Dary późnego lata; dynia Muscade de Provence, już ogłowiona i zajmuje mniej miejsca:
Zostawiłam jej siedem owoców z jedenastu i zastanawiam się czy nie za dużo? Ale jednak przyrastają więc chyba radzi sobie, im młodsze tym bardziej błyszczące
Cukinie znowu owocują, największe ogromne maczugi poszły w celach społecznych na ustrojenie witacza dożynkowego, a niech się przysłużą

A tak się prezentują pomidorki samosiejki, jeszcze ze dwa tygodnie i może się zarumienią:
Nie miały pod nóżkami ani kompostu ani obornika, tylko miejscowy piaseczek to im się nie dziwię że się nie wyrywają z owocami. A ten, ciałko najmniejsze za to owoc największy z wszystkich ale tylko jeden:
Co one za jedne, nie mam pojęcia. Z warzywnika zaglądamy do sadu, śliwa Amers:
Ona potrzebuje jeszcze chwilkę, dużo spadło ale to robaczywe ale mam nadzieję że coś dla nas zostanie. Jabłonka Lobo, po tej sino malinowej skórce widać że zgodna, później będzie pięknie bordowa. To co w handlu sprzedają jako Lobo najczęściej nim nie jest:
A jabłoneczka Katja ledwie dała radę unieść te swoje pięć jabłuszek na tym swoim rachitycznym krzywym badylku:
Konferencja jeszcze raz się spięła chociaż już w zeszłym roku myślałam że to jej ostatni śpiew:
To taki stary roboczy koń, przez całe życie ciężko pracowała i nie oszczędzała się, ma około 40 lat. Jabłonka Witos:
A kosztela jak zawsze sypie naokoło jak zwariowana:
Będę musiała się rozejrzeć jesienią za nową renklodą bo tej chyba nie da się uratować chociaż chcemy dać jej szansę ,dwa konary są ok. Tym razem będzie to Althana. Truskawki w pocie czoła powoli są odgruzowywane:
Rabatka na razie leży odłogiem, zupełnie nie ma czasu, kretowi się udaje chociaż nowo kupiony karbid czeka. Może dziś się da to zrobić bo ma przechodzić duża ulewa, pięknie wytworzy acetylen dla krecika, a niech się nawącha

No i oczywiście rabata znowu haniebnie zarośnięta, mnie musiałoby być pięć co najmniej
Nowo rozsadzone iryski walczą z chwastami, niedługo nie będzie ich widać:
A Local Color daje radę, wierzyłam w niego
Krecia robota:
Tu niewiele ale na środku rabaty i za skrzyniami z daturami nogi się zapadają; Grandhotel, Alexandra, Gizelka, Sahara, wszystkie podryte, poszedł pa wsiem

Pierwszy kwiatek nowego Bonfire Sunset, płomyczek na rabacie
Prawdopodobnie jednak nie będzie rósł tak bujnie jak te zwykłe, tak to nie ma a by się przydała większa plama koloru. Teraz czas rozchodników, za chwilę zaczną łapać kolor:
Bordowa Jose Aubergine nie chciała u mnie rosnąć, a tu, proszę bardzo. Może nie lubi ścisku. Otworzyła się krzyżówka Bolero x Flamenco Queen, ta która dotąd jeszcze nie kwitła; sporo czerwieni, niewiele różu w przeciwieństwie do starszych sióstr:
Kształt płatków za Bolero:
Zdobyła się na cztery kwiaty ale cebula jest dość duża.
A teraz trochę o różach będzie

Najpierw Luiza, nieśpiesznie:
Miło z jej strony że nie choruje bo ja nie mam czasu na żadne opryski, zresztą już nie pora na to. Wellenspiel ma ładne kwiatki, "na bogato" ale tu jest pewien haczyk, deszcz trochę mumifikuje i potem nie chcą się otwierać. Ale otwierające się są piękne:
Piękny młody pęd został przypalony gdy któregoś dnia było powyżej 30*:
Na szczęście widzę że jakoś sobie radzi a z tyłu wyrasta drugi mocny szkieletowy, tak jeszcze ze dwa poproszę. Rosarium Uetersen w najlepszym momencie:
Chciałam jej zrobić nastrojowy portrecik wczoraj wieczorem i ucięłam całą górę bo nic nie widziałam pod slońce
I od plecków:
RU się postarała, jej siostra dużo mniej; Uetersens Rosenkonigin:
Golden Gate ją tłamsi ale poczekam, może się ocknie. I wyżej wzmiankowana, znowu zaczyna ale pąków jest mniej niż w pierwszym kwitnieniu:
Również pod GG musi sobie jakoś radzić Freisinger Morgenrote, kwiatów jak na razie mało, walczyła z cp:
Capricia Renaissance, o niej w tym roku chyba nic nie było

Rozważam jej przeniesienie bo kwitnie i rośnie coraz słabiej, ale chociaż za to jest zdrowa:
Te młody pęd by pokazywał że ma ochotę żyć:
Nowe kwiaty Sympathii, martwi mnie to że nie wypuszcza pędów szkieletowych, co to będzie za pnąca róża?
Lichtkonigin Lucia dość słabo w tym roku ale widzę że ostatnio ruszyła, ma nowe pędy i liście a nieliczne kwiaty są duże i pachnące:
Ruszył też w górę Lampion, na razie dwa mocniejsze pędy:
Dobrze że go jednak nie wykopałam. Tu też się biję z myślami, nie lubię jej ale pasuje mi w tym miejscu jej kolor, nasycony różowo czerwony. Tylko czemu ona nie rośnie, ma przecież w sobie krew odpornych i niewymagających rugos? Hansaland:
Jeszcze pojedynczymi kwiatami Maigold:
Crimson Siluetta w wieczornym słońcu:
Artemis i mary Ann "od plecków":
I ten pomiędzy nimi, Amadeus:
Fragmencik przy wejściu:
Bengali:
I Fraulein Maria ( niech mi Ania wybaczy że nie używam niemieckiej pisowni

To z "prędkości")
Jak się rozrośnie może być nieźle a zapach ma prześliczny. Lambada:
Natalie:
Alexandra powoli, jest jeden kwiat i czerwone pędy, zapowiedź pąków:
Rozwinęła pierwsze pąki Madame:
Rozłazi się na boki bo taka jej natura tylko tam nie ma za bardzo gdzie, chyba że na tuję wlezie.
Arabia wciąż w fazie zapowiedzi:
A tu mam problem, Brillant Korsar i Rosanna tak się pomieszały że nie wygląda to ładnie i utrudnia uzyskanie dobrego wyglądu. BK poszedł w prawo i wprowadził się na pokoje Rosanny a ona w odwecie wjechała do niego i zrobili coś w rodzaju krzyżaka, żądne odciągi sznurkowe tego nie naprawią:
Kopać mi się nie chce, oj nie

Pierwszy i kto wie czy nie ostatni kwiatek Rosanny:
Ona tak fajnie ruszała pod koniec ubiegłego lata ale jej się zimą zmarzło. PO raz już nie wiem który Ulmer Munster pokazuje wolę życia:
Sterntaler i Lola z pierwszym kwiatkiem, może go nie spali jak ostatnio bo na razie nie ma co:
Comte de Chambord i Abraham Darby:
Ciężki orzech do zgryzienia, zostawić czy wyrzucić? Pierwsza łapie plamy i prawie nie urosła; Clair Renaissance:
A powinna być reprezentacyjna bo rośnie tuż przy furtce. Na do widzenia przekwitająca Marilyn: