Cześć

ale zimny wiatr! Nie wiem, czy tak jest wszędzie, ale tutaj odechciewa się wychodzenia do ogrodu. Dłubię i skubię pomalutku, dostojnym krokiem przemierzam włości, przyspieszam tylko wtedy, kiedy jazgot Kuby wskazuje na walkę z wiórkami

Dobrali się z Zuzią w korcu maku: dostają kompletnego fioła, gdy wiórki bawią się i gonią po drzewach. Dobrze, że choć biednym rudzielcom pozwalają jeść.
U mnie głównie zielono, we wszystkich odcieniach. Zmartwiła mnie perspektywa przymrozków, okryję hosty i paprocie; dyżurne worki z suchymi igłami i donice czekają w pogotowiu. Zresztą teraz to pryszcz, żeby tylko Zośka z ogrodnikami się nie wygłupili, bo będzie katastrofa, jak w połowie maja przymrozi. Lilie teraz chyba też ochronię, są duże i szkoda by mi było

Tulipany wypuściły same liście i tyle z nich pożytku, szafirki w donicach nie wyglądają najlepiej, ale bardzo je lubię, przesadzę do gruntu i jesienią dokupię.
Jakoś nie mam melodii do pisania, czytam, co u Was się dzieje, podglądam, ale pisanie mi nie idzie.
Pikutku, rodki w tym roku prawie bez kwiatów. Zeszłoroczne nasadzenia bez pączków, tylko Rasputin, Francesca i Bariton będą miały pewnie po jednym kwiatku

Reszta wypoczywa. Azalki zapączkowane prawie wszystkie, więc koloru nie zabraknie, ale niestety nie będzie to fiolet

Prawo zbójeckie, wszystko rozumiem, ale dlaczego musi znaczyć rodki? Przecież nikt mu ich nie ukradnie
Moniśka, w leśnym ogrodzie zielono, zielono, zielono. Pewnie dla Ciebie za zielono, ale jak zakwitną azalki

Zimno i okropnie nieprzyjemnie, psiska siedzą w domu, wcale ich nie ciągnie do tej lodówy. Deszcz kantuje, bezczelny taki, tak, jak u Ciebie. Nic nie popadało i bardzo się boję kolejnej suszy. Kręgosłup zipie, ale muszę na gada uważać i to mnie wkurza okropnie. Beznadziejny wynalazek
Ewcia, Ty zawsze znajdziesz miejscówki, nie ma takiej możliwości, żebyś nie miała miejsca na nowe roślinki. A dlaczego kwękasz? Czytałam, że kolana coś nie tego...Trzymaj się, bo to początek sezonu i zielsko chyba się nie podda. Pytasz o dokarmianie rodków. Jeszcze nie dokarmiałam, wyglądają bardzo zdrowo, nie chcę ich przekarmić; azalki dostały dedykowany nawóz, bo mają mnóstwo pączków i muszą się posilić dzielne krzaczki. A czuję się nie najgorzej, biorąc pod uwagę PESEL, jak to mawia Paweł /Chester/
Na początek 'z życia wiórków'
Gniazdo na czubku cyprysika, oczywiście awantury bez przerwy; to nie jest bezpieczne miejsce dla maluchów
Kuba się skradał, a ten rudy głupuś nawet nie popatrzył
A potem psiska pod drzewem, a wiórek sobie patrzy z bezpiecznej wysokości
Wreszcie znalazł orzecha i musiał go jeść na choinie kanadyjskiej; rosną pod nią liriope, kopytnik, trzmieliny i psy wszystko podeptały
cdn