostały w doniczkach, bo chciałam solidnie to zrobić/ rozbolała mnie głowa , a rano obudziłam się z katarem. Zamówiłam u Hyżego to co chciałam ,bo szybko oferty robią się niedostępne .Mają nawał wysyłek i jest 10 dni oczekiwania. Może to i dobrze. Syn kupił dwa wory ziemi i nie wiem czy starczy. Mam jeszcze trochę kompostu, tylko jakoś tak czasem nie chce mi się taszczyć. Nie wszystko jest zgodnie z planem ,tak jak chciałam. Tak to jest -życie. We wtorek mam stresujący wyjazd i trzeba trochę logistyki. Jak przetrwam ten mini nawał obowiązków ,to może wreszcie będę miała czas i przyjemność z ogrodu. Już słyszę głosy ,że mnie nie ma więcej w domu niż jestem ,a priorytetem są inne sprawy. Dochodzą jeszcze poważne , rodzinne perypetie ze zdrowiem ,bo każdy z tym się boryka i trzeba pomagać. Wychodzi jak to człowiek jest niezbędny, że potrzebny i logistycznie trzeba wszystko poskładać i jest tego trochę. Okazuje się że czas kosztuje jednak i da się to przeliczyć na konkret. Przecież dziś wszystko można kupić i po co się męczyć i ciągle jęczysz, po co wszystko w biegu. No głupia ja. Jednak dom trzeba ogarnąć ,bo od razu widać zaniedbania i robią się zaległości. Coś kosztem czegoś i na dłuższą metę się nie da. Zwariować można. Telefon jak natręt dzwoni i nie chce milczeć .Nie raz mam ochotę wyłączyć i być niewidzialna . Sory ,że tak marudzę choć obiecałam tego nie robić

,podobno narzekanie to nasz sport narodowy ,czy jakoś tak

Na saharę w puste miejsca zamiast malw póki co. Jak maki przekwitną trochę koloru na potem się przyda, słonecznice pasują więc może dosadzimy...
Róże pod winogronem , grunt trzeba wygładzić i poczekać aż urośnie i znów będzie spokój na kilka lat mam nadzieję
irysy takie ,bo jakie inne ja lubię; albo ciemne ,albo kontrastowe ,albo pstrokate ,no jakie by inne ,te odcienie niebieskiego; jak woda ,chmury

Najlepszy EM ;przecież tu były tulipany a teraz irysy jakim cudem ,no dowcipniś-te i te rosną obok ,ale nie kwitną razem ,a potem tekst ,liście ,to liście ;ręce opadają

,dobrze ze różnice w kwiatach pamięta -tulipany ładniejsze ,ło matko i córko
Tu jako barwna plama ,żółta oczywiście
no i ona ,rozkwitła sobie gdy było cieplej ,a teraz jest zimno i ta czerwona sukieneczka tak szybko nie straci urody i przyciąga w plener ,tylko podziwiających mniej ,bo wieje ...
Orliki. Tylko ciemne się panoszą ,a już różowe dosadzałam ,no to jeszcze raz od nowa POLSKA ludowa
Gailardie po podzieleniu ładnie się spisują
Ciekawe jakie rudbekie się wysiały ,bo te przy liliowcu niestety nie, mamy tylko za siatką ,gdyby te się wysiały
, a tak zawsze loteria, zobaczymy ....
Tutaj taki ,inne złocienie mniej odporne ,amba fatima były i ni ma ,albo coś mi umkneło Hosty eksmitowane za siatkę dają radę
i na koniec wielka porażka ,co tu zrobić ,by oddzielić i nie zniszczyć