TEMAT: Trochę wszystkiego czyli Ogród Mimbli

Trochę wszystkiego czyli Ogród Mimbli 02 Kwi 2026 20:11 #891867

  • Mimbla
  • Mimbla's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Dobrego dnia :)
  • Posty: 1555
  • Otrzymane dziękuję: 5340
E,Aniu, to raczej chyba przypadek i łut szczęścia :lol: Żaden ja agapantowy znawca, raczej freblówka. Twoje irysy nie tylko przeżyją ale przy odrobinie szczęścia też zakwitną, przecież zawiązały już pąki kwiatowe w poprzednim sezonie. Jedynie gdyby miały problem z ukorzenieniem się na nowym miejscu, nie wiem, susza, albo podrycie przez kreta jak u mnie albo inne przypadki losowe, mogło by im się nie udać zakwitnąć ale żywota nie stracą.
Co do drzewiastych piwonii, szczerze podziwiam, te wielgaśne kwiaty! Ale nie mam miejsca gdzie mogłyby dosłownie i w przenośni zapuścić korzenie... Będę sobie podziwiać Twoje, a jest co :bravo:
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka, Bobka


Zielone okna z estimeble.pl

Trochę wszystkiego czyli Ogród Mimbli 04 Kwi 2026 16:03 #891914

  • Mimbla
  • Mimbla's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Dobrego dnia :)
  • Posty: 1555
  • Otrzymane dziękuję: 5340
Kochani, wiosennego ciepła w sercach dla Wszystkich :) Niech nowe Życie które właśnie się zaczyna napełni nas wszystkich pokojem i radością.

Za tę wiadomość podziękował(a): Fafka, Łatka, Nimfa, Perełka, ewakatarzyna, Babcia Ala, Bobka, Chiarodiluna

Trochę wszystkiego czyli Ogród Mimbli 07 Kwi 2026 14:38 #892023

  • Mimbla
  • Mimbla's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Dobrego dnia :)
  • Posty: 1555
  • Otrzymane dziękuję: 5340
Skubany, poszedł na całość :mad2:











Nornice, krety, mróz, susza. Co ja tu mogę mieć? I jeszcze mrówki, są już gniazda w piwoniach. I jeszcze wieje jak głupie już któryś dzień, zabrało całą nową korę którą rozsypałam tydzień temu bo przecież ja nie wiem co robić z kasą :angry: Ładnie się sezon zaczyna.

Rabata jeszcze w spokojną aurę parę dni temu, mimo zimnych nocy coś tam jednak podrosło:



Zdecydowanie nie w guście nornic, Yellow Bruce:



I takie tam różne:











Niektóre róże mają już liście:





Morela:



Te w donicy, mrówki jednak nie dały rady ich wykończyć chociaż zrobiły co mogły; powinny być cztery razy większe:



Mam pełno samosiejek orlików, ostróżek, maków, szałwii. Nasiona wysypują się tu gdzie gromadzę wycięte suche łodygi jesienią a jak siałam nowe ostróżki z paczki to nie wzeszła ani jedna i to przez kilka lat z rzędu:





Muszę coś wymyślić z tym kretem, zniszczy mi wszystko. Coś milszego, Chojraczek; najszybszy pies na osiedlu jak mówią Asia i Marcin, nikt nie jest w stanie go dogonić:

Ostatnio zmieniany: 07 Kwi 2026 14:43 przez Mimbla.
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka, Nimfa, Perełka, ewakatarzyna, Babcia Ala, Bobka, doras, Rumianek

Trochę wszystkiego czyli Ogród Mimbli 07 Kwi 2026 20:27 #892028

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 22636
  • Otrzymane dziękuję: 95942
Mirko, jak ja Ci zazdroszczę tej jasnej, przepuszczalnej gleby! :blink: Mów sobie, co chcesz, że wysycha, jednak nawodnić da się, niech i sporym kosztem i wysiłkiem, a weź odwodnij bryły gliny...
Drugie, co mi wyciągnęło oczy z orbit, to siewki ostróżek. Z sianiem z kupionych (ale i swoich) nasion mam dokładnie tak, jak opisałaś, poddałam się definitywnie. Kupuję sadzonki, co którejś udaje się przeżyć wiek niemowlęcy. Najgorsze, że kręcą mnie odmiany trudne łamane przez niemożliwe do nabycia... :jeez:
Piecholek arcysympatyczny, czuję podskórnie, że ma w puli genetycznej spadek po jakimś beagle, zwłaszcza że szybki i nie daje się łapać. A nie poluje na gryzonie? Bo moja Łacia, serduszko moje, umiała wykopać gniazdo nornic pół metra pod ziemią. I nornice "byli, ale wyszli".
Za tę wiadomość podziękował(a): ewakatarzyna, Babcia Ala

Trochę wszystkiego czyli Ogród Mimbli 07 Kwi 2026 21:21 #892031

  • Mimbla
  • Mimbla's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Dobrego dnia :)
  • Posty: 1555
  • Otrzymane dziękuję: 5340
Chojraczek jest przesympatyczny, ulubieniec wszystkich. Marcin mówi że on ma specjalne "mięśnie żebracze w "twarzy" :lol: Potrafi tak patrzeć na jedzącego że oddałoby mu się ostatni kęs. Ja gdyby był mój pewnie utuczylabym go na beczkę bo mam miękkie serce. Młodzi wzięli go że schroniska zaraz po ślubie, był wtedy małym szczeniaczkiem.
Za tę wiadomość podziękował(a): Perełka, ewakatarzyna, Babcia Ala, Rumianek

Trochę wszystkiego czyli Ogród Mimbli 07 Kwi 2026 21:26 #892033

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 22636
  • Otrzymane dziękuję: 95942
Mimbla wrote:
on ma specjalne "mięśnie żebracze w "twarzy" :lol: Potrafi tak patrzeć na jedzącego że oddałoby mu się ostatni kęs.

Na pewno ma wujka-beagle :rotfl1:
Za tę wiadomość podziękował(a): Perełka, ewakatarzyna, Babcia Ala

Trochę wszystkiego czyli Ogród Mimbli 07 Kwi 2026 22:06 #892035

  • Babcia Ala
  • Babcia Ala's Avatar
  • Online
  • Platinum Boarder
  • Rocznik 1964
  • Posty: 7677
  • Otrzymane dziękuję: 36347
Ja składam ilość wszelakich gryzoni na karb zmian klimatycznych. Nie mam zwierząt gospodarskich, a szczury i tak sobie zrobiły domek pod szopką w ziemi, szopka wisi w powietrzu. Żarły chyba tylko orzechy włoskie niezebrane i potem niebieskie cukierki ode mnie. Wcześniej 2 ubiłam ja, jednego przyniósł Łaciatek (zbieżność imion przypadkowa) i jak mnie zobaczył, to go puścił na schodach, "zaciukałam" plastikową konewką, bo akurat tam stała, konewka przeżyła. Drugi złapał się do pułapki na karczownika, bo ja myślałam, że pod tą szopą, to karczownik ma mieszkanie i nastawiłam pułapkę, szczur w pułapce żył, wokół żadnego chłopa, szłam z miotającym się szczurem w pułapce do mojego damskiego szpadelka nieopodal i jeszcze musiałam mieć oczy otwarte, bo szkoda pułapki. Potem koty złapały jeszcze 2 z czego jednego przyniosły pod stół do kuchni, szczęściem nie żył, a drugi został porzucony w polu. Po tym incydencie zaczęłam dokarmiać niebieskimi cukierkami. Podtrutego piątego wykończyły chyba koty, był porzucony pod drzwiami, ile ich ogólnie było nie wiem, wszystkie taka wyrośnięta już młodzież.
Żeby nie wisiał ostatni post taki nieprzyjemny, to napiszę, że tak to jest :crazy: (zdjęcie poniżej) jak ktoś przez lata pracuje i po warzywach na kwiaty nie ma czasu, w ogrodzie rzesze gryzoni, a od stycznia emerytura, co prawda głodowa, więc dorabiam, ale pracy mniej niż wcześniej
IMG_20260406_120837922.jpg


P.S. Gryzonie zżarły mi nawet dwa irysy syberyjskie w doniczkach, które zimowałam w szklarni, w tym jeden chyba od Ciebie, od góry zjadły razem z ziemią :eek3: i ogryzły z igieł świerka serbskiego też zimowanego w szklarni. Kto, nie mam pojęcia, ale MARRY widziała dowód przestępstwa
Alicja
Ogród przy chałupie 10 km od polsko-czeskiego Cieszyna
Ostatnio zmieniany: 07 Kwi 2026 22:16 przez Babcia Ala.
Za tę wiadomość podziękował(a): Perełka, ewakatarzyna, Bobka

Trochę wszystkiego czyli Ogród Mimbli 08 Kwi 2026 10:53 #892061

  • Mimbla
  • Mimbla's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Dobrego dnia :)
  • Posty: 1555
  • Otrzymane dziękuję: 5340
Alu przede wszystkim fajnie że masz już więcej czasu na różne inne sprawy nie tylko pracę zawodową :lol: Zestaw cebulowy imponujący :woohoo: Domyślam się że to wyżej opisane spowodowały ten a nie inny sposób uprawy. Ja nie należę do tych kobietek co tupią nogami w miejscu i piszczą bo w pobliżu przebiegła mysz ale jednak nie zaciukałabym niczego żywego, mam taki opór. Kiedyś też moja kotka przyniosła martwego młodego szczura ale to chyba z importu bo u nas nie ma, na czym miałyby się żywić? Różni moi sąsiedzi hodują drób i pewnie dlatego pojawiają się i szczury. Ja nie mogę niczego truć, bo skąd mam mieć gwarancję że mój leniwy kot nie zeżre takiej podtrutej nornicy? Więc podwójnie mnie wkurza, raz że nic nie robi żeby zarobić na swoje utrzymanie a dwa że przez niego nie mogę podjąć innych działań żeby ocalić moje rośliny.
Za tę wiadomość podziękował(a): Perełka, ewakatarzyna, Bobka

Trochę wszystkiego czyli Ogród Mimbli 08 Kwi 2026 12:08 #892069

  • Babcia Ala
  • Babcia Ala's Avatar
  • Online
  • Platinum Boarder
  • Rocznik 1964
  • Posty: 7677
  • Otrzymane dziękuję: 36347
Innych gryzoni nie truję, nie tylko z powodu kotów, ale też sów, myszołowów, łasic, kun, to moi sprzymierzeńcy, ale że koty nigdy szczura nie konsumowały, to się odważyłam, choć bałam się, czy akurat któryś nie wpadnie na to by go zjeść. Nie miałam wyjścia, inaczej bym się tego "dziadostwa" nie pozbyła.
Donice, z powodu gryzoni, a pogody także, bo gdy przyszły cebule (późno, bo z przeceny), aura pokazała mi środkowy palec :tongue2:
Alicja
Ogród przy chałupie 10 km od polsko-czeskiego Cieszyna
Za tę wiadomość podziękował(a): ewakatarzyna, Bobka

Trochę wszystkiego czyli Ogród Mimbli 09 Kwi 2026 15:51 #892135

  • Mimbla
  • Mimbla's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Dobrego dnia :)
  • Posty: 1555
  • Otrzymane dziękuję: 5340
Okazuje się że w sam raz wychynęły :lol: Dziś będą głównie piwonie, na razie nie ma co się jarać zapowiedziami bo wiadomo jak było w zeszłym roku, większość pąków szlag trafił z powodu mrozu. Teraz wciąż mają sucho i zimno i porywisty wiatr, niech się przyzwyczajają. A sucho ma być wg prognoz długoterminowych do końca kwietnia, trudno, trzeba będzie podlewać, gorsze są jednak zimne noce, dziś ma być -4. Niektóre całkiem dobrze wystartowały, inne tradycyjnie słabo, większość od ubiegłego roku przyrosła słabo i nawet się nie dziwię, w takim piachu. Co z tego że użyźniam jak mogę, piach to piach i zawsze ma ostatnie słowo.
Catharina troszeczkę się odbudowuje, w poprzednim sezonie było marnie a w jeszcze poprzednim tragicznie, w ogóle nie zakwitła:



Teraz widać że przynajmniej kilka pąków jest kwiatowych. Jej sąsiad Big Ben, co roku po jednym pąku więcej. Trampnął go pies, szczęściem nic nie połamał, rosnące niedaleko irysy nie miały tyle szczęścia:



Chyba jakoś się ogarnie Big Red, pędów więcej niż ostatnio:



Co najmniej cztery wyglądają na kwiatowe. Młodziutka Edulis Superba, piwonia mojego dzieciństwa, oczywiście nie ten sam egzemplarz bo tamten zginął dawno temu:



Miss Mary, nie wygląda to zachęcająco bo pędy zbyt cienkie:



Przesadzona cztery lata temu Amabilis ciężko się obraziła, dopiero w tym roku jest kilka pędów które wyglądają na kwiatowe:



Karpa jest obszerna jak widać ale co z tego. Tak samo szeroko rozrosła się przesadzona ubiegłej jesieni Glory Hallelujah ale na kwiatach dotąd oszczędzała, teraz zobaczymy:



Co prawda dla piwonii lepiej jest kiedy rośnie bardziej wszerz niż w głąb ale może niekoniecznie na takim piachu jak u mnie. Edgar Jessep i Henry Bockstoce, prawie bliźniacy bo różnice są subtelne:





Czterema pędami jak na razie startuje Mackinac Grand, w zeszłym roku jego pąki zmarzły:



Mógłby dorzucić więcej, nikt by się nie obraził. Red Charm, wyglądają na kwiatowe; w zeszłym roku to była totalna porażka:



Command Performance, zawsze trzy i nigdy więcej a ma już chyba z pięć lat:



Madame Calot, też szeroko rośnie bo ma swoje lata ale pędów to mizernie:



Młody Nick Shaylor, usunęłam mu po posadzeniu aż cztery pąki żeby się wzmocnił no i zobaczymy czy i jak zakwitnie:



Sasanki w tej zimnicy nie mają ochoty się otwierać:





Bremer zaczyna coś robić ale Jugendliebe chyba nie ma pomysłu na przyszłość:





W domu otwiera się Carmen:

Ostatnio zmieniany: 09 Kwi 2026 15:54 przez Mimbla.
Za tę wiadomość podziękował(a): Fafka, ewakatarzyna, Bobka, Chiarodiluna

Trochę wszystkiego czyli Ogród Mimbli 11 Kwi 2026 16:01 #892227

  • Mimbla
  • Mimbla's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Dobrego dnia :)
  • Posty: 1555
  • Otrzymane dziękuję: 5340
Wciąż odwlekane (a to święta, a to choroba, a to goście) zadanie wykonane, rozsypany nawóz pod irysy; piwonie dostały wcześniej; a następnie przyrzucony kompostem i podlany, zajęło to dwa dni bo przecież nawet samo przesiewanie kompostu jest dość męczące i pracochłonne. Podlewałam dziś przed południem, 30 konewek wyciągniętych ze studni bo chciałam precyzyjnie, wąż by mi się tu nie sprawdził. No i mam nadzieję że teraz nawóz robi to co powinien, dobrze też że zrobiło się ciut cieplej i wiatr się uspokoił. Przypuszczam że za jakieś dwa tygodnie pojawią się pierwsze pąki na irysach miniaturowych więc ten nawóz to naprawdę na ostatnią chwilę. Wczorajszy dzień, kompost rozsypany ale jeszcze na sucho:



Wczoraj było pochmurno i zimno i zdjęcia dość smutne.







Miniaturowe dość fajnie sobie radzą:



Nawet te bonusowe maluchy od Roberta ładnie się rozrosły:





Wysokie też nieźle choć może nie wszystkie:



Tutaj czekam już chyba czwarty rok, malusieńka sadzoneczka od pani Sapijaszko:



Może, może już w tym roku chociaż wciąż mała.. To piękna odmiana chociaż nieco starsza i może nie tak modna ale ma śliczny lawendowo niebieski kolor.

wiki.irises.org/TbKthruO/TbMaryFrances

Cieszy mnie odbudowujący się Devoted, bonusik od Wai którego prawie zniszczył pies:



Może w lipcu jak nie zapomnę, oderwę młode odrosty i posadzę w kępce bliżej siebie żeby był ładny bukiecik. Lipiec to najlepsza pora na takie zabiegi; miniaturowe nieco wcześniej a wysokie pod koniec lipca. Szachownice od Ani mają się świetnie i mam nadzieję że ze mną zostaną na długo:



Tylko, hm; jaki one mają kolor??? Bo tak jak kiedyś były zupełnie poza sferą moich zainteresowań, tak teraz marzy mi się kępa żółtych, kępa pomarańczowych i kępa czerwonych :lol:
Startują lilie, to te wewnątrz ogrodzenia, tu nornice "nie śmiom":



Tulipanki, bardzo już mało ich bo nie odnawiam stanu posiadania:



Maczysko, on zawsze może:



Pamiętacie jak pisałam w zeszłym roku że pośród irysów objawiły mi się jakieś listki piwonii i po długim tentegowaniu w głowie doszłam że to są zadołowane utrącone w przesyłce korzenie piwonii od pani Moniki. Pró bowałam je jesienią wydostać i przesadzić ale że nie chciałam naruszać kępy irysów to skończyło się na urwaniu liści i koniec. A tej wiosny... :lol: Jakie kochane że nie dały się zabić:



No tym razem to już irysy nie będą miały nic do gadania ale zrobię to dopiero pod koniec sierpnia żeby ani jedne ani drugie zbytnio nie ucierpiały. Tak śmignęła Festiva:



Teraz w oczach rosną. Tej w donicy wymieniłam górną warstwę podłoża, dostała kompost a wcześniej trochę nawozu granulowanego:



Skoro chce żyć... A tu proszę, jest pierwszy; zdjęcie nieostre ale widać go, to majówka o którą walczę już któryś rok. Dostałam ją chyba w 2000 roku od pewnej pani z Mikołowa na Śląsku, na początku kwitła wspaniale ale potem koleje losu (m.in. przesadzanie w grudniu) sprawiły że prawie zeszła z tego świata. Potem jeszcze pies dostał ją w swoje łapy. W zeszłym roku poszła na rabatę poza zasięg jego łap i oto:



Na razie pierwszy ale wszystko przed nią. Przesadzone ubiegłej jesieni powojniki żyją:







Trochę nie pomyślałam, trzeba było dać je za ogrodzenie bo Batuś lubi kopać, oj lubi. Lampion próbuje się ogarnąć:



Długa droga przed nim. Samosiejka pośród róż robi co może:



Zakwitła Carmen, wyjątkowo blada tym razem:



I zaczyna krzyżówka Red Lion x Charisma, ma dwa pąki, drugi jeszcze ukryty wśród liści:



Te które mają pąki częściowo przeniosłam do domu bo nie służyły im zimne noce w tunelu mimo grubego nakrycia z włókniny, pąki się zatrzymały w rozwoju. Nie wszystkie dało się upchnąć na parapetach więc nie wiem jak to się skończy, czy nie zasuszą.
Za tę wiadomość podziękował(a): Fafka, Łatka, ewakatarzyna, Babcia Ala, Bobka, Chiarodiluna

Trochę wszystkiego czyli Ogród Mimbli 11 Kwi 2026 18:19 #892233

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 22636
  • Otrzymane dziękuję: 95942
Mimbla wrote:
Szachownice od Ani mają się świetnie i mam nadzieję że ze mną zostaną na długo:



Tylko, hm; jaki one mają kolor??? Bo tak jak kiedyś były zupełnie poza sferą moich zainteresowań, tak teraz marzy mi się kępa żółtych, kępa pomarańczowych i kępa czerwonych :lol:

Mirko, cynober B)
Niestety nie mogę służyć innymi, tylko te dane z dobrego serca przez sąsiadów karkonoskich żyją i się mnożą. Ale w tym roku tylko dwie mają pąki kwiatowe. Muszę chyba wykopać i przesadzić, za dużo cienia mają
Za tę wiadomość podziękował(a): ewakatarzyna, Babcia Ala, Bobka, Chiarodiluna

Trochę wszystkiego czyli Ogród Mimbli 14 Kwi 2026 18:26 #892360

  • Mimbla
  • Mimbla's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Dobrego dnia :)
  • Posty: 1555
  • Otrzymane dziękuję: 5340
Świetnie, początek mam zrobiony :cool3: Rozglądnę się za innymi, tylko fioletowa mnie nie kręci, perska chyba ma na nazwisko. Pora kwitnienia hipków ma się chyba ku schyłkowi, szczerze to już mi się trochę znudziły. Kurczaki, jak miałam dziesięć to o wiele bardziej się nimi cieszyłam a teraz widzę same mankamenty bo chyba nikt nie ma z nimi takiego kłopotu jak ja mam.
Te co ostatnio zlądowały na parapety ruszyły znacznie szybciej;



Na pierwszym planie długo nie kwitnący Mont Blanc; na prawo w głębi Rosalie:



Nie sądziłam że zakwitnie bo jest dość mała, jej córka też ma pąk ale dopiero wychynął z cebuli. Pąk Barbadosa-przybyszówki:



Bardzo się wykrzywiają do światła, codziennie muszę obracać:



Jutro pokażę te aktualnie kwitnące a tu te z werandy bidoki prawie bez światła, czerwony to Fireball na drugim pędzie, obok przybyszówka krzyżówki bolero x Flamenco Queen:



Z powodu zimna w tunelu długo się gramoli Mega Star:



Nie wiadomo co dla nich gorsze, ciasnota i ciemno w domu czy to:





Wszystkie liście leżą, mnóstwo połamanych bo chociaż przykrycia są lekkie to i tak przygniatają je dość mocno bo jest ich pięć warstw. Mniej być nie może bo to co wystawało spod włókniny, zmarzło. Więc mam plan, jak już przyjdzie to mityczne ciepło to skrócę połamane liście, wymienię górną warstwę podłożą i zacznę podlewać Plantonem, powinny się szybko odbudować. Bieda tylko w tym że po ociepleniu znowu spływy arktycznego powietrza i przymrozki; jak słyszę to słowo to mam już szczękościsk :angry:

A co u innych roślinek; rosną chociaż czym żyją to nie wiem, może przerzuciły się na zimno i suszę. Ostróżki podrosły i orliki też:





Przetacznik Eveline:



To jest właśnie to o czym wcześniej wspomniałam, samosiejki wrośnięte jak popadnie i czekają na moją interwencję:



Powinnam to zrobić i to dość wcześnie, ojej, czego ja nie powinnam :( A doba ma 24 godziny z czego ileś tam marnuje się na sen. Jak w tym dowcipie: "Kobieta ma zawsze coś do zrobienia w domu, głupia w nocy śpi to jej się nazbiera."
Pierwsza nie- officinalis będzie Lorelei:



Innych nie podglądam bo są kruche w tej fazie a ja już, geniusz, wyłamałam kilka kiełków grzebiąc w ziemi a przecież taki kiełek to jedna łodyga z liśćmi i kwiatem. Kolkwicje podrosły, to już duże krzewy i robią to dla czego zostały tu posadzone, zasłaniają kompostownik:



Tylko mają cholernego pecha, wiosny z reguły suche więc kwiaty mizerne i mało. Róże mniej lub bardziej zaawansowane, trupków niewiele i to w ten wkurzający sposób, nie całkiem martwe żeby można wymienić na coś fajnego tylko żywa jedna albo dwie gałązki z całego krzewu. To Rosanna i Gizelka, na szczęście żadna z tych które są bliskie sercu, raczej zapychacze. Laguna "puszcza" nowe listki:



Mary się nie spieszy i w sumie po co:



Jak widać mój trawnik nie zauważył że wiosna, powinnam go zrekultywować, powinnam coś dosiać, coś zasilić ale mówię; a w nosie. Może gdyby mnie było sześć, a tak, ... No. Polka dość fajnie, taka ma być róża, cieszyć a nie wkurzać (hm, czy ja dziś jestem zgryźliwa czy mi się wydaje?):



Dużo jej wycięłam ale to co zostało chyba zakwitnie nieźle. Chyba że znowu w połowie maja będzie -7. Odbudowuje się Alex MacKenzie, a raczej odbudowałby się gdybym nie musiała wyciąć czterech uschłych gałęzi, to co zostało bierze się jednak do roboty:



W tle, trawa wyschła na wiór, nie tak jak podwórkowa która wydusiła się pod lodową skorupą tylko normalnie ususzona bo nie widziała deszczu od dwóch miesięcy. Nie liczę tych kilku kropel co niczego nie podlały. Sahara, ona mnie cieszy. Zobaczcie, tam gdzie były skrócone pędy jakiś czas temu, rozkrzewiła się tak jak porządna róża powinna zrobić:



Mówię porządna bo są takie że skrócisz pęd a ona z boczku wypuści sobie jeden i nadal jest cherlak. A Golden Gate poprzyginałam ile się dało i zobaczymy co zrobi, powinny być na tych łukach kwiaty. Technika przyginania była prosta jak konstrukcja cepa (grabi) bo przyginałam grabiami, ile się dało, Potem cap, za czubek i sznurkiem do płotu. Ty razem odłamałam tylko dwa pędy :bravo:
Dziś już nic nie robię, mam dość. Przez te wszystkie chorowania, potem święta mam zaległości, zwłaszcza truskawkowe i powinnam ale niech już będę tą głupią kobietą co w nocy śpi. Dotąd zrobiłam 45 krzaczków czyli połowę a czas goni, powinnam już podać nawóz i przede wszystkim podlać. Piele się jak w skale, bez małych grabek ani rusz, co to może zrobić skorupa lodowa, nawet na moim piaseczku. Dziś został rozwieziony dojrzały kompost na przyszły warzywnik, jutro zostanie płytko przyorany i przebronowany, za kilka dni jak ziemia osiądzie, pierwsze wysiewy.
Za tę wiadomość podziękował(a): ewakatarzyna, Bobka

Trochę wszystkiego czyli Ogród Mimbli 15 Kwi 2026 20:15 #892410

  • Mimbla
  • Mimbla's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Dobrego dnia :)
  • Posty: 1555
  • Otrzymane dziękuję: 5340
Parę zdjęć z pochmurnego chłodnego poranka i parę z ładnego ciepłego popołudnia, dopóki słońce nie zaszło było naprawdę ciepło, 15*.
Co dzień rano wyprawa na rabatę, zobaczyć co też znowu pluszowy wymyślił. Ja zadeptuję, on odnawia i tak oboje mamy co robić. Szczególnie upodobał sobie piwonie:





To późna Jacorma, miniaturowy irysek Lilli-White też jest ulubieńcem:



Szczęściem znalazłam trochę starego karbidu w garażu więc jutro będzie miał niespodziankę. Nadal walczę z truskawkami bo nie jestem w stanie zrobić więcej niż 15 krzaczków dziennie, palce nie wytrzymują. Gdyby chociaż popadało ale twardo jak w skale.



To tylko z daleka wygląda że nie bardzo jest co pielić, z bliska jest tak:



Każdą taka roślinę trzeba podważyć i wyciągnąć z wszystkimi korzeniami, nie ma żadnej drogi na skróty. Tu się sprawdza moja metoda: zrobić mega dokładnie to oszczędzić sobie w przyszłości dużo pracy. Truskawki wyglądają dobrze, nawet podrosły mimo suszy:





Co do oprysków to jeszcze się nie zastanawiałam czym i kiedy i czy w ogóle. Chyba wolałabym mieć mniej a zdrowsze. Obok poletko przygotowane pod ziemniaki,dziś zostało płytko przyorane i zabronowane bo miejscami wystawał oborniczek z jesieni, ziemniaki, tradycyjnie w moim regionie, trafią do ziemi około 1 maja. Jeszcze raz Tajfun bo wszystkim smakuje :P Piwonie podrosły co będzie szczególnie dobrze widać na wieczornych zdjęciach, co dzień stwierdzam że dołożyły po jednym, dwa kiełki, oczywiście nie wszystkie. To Edgar, w dolnej części zdjęcia widać dwa nowe kiełki, ładnie z jego strony.



Co mam zrobić z Księżną?? Drugi rok jej się udało uniknąć szpadla, co do niej podchodzę to stwierdzam że chyba jeszcze tym razem da radę. Karpa już jest gigantyczna a środek stosunkowo łysy, widać że cały wigor przeniósł się na obrzeża:



Widać też pąki, wcale nie mało:



Chyba jednak nie ma co liczyć że zawsze będzie dawała radę, pod koniec sierpnia zabiorę się za to. Czas na rabatkę wieczorną, jak widać zebrałam się w sobie i znów podlałam, właściwie to tylko przekropiłam po wierzchu licząc że coś tam jednak do korzeni dotrze.











Widać już ładnie piwonie i jak bardzo podrosły irysy. Wiosenny zakątek:



Coraz mniej mam tych wczesno wiosennych roślin, dziś widziałam w ogrodniczym piękne dorodne żagwiny ale się nie złamałam. Kiedyś miałam siane z paczki, były długie lata. Myślę czy sensownie upieram się przy irysach syberyjskich, lubię je ale one chyba mnie nie, coraz słabsze z roku na rok, zamiast się rozrastać mizernieją i to pomimo podlewania i zasilania, zarówno kompostem jak i nawozami mineralnymi:





Za to liliowce, proszę bardzo, bez żadnej opieki, nawet wodę rzadko widzą:



Wszędzie leżą morelowe płatki, morela właśnie przekwita a zaczynają czereśnie, Merton Premier:



Czy morelka coś zawiąże, oto jest pytanie:



Już wiem że to że obficie kwitnie nic nie znaczy. Taka mała radość, wiele lat rósł tylko w postaci jednego liścia aż wreszcie dałam mu trochę nawozu, raz i drugi:



Na pewno greigii, to widać :) Kwitnie krzyżówka Bolero x Flamenco Quenn a właściwie najstarsza przybyszówka tej krzyżówki. Kwiat jest spory:





A to inna krzyżówka, Red Lion x Charisma:





Może nie ma fajerwerków ale jest ładny, dynamicznym ułożeniem płatków przypomina Floris Hekker którą straciłam. dziś te które już jakiś czas przebywają w tunelu dostały ziemię z kompostem na wierzch, po usunięciu części starej ziemi, załapały się też agapanty. Reszta musi jeszcze czekać na lepszą aurę.
Za tę wiadomość podziękował(a): Fafka, Łatka, ewakatarzyna, Bobka, Chiarodiluna, doras

Trochę wszystkiego czyli Ogród Mimbli 17 Kwi 2026 16:06 #892462

  • Fafka
  • Fafka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 3621
  • Otrzymane dziękuję: 13504
Jak chcesz coś naturalnego do pryskania truskawek to może bakterie Bacillus subtilis. Używam od ubiegłego roku preparat Serenade i jestem z niego zadowolona. I przy okazji piwonie go dostawały i róże.
Pozdrawiam. Jola
Za tę wiadomość podziękował(a): ewakatarzyna, Bobka

Trochę wszystkiego czyli Ogród Mimbli 18 Kwi 2026 19:58 #892527

  • Mimbla
  • Mimbla's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Dobrego dnia :)
  • Posty: 1555
  • Otrzymane dziękuję: 5340
Rozważę :) Dziś, kolejne hipki; pokazana już ostatnio krzyżówka Red Lion x Charisma. To takie dziecko które ma własne widzimisię i nie chce niczego od rodziców:



Malutka cebulka Terra Cotta Star wydała czterokwiatowy pęd:



Rozalka-mama:



I córka:



Jak widać wszystko to maluchy i będą wymagały intensywnego tuczenia latem. Obok Showmaster nr 2:



"Rogaty" pąk ostatniego, trzeciego Royal Velveta:



Konkretny pąk Pink Surprise:



I długi chudziutki Mont Blanc:

Za tę wiadomość podziękował(a): Fafka, ewakatarzyna, Bobka, Chiarodiluna, doras, Klarkia25

Trochę wszystkiego czyli Ogród Mimbli 19 Kwi 2026 08:21 #892540

  • doras
  • doras's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 232
  • Otrzymane dziękuję: 787
Mirko - znawczynio róż :P - pomóż proszę! Mam dużą, piękną różę pnącą Super Dorothy. Rośnie i kwitnie, ale co roku łapie koncertowo paskudnego mączniaka. Jak i czym to zwalczać? I czy już teraz mogłabym czymś prysnąć, aby zapobiec chorobie?
Pozdrawiam, Dorota
Za tę wiadomość podziękował(a): Bobka

Trochę wszystkiego czyli Ogród Mimbli 19 Kwi 2026 09:41 #892549

  • Klarkia25
  • Klarkia25's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 1678
  • Otrzymane dziękuję: 5210
Mimbla wrote:


Każdą taka roślinę trzeba podważyć i wyciągnąć z wszystkimi korzeniami, nie ma żadnej drogi na skróty.

Mirka ja mam patent z nożyczkami o długich ostrzach - wbijasz w ziemię pod kątem i przecinasz, wyciągasz nożyczkami, sprawdza się nawet w mleczakach. Niestety najgorsza jest ta trawa kłączowa :evil: trzeba wykopać
Pozdrawiam, Milena
Za tę wiadomość podziękował(a): Bobka


Zielone okna z estimeble.pl

Moderatorzy: Dorota15, Betula
Wygenerowano w 0.935 sekundy
Zasilane przez: Kunena Forum