TEMAT: Podwójne życie i psy ogrodnika

Podwójne życie i psy ogrodnika 24 Maj 2026 09:48 #894001

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 22916
  • Otrzymane dziękuję: 97166
Jestem w rododendronowie.
Od ostatniego weekendu postęp umiarkowany, zapewne dopiero końcówka tygodnia i ocieplenie przyniosły lekki postęp wegetacji. I tak w porównaniu z ubiegłym rokiem mocno do tyłu.
Trochę rododendronów otworzyło pąki, inne na pewno zakwitną niebawem, najdalej w najbliższych dwóch tygodniach. Mnie tu niestety wtedy nie będzie, inni zorganizowali mi czas niezupełnie, jakbym chciała. :placze: :placze: :placze:

Są też niestety dalsze straty, niedobrze wygląda Orange Tortoise Shell, którym się tak cieszyłam.
Choć tyle, że odkupiłam kilka utraconych.

Humboldt, poprzedni był kilkulatkiem



Olin O. Dobbs, w miejsce zabranego do miasta



Alfred, to moje trzecie podejście, bo piękny. Pierwszy wspaniale kwitł i był pokaźnym krzewem, aż nagle usechł. Drugi zmarł po chyba roku.



A te dwa rzeczywiście nowe, Painted Purple i Mogambo.





Okazuje się, że mam dwa Bernsteiny, jeden nie kwitł , a miała całkiem mylącą etykietkę. W każdym razie bez szału, na dwóch krzakach w sumie trzy kwiatostany.





Haaga też nie kwitła latami - dostała troszkę słońca i...



Nieźle Peter Alan.






Calsap dopiero zaczyna.



Kalinka, kolejny rok niezawodna.



Otwiera pąki mój śliczny, pełny Creamy Chiffon



Na starszaki w ogóle można liczyć...







Ostatnio zmieniany: 24 Maj 2026 17:36 przez Łatka.
Za tę wiadomość podziękował(a): Marlenka, Nimfa, PomiDorka, Chiarodiluna


Zielone okna z estimeble.pl

Podwójne życie i psy ogrodnika 26 Maj 2026 21:18 #894065

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 22916
  • Otrzymane dziękuję: 97166
Tymczasem we Wrocławiu jakby przygrywka do lata.
Poczynając od niedzieli naprawdę ciepło, pogodnie, a dziś to po prostu Śródziemnomorze. :hearts: Termometr doszedł do 30 stopni i to bynajmniej nie w słońcu. Oczywiście wszystko ruszyło galopem, zakwitnąć nim słonce przypali. Piwonie bylinowe i Itoh (drzewiaste odeszły już do wspomnień), powojniki w dużej ilości (powklejałam w wątku tematycznym), pierwsze róże, ba, nawet kilka irysów. Od roku jakoś zgodziły się na skromną, ale jednak współpracę ze mną.

Coral Sunset



Krinkled White



Scarlet Heaven



Bartzella



Bickeye Belle, prawdziwa piękność



Claire de Lune, egzemplarz, który miałam za zmarły.



Inny CdL



Jeden z dwóch "miejskich" rododendronów (oba to "żelazne" odmiany), Nova Zembla.



Alchymist, pąki zaczęły się otwierać w trakcie dnia.



I busz



Ostatnio zmieniany: 26 Maj 2026 21:20 przez Łatka.
Za tę wiadomość podziękował(a): Marlenka, Bobka

Podwójne życie i psy ogrodnika 27 Maj 2026 10:08 #894073

  • Mimbla
  • Mimbla's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Dobrego dnia :)
  • Posty: 1669
  • Otrzymane dziękuję: 5758
Aniu przepiękne piwonie :hearts: Zresztą wszystko takie dorodne i rzeczywiście, latem już pachnie :lol:
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Podwójne życie i psy ogrodnika 28 Maj 2026 15:44 #894100

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 22916
  • Otrzymane dziękuję: 97166
Mirko, przekazałam piwoniom, że mają się zachowywać i nie uwłaczać Twojemu o nich pozytywnemu zdaniu.
Niektóre mają tyle przyzwoitości, że się zarumieniły ze wstydu. :oops:
Dziś tu o pierwszych różach.
Dobrze, że robię zdjęcia, bo ślepym okiem tylko z bliska mogłam zauważyć, jak pąki zostały oblepione przez mszyce, gruby kożuch :sick: .
Do tego działały na pewno i inne potwory, w mniejszej skali. Pączki z ciemną obwódką u nasady i jakby zgięte. Bruzdnica? :woohoo: Tak czy owak opryskałam, nawet dwa razy, ta poprawka z drabiny, bo kilka krzaczorów przerasta mnie, w każdym sensie.

The Lady of the lake, te pąki na wysokości 2,5 m.



Rozczulają mnie jej piękne, złote "rzęsy" .



Soraya, wreszcie mam cichą nadzieję, że będzie żyć (nadal "na jednej nodze").



Constance Spry, chyba najgorzej oblepiona mszycami.



Golden Showers, najstarsza z moich róż, ponad ćwierć wieku.





The Generous Gardener, ale pachnie, od pierwszego kwiatka!





Lady of Shalot, w tle rozkwita Loreley.



Pierwsze kwiaty odrobinę blade, nie wiem czemu.

Za tę wiadomość podziękował(a): Marlenka, bietkae

Podwójne życie i psy ogrodnika 08 Cze 2026 08:01 #894471

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 22916
  • Otrzymane dziękuję: 97166
Nie było mnie w rododendronowie ponad dwa tygodnie - nie, żeby taki był plan moich marzeń.
Spora część różaneczników już przekwitła, inne "na ostatnich nogach". Z azalii kwitnie co trzecia...

Chanel, jedna pięknie, druga miernie.



Chanel i Csardas, obie mogą startować w konkursie perfumiarzy.



Csardas, nie dość, że pachnidło, to ma pełne kwiatki, a takich azalii szukam teraz.



Csardas i Parkfeuer



Ta kwitnie pierwszy raz w ogóle, kupiona jako malutka sadzonka Crosswater Red (oczywiście nią nie jest). Muszę poszukać, czym być może, bo ładna, prawda?



Gena Mae, również debiutantka z malutkiego patysia kupionego bodaj 3 lata temy,. Ta zgodna.



Eva Roza, jeden jedyny kwiatostan, lecz uroczy.



Nabucco, nówka i na nowym miejscu "pozyskanym" dla azalii.



Po sąsiedzku Doloroso



Juanita, kwitła pięknie, lecz już sypie kwiatki.



Keremsina, ładnie, u mnie nigdy nie będzie "jednym kwiatem".



Limette, trzy kwiatostany. Ona co drugi rok dobrze, a potem odpoczynek.



A Silver Slipper drugi rok u mnie i drugi rok nieźle.





Fireball w zachodzącym słońcu zgodna z nazwą B)

Ostatnio zmieniany: 08 Cze 2026 23:08 przez Łatka.
Za tę wiadomość podziękował(a): Marlenka

Podwójne życie i psy ogrodnika 08 Cze 2026 12:05 #894493

  • Mimbla
  • Mimbla's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Dobrego dnia :)
  • Posty: 1669
  • Otrzymane dziękuję: 5758
Wszystkie są absolutnie wspaniałe, gały wyłażą :woohoo: Jak to się dzieje że nikt się nie włamuje żeby się nimi zaopiekować?
Ostatnio zmieniany: 08 Cze 2026 12:06 przez Mimbla.
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Podwójne życie i psy ogrodnika 08 Cze 2026 23:36 #894523

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 22916
  • Otrzymane dziękuję: 97166
Mirko, azalie do "absolutnej wspaniałości" potrzebują niestety sporo światła, a to u mnie na mrocznym zboczu rzadka sprawa. Najlepiej kwitną najstarsze, sadzone ćwierć wieku temu bez mała, gdy "rodzime" drzewa były mniejsze, a sadzonych moją ręką nie było wcale. Jak różanecznik duży, to trochę kwitnie i w cieniu, ale maluchy po prostu odmawiają.
Według mojego doświadczenia (a nie fachowego ogrodnictwa) zimozielone rododendrony znoszą lepiej zacienienie, lecz też lepiej się prezentują w jasnych miejscach.
Jako że ma ich...sporo, zawsze coś tam kwitnie. By nie zabić ewentualnego czytelnika, podzielę wpis.
Nova Zembla, dwudziestolatka.



Wystawia czubek zza dokwitającego Lachsgold.



Dwa Roseum Elegans, jeszcze starsze - a na lewo fuksjowy NN sporo młodszy.



Blutopia, góra fioletu.





Polarnacht, po latach chudych ładnie.





Oheimb von Woislowitz, historyczna dolnośląska odmiana.



Maluchy sadzone rok temu, Anna Jagiellonka



i Izabela Zamoyska



Średniaczki, Carolyne Allbrook, nieźle.





Azurro, uwielbiam tę odmianę, ale większy krzew strajkuje, kwitnie maluch trzyletni.



A olbrzymi Catawbiense Grandiflorum mało co.



Eskimo jako tako, tylko trudny do sfotografowania.



Lila pąki rozwijają się w białe kwiaty.



Kali też OK, krzew w cieniu bardzo drapakowaty, ale ta czerwień mrocznej bogini!



Pod słońce



i w cieniu



Lord Roberts, czerwony inaczej ;)



Niestety, kwitnie skąpo.



Wreszcie mój ulubieniec też kończy drugą dekadę życia, Creamy Chiffon



Na pierwszym planie azalia Silver Slipper

Podwójne życie i psy ogrodnika 09 Cze 2026 18:10 #894550

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 22916
  • Otrzymane dziękuję: 97166
Co tam jeszcze kwitło w miniony weekend?
Painted Purple, oby się ten nowy nie okazał rośliną jednoroczną.



English Roseum demonstruje, jak się wyciągają rododendrony w cieniu; a to mocna, "szybka" odmiana.


Marcel Menard, a właściwie Messieur Marcel Menard, jeden z ładniejszych fioletowych.





Mniejsza o obfitsze czy skąpe kwitnienie, mój prawdziwy niepokój budzą dwa duże, dziesięcio- i piętnastoletni. Tracą liście. :placze: Lokatorzy w korzeniach?
Wielka Germania, prezent sprzed 15 lat, ma suche patyki i tyle kwiatów:



A bywała bukietem. Sternzauber jeszcze gorzej, nie ma co fotografować.
Za to Purple Splendour dobrze, choć też "rozesłany".



Torero też drapakowaty, cóż, przynajmniej ma zdrowe przyrosty.





Młodszy Libretto, niezawodny.



Scyphpocalyx, mam (miałam?) w sumie trzy, bo uwielbiam ten nietypowy różanecznik - tylko że najmłodszy pauzuje, jeden prawie zmarł, a ten ma bardzo niefotogenicznie rozproszone kwiatostany.



Jeszcze jeden czerwony, Hachmanns Feuerschein, podniesiony z ziemi, podwiązany, zabrał się i kwitnie zadowalająco.



Rasputin też nieźle.



Professor Horst Robenek





I takie tam widoczki







Za tę wiadomość podziękował(a): ewakatarzyna, Chiarodiluna

Podwójne życie i psy ogrodnika 13 Cze 2026 21:58 #894774

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 22916
  • Otrzymane dziękuję: 97166
W miejskim ogrodzie prawie szczyt kwitnienia róż; co prawda mam tylko trzy, które po strząśnięciu tego szału płatków udadzą się na zasłużony roczny odpoczynek - reszta mniej lub bardziej obficie powtarza aż do późnej jesieni.

Graham Thomas, najładniejsze żółtko.





Z Alchemikiem za plecami



Alchymist we własnej postaci, w słońcu



i w zapadającym zmroku



Wedgwood Rose



Munstead Wood



Thomas a Beckett



Gardenclub Biella z Blue Light w tle





English Garden



Black Prince, podobnie jak Alchemik kwitnie raz w roku. Ale jak pachnie!



To samo - Constance Spry.

Ostatnio zmieniany: 19 Cze 2026 08:19 przez Łatka.
Za tę wiadomość podziękował(a): Nimfa, ewakatarzyna, Chiarodiluna, lusinda, Rumianek

Podwójne życie i psy ogrodnika 17 Cze 2026 21:28 #894925

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 22916
  • Otrzymane dziękuję: 97166
Ogród miejski całkowicie opanowany przez róże, coś tam kwitnie prócz nich gdzieś w kątkach, ale nie bardzo rzuca się w oczy.
Nasyćmy oczy, ta orgia nie potrwa zbyt długo, potem przerwa, a jeszcze potem - kap, kap, kap, kroplówka z powtórnych kwitnień tych odmian, co mają wbudowane zmodyfikowane geny róż z Dalekiego Wschodu.













Ostatnie piwonie



Pierwsze ostróżki





Powyższe , wraz z nawalnym kwitnieniem róż, należy jeszcze do odchodzącej wiosny, a to - do lata.





Czekam na prawdziwe gorąco, nawet jeśli wieczory wypełni mi podlewanie ogrodu.
Za tę wiadomość podziękował(a): ewakatarzyna, Chiarodiluna

Podwójne życie i psy ogrodnika 21 Cze 2026 09:34 #895030

  • Mimbla
  • Mimbla's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Dobrego dnia :)
  • Posty: 1669
  • Otrzymane dziękuję: 5758
Aniu, żyjecie?! Pokazywali w mediach że u Was strasznie było.
Za tę wiadomość podziękował(a): ewakatarzyna

Podwójne życie i psy ogrodnika 21 Cze 2026 11:05 #895038

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 22916
  • Otrzymane dziękuję: 97166
MIrko - :kiss3:

Żyjemy, ogród też żyje, w zasadzie nie widziałam przechodzącej nawałnicy, bo akurat byliśmy u przyjaciół na drugim końcu Wrocławia (gdzie też nieźle lało, wiało i padał grad przez chwilę).
Zniszczenia: najbardziej spektakularne to ułamany wierzchołek paulowni:



Poza tym trochę zsiekanych liści - dużych, jak magnoliowe - one stawiają opór, dlatego. Kwiaty najmniej, na dowód Dame Judy Dench sprzed chwili:



i The Generous Gardener:



Oczywiście, sporo róż osypanych, kilka ubitych kwiatów, lecz przy tych temperaturach ich żywot i tak jednodniowy.
Miło, że ktoś się zatroskał o mnie. :hug:
Za tę wiadomość podziękował(a): ewakatarzyna


Zielone okna z estimeble.pl

Moderatorzy: Dorota15, Betula
Wygenerowano w 0.936 sekundy
Zasilane przez: Kunena Forum