Aniu i u mnie też są takie "z czubkiem", trzeba dać im czas. No i trochę nawozu

Gdybym nie widziała na własne oczy to bym nie uwierzyła, tydzień temu, no może dziesięć dni Sympathia wyglądała tak:
Trzy podlewania w tym dwa z Plantonem "Z" do zielonych:
Jak się okazuje, jest do pogonienia wzrostu idealny i to niezależnie od gatunku. I widzę też po moich cebulach że dwukrotne podanie tego nawozu dało im niezłego kopa, poszły na zielony wypas kiedy minęło niebezpieczeństwo ulew i bardzo sobie chwalą. Nawet agapanty się załapały, Charlotte kwitnie już długo i wszystkim co ma:
Teraz ruszył się drugi:
Dwa pozostałe nadal nie ale nie tracę nadziei. Ostróżkowo:
I liliowo, to te co ich nornice nie zeżarły, przy różach:
Krzyżówka Bolero x Flamenco Queen w popołudniowym słońcu:
Sporo róż się przypaliło w weekend i w poniedziałek, na to nie mamy wpływu, było 34* a one przecież w pełnym słońcu przez większość dnia. Ale Fräulein Maria chociaż w ulewach z lekka zmumifikowana z wierzchu a potem podpieczona, otworzyła swoje niesamowicie pachnące kwiaty:
Straciły na urodzie ale nie na zapachu. Bengali:
Te które przeszły na drugą stronę jeszcze się nie zdążyły upiec:
Uetersens Rosenkönigin:
A wyżej w cieniu widać że ok. Liczyłam że w nowym miejscu Crimson Siluetta pokaże urodę a ona wyschła na wiór, tu w tym miejscu była żywa patelnia i to przez prawie trzy miesiące a ja przecież nie byłam w stanie ich poratować. A kwiatki ma przecudne, tylko że to powinny być duże wiechy kwiatów a nie pojedyncze tu i tam:
Abraham Darby, tak se. A gdzie wdzięczność za darowane życie?! Wszystkie jego cztery kwiaty:
Sonnenwelt, też szału nie ma:
Lola, wciąż ma czas; ona chyba wydaje mi się lepiej kwitnie w chłodniejszą pogodę, w upale szybko się osypuje a płatki podsychają:
Sterntaler dość fajnie ale tylko jeden pęd, pozostałe jak sprawdziłam, wszystkie zakończone na ślepo:
No dobrze, to w drugiej części będą te ciut lepsze.