Na początku on jest ciemny, tak jak w poście
#894057 a później jaśnieje. I rośnie

U mnie też syberyjskie w stanie zejściowym, nic nie poradzę, susza rok po roku, jakieś incydenty deszczowe jak w ubiegłym roku tego nie zmienią.
A niedawno w mieście jak byłam w szpitalu na kontroli, widziałam na miejskich rabatach wspaniałe syberyjskie w wielkich kępach, pomieszane z różową firletką i czymś żółtym a susza aż strach. No i czemu?? Nie to żebym zazdrościła.
Dzisiaj doszlusował kolejny bordowy, Obsessed, nie tak ładny jak potrafi być ale dobrze że jest; zdjęcie w pochmurny poranek i przed chwilą:
Undercurrent:
Czekałam na Babbling Brook ale z okna słabo widać a siostra nawet nie zauważyła że w kępie Betty Simon przyczaiło się coś innego:
Betty ma pąki w kolorze lila, nie niebieskie

Ale wydawało mi się że Babbling miał więcej łodyg kwiatowych

Tuż obok Ocelot, lepsze zdjęcie aparatem:
Wyjątkowo urodziwy w wieczornym słońcu Comfort & Joy:
Rano zwłaszcza gdy jest pochmurno nie widać tej jego urody:
Zresztą wszystkie zdjęcia robione rano to takie smutasy, jednak słońce to życie. Nawet taki mega kolorowy Supreme Sultan:
Albo Filon:
Albo Bride`s Blush:
Nawet zwykle radosna Betty; dla mnie to cenna odmiana bo chociaż pozbawiona bajerów kwitnie chętnie, obficie i zdrowo się rozrasta:
Gilt by Association:
Autumn Riesling:
Dosadziłam mu Sea Power żeby się ładnie komponowały ale on jeszcze nie kwitnie za to kwitnie Włoszka, trzeba będzie je rozsadzić bo są zbyt podobne i do tego kwitną w tym samym czasie. Włoszka to prawdziwa ślicznotka:
Jak się dobrze przyjrzeć to się jednak różni od AR ale z daleka na rabacie wyglądają tak samo. Ale nie samymi irysami żyje człowiek; w pojemnikach wciąż bratki chociaż dano miało ich nie być. Rozrosły się i zaczynają się pokładać, najwyższy czas dokonać zmian:
Goździki, pierwsze kwiaty na dolnym piętrze a nowe pąki na górze:
Obfociłam to do czego udało mi się dotrzeć; róże wewnątrz ogrodzenia się załapały, to Mary:
Inne nie mogą pochwalić się tyloma pąkami, z wyjątkiem Luizy:
(Za kompostownikiem widać kwitnące kolkwicje, szczerze mnie to dziwi skoro nawet bzy pozasuszały już duże gotowe do otwarcia pąki). Trochę pąków jeszcze na Lagunie:
I trochę na Madame:
Stosunkowo dużo też ma Golden Gate ale pąki w większości jeszcze małe:
Powoli zaczyna Russelliana:
Inne mniej lub bardziej źle (z naciskiem na źle). Artemis nie ma prawie nic:
Ale chociaż ma liście a hołubiona Sympathia to prawie nieboszczyk:
Tu nie zdążyłam wykosić trawy. Powojnik też nie wygląda w sposób który można by określić okazały:
A na rabacie, standardowo. Schnie w szybkim tempie. Miss Mary jedyny pąk z dziewięciu:
Słabiusieńko odporne na suszę bodziszki:
Czym żyją złocienie??
Za Alexandrą z drugiej strony wyrosła samosiejka orlika, byłam ciekawa koloru i oto on, czysto biały:
I świetnie bo białego dotąd nie miałam. Pierwszy z przyniesionych hipków zakwitł:
Co się dzieje w tunelu to wielka niewiadoma.