TEMAT: Browneopsis ucayalina – moja kolejna „ofiara”

Browneopsis ucayalina – moja kolejna „ofiara” 23 Sty 2018 23:51 #585530

  • Waldemar
  • Waldemar's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 194
  • Otrzymane dziękuję: 112
Cześć wszystkim,

Przedmiotem tego wątku będzie relacja z uprawy, czy też raczej prób utrzymania przy życiu niezwykle rzadkiej rośliny o wdzięcznej nazwie i wyglądzie – Browneopsis ucayalina. Zorientowałem się już, że w domowej uprawie nieuchronne problemy pojawiają się w momencie, gdy sadzonka wyczerpie składniki pokarmowe ze swojego matecznego nasiona, toteż spodziewam się zaciętej i trudnej batalii…

Sadzonka pochodzi z uprawy w Gdyni (w której sam mieszkam), kosztowała 199 zł i w momencie zakupu mierzyła już ponad 40 cm mierząc od podstawy pędu. Uwzględniając nominalną ofertę sklepu, to zaskakująco duża, wyrośnięta sadzonka.


DSC07099.jpg



Jednak cena za te okazałe wymiary okazała się również dość wysoka. Nie, nie chodzi o pieniądze, a o stan rośliny – właściwie wszystkie, liczne już liście, były w mniejszym lub większym stopniu porażone jakimś rodzajem grzyba, na które – jak sądzę – roślina traci odporność po wyczerpaniu składników ochronnych pochodzących z nasiona, a później nie jest w stanie wytworzyć ich sama w warunkach uprawy różniących się znacznie od jej rodzimego środowiska (wilgotne, gorące i jasne, długo oświetlone tropikalne lasy Ekwadoru). Jak się zorientowałem z rozmowy, właściciel uprawy i sklepu prowadzi w rygorystyczny sposób ultraekologiczną uprawę poprzez unikanie jakichkolwiek chemicznych środków ochronnych, toteż grzyby w swojej ekspansji nie napotkały dotychczas większego oporu…


browneopsisuyacalina.jpg



Ale nie ze mną te numery! W uzasadnionych sytuacjach, odrzucając ortodoksję, nie zawaham się użyć najcięższego nawet kalibru. W końcu, uwzględniając jej wymiary, to proporcjonalnie najdroższa i w tym sensie chyba najcenniejsza roślina w moim życiu.

Jeśli będzie zainteresowanie, relację postaram się doprowadzić przynajmniej do chwili wyleczenia rośliny lub jej śmierci. W zamian, jako amator, będę wdzięczny za kompetentne podpowiedzi od mądrzejszych głów w tej dziedzinie.

Niejako przy okazji, bo to mój debiut i zarazem powitanie na tym forum, przedstawię inne moje rośliny:


DSC07094.jpg


DSC07093.jpg


DSC07087.jpg


DSC07117.jpg


DSC07115.jpg




Waldemar
CDN
Za tę wiadomość podziękował(a): Anna96, Gosia352, CHI, zeberka363, Carmen


Browneopsis ucayalina – moja kolejna „ofiara” 24 Sty 2018 00:04 #585531

  • Michał
  • Michał's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 4448
  • Otrzymane dziękuję: 2493
Gdańsk wita Gdynie :bye:

Waldemarze to bardzo interesujący wątek. Z chęcią będę go podczytywał, bo ta roślina jest niezwykle ciekawa :supr:
Z ciekawości wygooglowałem sobie ją w sieci. Najbardziej znana jest z ozdobnie przebarwiających się liści. U ciebie widać już powoli też zaczęła
się przebarwiać.

Co do ekologicznej uprawy.To nie widzę przeciwskazań aby nie używać środków chemicznych, ale czy w tym wypadku, nie warto
zastosować jednak takowego oprysku. Sam potrafię wydać nawet ponad 400zł na storczyka. Dlatego robiłbym wszystko by utrzymać go jak najdłużej.

Możesz spróbować z przygotować wywar z cebuli i czosnku. Potem dodawać po trochu do podlewania lub przetrzeć tym specyfikiem liście.
Tutaj masz przepisy na ekologiczne środki do przygotowania samemu, może Ci się przydać
forumogrodniczeoaza.pl/index.php/forum/1...chronie-roslin#92932

Powodzenia w uprawie ;)
Pozdrawiam
Ostatnio zmieniany: 24 Sty 2018 00:07 przez Michał.
Za tę wiadomość podziękował(a): CHI, Waldemar

Browneopsis ucayalina – moja kolejna „ofiara” 24 Sty 2018 07:19 #585540

  • Waldemar
  • Waldemar's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 194
  • Otrzymane dziękuję: 112
 
Dzięki Michał. W istocie, zacząłem już stosować chemię. Wrócę do tego wątku w kolejnych postach. Teraz, dla porządku i żeby mieć to już za sobą, może coś o wymaganiach rośliny.

Jak przystało na rzadką roślinę, informacje na temat jej potrzeb, uprawy i właściwości okazały się niezwykle skąpe, jednak po dłuższym „skanowaniu” udało mi się coś wycisnąć z sieci. Oto najbardziej wartościowe rezultaty z różnych stron internetowych (najpierw tłumaczenie in extenso, a następnie wersja oryginalna dla tych, którzy mogą nie mieć zaufania do moich zdolności lingwistycznych):

Instrukcja siewu (i uprawy)
Sposób rozmnażania: nasiona/sadzonki
Przygotowanie: moczyć przez 24 godz. w ciepłej wodzie
Pora wysiewu: cały rok; jedynie świeże nasiona gwarantują udane kiełkowanie
Głębokość nasion w podłożu: ok. 1–2 cm
Podłoże do wysiewu: kokosowe lub mieszanka do wysiewu z piaskiem lub perlitem
Temperatura kiełkowania: ok. 25–28° C
Stanowisko: jasne; podłoże stale wilgotne, ale nie mokre
Czas kiełkowania: ok. 4–8 tygodni
Nawadnianie: obfite w okresie wzrostu
Nawożenie: miesięcznie 0,2% ig lub nawóz o długotrwałym działaniu
Szkodniki: przędziorki, zwłaszcza w warunkach szklarniowych
Podłoże (do uprawy): ziemia doniczkowa (uniwersalna?) z dodatkiem piasku lub perlitu
Uprawa: stanowisko jasne, temperatura 15-20° C, podłoże stale lekko wilgotne

Sowing Instruction
Propagation: Seeds/Cuttings
Pre-Treatment: soak ca. 24 h in lukewarm water
Sowing Time: all year round > only fresh seeds germinate reliably
Sowing Deep: ca. 1-2 cm
Sowing Mix: Coir or sowing mix + sand or perlite
Germination Temperature: ca. 25-28°C
Location: bright + keep constantly moist, not wet
Germination Time: ca. 4-8 weeks
Irrigation: in the growing season richly water
Fertilization: monthly 0,2%ig or long-term fertilizer
Pests: Spider mites > especially under glass
Substrate: potting soil + sand or perlite
Culture: bright at approx. 15-20°C + keep evenly slightly moist



Browneopsis ucayalina w środowisku naturalnym (ze strony www.kukiatsgardens.com/images/Browneopsis_ucayalina.jpg):

Browneopsis_ucayalina.jpg



Opis rośliny:

Drzewiasta roślina tropikalna o małej lub średniej wielkości pochodząca z Ekwadoru. Spektakularne, nowe odrosty w postaci czerwono-zielonych liści, wyrastające trzy lub cztery razy w ciągu roku. Z upływem czasu młode liście dojrzewają zmieniając barwę na jednorodny, zielony kolor. Roślina zaczyna zakwitać po osiągnięciu ok. 2 m wysokości. Grupy białych kwiatów mają ok. 13 cm średnicy. Wymaga ciepłych, wilgotnych warunków oraz ochrony od wiatru. Należy utrzymywać stałą wilgotność podłoża nie pozwalając na jego przesuszenie. Gleba powinna być żyzna, bogata w materię organiczną; wskazana obecność żelaza i magnezu […]. Uprawiana z powodzeniem przez wiele lat w jednym, obszernym pojemniku.

Temperatura nie może spaść poniżej 15° Celsjusza.

This tropical small to medium tree is native to Ecuador. Spectacular red and green new growth flushes occur 3 to 4 times per year. New growth matures to a medium green. Plants begin to bloom when 6 or 7 ft. tall. Cluster of white flowers are about 5 inches in diameter. Requires warm humid growing conditions and protection from wind. Keep moist do not allow to dry out. Slightly acidic soil high in organic matter. Benefits from applications of iron and magnesium. Outdoors in USDA Zone 11. Seems to grow well for a number of years in a large container.

The temperature can’t fall below 15 degrees Celsius.


* * * * *

Czerwony kolor w roślinach jest zwykle efektem obecności antocyjanów, które są formą chemicznej obrony przeciwko roślinożernym szkodnikom. Młode liście są często miękkie (z małą ilością celulozy), co ułatwia ich szybszy wzrost, a ich ochronę stanowią w tej fazie antocyjany. Jednak wytwarzanie antocyjanów jest energetycznie wyczerpujące, toteż z czasem roślina zastępuje te związki ochroną strukturalną (utwardzającą celulozą) przed roślinożernymi szkodnikami. W zielonych już liściach proces fotosyntezy przebiega też sprawniej, umożliwiając im zastępowanie liści obumierających.

[…] Uważa się również, że w niektórych przypadkach antocyjany mogą ochraniać młode liście przed utleniającym działaniem promieni UV, w innych, że przed insektami […], a jeszcze w innych, że spełniają obie funkcje lub nie spełniają żadnej z nich.

fantacuous: purple color in plants (mostly) comes from anthocyanins which are a chemical defense against insects that eat plants. New leaves are often soft (haven't accumulated much cellulose) to grow bigger faster, and so the purple protects the young leaves. But anthocyanins are energetically costly so as the leaf ages it trades them in for structural defenses (cellulose, to make them tough) against things that would eat them. This transition to green also allows the leaves to photosynthesize better, replacing other leaves as they die.

thoughtstoodeepfortears: This is actually a topic of ongoing research by botanists. It is believed that in some instances the anthocyanins can protect the young leaves from the oxidative effects of UV radiation, in some cases from insect herbivory, as @fantacuous notes, in some cases both, and maybe in some cases neither.



Uff, chyba przesadziłem z długością tego postu. Kto to będzie czytać!?

Na razie
CDN
Ostatnio zmieniany: 24 Sty 2018 07:26 przez Waldemar.
Za tę wiadomość podziękował(a): CHI, Carmen

Browneopsis ucayalina – moja kolejna „ofiara” 24 Sty 2018 08:19 #585548

  • Carmen
  • Carmen's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 1121
  • Otrzymane dziękuję: 1195
Fajna kolekcja, powodzenia z reanimacją :hearts:
Zielono pozdrawiam Iwona
Za tę wiadomość podziękował(a): Waldemar

Browneopsis ucayalina – moja kolejna „ofiara” 24 Sty 2018 10:13 #585566

  • faj-nata
  • faj-nata's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 947
  • Otrzymane dziękuję: 603
Cześć . Przydeptałam za zapachem sensevierii i od razu pytanie
ja nazywa się środkowa sansevieria w wiklinowych osłonkach .
Pozdrawiam Renata
Wiejska baba z duszy i ciała,
czego nie wie, to się dowie , czasem i opowie ;)
Za tę wiadomość podziękował(a): Waldemar

Browneopsis ucayalina – moja kolejna „ofiara” 24 Sty 2018 11:46 #585579

  • Waldemar
  • Waldemar's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 194
  • Otrzymane dziękuję: 112
Cześć Nata,

Osobiście rozpoznaję w niej Sansevierię gwinejską.

Była niedawno lub też jest nadal sprzedawana w Obi pod wspólną, nic nie mówiącą nazwą handlową Sansevieria Luxe 14 cm (po 59,99 zł) wraz z innymi, o podobnej wielkości, kolorze i deseniu, ale bardzo różnych kształtach (na zdjęciu trzy z lewej, w tym ten, o który pytasz). Ciekawe, że nie ma ich i chyba nigdy nie było na stronie internetowej marketu.

W moim gdyńskim markecie praktycznie cała ta seria „poszła już do ludzi”.
Za tę wiadomość podziękował(a): faj-nata

Browneopsis ucayalina – moja kolejna „ofiara” 24 Sty 2018 13:30 #585588

  • faj-nata
  • faj-nata's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 947
  • Otrzymane dziękuję: 603
Waldek coś mi ona na gwinejską nie wygląda .
Mam 2 podobne do tej Twojej ale te nazwy co mam nie jestem ich pewna .
Sansevieria roxburghiana, Sansevieria aethiopica i Sansevieria scabrifolia erhalten
w nazewnictwie tych roślin jest wielki bałagan
No ale dla miłości nie koniczne jest imię .
Pozdrawiam Renata
Wiejska baba z duszy i ciała,
czego nie wie, to się dowie , czasem i opowie ;)
Za tę wiadomość podziękował(a): Waldemar

Browneopsis ucayalina – moja kolejna „ofiara” 24 Sty 2018 14:56 #585607

  • Waldemar
  • Waldemar's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 194
  • Otrzymane dziękuję: 112
Nata, nie mam najmniejszych wątpliwości, że jesteś dużo bardziej zorientowana w tej dziedzinie. Tym bardziej, że sansevierie to dla mnie pewne novum.

Ale też nie mam wątpliwości, że przynajmniej część z tych niezwykle seksownych, egzotycznie brzmiących nazw jest po prostu brana „z sufitu” lub używana niepoprawnie przez handlowców czy marketingowców dla zwiększenia atrakcyjności oferty. Stąd pewnie cały ten bałagan...

Browneopsis ucayalina – moja kolejna „ofiara” 24 Sty 2018 19:00 #585642

  • Michał
  • Michał's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 4448
  • Otrzymane dziękuję: 2493
Waldku, o sansevieriach możesz poczytać sobie na naszym forum forumogrodniczeoaza.pl/index.php/forum/5...y/126046-sansevieria
Jeśli będziesz miał jakieś pytania to najlepiej jak bezpośrednio tam napiszesz ;)
Pozdrawiam
Za tę wiadomość podziękował(a): Waldemar

Browneopsis ucayalina – moja kolejna „ofiara” 24 Sty 2018 20:58 #585672

  • Waldemar
  • Waldemar's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 194
  • Otrzymane dziękuję: 112
Trzeba kontynuować, żeby relacja z retrospektywnej przeistoczyła się w końcu na bieżącą.

Otwarcie...

Już od jakiegoś czasu poluję na nietuzinkowe rośliny, toteż kiedy trafiłem na aktualną ofertę sprzedaży sadzonki Browneopsis ucayalina, i to jeszcze z mojej miejscowości, jej los był już przesądzony. Samodzielny wysiew z nasion, które są nieco łatwiejsze do zdobycia, nie wchodzi w grę. Nie mam na to ani warunków, ani cierpliwości.

Zatem sadzonka zmieniła właściciela pod koniec zeszłego roku. Od razu dokładnie umyłem liście używając bawełnianej rękawiczki, o całe niebo wygodniejszej od ściereczek czy gąbek (wyjątkowo trafiony pomysł z innego forum czy blogu).

Imperatyw estetyczny przeważył nad zdroworozsądkowym i sadzonka, nie czekając do wiosny, otrzymała nowe podłoże i nową, 15-centymetrową doniczkę idealną dla docelowej osłonki-koszyka. Podłoże składa się z następujących warstw (od dołu):

– drenaż o grubości ok. 3–4 cm z keramzytu (frakcja 8-16 mm) plus kilka kawałków węgla drzewnego,
– właściwe podłoże z ziemi uniwersalnej Compo Sana, wermikulitu i perlitu (w proporcji 3:1:1) plus okruchy i miał węgla drzewnego,
– warstwa wierzchnia o grubości ok. 3 cm z drobnego, możliwie jałowego keramzytu (intencjonalnie ma stanowić barierę dla ziemiórek i innego latającego dziadostwa).

Według producenta nawóz zawarty w ziemi powinien wystarczyć do wiosny, mimo to od razu włożyłem inauguracyjne dwie pałeczki nawozowe owadobójcze i dwie grzybobójcze.


Nawadnianie

Całkiem od niedawna stosuję do nawadniania większości roślin wynalazek mojego pomysłu i wykonania w postaci dwuczęściowego zestawu. Oczywiście sadzonka Browneopsis również otrzymała swój zestaw. Składa się on z glinianego stożka nawadniającego umieszczonego na stałe w podłożu oraz kuli szklanej wkładanej do stożka i wyjmowanej z niego tak, jak wkłada się i wyjmuje np. wtyczkę elektryczną. Dzięki temu kule pozostają czyste, a uzupełnianie ich wodą jest dziecinną igraszką, że nie wspomnę o pociesznych bąbelkach powietrza. Same w sobie też nie szpecą krajobrazu.

Bardzo przydatna okazała się strzykawka (w moim przypadku o pojemności 100 ml) z przytwierdzonym na stałe 30-centymetrowym wężykiem. Strzykawka służy nie tylko do wygodnego napełniania i opróżniania kul szklanych, ale także do innych prac, jak precyzyjne podlewanie mikroskopijnych roślin czy odsysanie wody z podstawek, zwłaszcza w czeluściach wysokich osłonek dużych i ciężkich roślin.


DSC071651500x1125.jpg



W sposobie tym pokładam wielkie nadzieje wierząc, że takie łagodne, powolne nawadnianie jest korzystniejsze dla roślin – trudniej o zalanie (a na tym polu jestem notorycznym recydywistą), ponieważ korzenie zdążą wchłonąć część wody przed dostarczeniem kolejnych jej porcji. W pewnych granicach nawadniacze te dostosowują się do potrzeb: są szybsze w nawadnianiu, gdy podłoże jest suche i coraz wolniejsze, gdy ziemia staje się bardziej wilgotna. Nie oznacza to, że w ten sposób można bez kontroli dostarczać wodę bez przerwy, szczególnie teraz, w okresie zimowym, gdy rośliny mają minimalne zapotrzebowanie na wodę, bo z czasem gleba może stać się nadmiernie mokra. Wtedy kulę należy wyjąć lub też nie uzupełniać jej przez jakiś czas.

Kule w akcji:

DSC071621500x1125.jpg


DSC071571125x1500.jpg



Nabieram jeszcze wprawy, ale odniosłem już bardzo poważny sukces: właśnie po raz pierwszy w życiu osłabiłem jedną z roślin (arekę) nie poprzez zalanie, a przesuszenie, pozostawiając ją bez wody w kuli na kilka dni.

Kule małe mają pojemność ok. 100 ml, a te większe ok. 300–350 ml. Ich końcówki są w większości wzmocnione opaską termokurczliwą, inaczej cienkie szkło łatwo się wykrusza.

Woda jest zawsze przegotowana, odstana i w temperaturze pokojowej. Nie dodaję nawozów do wody w kulach, w przeciwnym wypadku całość straciłaby na atrakcyjności, a i pory w ceramice mogłyby w końcu zostać zapchane.


CDN

Browneopsis ucayalina – moja kolejna „ofiara” 25 Sty 2018 02:01 #585701

  • Waldemar
  • Waldemar's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 194
  • Otrzymane dziękuję: 112
Kontrola wilgotności podłoża

Z uwagi na wierzchnią warstwę czerwonego keramzytu tradycyjna kontrola wilgotności podłoża realizowana przez organoleptyczny kontakt z ziemią nie jest praktycznym rozwiązaniem. W tym wypadku znacznie wygodniej używać mi wskaźnika wilgotności gleby.


DSC071331500x1125.jpg



Na zdjęciu powyżej jeden z takich wskaźników wraz z tabelą podstawowych potrzeb najbardziej popularnych gatunków roślin. I tak, w lewej kolumnie angielska lub łacińska nazwa rośliny, w drugiej optymalny zakres natężenia światła w luksach, a w trzeciej minimalny poziom wilgotności gleby według podziałki umieszczonej na wskaźniku, przy którym należy podlać roślinę.

Nie trzeba mówić, że w tabeli próżno szukać czegoś tak zjawiskowego jak Browneopsis i należało znaleźć jakiś najbliższy odpowiednik. Sugerując się podobieństwem wyglądu i potrzeb, mój wybór padł na figowca benjamińskiego (w tabeli pod zbiorczą nazwą ficus).


DSC071311500x1125.jpg



Na fotografii jeden z pomiarów sadzonki, kiedy wskazówka pokazuje poziom 8. W tym stanie kula nawadniająca jest wyjęta ze swego gniazda. Pomiarów można dokonać w kilku miejscach na różnych głębokościach. W przypadku Browneopsis, gdy wskazówka po jakimś czasie spadnie do poziomu 4., zacznę znów nawadniać roślinę. Byle się nie zagapić na zbyt długo jak w przypadku areki…


Wilgotność powietrza i temperatura

Jeśli chodzi o temperaturę, to roślina musi się zadowolić taką, jaką sam potrzebuję do życia. Teraz, w zimie, oscyluje ona w mieszkaniu w granicach 18–19 st. Celsjusza. Tak się składa, że dla Browneopsis mieści się ona idealnie w zakresie podanym dla jej hibernacji, tzn. 15–20 st. Celsjusza.

Dogadzam jej natomiast, jak i większości innym, większą niż typową dla mieszkań o tej porze roku wilgotnością powietrza, która waha się u mnie między 55 a 65%. Odpowiada za to widoczny na zdjęciu niżej nawilżacz parowy.


DSC07095.jpg



W porównaniu do nawilżaczy ultradźwiękowych i ewaporacyjnych ma same zalety, ale za to jedną olbrzymią wadę: jest bardzo energochłonny. Aby utrzymać średnią wilgotność na poziomie 60% dla powierzchni 40m2, musi praktycznie pracować całą dobę. Co prawda wystarczy, że w trybie ekonomicznym, ale to i tak moc 200 W! To niedawna inwestycja i nie dostałem jeszcze rachunku za prąd od tamtej pory. Aby do wiosny i lata…

Pomimo tego feleru dwa pozostałe typy nawilżaczy i tak zostały zdyskwalifikowane. Ultradźwiękowe generują mnóstwo wszędobylskiego, białego pyłu, a ja nie lubię codziennie wycierać kurzu, natomiast ewaporacyjne, apetyczne na pierwszy rzut oka, nie miałyby nawet szans uzyskać zbliżonej choćby wilgotności ze względu na małą wydajność (proces parowania zwalnia wraz ze wzrostem wilgotności i ustaje całkowicie właśnie przy ok. 60%, a cyrkulacja musi przecież funkcjonować). Poza tym, wytwarzając tzw. zimną parę, schładzałyby pomieszczenie przynajmniej o 2–3 stopnie. W końcu pracują też jako klimatyzatory.

Do kontroli temperatury służy stacja pogodowa umieszczona akurat przy Browneopsis. Na poniższym zdjęciu dość typowy odczyt jak na tę porę roku i doby – 19 st. Celsjusza i 59% wilgotności.


DSC071661500x1125.jpg



CDN
Za tę wiadomość podziękował(a): Forumowa Żabula

Browneopsis ucayalina – moja kolejna „ofiara” 25 Sty 2018 16:33 #585794

  • Waldemar
  • Waldemar's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 194
  • Otrzymane dziękuję: 112
Nadeszły wreszcie zamówione żarówki do doświetlania roślin, więc w następnym „odcinku” będzie o oświetleniu, a nie o leczeniu rośliny, jak planowałem wcześniej.


DSC071681500x1121.jpg



CDN
Ostatnio zmieniany: 25 Sty 2018 16:35 przez Waldemar.

Browneopsis ucayalina – moja kolejna „ofiara” 25 Sty 2018 17:07 #585798

  • Forumowa Żabula
  • Forumowa Żabula's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 8337
  • Otrzymane dziękuję: 3030
Masz bardzo fajną kolekcję i bardzo ciekawie wszystko opisujesz. Czekam na dalsze relacje.
Rośliny domowe moją pasją. A zwłaszcza hoje!!



Pozdrawiam. Krystyna.
Za tę wiadomość podziękował(a): Waldemar

Browneopsis ucayalina – moja kolejna „ofiara” 25 Sty 2018 18:13 #585811

  • Michał
  • Michał's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 4448
  • Otrzymane dziękuję: 2493
Widzę, że masz bardzo poważnie i profesjonalne podejście do roślin. To bardzo przydatne co piszesz. Świetnie, że z nami jesteś ;)
Pozdrawiam
Za tę wiadomość podziękował(a): Waldemar

Browneopsis ucayalina – moja kolejna „ofiara” 25 Sty 2018 18:25 #585816

  • Waldemar
  • Waldemar's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 194
  • Otrzymane dziękuję: 112
Dzięki! Uwielbiam to! Kontynuujcie proszę! :thanks: Dlaczego wszyscy tak szybko zwykle przerywają!? :mad2:


Ale poważniej – właśnie zmieniam kolor żarówek przy pomocy opaski termokurczliwej:

DSC071711500x1125.jpg


Uznałem, że kolorystycznie górna wersja lepiej się prezentuje:

DSC071691500x1125.jpg

Browneopsis ucayalina – moja kolejna „ofiara” 25 Sty 2018 20:16 #585846

  • Forumowa Żabula
  • Forumowa Żabula's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 8337
  • Otrzymane dziękuję: 3030
A powiedz mi Waldku, gdzie się zaopatrujesz w opaski termokurczliwe?
Rośliny domowe moją pasją. A zwłaszcza hoje!!



Pozdrawiam. Krystyna.

Browneopsis ucayalina – moja kolejna „ofiara” 25 Sty 2018 20:34 #585853

  • Waldemar
  • Waldemar's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 194
  • Otrzymane dziękuję: 112
Chyba wszystkie sklepy elektrotechniczne, elektroniczne itp. Alternatywnie – zakupy wysyłkowe na jakimś serwisie aukcyjno-zakupowym.

Browneopsis ucayalina – moja kolejna „ofiara” 26 Sty 2018 01:26 #585899

  • Waldemar
  • Waldemar's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 194
  • Otrzymane dziękuję: 112
Oświetlenie

Stanowisko, które zajmuje Browneopsis (jak i zresztą pozostałe rośliny) to – mówiąc wprost – ciemnica (słońce tylko do godz. 10 rano i później od godz. 16.30), zdecydowałem się więc na doświetlanie w okresie jesienno-zimowym. Poziom entuzjazmu do doświetlania roślin waha się w sposób dramatyczny, mnie jednak przekonuje fakt, że nawet w okresie spoczynku egzotyczne rośliny mają u siebie nawet kilkanaście godzin jasnego słońca, a nie np. dwie, może w porywach cztery godziny „szarówki”. Intencją jest tu poprawa proporcji między temperaturą, którą mogę im zapewnić, wilgotnością i oświetleniem, możliwie zbliżoną do stanu równowagi, a ostatecznie uzyskanie skutku w postaci lepszej kondycji i większej odporności roślin na choroby. Szczególnie w przypadku Browneopsis liczę też na sterylizujące i dezynfekujące działanie promieni UV emitowane z żarówek do roślin.

Właściwie już od kilku tygodni doświetlam rośliny dwiema świetlówkami do roślin Megaman MM152 o mocy 14W(75W). I pomimo tego, że w sposób prowizoryczny, niedostateczny i z konieczności wybiórczy, to dostrzegam pozytywne rezultaty. Na przykład papyrus percamentus, który był już na krawędzi śmierci, wszedł w fazę zmartwychwstania wypuszczając nowe, świeże pędy. W styczniu! To jeden z moich faworytów i teraz mnie już nikt i nic do doświetlania nie zniechęci.

Na zdjęciach poniżej moje dotychczasowe doświetlanie po jednej świetlówce Megaman na całą grupę. Wykonane celowo w ciemności, by było lepiej widać, że właściwe większość liści pozostaje nieoświetlona; zresztą od kilkudziesięciu centymetrów światło i tak przestaje być efektywne.

DSC071411500x1125.jpg



DSC071421500x1125.jpg



O tej porze roku doświetlam bez przerwy w godzinach od siódmej rano do dziesiątej wieczorem. Później, w miarę ustępowania ciemnicy i szarówki, można będzie ten czas ograniczać. Ale bardzo dobry, wyczerpujący artykuł o doświetlaniu znajduje się na stronie tropicjungle.blox.pl/2010/02/Doswietlanie-roslin.html, toteż nie będę tu już powtarzać zawartych tam informacji.

Do tej pory do nastawiania czasu pracy wystarczał jeden programator dobowy, wspólny dla obu żarówek. Teraz dojdzie drugi.

DSC071791500x1125.jpg



Spośród dość szerokiej oferty zdecydowałem się na żarówki LED o mocy 28W i gwincie E14 (wydatek niewiele ponad 10 zł za sztukę, jeśli kupować bezpośrednio w Chinach; u nas ceny od 25 zł w górę, ale za to dużo szybsza dostawa, jeśli handlowcy mają je akurat na stanie).

Pomijając kwestie wielkości i estetyki (opraw i samych żarówek), zależało mi na jak najmniej intensywnym fiolecie, by dało się z nimi wytrzymać w jednym pomieszczeniu, a spośród wszystkich innych to właśnie żarówki 28-watowe mają proporcjonalnie najwięcej białych diod.

Oczywiście, dla moich zgrupowań roślinnych trzeba wtedy więcej gęsto rozstawionych żarówek o tej mocy, jednak z punktu widzenia samych roślin jest to właściwie bardziej korzystne. Chodzi o to, że światło np. z dwóch silnych nawet lamp i tak nie dotarłoby wszędzie tam, gdzie powinno – jedne liście/rośliny cieniowałyby inne, a dodatkowo natężenie światła i tak zmniejsza się drastycznie szybko wraz ze zwiększaniem dystansu (dokładnie z kwadratem odległości, tzn. dla dwukrotnie zwiększonego dystansu – czterokrotnie, dla trzykrotnie większego dystansu – już dziewięciokrotnie). Jak na schemacie poniżej dla żarówki 24-watowej (odległości w stopach, czyli ok. 30 cm).

lampa24W.jpg



Może warto też o samych lampkach.

Z różnych powodów (estetycznych, kolorystycznych, konstrukcyjnych, cenowych), żadna z gotowych, dostępnych w handlu lamp nie spełniała moich warunków brzegowych. W rezultacie dopiero własnoręczna przeróbka niedrogich lamp z Ikei okazała się satysfakcjonująca – lampki po metamorfozie są nadal minimalistyczne, niemal niewidzialne, mają wystarczająco długi i elastyczny zarazem wysięg oraz przewód elektryczny o długości aż 3,5 m; starannie wykonane z przyzwoitych materiałów, zwłaszcza klips wyróżnia się na tle innych konstrukcji (dla pewności – nie łączą mnie żadne interesy z Ikeą). Koszt jednej takiej lampki wraz z dodatkami (bez żarówki) zamknął się w kwocie ok. 50 zł.

Po lewej lampka przed przeróbką i po prawej tzw. produkt gotowy:

DSC071181500x11691500x601.jpg



Komponenty użyte do przeróbki:

DSC071141500x892.jpg



Na potrzeby tego przerośniętego nieco „felietonu”, a także z własnej ciekawości, zaaranżowałem już dziś dwie szybkie instalacje. Jutro dopiero będę ustawiać całość w sposób bardziej przemyślany, starając się w miarę możliwości zamaskować jak najlepiej same lampki (choć widzę, że w gruncie rzeczy nie jest to aż tak krytyczne), ale przede wszystkim skierować światła lampek w kierunku na okna, unikając fioletowej poświaty od jasnych ścian oraz – naturalnie – ich bezpośredniego światła „w oczy”.

Szczęśliwie, barwa widma widzialnego w tych żarówkach – zgodnie z nadziejami – okazała się do zaakceptowania nawet w mieszkaniu, a wśród białego światła naturalnego lub sztucznego „rozpływa” się niemal zupełnie do lekkiego, nieinwazyjnego różu, co do pewnego stopnia oddają poniższe fotografie.

Zdjęcie przy dodatkowym, sztucznym świetle białym (flesz aparatu fotograficznego):

DSC071731500x1125.jpg



To samo ujęcie w ciemności:

DSC071721500x1125.jpg



Podobne porównanie dla kąta z Sansevieriami (zamontowałem dwie, ale dla Sansevierii jedna lampka będzie pewnie wystarczająca):

DSC071751125x15001500x990.jpg



Mogę teraz wrócić do Browneopsis – w tym świetle zobaczyłem dopiero, jak bardzo chore są jej liście, choć na fotografii nie jest to może zbyt wyraźne:

DSC071781500x2000.jpg



CDN
Ostatnio zmieniany: 26 Sty 2018 01:41 przez Waldemar.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hiacynta, Carmen

Moderatorzy: Tola
Wygenerowano w 0.178 sekundy
Zasilane przez: Kunena Forum