Ostatnie dni ryłam w ogrodzie i z tęsknotą patrzyłam na lasek. Kilkakrotnie obszczekały mnie psy towarzyszące zbieraczom grzybów w moim lesie.
Zerwałam się rano z myślą, że muszę na grzyby, u mnie przewinęło się sporo osób, więc pojechałam do lasku prawdziwkowego. I się nie zawiodłam. W ciągu godziny nazbierałam koszyk z czubem, a ostatnie małe maślaczki upychałam do kieszeni.
Borowiki rosły rodzinnie, rozdeptałam dwa i dopiero zajarzyłam, że trzeba oglądać każde wzniesienie...
Prawdziwy przyjaciel okazuje miłość przez cały czas i jest bratem, na którym można polegać w chwilach udręki.
2026 rok .
‐
Zdjęcia objęte ochroną praw autorskich .
Na podstawie Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
Wszelkie pobieranie i udostępnianie tylko za zgodą autora .
Odrabiałem zaległości przez cały tydzień i nie było czasu sprawdzić co tam w górach. Nie tęskniłem zbytnio, bo sprawdzałem codziennie temp w okolicach, które odwiedzam i każdej nocy był spory przymrozek.
W końcu dzisiaj nie wytrzymałem i pomimo gęstej mgły, -2 rano, poczekałem aż porządnie przyświeci słońce i myk!
Miałem zamówienie na rydze, a konkretnie na Mleczaje Jodłowe i tutaj się na chwilę zatrzymam.
To te właśnie mleczaje są głównym aktorem na święcie Rydza, jakie corocznie odbywa się w Wysowej, na które zjeżdża się spora ilość miłośników z całej Polski. Jeżeli ktoś jest z daleka, to lepiej sobie zarezerwować lokum pół roku wcześniej, bo później nie ma szans.
To z tego mleczaja robi się różniste potrawy w królestwie Rydzów w Wysowej. Nie z Mleczaja rydza, a właśnie z Mleczaja Jodłowego.Oto kilka z nich, proponuję spróbować
To z tego mleczaja robią słynne kiszone Rydze z Wysowa. To ten produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych w dniu 2017-08-11 W kategorii Inne produkty W województwie woj. małopolskim
Kiedyś komunikowałem się z przedstawicielką Stowarzyszenia na grzyby pl. To stowarzyszenie zabezpiecza wiele imprez, tworząc m.in pokazy grzybów występujących w danym regionie. Mające w swoich szeregach mykologów i znawców grzybów. To u nich można uzyskać szkolenia ze znajomości grzybów i.t.p.
Zapytałem z którego mleczaja są te pyszne, słynne potrawy. Pozwolę sobie zacytować część odpowiedzi.(Dziękuję Pani Barbaro)
" w imieniu stowarzyszenia dziękuję za pytanie
Rydze (czyli mleczaje) są grzybami mikoryzowymi. Mleczaj rydz mikoryzuje z sosną, mleczaj świerkowy ze świerkiem, mleczaj jodłowy (w wielu atlasach nadal figuruje jako późnojesienny) z jodłą. W okolicach Wysowej sosny są rzadkością, więc oczywiście dominuje mleczaj jodłowy. Wysowskie kiszone są głównie z jodłowych, bo o sosnowe (Lactarius deliciosus) trudno.
W czasie Święta Rydza zbierane są wszystkie z pomarańczowym mleczkiem. Dominują jodłowe, trafiają się świerkowe i pojedyncze sosnowe (m. rydz).
Smak - sprawa indywidualna; różne osoby różnie odbierają, poza tym jednemu smakuje, drugiemu nie. Jeżeli chodzi o goryczkę w smaku przetworzonych (mrożonych, kiszonych, rzadziej marynowanych) rydzów (rozumiejąc jako rydze wszystkie z pomarańczowym mleczkiem) - sprawa jest dość prosta. Aby uniknąć tej goryczy, trzeba je po prostu zblanszować. Większość domowych przetwórców zanim wrzuci do zalewy octowej - obgotowuje grzyby (choćby 1-2 minuty), dzięki czemu pozbywa się tej goryczki. Ale zamrożenie świeżych, niezblanszowanych rydzów (albo kurek) - to gwarancja goryczy. Do kiszenia też należy zblanszować.
Druga możliwość występowania goryczy to po prostu stare owocniki. Szczerze mówiąc, nie wiem, czy blanszowanie im pomoże. Wszystkie atlasy, publikacje naukowe i "wszyscy święci" od kulinariów polecają nie zbierać owocników starych i przejrzałych... To samo dotyczy przemrożonych, przesuszonych, zaatakowanych grzybami pasożytniczymi. Wszystkie powyższe trzeba traktować tak samo jak nieświeże mięso, albo rybę. Po prostu się psują i mogą (poza kiepskim smakiem) spowodować zatrucie pokarmowe, takie samo jak po zjedzeniu np. nieświeżej kaszanki, kiełbasy czy ryby.
Pozostaje pytanie jak długo blanszować. Po wrzuceniu rydzów czy kurek na wrzątek, trzeba poczekać aż woda ponownie zawrze. Potem odczekać 15-30 sekund i odcedzić. Za długo - wypłukuje się smak., grzyby "flaczeją". Fachowcy mówili mi, że jak po wrzuceniu rydzów woda zawrze i 2 razy je obróci, to dość."
Od siebie dodam, że sam jem wszystkie gatunki tych mleczaji przy odpowiednim przyrządzeniu nie czuć żadnej różnicy. Są osoby, które jadły wszystkie odmiany i do tej pory nie wiedzą, że są różne podgatunki. No i są osoby(na tym forum również), które uważają te mleczaje z pyszne
Powrócę do dzisiejszego wypadu. W lesie jestem 9:30. Na polach jeszcze trawa twarda jak patyki. W lesie nie czuć przymrozku.
Zaraz przy wejściu spotykam kobietę z połową reklamówki prawdziwków wracającą do domu.
Ogólnie spotkałem dzisiaj więcej osób niż w sezonie.
Zanim dojdę do miejscówki rydzowej, sprawdzam przy potokach. Ostatnio nie było. Dzisiaj są, widzę
Ale widzę również młode Borowiki
I tu powstaje dylemat. Prawdziwki, czy rydze (mleczaje jodłowe)?
Decyzja zapadła - jedno i drugie. Rydze do kosza, Prawdziwki do torby
Widzę jeszcze mnóstwo Opieńki Miodowej. Jest wszędzie! Niestety, nie mam dzisiaj na nią miejsca.
Przy rydzach spotykam kolejną Gąskę. Daleką krewną zielonki, a bliziutką przedstawianej kiedyś gąski niekształtnej, to gąska ziemnistoblaszkowa. Różni się od siostry zamszowym kapelusikiem.
Widać działalność grzybiarzy. Dużo przez ten tydzień mojej nieobecności nakosili prawdziwków. Świadczą o tym końcówki trzonów porozrzucane po całym lesie.
Jeszcze kilka lat temu ciężko tu było spotkać zwolennika grzybobrania, a w tej chwili są wręcz wdeptane ścieżki wzdłuż grzybodajnych stoków.
Rydze na razie zostawiam w spokoju. Poluję na szlachcice. Bardzo zamaskowane i znowu jak kiedyś z liściem, tym razem kamień, z jednej strony
z boku
po poniesieniu skrytki i usunięciu maskowania
Kolejne zamaskowane
Ten mógłby być dzisiejszym misterem
CDN
Pozdrawiam,
Jacek
Ostatnio zmieniany: 25 Paź 2024 21:42 przez jack90.
Kosz szybko się zapełnia, bo nie dość, że grzybki wszystkie zdrowe, to kilka wpadło większych.
Mam blisko do auta. Wysypuję grzybki i wracam po Rydze
Po drodze jeszcze kilka prawych
Stosunek kapelusza do trzonu 1:4
Dochodzę do miejscówki z zeszłego tygodnia, a tu.... Porażka!! Mało odrosło, a na dodatek ktoś mnie uprzedził! Same kikuty
Druga miejscówka. Jest dość sporo, koszyk się dopełnia. Wyjmuję torbę i schodzę do wąwozu wyrzeźbionego przez potok, Nareszcie spotykam Salamandrę. Myślałem, że już poszły lulać
Idę potokiem w stronę auta i zbieram. Torba też już pełna. Myję pomarańczowe paluchy w potoku i jadę do domu. Po drodze do znajomych, zostawiam grzyby. Zabieram 3 największe borowiki. Rydzów dzisiaj nie brałem, bo już by mi się nie chciało wyciągać zestawu do pieczenia.(butla z gazem i stara patelnia
(kosz na stole już się nie zmieścił )
Znów będzie post grzybowy, bo zaległości nadal sporo, ale przypilnuję pogodę i jak będzie nieodpowiednia do wykonywanej pracy, to wtedy jeszcze skoczę
Pozdrawiam,
Jacek
Ostatnio zmieniany: 25 Paź 2024 20:12 przez jack90.
Jacku jesteś takim dobrym duchem grzybowym. Już napisałam o tym, że takie ilości przechodzą moje wyobrażenia.
Bogusiu, ciężko ocenić jaki to jest grzyb, co ma pod brzuszkiem?
Dziś znów zrobiłam godzinny wypad w kolejne lasy. W pierwszym trochę borowikowych maluchów, w drugim kilka maślaczków, rydzów i cztery starsze borowiki. Teraz ze trzy dni przerwy, a we wtorek zobaczę czy jeszcze coś będzie.
Na razie szaleństwo grzybowe minęło i nie ma samochodów porzuconych przy drodze. Trzy lata temu był remont dróg: na skraju asfaltu z obydwu stron jezdni jest linia ciągła, ludzie nie zważając na to zostawiają samochody na poboczu, posypały się mandaty...
Widać różnice w wyglądzie borowików Jacka i Lucindy.
U Jacka przeważa podgatunek borowika szlachetnego, borowik świerkowy, który przypomina bardziej borowika sosnowego. U Lucindy borowiki mają jaśniejsze kapelusze (typowe dla borowika szlachetnego).
Na północ od Warszawy panuje susza hydrologiczna. Trzy tygodnie temu był mały wysyp szlachetnego, natomiast sosnowy nie pojawił się w ogóle. Występuje on przeważnie w młodnikach sosnowych z cienką warstwą próchnicy.
W moich, górskich miejscówkach jadalnych borowików można znaleźć kilka odmian. Nawet na ostatnim zdjęciu na stole leżały dwa znalezione w sąsiedztwie brzóz i jodeł. Rzadko są zaczerwione. Takie jasne z cienkimi nogami. Najprawdopodobniej, że to szlachetne, odmiana brzozowa, . Szlachetne są różne, bo grzyb ten tworzy mikoryzę z licznymi gatunkami drzew, zarówno liściastych jak i iglastych. Jednak głównie ze świerkami i jodłami, dlatego najobficiej występuje w górskich drzewostanach świerkowych i jodłowych.
Ja największe ilości pozyskuję w jodłach. Nieraz jeszcze nigdzie nie ma słychu, ani widu, a jodły już raczą pięknymi boletuskami. No może tylko "usiatki" je wyprzedzają, ale usiatki, jak to usiatki - pierwsze, ale prawie zawsze robaczywe. Zbieram też w bukach, grabach i dlatego mam porównanie, jak mogą być różne w wyglądzie.
Spotykam również Krasnoborowiki ceglastopore (jest bardzo dużo, ale nie zbieram), Górskie Masłoborowiki (nie zbieram , bo szkoda ) Ciemnobrązowe (widziałem tylko dwa, w zeszłym roku), Usiatkowane (pierwsze wysypy). A raz widziałem, ale nie dam sobie ręki obciąć - Żonkilowego.
Sosnowego nigdy w górach nie znalazłem, nie ten drzewostan, ale za to często w moich nizinnych miejscówkach, są piękniutkie
Pozdrawiam,
Jacek
Ostatnio zmieniany: 26 Paź 2024 22:16 przez jack90.
Możliwe, że jest to purchawka oczkowana, albo purchaweczka spłaszczona
Podpieram się tylko atlasem, bo niestety oprócz Czasznicy innych purchawek nie zbieram.
Pozdrawiam,
Jacek
Ostatnio zmieniany: 27 Paź 2024 06:00 przez jack90.
Ja również wczoraj odbyłem podróż do lasu w trójkę.Zbiory udane jak w ub. sobotę .Poz zakończeniu zbierania podzielilisśmy grzybki dla rodzinki.Z 5 kosyków zostało 2 do domu .Resztę oddaliśmy dla synowej i córki.We wzorajszym zbiorze znalazłem po raz trzeci w tym samym lesie borowika sosnowego.U mnie ten osobnik nie występuje.Niestety nie wszystkie zdjęcia mi wyszły.
Dwa pierwsze to borowiki,trzecie zdjęcie do rzeczywiście sarniaki.Osobiście ich nie nie jadłem ale widzę ,że dużo osób-grzybiarzy je zbiera.Moja znajomość tego grzyba wynika z opowiadań znajomych .Zdjęcie zrobiłem .bo taka grupka bardzo ładnie wyglądała.Dodam,że u mnie ich nie ma,a te okazy pochodzą z lubuskiego.Pamiętam,że jeszcze ok.3-4 lat w tym województwie były pod ścisłą ochroną.Jak jest teraz nie wiem ale wydaje mi się,że już nie są chronione.Najgorsze w tym wzystkim to to,że da się zauważyć zwykłe chamstwo antygrzybiarzy.Dużo takich kolonii po kilkanaście grzybków były skopane i zdeptane.Brak określenia.
Pozdrawiam Józek!!
Ostatnio zmieniany: 27 Paź 2024 17:26 przez Krecik stary.
Zgadzam się z Tobą Józku, brak określenia... Zastanawiam się czy ludzie tak odreagowują swoje problemy, wyżywając się na grzybach w lesie. A może tak okazują emocje związane z niepowodzeniem w zbieraniu, nie wiem. Też już o tym pisałam.
Po wczorajszym ciężkim dniu w ogrodzie, poszłam na długo w lasy. Pogoda piękna, więc można było naładować baterie i pobyć ze sobą i naturą.
Do koszyka wpadło kilka grzybków, zbieranie działa na mnie kojąco, jest fascynujące i zaskakujące.
Moment właściwy uchwycić niełatwo, bo rosną one szybko. Najpiękniejsze i najwartościowsze to te najmłodsze, które karmione są bezpośrednio przez same pieńki. Mają grube, pękate nóżki, niczym małe prawdziweczki.
Prawdziwy przyjaciel okazuje miłość przez cały czas i jest bratem, na którym można polegać w chwilach udręki.
2026 rok .
‐
Zdjęcia objęte ochroną praw autorskich .
Na podstawie Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
Wszelkie pobieranie i udostępnianie tylko za zgodą autora .