Dla mnie zima się już skończyła i rozpoczął się czas intensywnych prac w ogrodzie, tak intensywnych, że czuję każdy mięsień.

Ale zajęte ręce nie przeszkadzają w myśleniu, mało tego na łonie natury rozmyśla się lepiej, a szczególnie na tematy związane z ochroną ogrodu przed chemią i swoim podejściem do tematu.
A moje podejście jeśli chodzi o innych jest dość liberalne, bo skoro Bóg, dla niektórych wyższa siła, dał nam wolną wolę to nie mam prawa nie szanować woli wyboru chemii w ogrodzie. Oczywiście nie mam też prawa obojętnie patrzeć jak jest niszczona matka natura za jej pomocą, bo moim jak i każdego człowieka obowiązkiem jest dbanie o to co mnie otacza. Dlatego mimo, że przychodząc na forum miałam zupełnie inną wizję swojego wątku, chciałam się bardziej skupić na estetyce swojego ogrodu. Poszukać pomocy w jego dopracowaniu, bo od strony założeniowej, architektonicznej wiele mu brakuje, to na życzenie odwiedzających mnie forowiczów poszłam w stronnę dydaktyczną, bo taka była potrzeba, choć nadal żywię nadzieję, że w kwestaich mnie interesujących otrzymam pomoc od forowiczów o dużym zmyśle estetycznym i umiejętności komponowania roślin, a takich na tym forum jest bardzo wielu.

Ale nie oczekuj Pawle, że przemilczę jak ktoś tak zajadle i personalnie mnie atakuje. Odwiedzam Twój ogród regularnie, ile razy znalazłeś w swoim wątku mój wpis, że powinieneś zaprzestać stosowania chemii i przejść na nawożenie i ochronę naturalną? Swoje zdanie jasno wyrażam w swoim wątku, ale to moje miejsce i tam mam prawo, a kto chce skorzysta, kto nie to obejdzie mój wątek szrokim łukiem.
Ja stosuję swoje metody od 15 lat, i rozumiem każdego kto dziś nie mając z ekologicznym prowadzeniem ogrodu nic wspólnego podchodzi do tego sceptycznie. Mamy XXI wiek i niektórzy mogą odbierać takie metody jak cofanie się do epoki kamienia łupanego. Niektórzy są w takim wieku, że nie pamiętają czasów, kiedy to nie było wszechogarniającej chemii tak szeroko dostępnej a rośliny też rosły zdrowo, w gruncie uprawiało się pomidory i żadna zaraza ziemniaczana ich nie dotykała. Wolałabym być młodsza, ale nie jestem i pamiętam tamte uprawy...
I sceptycyzm jest dla mnie jak najbardziej naturalny i zrozumiały. Do niewątpliwych sceptyków na naszym forum należy Tomasz23. Jego posty czytam z prawdziwą przyjemnością, są merytoryczne a wątpliwości co do moich metod wyrażane w sposób kulturalny, odnoszące się samej metody, czy produktu, nie do mnie personalnie. Ani razu nie poczułam, że narusza moją godność. Mało tego jako sceptyk nie boi się eksperymentować, sprawdzić na tzw. własnej skórze o czym piszę a nie tylko krytykować i przeciwstawiać się dla zasady.
Drugim chyba jeszcze większym sceptykiem jest Pomodoro, być może bardziej niż Tomasz podchodzi do tematu emocjonalnie, ale nigdy nie przekroczył cienkiej granicy za którą zaczyna się chamstwo. Choć w jego przypadku jakoś skażenia gleby się nie boję, można drwić sobie z jego przeliczeń chemicznych, ale dzięki znajomości tematu u niego ani gram nawozu ponad potrzebną ilość nie dostanie się do gleby, czego nie można powiedzieć o innych. Ale i on spróbował poza chemicznej ochrony. To są ludzie którzy nawet nie zgadzając się z przyciwnikiem szanują jego osobę. Ktorzy podejmują wyzwania, dotykają czegoś innego niż to do czego byli przyzwyczajeni by wyrobić sobie własną opinię. To są przeciwnicy do dyskusji.
Larix wrote:
Nie jestem zwolennikiem zarówno bezmyślnego używania chemii jak i krucjat ekologicznych.
Podobaja mi się idee permakultury ale nie wznoszę stosów dla tych co stosuja środki chemiczne na przędziorki.
A teraz proszę stanąć po drugiej stronie barykady i spojrzeć na to moimi oczyma. Czy idąc tym tokiem rozumowania, nie powinnam niektórych zachowań odebrać jako krucjaty chemicznej? Czy nie buduje się tu stosu dla mnie bo ośmieliłam się, i to głównie we własnym wątku, promować naturalne rozwiązania? Jeśli zabieram głos w tej sprawie np. w dziale warzywnym to tylko i wyłącznie na życzenie głównie Romy, choć nie tylko. Raczej staram się pilnować tylko swojego wątku ogrodowego. Nie biegam po ogrodach forowiczów z kropidłem umaczanym w Biohumusie.
Jeśli w wątkach forowiczów na każdym kroku znajduję wpisy o chemicznej ochronie przed szkodnikami, o nawożeniu mineralnym to Twoim zdaniem jest to naturalne, normalne i dozwolone, ale już kilka wpisów, poza własnym wątkiem, tu i ówdzie o naturalnych metodach odbierane jest jako krucjata ekologiczna? No bardzo ciekawe podejście do tematu.
Ja wiem jedno choćby nie wiem jakie dyskusje się tu toczyły na tematy pro czy przeciw ekologiczne to dopóki każdy przeciwnik moich poglądów w swoim ogrodzie nie postawi ula z choćby jedną rodziną pszczelą nie zrozumie nigdy mojego stanowiska.
Romo nie chę mówić "a nie mówiłam", ale jednak mówiłam, że lepiej jak zostanę ze swoimi poglądami tylko we własnym wątku, choć to i tak wiele osób będzie drażnilo, tu złudzeń nie mam.

Ja nie mam ambicji zmieniać nastawienia ludzi, chcą się truć proszę bardzo, nic mi do tego. Ale zanim ktoś następnym razem zarzuci mi krucjatę to niech pomyśli jak ja się czuję czytając wpisy o polecaniu chemi i mądre słowa Larix
Cierpliwość, wyrozumiałość i łagodność powinny być w koronie cnót dobrych ogrodników.
Różnić się pieknie to trudna sztuka ale warto spróbować a nuż sie spodoba

zastosuje również do siebie a nie wymaga ich stosowania tylko ode mnie i od Waldka. A teraz wracam na swoje śmieci, bo ponad wszystko cenię sobie spokój i na forum jestem dla przyjemności a nie dla misji zmieniania świata.