TEMAT: Mamma mia herbu zielona pietruszka 2025

Mamma mia herbu zielona pietruszka 2025 31 Mar 2026 19:56 #891787

  • whitedame
  • whitedame's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 4978
  • Otrzymane dziękuję: 19104
Witaj Jolu w klubie!

Jeśli myślicie, że przeprowadzka z parteru na piętro to tylko formalność, to wyprowadzam Was z błędu. To nie jest zwykłe przenoszenie pudeł – to prawdziwa walka o przestrzeń, w której przeciwnikiem jest sentyment, a sędzią bezlitosny brak miejsca.
​Mieszkanie nie jest z gumy
​Moje obecne wyzwanie? Upchnąć zawartość 90-metrowego parteru u nas, na górze. Meble w większości idą na wystawkę, ale z jednym wyjątkiem. Sypialnia cioci zostaje nienaruszona. To meble, które przyjechały z nią aż z Będzina – dla niej to nie tylko drewno, to cząstka starego domu, której nie mogę ruszyć.
​Schody zaczynają się przy tzw. „klamotach”. Przez lata likwidowałam trzy mieszkania. Na dole było wygodnie – puste pokoje, olbrzymia szafa typu komandor, regały... Wszystko, czego szkoda było wyrzucić, znajdowało tam swój kąt. Teraz ta szafa wypluła swoją zawartość, a ja muszę wykazać się brakiem litości wobec własnych 'przydasiów'”.
Czasem trzeba po prostu powiedzieć: do śmietnika, choć serce boli.

​Mój starszy syn, Mateusz, uratował część skarbów.
Do swojego nowego domu zabrał serwisy po Teściowej, szkło, sztućce i te przepiękne, ręcznie haftowane obrusy.
Karolinie, jego żonie, aż śmiały się oczy do tych pozostałych cudeniek, ale Mati w końcu postawił tamę: „Nie pozwolę zagracić nowego domu!”.

​Na ten moment sytuacja wygląda następująco:
​Pokój nr 1 - prawie pusty, czeka na wielkie sprzątanie.

​Pokój nr 2 - klasyczna stajnia Augiasza. Wszystko, co wywlekłam z szafy, stoi na ziemi i czeka na jakiś pomysł.

( na szczęscie w moim domu są olbrzymie piwnice).

​Najgorsza jest bezużyteczność rzeczy, które jeszcze działają.
Siedmioletni telewizor, wieża, która gra czysto (choć szuflada CD czasem się zacina) – nikt tego nie chce!
Nawet wystawione na Fejsbukowe śmieciarki nie mają wzięcia.
Żyjemy w czasach, gdzie elektronika nie ma już wartości, jeśli nie jest prosto z salonu.

​No i ubrania... Zebrało mi się ich chyba z dwanaście worków.
Są wśród nich rzeczy przyzwoite i te naprawdę ładne, ale co z nimi zrobić?
Kontenery w okolicy pękają w szwach. Ludzie stawiają worki obok, deszcz na nie leje, a „poszukiwacze skarbów” rozrywają folię, robiąc dookoła jedno wielkie pobojowisko.


​Przeprowadzka uczy pokory wobec przedmiotów. Każdy „kurzołap” ma swoją historię, ale mieszkanie na piętrze nie rozciągnie się.
Trzymajcie kciuki, żebym w tej walce z klamotami odzyskała nie tylko pokój, ale i święty spokój!
​A jak Wy radzicie sobie z nadmiarem rzeczy? Jesteście typem „chomika” czy potraficie bez mrugnięcia okiem opróżnić szafę?
Ciekawe.
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka, Marlenka, CHI, ewakatarzyna, renmanka, Bobka, Ina, lusinda


Zielone okna z estimeble.pl

Mamma mia herbu zielona pietruszka 2025 31 Mar 2026 21:05 #891790

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 22636
  • Otrzymane dziękuję: 95942
Współczuję, Beato!
Likwidowałam tak definitywnie jeden dom, po śmierci moich rodziców i sprzedaży niezbyt dużej połówki typowego bliźniaka-kostki. (90% rzeczy trzeba było niestety po prostu wyrzucić do kontenera), meble, ubrania, w tym suknie mojej mamy, niektóre z lat sześćdziesiątych chyba, bo później nie pamiętam, by sprawiała sobie wieczorowe...Porcelana i szkło poobijane i zdekompletowane - ojca wykończył parkinson. Nawet większość książek, bo po co komu podręczniki medyczne z lat pięćdziesiątych? Albo kompletnie nieaktualna encyklopedia w 24 tomach? To była taka trauma, że sobie przysięgłam: ja nikomu nie zgotuję tego samego. Tak więc staram się sortować, ale wyrzucam, kłócąc się zażarcie z moją brzydszą połową (on jest zbieraczem przydasiów, niestety). Ja nie. Jak czegoś nie potrzebowałam ostatnie 5 lat, raczej już mi nie będzie potrzebne. Jak poszłam na emeryturę, stopniowo przetrzebiłam własną garderobę - na cóż mi garsonki czy eleganckie spodnie? To samo z butami, niestety staw skokowy uniemożliwia mi od ładnych kilku lat chodzenie w czymkolwiek na obcasie wyższym niż 2 cm. Żal, cóż...
To jest trudne, powiem Ci jednak, że po wszystkim jakoś lżej się poczujesz. Czego życzę.
Ostatnio zmieniany: 01 Kwi 2026 11:28 przez Łatka.
Za tę wiadomość podziękował(a): whitedame, Marlenka, CHI, ewakatarzyna, renmanka, Bobka, lusinda

Mamma mia herbu zielona pietruszka 2025 01 Kwi 2026 01:00 #891793

  • Babcia Ala
  • Babcia Ala's Avatar
  • Online
  • Platinum Boarder
  • Rocznik 1964
  • Posty: 7677
  • Otrzymane dziękuję: 36347
Ja sobie nie radzę, u nas nie ma jak przejść, a R. robi niektóre rzeczy wiecznie, już go pytałam czy z chodzikiem da rady coś potem robić :huh:
Alicja
Ogród przy chałupie 10 km od polsko-czeskiego Cieszyna
Za tę wiadomość podziękował(a): whitedame, Marlenka, CHI, ewakatarzyna, renmanka, Bobka, lusinda

Mamma mia herbu zielona pietruszka 2025 01 Kwi 2026 01:58 #891795

  • lusinda
  • lusinda's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 2263
  • Otrzymane dziękuję: 16147
12 lat temu robiłam totalny remont domu... Ile worów wszystkiego wywiozłam nie napiszę.

Teraz przeniosłam się na wieś, na stałe...Sypialnia i pracownia M w tamtym domu są obecnie składzikiem miliona rzeczy.
Wszystko zawsze mam w zapasie...więc każdą rzecz mam w zapasie... W bibliotece mamy tysiące książek...

Chyba musimy postawić kolejny dom, aby to wszystko zmieścić... :crazy: :devil1:
Pozdrawiam
Ewa

" Życie, to jedna
Wielka przygoda."
Za tę wiadomość podziękował(a): whitedame, Marlenka, CHI, ewakatarzyna, renmanka, Bobka

Mamma mia herbu zielona pietruszka 2025 01 Kwi 2026 06:23 #891800

  • renmanka
  • renmanka's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 970
  • Otrzymane dziękuję: 6492
Ja też chomik. Także w ogrodzie. Zbieram wiaderka, sznurki, doniczki, patyki.
W domu to na kompost, to dla kurek, to dla kóz, a to do zamrażarki, bo może następnym razem...
Ale mój M. jest gorszy. Miliard śrubek i kolejne tyle rzeczy, których nazwy nie pamiętam.
Trudno. Może się przyda.
Pozdrawiam Celina
Za tę wiadomość podziękował(a): whitedame, Marlenka, CHI, ewakatarzyna, Bobka, lusinda

Mamma mia herbu zielona pietruszka 2025 01 Kwi 2026 07:03 #891803

  • whitedame
  • whitedame's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 4978
  • Otrzymane dziękuję: 19104
O ogrodzie i ogrodowych przydasiach nie wspomniałam, bo na nie mam cały olbrzymi budynek gospodarczy.
Dziadziuś w 1970 roku postawił chlewnię z piętrem na siano.
Była nas trójka dzieci plus Babcia i Dziadek i wieczne problemy z mięsem w sklepach.
Zaczęli więc hodować zwierzęta na mięso: kury, kaczki, gęsi indyki, świnka i króliki.
Myśmy tę chlewnię przerobili na letnią kuchnię z łazienką, składzik ogrodniczy a na piętrze są wszystkie przydasie ogrodowe, meble schowane na zimę + inwerter od fowoltaiki.
Jest jeszcze olbrzymi garaż, który teraz też musimy ogruzować, bo tam będziemy trzymać meble Cioci na czas remontu. :jeez:
Ostatnio zmieniany: 01 Kwi 2026 07:07 przez whitedame.
Za tę wiadomość podziękował(a): jokaer, Marlenka, CHI, ewakatarzyna, lusinda

Mamma mia herbu zielona pietruszka 2025 04 Kwi 2026 18:13 #891922

  • whitedame
  • whitedame's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 4978
  • Otrzymane dziękuję: 19104
FB_IMG_1775318775183.jpg



Wszystkim Oazowiczom życzę ​Wesołych Świąt.
​Chwili wytchnienia – żebyście między sernikiem a mazurkiem znaleźli czas na zwykłe „posiedzenie” w ogrodzie bez sekatora w ręku.
​Odporności – na ból pleców i na niespodziewane przymrozki.
​Radości – z każdego wystającego z ziemi kiełka, nawet jeśli to kolejny mlecz, który udaje rarytas.
​Niech te święta będą spokojne, słońce niech dogrzewa, a Wasze zielone królestwa niech będą Waszym Rajem na Ziemi.
Ostatnio zmieniany: 04 Kwi 2026 18:14 przez whitedame.
Za tę wiadomość podziękował(a): jokaer, Adasiowa, Łatka, Marlenka, CHI, JaNina, ewakatarzyna, renmanka, Chiarodiluna, lusinda

Mamma mia herbu zielona pietruszka 2025 05 Kwi 2026 20:27 #891961

  • whitedame
  • whitedame's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 4978
  • Otrzymane dziękuję: 19104
Nie znałam tego wiersza — a może po prostu gdzieś po drodze go zgubiłam, jak tyle innych ważnych słów.
Dziś jest dobra okazja, żeby do niego wrócić.
Żeby przypomnieć sobie, jak brzmi język, który nie spieszy się, nie upraszcza na siłę i nie szuka taniego efektu.
W czasach, kiedy coraz częściej zamienia się polską literaturę na obcą — lżejszą, łatwiejszą, szybszą w odbiorze — kiedy szkolne lektury trafiają pod śmietniki zamiast do rąk czytelników, warto na chwilę się zatrzymać.
Warto sięgnąć po coś, co niesie w sobie nie tylko piękno słowa, ale też pamięć, tradycję i cichą głębię.
Bo są takie teksty, które nie krzyczą — a zostają.
Oto jeden z nich:

Jan Lechoń – „Wielkanoc”
Droga, wierzbą sadzona wśród zielonej łąki,
Na której pierwsze jaskry żółcieją i mlecze.
Pośród wierzb po kamieniach wąska struga ciecze,
A pod niebem wysoko śpiewają skowronki.
Wśród tej łąki wilgotnej od porannej rosy,
Drogą, którą co święto szli ludzie ze śpiewką,
Idzie sobie Pan Jezus, wpółnagi i bosy
Z wielkanocną w przebitej dłoni chorągiewką.
Naprzeciw idzie chłopka. Ma kosy złociste,
Łowicka jej spódniczka i piękna zapaska.
Poznała Zbawiciela ze świętego obrazka,
Upadła na kolana i krzyknęła: „Chryste!”.
Bije głową o ziemię z serdeczną rozpaczą,
A Chrystus się pochylił nad klęczącym ciałem
I rzeknie: „Powiedz ludziom, niech więcej nie płaczą,
Dwa dni leżałem w grobie. I dziś zmartwychwstałem.”
Ostatnio zmieniany: 05 Kwi 2026 20:29 przez whitedame.
Za tę wiadomość podziękował(a): jokaer, Adasiowa, Kaja, Łatka, Marlenka, Mamma, pszczolka, ewakatarzyna, Babcia Ala, lusinda

Mamma mia herbu zielona pietruszka 2025 16 Kwi 2026 09:04 #892417

  • whitedame
  • whitedame's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 4978
  • Otrzymane dziękuję: 19104
Dzisiaj będzie bardzo melancholijnie, uprzedzam, jeśli ktoś nie jest na to gotowy, niech nie czyta.

Mówi się czasem, że śmierć to jedyna pewna obietnica, jaką składa nam życie już w chwili narodzin.
Brzmi to szorstko, może nawet zbyt surowo, ale w obliczu wiadomości o odejściu kogoś znajomego, te słowa nabierają zupełnie innego ciężaru.
Wczoraj dotarła do mnie informacja o śmierci Mirka.
Dzieliły nas setki kilometrów i lata, w których nasza relacja była raczej echem dawnych spotkań niż codzienną obecnością, a jednak ta wiadomość uderzyła mnie z siłą letniej burzy.

​Patrzę na swój ogród i myślę o tym, jak przewrotny potrafi być czas.
Mirek przez większość życia zajmował się precyzyjną, wymagającą pracą dentysty – światem sterylnym, poukładanym, gabinetowym.
A potem, nagle, coś w nim pękło lub się otworzyło. Wszedł w ziemię, w uprawę warzyw, w dym wędzarni. Zmieniał biały kitel na ubranie robocze ubrudzone czarnoziemem i był szczęśliwy.

​To niesamowite, jak pasja potrafi nas odmienić na kilka lat przed końcem drogi.
Jakby dusza podświadomie czuła, że musi zdążyć dotknąć tego, co najbardziej pierwotne – ziemi, ognia, natury.

​W takich chwilach przemijanie przestaje być dla mnie abstrakcyjnym pojęciem z książek.
Widzę je w każdej przekwitającej roślinie, w każdym słoiku, który stoi na półce.
Uświadamiam sobie, że my, ludzie ogrodów, mierzymy życie nie latami, a sezonami.
Mirek zdążył posadzić swoje ostatnie ziarna, zbudował swoją wędzarnię, stworzył miejsce, które było jego azylem.
Choć nie byłam z nim najbliżej, choć nasze ścieżki w pewnym momencie się rozeszły, czuję pewien rodzaj dumy z tej jego "zielonej" przemiany.
​Śmierć kogoś z naszego „ogrodowego świata” uświadamia mi własną kruchość.
Każdy z nas zostawi po sobie niedokończone grządki, nieprzycięte krzewy i plany na przyszły rok, których już nie zrealizuje.
To smutne, ale jest w tym też jakaś dziwna, surowa piękność że do samego końca potrafimy się uczyć, zmieniać i fascynować tym, jak kiełkuje życie.
​Dziś wieczorem, kiedy słońce będzie zachodzić nad moim ogródeczkiem, pomyślę o nim.
O tym, że niezależnie od tego, jak daleko od siebie byliśmy i jak rzadko rozmawialiśmy, łączyła nas ta sama miłość do życia w jego najbardziej podstawowej formie.
​Odpoczywaj w ogrodzie, w którym nie ma już przymrozków, mszyc i ZZ.
Twoja historia przypomniała mi, że nigdy nie jest za późno, by wrócić do korzeni.
Nigdy za późno by wsadzić nowe drzewo, zaszczepić nową odmianę lub zbudować szklarnię.

FB_IMG_1735666471912.jpg
Ostatnio zmieniany: 16 Kwi 2026 09:15 przez whitedame.
Za tę wiadomość podziękował(a): Adasiowa, Łatka, Marlenka, CHI, Mamma, koma, ewakatarzyna, renmanka, Bobka, Ina

Mamma mia herbu zielona pietruszka 2025 16 Kwi 2026 09:17 #892419

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 22636
  • Otrzymane dziękuję: 95942
Beato, jakie piękne i mądre epitafium dla Mirka!
Nigdy go osobiście nie spotkałam, choć niby oboje jesteśmy Dolnoślązakami. Natomiast jakiś czas temu korespondowaliśmy poza Forum - bo chciał mi jakoś pomóc w - dosłownie - bolesnym problemie. Też mnie poruszyła wiadomość, że zmarł, tym bardziej, że rocznikowo dzieli nas tylko rok.
Mam nadzieję, że zerka teraz na nasze poczynania z najwspanialszego ogrodu.
Ostatnio zmieniany: 16 Kwi 2026 10:25 przez Łatka.
Za tę wiadomość podziękował(a): whitedame, Marlenka, CHI, Mamma, ewakatarzyna, renmanka, Ina

Mamma mia herbu zielona pietruszka 2025 16 Kwi 2026 09:59 #892423

  • whitedame
  • whitedame's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 4978
  • Otrzymane dziękuję: 19104
Aniu, dziękuję za te słowa.
Wiesz, pisząc to, czułam, że to nie jest tylko epitafium dla Mirka, ale dla nas wszystkich – dla każdego ogrodnika, który zostawił serce w ziemi.
Wspominam w nim Mirka, ale myślami jestem przy wszystkich tych znajomych forumowiczach, których już z nami nie ma na forum, a o których pamiętam przy każdym sezonie np przeglądając stare dilerki z nasionami podpisane ich ręką.
​Historia Mirka tylko utwierdziła mnie w tym, co czuję od dawna: grzebanie w ziemi to ostatnia rzecz, jaką chciałabym robić, nawet gdybym wiedziała, że jutro nadejdzie koniec.
Choć postronni czasem pytają: „po co ci to, czy warto?”, dla mnie to najbardziej wartościowa lekcja, jaką odebrałam od życia.
Ta bliskość natury daje spokój, którego nie da się znaleźć nigdzie indziej, nie ma go w pośpiechu dnia, w rytmie miasta, no może da się znaleźć jeszcze tylko na cmentarzu.
Ostatnio zmieniany: 16 Kwi 2026 10:00 przez whitedame.
Za tę wiadomość podziękował(a): Adasiowa, Marlenka, CHI, ewakatarzyna, Ina

Mamma mia herbu zielona pietruszka 2025 16 Kwi 2026 14:26 #892426

  • Ina
  • Ina's Avatar
  • Offline
  • Senior Boarder
  • Posty: 52
  • Otrzymane dziękuję: 160
Beatko, nie myśl o przemijaniu. To boli. Myśl o jutrzejszym dniu, co posiejesz, posadzisz, kogo wesprzesz dobrą radą i ciesz się każdym uśmiechem jaki do Ciebie kierują. Wiem , że to trudne bo ta myśl o przemijaniu drąży nas jak robal.W naszym wieku nagle nasi bliscy i znajomi szybko odchodzą. Zostajemy sami z tymi ,,podłymi myślami". Uśmiechnij się, jeszcze żyjemy :drink1: :garden1:
Za tę wiadomość podziękował(a): whitedame, Marlenka, CHI, ewakatarzyna

Mamma mia herbu zielona pietruszka 2025 16 Kwi 2026 17:53 #892428

  • koma
  • koma's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 4356
  • Otrzymane dziękuję: 37128
Beatko,pięknie napisałaś.
Maria
Za tę wiadomość podziękował(a): whitedame, Marlenka, ewakatarzyna

Mamma mia herbu zielona pietruszka 2025 27 Kwi 2026 08:43 #892880

  • whitedame
  • whitedame's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 4978
  • Otrzymane dziękuję: 19104
Kocie gody w Rozkochowie
​Kocie gody z reguły przypadają na marzec, nam jednak spotkanie przesunęło się na kwiecień – ale w niczym nie zaburzyło to porządku świata.
Do Rozkochowa zjechały koty wszelkiej maści, co nikogo nie dziwiło, bo gospodyni to wielka miłośniczka i oddana fanka tych czworonogów.
Ma własne mizialskie i adoptowane przychodzące.
​Zgodnie z motywem przewodnim, na stołach królowało „kocie jedzenie”.
Nie mogło zabraknąć przekąsek w kształcie myszy, oraz tortu, również w kształcie dorodnej myszki.
W końcu każdy porządny kot wie, co jest najlepszym przysmakiem :yummi:
​Oprócz pysznego jedzenia była przede wszystkim wspaniała zabawa i niekończące się rozmowy – nie tylko o ogrodach, choć to one grały pierwsze skrzypce.
Zgodnie z naszym zwyczajem, przyjechaliśmy z samochodami pełnymi zielonych skarbów, a wyjechaliśmy z kolejnymi, tym razem też z „wyszabrowanymi” z grządek właścicieli roślinami. Każdy wrócił do domu nie tylko z uśmiechem, ale i z nowymi okazami do swojej kolekcji.


20260419_123601.jpg
Ostatnio zmieniany: 27 Kwi 2026 10:06 przez whitedame.
Za tę wiadomość podziękował(a): Adasiowa, ewakatarzyna, renmanka, Chiarodiluna

Mamma mia herbu zielona pietruszka 2025 27 Kwi 2026 12:44 #892884

  • Adasiowa
  • Adasiowa's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 20679
  • Otrzymane dziękuję: 68082
whitedame wrote:
Dzisiaj będzie bardzo melancholijnie, uprzedzam, jeśli ktoś nie jest na to gotowy, niech nie czyta.

Dziękuję - przeszłaś samą siebie pisząc ten tekst :hug:
Żyj tak, jakby jutra miało nie być....
Za tę wiadomość podziękował(a): whitedame, ewakatarzyna


Zielone okna z estimeble.pl

Moderatorzy: Dorota15, Betula
Wygenerowano w 0.244 sekundy
Zasilane przez: Kunena Forum