2 styczeń 2026 rok , piątkowe, zimowe z białym, dzień dobry wieczór
To że teraz mamy śnieg dziwić nie powinno, toż zima , drogowców tylko zaskakuje, drogi nie odśnieżane

No więc tak ,póki mam chwilę i póki mi się chce pociągniemy temat naszego ulubionego zielska

nie zawsze jest słodko, czasami na starcie można się mocno zaskoczyć niemile zresztą tak jak ja w ubiegłym sezonie. Tradycyjnie Aura, toż nigdy nie miałam z nią problemów, wyglądała różnie ale nasionka wschodziły a siewki rosły ładnie, zdrowo aż do ubiegłego roku. Posiałam , wzeszło urosło tyci i stanęło jak zaklęte . Podlewanie, zasilanie , doświetlanie nic nie wniosły, jak stanęło tak stało aż niektóre siewki zaczęły padać . jedna , dwie uznała bym za błąd w sztuce ale leciały po kolei . Wieczór gdzieś koło 20 pakujemy się z córką w samochód i dzida te 30 km do Leroya żeby zdążyć przed zamknięciem

a po co do Leroya a no po ziemię . Wybór był ale mi nie znanych a ja potrzebowałam na wczoraj więc po długich (powiedzmy) przed samym zamknięciem padło na...
...i jak się później okazało, to był dobry wybór

na wieczór i nockę załatwiłam sobie brudną upierdliwą robotę

sporo przesadzania a potem czekanie na wyniki . Długo nie trzeba było czekać bo już dwa dni później siewki zamiast padać stały dziarsko aż miło było popatrzeć , strat w sumie nie było bo rozsady naprodukowałam sporo także chodź to dobre tylko problem pozostał, co w takim razie w tym roku , jaką ziemię ? Póki co siedzę w nasionach , wybieram arbuzy znaczy, szukam w necie cały czas główkując dosłownie

uporządkowałam nasiona fasoli, powinnam odnowić nasiona i jak ja mam to zrobić skoro na ten rok okroiłam warzywniak, póki co w głowie

jakby nie było 60 odmian chodź po 2 gniazda, w razie jedno nie wzejdzie to drugie może , no nie wiem

a ja mam kota wariata to kochany wariat oczywista a to kolejny problem , rozsady będą fruwać a skąd ten wariat ? Miałam 2 koty ukochane swoje, jeden odszedł w 2024 roku, w ciągu 4 dni kota nie było ,rak z przerzutami

w międzyczasie pojawiła się kotka wiadomo , ktoś dba o dystrybucję

znaczy , w domu miałam znowu dwa kotki

seniorka odeszła w ubiegłym roku w wieku 15 lat powiedziałam sobie wtedy, koniec, jeden wystarczy bo i ja nie mam siły ani zdrowia i i ten ból kiedy odchodzą ... w maju straciłam kotkę i tak zleciał czerwiec a potem końcówka lipca kiedy wracałyśmy z córką do domu , na drodze leżał kot a właściwie truchło kota

spakowaliśmy do kartonu przywieźliśmy do domu . Kot zapchlony na maxa , płaski kartka papieru , oczy zaropiałe nie mógł stać na nogach . U weta po drodze kupiłyśmy odpchlanie , grzałyśmy, karmiłyśmy a dwa dni później albo i dzień później zawiozłyśmy do polikliniki . Kotek u nich został a my wróciłyśmy do domu. Co się później okazało ,a no to , że miał taką anemię , dziwili się że żyje poza anemią różne inne przypadłości a najgorsze, wszystkie zęby do usunięcia , okropny stan zapalny pomimo stosowania leków , sterydów żadnych zmian ale najważniejsze, kotek szybko dochodził do siebie aż Panie weterynarz były zdumione, że wyciągnęłyśmy go z takiego stanu. Kociamber jest już wyleczony, po wszystkich potrzebnych szczepieniach , po usunięciu ząbków . Zostały siekacze, myślałyśmy że uda się je uratować ale niestety nie . Za jakiś czas kolejna operacja , wyrywamy siekacze. Podczas zabiegu usuwania ząbków został też wykastrowany także opieka ful wypas

w lipcu kiedy trafił do polikliniki powiedziano na , że kotek ma 1 rok także teraz ma rok i 5 miesięcy . To młode kocię które poza korzystaniem z kuwety i jedzeniem nie potrafiło nic więcej, był na tyle rozgarnięty, że nie stwarzał problemów z kuwetą chodź zdarzało sie zostawić kałużę tu i ówdzie . Nauczyłam go bawić się teraz mam przechlapane , dosłownie

koteł domaga się zabawy , jest strasznie myzialski i strasznie żywotny jedyny minus, dla niego nie ma rzeczy niemożliwych , setką pruje przez dom , nie zna słowa nie chodź zaczyna zwracać uwagę na to co się do niego mówi no i właśnie, z racji tej żywotności już zaczynam się bać o rozsadę i co by zakończyć wątek kota...ostatnia jego ulubiona zabawa, kąpanie pluszowych myszek w wodzie gdzie tylko dopadnie

Także tego, to jedyny wariatuńcio w domu, żaden kot nie skakał po oknach.
Mój foliaczek wiosną 2025 przyszykowany do obsadzenia obok niego z agro zrobione zabezpieczenie, przed meszkami, głownie rukoli której miałam dużo . Bez okrycia szybko była dziurawiona , przykrycie było całosezonowe , problem się skończył. Zdjęcie z kwietnia, nie wiem czemu sam szpinak

ale rosła tam całkiem ładna sałata i rukola , rukole miałam też w doniczkach , uwielbiam ją , garściami jadłam .
Majeranek swojski to dopiero zapach i smak
Zdjęcie z sierpnia , co nieco już mocno oskubane

trochę ziół w ubiegłym sezonie było , nie wszystko sfocone
To jeszcze dzisiaj ostatnia historia bo może jutro zajrzę a może nie, nie wiem kiedy więc z rozpędu ...ja mam różne przygody ze zwierzętami , ptakami , z owadami jeszcze nie miałam . Sierpień 16 zdjęcie robione po 8 rano ale zanim go zrobiłam ,długo dupskiem na ziemi siedziałam w warzywniku . Ogórki zrywałam gdzieś po 5 , przed oczami coś mi zaczęło fruwać, modre skrzydełka błyskały , jak siadło na ziemi za hu hu nie mogłam znaleźć gdzie to wylądowało. Zanim to zlokalizowałam trochę mi zeszło ale w końcu dorwałam intruza

szary, modre skrzydełka , nie widziałam takiego owada , dla mnie to szarańczak bo tak wyglądał ale te skrzydełka

nie mogłam iść do domu po aparat bo bym go potem nie znalazła zaczęłam więc drzeć gębę , a nóż ktoś usłyszy , acha , żeby nie czasami

siadłam wiec na tyłku, nie spuszczałam z oka delikwenta myślę , długo mnie w domu nie będzie ktoś w końcu wyjdzie i tak se posiedziałam coś bite 2 godziny , tak się stęsknili

wreszcie aparat donieśli , zrobiłam zdjęcie i biegiem na rozpoznanie i co ? okazało się ze to co tak czujnie pilnowałam to
Siwoszek błękitny
Do następnego....