Jesień, jesień... Jeszcze ta kolorowa ale już niedługo brzydko, szaro i mokro, zwłaszcza teraz po zmianie czasu kiedy robi się tak szybko ciemno. Rabata w październikowych barwach:
Jeszcze chwilka i zacznie się wielkie sprzątanie, najpierw liliowce które już powoli żółkną, potem piwonie a na samym końcu to co jeszcze kwitnie w tej chwili, chryzantemy jak zwykle zostawię, żeby chroniły młode odrosty od korzenia. Trzeba też przyciąć brzydkie liście irysom; floksy wycięłam już w ubiegłym tygodniu.
Mam wspaniały dwuletni oborniczek, dobrze przekompostowany ale jak tu piwoniom podłożyć kiedy kret ryje, jak podłożę bedzie rył jeszcze bardziej

Chyba że od Batonika pożyczę to co wiecie, tam gdzie zostało podłożone pod drzewkami owocowymi, przestał ryć i najwyraźniej wyniósł się. Batonik ma hojne serce, chętnie odda

Tylko że problem polega na tym, jak tam potem pielęgnować, przecież trzeba grzebać rękami

Jesienne chryzantemy:
Są dwie kępy, ta starsza bardzo się rozrosła. Ruda się odbudowała, mam ją podpisaną jako 'Raja' ale to chyba jednak nie ona, ma za mało złota a za dużo koralowego ale jest ładna i podoba mi się budowa kwiatka:
Niska kulista z odzysku ma piękne barwy zanim się całkiem rozwinie, takie "latte", później staje się biało kremowa:
Bordowa drobnokwiatowa, też z odzysku:
Zostało jej jedna trzecia ale jeszcze się jakoś trzyma a nawet wygląda lepiej niż w ubiegłym roku, to wszystko zasługa dość deszczowego lata bo ja nie podlewałam, chyba ani razu w tym roku. Żadna też nie widziała nawozu.
I ta na którą czekałam, miniaturka kupiona w markecie w maluśkim pojemniczku jak dla krasnoludka, okazało się że wcale nie jest mała, pewnie była skarlana retardantami. Teraz ma spokojnie 40 cm:
Ma śliczne małe kwiatuszki, bardzo ozdobne:
Mam do niej pretensję tylko o jedną rzecz, brzydko podsycha od dołu:
Trzeba będzie ją wcisnąć głębiej w rabatę, nie na brzegu. I do tego wszystkiego bardzo mocno pachnie miodem

Kwitną jeszcze krwawniki, to nowy w kolorze cytrynowo kremowym i z wielkimi baldachami:
Czerwony już przekwitł. Stella d`Oro kwitnie na okrągło:
I wciąż wypuszcza nowe pąki. Pięknie przebarwiają się piwonie, to Miss Mary:
Tu też pięknie na złoto i czerwono ale to śmieciuszek:
Kolejne pokazują buźki, nawet nie czekają na wiosnę:
Trochę ich zostawię pomiędzy rożami ale nie za dużo, jak więcej siewek przetrwa mogę oddać w dobre ręce. Trochę koloru z łączki:
Wciąż rozwija kolejne pąki Lambada:
Dziś został przyorany poplon czyli gorczyca żółta:
Późno była siana i nie zdążyła zakwitnąć ale to nic. Dziś też pierwsza partia trzydziestu czterech hipków została przygotowana do wyniesienia na strych, już śpią. Przejrzałam jeszcze dokładnie kto czego potrzebuje, zasypania cynamonem albo zdjęcia brzydkiej łuski z grzybkiem bo nie ma co ryzykować, po wyniesieniu nie będę ich przecież częściej kontrolować jak raz na miesiąc.
W sumie udało mi się przygotować do spoczynku 67 cebul na 94 i uważam to za bardzo dobry wynik, ostatnie siedem jeszcze tuczę intensywnie na dole zanim je obetnę. Jest z tym trochę kłopotu bo na dzień wędrują do tunelu, do światła a na noc są przynoszone na parapet żeby w cieple jeszcze trochę porosły, na początku wydawało mi się że to się nie uda ale widzę że przyrastają. Maluchy jeszcze siedzą w tunelu dopóki całą dobę jest na plusie (chociaż u mnie ostatnie dwie noce to było +3 i ostrzegali o przygruntowych przymrozkach) Na noc przykrywam je pięcioma warstwami włókniny i jest ok.