• Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT: Zabezpieczenie warzyw przed psem

Zabezpieczenie warzyw przed psem 08 Lut 2017 22:10 #522384

  • tilia66
  • tilia66's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 1469
  • Otrzymane dziękuję: 1582
Cóż, w naszej historii były takie czasy kiedy i ludzie byli dyscyplinowani prądem płynącym w drutach kolczastych, a wszystko zaczyna się jednakowo -od łyczka do rzemyczka-, na końcu kłopotliwy pies może dostać łopata w głowę, albo w lesie postronek do drzewa. Człowiek bogiem jest przecież. Sorry za gorzkie słowa, ale coraz dalej mi do ludzi.
Zielonajagoda w ogrodzie.

Pozdrawiam Iwona.
Za tę wiadomość podziękował(a): Marzenka, Adasiowa


Zabezpieczenie warzyw przed psem 08 Lut 2017 22:22 #522387

  • CHI
  • CHI's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 723
  • Otrzymane dziękuję: 1292
Marzenko szanuję zdanie każdego i nie zmuszam nikogo do używania obroży na psie.
Jeśli juz to zachęcam do spróbowania na sobie...

Bo nie rozumiem, jak można akceptując pasucha elektrycznego całkowicie potępiać obrożę elektryczną, która działa na identycznej zasadzie tylko ma dużo mniejszą moc...

Zwierzeta w rzeźni są zabijane - bo jemy mieso. I jako miesożerna zgadzam się z tym. A czy jakieś zbijanie zwierzat jest humanitarne? Jak byłam na praktykach w rzeźni (jestem po zootechnice) to ogłuszali krowy pistoletem na metalowy bolec. Nie wiem co jest bardziej czy mniej "humanitarne". I - jako ciekawostka - czy wiesz, w którym momencie zwierze "wie"? Jak człowiek patrzy na krowę i mówi, że ta.. Łzy zaczynają jej lecieć...

Odbiegamy od tematu..

Tyle, że Ty masz swoje zdanie, które jak pisałam sznuję, a ja mam problem i "się gryzę" - jak oduczyć młodą bulkę zagryzania trznadli... Co jest ważniejsze - życie tego małego ptaszka czy "rozrywka" mojego psa? Załatwiła juz 2. W locie... Obroża z dzwoneczkiem nie wchodzi w grę - przy zabawach stada wytrzyma max 5 min...
Ostatnio zmieniany: 08 Lut 2017 22:25 przez CHI.
Za tę wiadomość podziękował(a): Marzenka

Zabezpieczenie warzyw przed psem 08 Lut 2017 22:37 #522390

  • Marzenka
  • Marzenka's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 1108
  • Otrzymane dziękuję: 512
Małgosiu ja mięsożerna nie jestem, nie dzielę zwierząt na te do głskania i na te do zabijania. Niestety wiem co się dzieje w rzeżniach, ubojnich drobiu i na fermach zwierząt futerkowych.

Ja rozumiem, że jest problem z psem - tutaj może trzeba poszukać rady behawiorysty? Moja Tośka namiętnie wykopuje spod ziemi krety i chce się nimi bawić - oczywiście kret jest wywożony przez sąsiadów poza ogród działkowy. Oglądałam takie programy z psim psychologiem - Cezarem ( chyba pomyliłam imię), fajnie radził sobie z trudnymi przypadkami - jedno co utkwiło mi w pamięci to to,że zawsze dezorientował psa w momencie gdzy zwierzak chciał zrobić coś nieodpowiedniego - może poszukaj archiwalnych odcinków?

Miałam przez 18 lat sunię kundelka znalezioną w śmietniku. Mikusia z upodobaniem kładła się na świeżo wysadzonych sadzonkach kwiatów czy warzyw... Czasami miałyśmy trudne "rozmowy". Była przekochanym psem, mimo psot na działce - ganiała koty, niszczyła rośliny, kopała doły - jakoś dałam radę ją ogarnąć bez bicia, obroży i pastuchów elektrycznych czy innych wynalazków.
Za tę wiadomość podziękował(a): CHI

Zabezpieczenie warzyw przed psem 08 Lut 2017 23:39 #522402

  • MagdaH
  • MagdaH's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Uzależnienie roślinne silniejsze jest niż inne
  • Posty: 1131
  • Otrzymane dziękuję: 1033
CHI wrote:
[...] A co do prowadzania dzieci na szelkach i na smyczy - to widziałam to w Czechach. I jestem za. Takie do 4 lat, a już obowiązkowo prowadzone przez babcie, dziadków. Nigdy nie wiadomo, co takiemu maleństwu strzeli do główki, a potem rozpacz... [...]

Ja też jestem za prowadzaniem małych dzieci na smyczy...Może to i dziwnie brzmi, ale kilka lat temu w moim mieście doszło do tragedii: był czerwiec, przed blokiem babcia z wnuczkiem, 5 letnim, oczekiwali na powrót mamy małego. Kiedy ta już postawiła auto na parkingu, zawołała synka, żeby mu pomachać. Chłopczyk wyrwał rączkę z babcinej spoconej ręki i - chcąc do mamy - wbiegł pod auto, które go wyrzuciło w górę, po czym upadł na jezdnię i przejechał go następny. I wszystko to na oczach mamy i babci!!! Gdyby miał założone szelki ze smyczą...

Sama miałam przypadek, gdzie kobieta z małą dziewczynką przebiegła przez zebrę, właściwie już na czerwonym, ja mając zielone ruszyłam, a tu nagle mała wyrosła mi przed maską na pasach. Dobrze, że dopiero ruszałam, takie sytuacje bardziej na mnie działają, niż wszystkie znaki i przepisy razem wzięte. Od tamtej chwili absolutnie przed każdym przejściem dla pieszych zwalniam...
Ostatnio zmieniany: 08 Lut 2017 23:40 przez MagdaH.
Za tę wiadomość podziękował(a): dala, markussch01, Łatka

  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3
Wygenerowano w 0.099 sekundy
Zasilane przez: Kunena Forum