Przeróbki na rabacie zakończone, na tyle na ile dało się coś zmienić. Bardziej kosmetyczne bo nie wszystko byłam w stanie ruszyć jak na przykład stare rozrośnięte kępy liliowców ale miejsca które od dawna kłuły mnie w oczy trochę przerobiłam. Ten róg rabaty od dawna mi się nie podobał, było mnóstwo samosiejek szałwii i wszystko razem przemieszane plus do tego chwasty trwałe jak skrzyp a dodatkowo jeszcze poprzerastane trawą która wrosła z brzegów rabaty. Nigdy mi się nie chciało tego ruszać

Teraz jeszcze to nie wygląda ale w przyszłym roku będzie lepiej, szkoda że nie wiosną bo nie ma sensu sadzić u mnie tulipany czy inne cebulowe, nornice wszystkim się zajmą.
Przybyło kilka fajnych roślin jak np. te krwawniki:
Oczywiście wyłącznie odporne na suszę bo nie ma żadnej gwarancji że kolejny bogaty w deszcz rok się powtórzy, nie ma co usypiać czujności. Przetacznik Lancita Pink:
Szałwie Big Sky, będą miały rozetę dużych liści na dole i chmurę niebieskich kwiatów na górze i będą dość wysokie, do około 60 cm:
Słoneczniczek Orange Marble, nieco sfatygowany w przesyłce ale widać że dojdzie do siebie:
Kwiaty będą intensywnie pomarańczowe. Będzie cała kolekcja słoneczniczków, ten na łączce też jest fajny:
Ładnie kwitną te już wcześniej posadzone o ciemnych liściach. Słoneczniczki nie boją się suszy więc wiążę z nimi duże nadzieje.
Niedawno sadzona 'Jenny' bardzo ładnie już kwitnie:
Przybyły jeszcze lilaróżowy 'Wood`s Pink' i błękitny 'Lady in Blue', to z niskich, a do tego jeszcze nowobelgijski 'Royal Ruby'. Kiedyś miałam kolekcję niskich astrów krzaczastych
dumosus ale zawsze unikałam wysokich nowoangielskich i nowobelgijskich bo one brzydko podsychają od dołu, zwłaszcza na słabszych glebach ale teraz miałam ochotę spróbować, zobaczymy jak się zachowa.
Moje starsze co są już od kilku lat właśnie zaczynają, to różowy półpełny NN:
To tylko jedna gałązka oddzielona od rośliny matecznej całkiem niedawno, ona sama ma więcej cienia i dopiero zaczyna otwierać kwiatki, w pełni kwitnienia wygląda ślicznie. Fioletowy dopiero wybarwia pąki. Chryzantema 'Solar':
To wczesna odmiana, bardzo odporna, zaczyna kwitnąć zwykle już pod koniec sierpnia i kwitnie do listopada. Inne chryzantemy, te z odzysku, mniej lub bardziej zaawansowane chociaż niewiele już ich zostało:
A to wysokie:
Czas wysokich rozchodników:
Kwitnie barbula klandońska:
I wiązówka bulwkowa:
Wygląda jak biały bez

Ładnie rozrastają się byliny; dzwonek skupiony 'Acaulis' i kozłówka :
Jeszcze kilka ostatnich kwiatków powojników, Skyfall ma kilka:
A Danuta ma jeszcze pączki:
I trochę na górze:
To karzełek w porównaniu z tym co było kiedyś.
I tak dochodzimy do róż, dużo chorych, pozbawionych liści ale kwitną, to zasługa wody której w tym roku nie brakowało. Teraz już ich nie podlewam żeby pędy dobrze zdrewniały przed zimą. Grandhotel:
Alaska, ładnie sie rozrosła:
Ma jeszcze sporo małych pąków. Jeszcze kilkoma kwiatkami Mary i Sahara:
Wielkie kwiaty Alexandry:
Freisinger Morgenrote to właśnie jedna z tych "gołych' ale kwiaty są piękne i duże:
Ma jeszcze fajne kiście pąków na górze:
Prawie dogoniła Golden Gate

Ona też jeszcze kwitnie:
Szalona Laguna, nie kwitnie za to rośnie jak zwariowana:
Oczywiście że jej to obetnę bo zimowe wiatry by ją połamały. Odkąd przeczytałam że Kordes przycina róże przed zimą już się nie waham, kiedyś miałam zakodowane że nie wolno tego robić bo mogą zmarznąć. Kluczowe jest to żeby zrobić to bardzo późno kiedy już na pewno niczego nie wypuszczą bo będą w stanie spoczynku i w tym roku mam zamiar właśnie tak zrobić. Plusem takiego cięcia jest jeszcze i to że nie obcina im się tych najdorodniejszych pąków które pierwsze ruszają wiosną. No chyba że wiosenne przymrozki zrobią swoje, wtedy i tak trzeba będzie ciąć

Kilka kwiatów Rosanny, biję się z myślami co z nią zrobić:
Całkiem fajnie odbudowuje się Lampion:
Piękne karmazynowe kwiatuszki Crimson Siluetty:
Bengali:
Bardzo dobrze kwitnie tej jesieni. Piękna dama, Gräfin Diana:
Nie odbudowała się dobrze po zniszczeniach dokonanych przez Batonika, szkoda. Za to zaczyna się odbudowywać przemarznięty ostatniej zimy Sangerhuser Jubilaumsrose; tutaj udaje dalię:
I jeszcze jedna która mnie cieszy, Ulmer Munster która wciąż marznie albo wysycha a jednak stale trzyma się życia:
Te nowe czerwone pędy są nadzieją że może jednak... I pojemnikowe które całkiem dobrze jeszcze wyglądają:
Hipki już są zasuszane, największe cebule od 15 września nie dostają już wody a za jakiś tydzień, półtora pierwsze cięcie, potem do garażu pod kartony żeby miały ciemno. Za jakieś trzy tygodnie powinny im już zżółknąć liście, wtedy się je zdejmie i porządnie dosuszy a potem na strych. I będzie święty spokój na trzy, cztery miesiące. Chociaż nie całkiem bo mniejsze i tak zawalą parapety.