TEMAT: Domek na prerii

Domek na prerii 25 Paź 2017 23:33 #571417

  • kokolidek
  • kokolidek's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 634
  • Otrzymane dziękuję: 504
Chyba jednak jedna z opcji, bo to jest opcja tzw opieki. Dlaczego? Bo Diana nie zrobiła nic, żeby problem rozwiązać. Zajęła się bieżącymi sprawami, zanosiła rachunki, żeby pokazać, jaka jest zaradna, a nie podjęła żadnych kroków w celu rozwiązania głównego problemu.
Czeka, aż ktoś to za nią rozwiąże - to przedstawiły rozwiązanie. Bo te Panie wiedzą doskonale, że jak mąż wróci to będzie powtórka z rozrywki.

Jeżeli Diana woli tkwić w tym patologicznym związku to wolno jej, ale dziecko trzeba chronić.
Pozdrawiam Ala
Lepiej zaliczać się do niektórych niż do wszystkich
— A. Sapkowski
Za tę wiadomość podziękował(a): madzia, CHI


Domek na prerii 25 Paź 2017 23:58 #571418

  • Hiacynta
  • Hiacynta's Avatar
  • Offline
  • Administrator
  • gg 9117859
  • Posty: 11819
  • Otrzymane dziękuję: 7178
Rachunki jednak trzeba płacić, bo inaczej są naliczane karne odsetki a na koniec licytują dobytek, żeby sobie odebrać należności. Krytykowanie Diany za zajęcie się rachunkami i długami, które zresztą zawalił jej mąż jest mało konstruktywne. A w kwestii zajęcia się sprawami bieżącymi, to na początku była mowa, że udzielą jej pomocy, by mogła się usamodzielnić i uniezależnić, a nie że na siłę będą wysyłać do jakiegoś przytułku, gdzie ani ona, ani dziecko nie będą mieć życia. Skoro obiecywano wsparcie, to czekała na kolejną wizytę i na kolejne wiadomości, a przy okazji remontowała swoją łazienkę, poprawiała warunki dla koni, żeby zimą nie marzły w swoich sikach, pomagała sąsiadom, skoro jej pomogli, ... Taka Diana jest :) Uwierzyła, że skoro ona pomaga realnie, to też dostanie realne wsparcie. A dostała kubeł zimnej wody na głowę.
Za tę wiadomość podziękował(a): MagdaH

Domek na prerii 26 Paź 2017 00:25 #571419

  • mileńka
  • mileńka's Avatar
  • Offline
  • Fresh Boarder
  • Posty: 6
  • Otrzymane dziękuję: 51
Diano. Kiedyś, kiedyś trafiłam na to forum a potem na Twój wątek. Szukałam rozwiązania jakiegoś problemu z kannami. Wszystko, do czego się odnoszę, napisałaś Ty . Podzieliłaś się swoim życiem, problemami. Dałaś jakby prawo uczestniczenia w wydarzeniach.
Nie jestem kobietą w Twojej sytuacji, nigdy nie byłam. Mam ponad 60 lat i 30 przepracowanych min. z takimi kobietami jak Ty.
Nie będę Cię podtrzymywała na duchu, nie znając całości i bez żadnej odpowiedzialności, będąc setki kilometrów od Ciebie, zapewniała, że dasz sobie radę a wszystko się ułoży. Nie będę usypiała Twoich obaw i czujności bo teraz jak nigdy potrzebna jest właśnie czujność i trzeżwy, zimny osąd.
Nie wybrałaś tej sytuacji ale musisz jej sprostać. Dlaczego ? Wybrałaś na męża i ojca dziecka człowieka, który miał już trudną przeszłość. Wiedziałaś o jego nałogach i problemach, prawda ?
Sama masz też skomplikowaną przeszłość i problemy. Pomyśl o córce. Już w genach daliście jej mieszankę piorunującą. Teraz zamieniacie jej życie w piekło. Nie obruszaj się i nie gniewaj. Nie jestem twoim wrogiem, nie czerpię przyjemności w uświadamianiu ci pewnych prawd.
Zadam ci kilka pytań, nie w jednym poście. Jeśli nie chcesz kontaktu, daj mi znać, nie będę się narzucać.
Odpowiedz sobie, nie mnie, czy teraz, mimo zagrożenia, masz nadzieję na lepsze czasy z mężem ? Czy sadzisz, że gdybyś spełniała oczekiwania osoby stosującej przemoc, byłoby lepiej ?
Nigdy nie można powiedzieć , że oprawca jest zły do szpiku kości. Masz z nim złe ale i dobre doświadczenia. Masz miłe wspomnienia, dobre chwile, wszystko to o czym wiesz ty a nie dowiem się na przykład ja. Uświadom sobie jakie to proporcje. Czego było więcej.
Takie skoki dobro - zło, powodują, że tracisz ogląd sytuacji i przestajesz racjonalnie myśleć. Nie czuj się winna. To typowy objaw.
Wyobraż sobie, że twoje małżeństwo to przewlekła choroba. Są okresy złego samopoczucia i okresy remisji. Okresy remisji są jednak z biegiem czasu coraz rzadsze i krótsze. Przychodzi czas, gdy nie ma już polepszenia i odpoczynku od choroby. Ten czas nadszedł. Polepszenia nie będzie. Trzeba nauczyć się żyć inaczej aby w ogóle żyć. Na dziś wystarczy. Jeśli chcesz, możemy rozmawiać. Jeśli nie....nie będziemy. Pozdrawiam cię.
Za tę wiadomość podziękował(a): jokaer, tilia66, nyna76, Merle, Kasionek, CHI, kokolidek

Domek na prerii 26 Paź 2017 01:53 #571421

  • MagdaH
  • MagdaH's Avatar
  • Online
  • Platinum Boarder
  • Uzależnienie roślinne silniejsze jest niż inne
  • Posty: 1148
  • Otrzymane dziękuję: 1055
kokolidek wrote:
[...]Bo Diana nie zrobiła nic, żeby problem rozwiązać. Zajęła się bieżącymi sprawami, zanosiła rachunki, żeby pokazać, jaka jest zaradna, a nie podjęła żadnych kroków w celu rozwiązania głównego problemu.[...]
A gdyby olała bieżące rachunki, nie zajmowała się co dzień Córką, siadła na tyłku głosno zawodząc i obmyślając jak rozwiązać problem główny to te Panie przyklasnęłyby, że Diana szuka rozwiązania? Nie. Wtedy od razu uznałyby, że jest niesamodzielna i życiowo niezaradna a przez to niezdolna do opieki nad dzieckiem, co niewątpliwie wykorzystałby Dave. Oczywiście tylko Diana może podjąć decyzję odnośnie przyszłości z Dave'm czy bez. Ale ogarnianie codziennego życia, zawożenie córki do szkoły, obmyślanie stroju na Halloween dla Córki czy samodzielne remontowanie domu jest dowodem na to, że mimo sytuacji Diana jest osobą zaradną, nie traci głowy w trudnej sytuacji, ba! finanse prowadzi w taki sposób aby spłacać zaległości, do których - przypominam - przyczynił sie Dave.
Za tę wiadomość podziękował(a): romek10356

Domek na prerii 26 Paź 2017 09:15 #571435

  • ulakonie
  • ulakonie's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 2742
  • Otrzymane dziękuję: 395
Tak ale to Dave właśnie wykorzysta pw Dianie jej problemy zdrowotne. Jemu nie trzeba zaległości finansowych, czy nie poradzenia sobie JEJ z długami. dla niego to pestka. On będzie wywlekał fakty prawdziwe i nieprawdziwe z jej choroby. Że podczas depresji mogła by zrobić sobie czy córce krzywdę przykładowo - bo co? będzie świadkiem jej załamania, ponieważ ona pozwoli mu mieszkać za ścianą. A że on to wszystko nakłamie to co? kto mu udowodni kłamstwo! Sąd chroniąc dobro dziecka nie będzie się najpierw pytał Diany czy to prawda. Zabierze małą i już. Ataki choroby - jak myślicie do czego to Dave może wykorzystać? A proste. Że Diana leży półprzytona z bólu i dziecko łazi bez nadzoru co grozi zaniedbaniem, zagrożeniem życia. Będzie miał super broń w ręce bo mieszkając tuż obok będzie miał okazję powiedzieć "byłem świadkiem" tego czy tego. Dopiero urośnie w siłę.
Nie wierzę, by Diana była zmuszona przyjąć go w obejście by zatrzymać to miejsce zamieszkania. Jakby zaczęła pracować - powoli mogłaby spłacić jego część - prawa do budynku i własności i po paru latach być całkiem niezależna. Po spłaceniu jego części. A co ją ma obchodzić gdzie sobie on zamieszka czy w ciasnym mieszkaniu czy willi. Jego problem

Diano pokaż zaradność ale nie całkowitą bo naprawdę widząc co robisz.... nikt Ci nie da pomocy. A jeśli już chcesz być samodzielna bo... to także w decyzji by nie pozwolić u na zamieszkanie z Wami. obok to prawie to samo. Ty usisz tego chcieć. Nie widzisz tego że każda z nas, każdy tam wokół Ciebie w ośrodkach pomocowych tłumaczy Ci że gdy on wróci do Was to Twoje problemy wrócą? że będzie ryzyko że Cę pobije ponownie? Tym razem tak by córki nie było? By nie miał kto wezwać policję? Pozwalając mu na powrót udowodnisz mu że jest bezkarny.
Ratuj się i córkę Diano!
Ostatnio zmieniany: 26 Paź 2017 09:29 przez ulakonie.
Za tę wiadomość podziękował(a): kokolidek

Domek na prerii 26 Paź 2017 11:53 #571447

  • kokolidek
  • kokolidek's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 634
  • Otrzymane dziękuję: 504
Hiacynta wrote:
Krytykowanie Diany za zajęcie się rachunkami i długami, które zresztą zawalił jej mąż jest mało konstruktywne. A w kwestii zajęcia się sprawami bieżącymi, to na początku była mowa, że udzielą jej pomocy, by mogła się usamodzielnić i uniezależnić,

To konstruktywnie - jak Wyście sobie wyobrażały tę pomoc?
Że ktoś da kasę na utrzymanie 2 koni, 3 psów, iluś kotów, Diany, córki i na remonty? Pomoc jest adresowana do ludzi, którzy nie mają co jeść i gdzie spać. To zestaw sobie po drugiej stronie kobietę bez pracy, z czwórką dzieci w kolejnej ciąży, której akurat chłopa zamknęli w więzieniu - komu pomogą. Gdyby któraś pracownica socjalna postanowiła pomóc Dianie to wyleciała by z pracy.
Diana otrzymała pomoc - poszła na terapię na której... tematem wiodącym były konie a nie jej problemy. I nie mówcie, że to terapeutka. Diana nie miała wypisane na czole, ze ma konie. To wyszło w trakcie rozmowy. Nie powinna było kontynuować tematu, powinna była powiedzieć, że przyszła po pomoc, a nie na pogaduszki. Terapeutka wystawi jej opinię osoby, która nie potrafi realnie ocenić problemu.

Krytykuję? Tak. Bo zależy mi na tym, żeby Diana zawalczyła - jeżeli nie o siebie, to o dziecko. Dostała 60 dni, z których 30 już zmarnowała. Ale zostało jej 30 dni, tylko 30 na załatwienie spraw.
A Ona czeka. Na co? Aż ktoś za nią podejmie decyzję co dalej? Nikt tego nie zrobi. Dostała czas który "zmarnowała", bo prace domowe były ważniejsze.
To do Niej należało określenie w jaki sposób można Jej pomóc, czego oczekuje.

Pisałam, że punktem wyjścia powinna być wizyta u prawnika i o taką pomoc powinna była poprosić. Pisałam o poszukaniu organizacji pomagających ofiarom - ale żeby sprawa była jasna - nie chodzi o pomoc materialną, a raczej prawnika, psychologa itd.

I jeszczeMagdaH wrote:
jest dowodem na to, że mimo sytuacji Diana jest osobą zaradną, nie traci głowy w trudnej sytuacji, ba! finanse prowadzi w taki sposób aby spłacać zaległości, do których - przypominam - przyczynił sie Dave.

:bravo: i żadna pomoc nie jest jej potrzebna.

Nie były to pierwsze zaległości, żaden bank nie kwapi się do przejęcia nieruchomości, zwłaszcza w sytuacji kiedy Dave nadal ma pracę.
Popłaciła rachunki zamiast zapewnić sobie środki na utrzymanie dziecka przez te 60 dni. Nikt nie nałożył na tatuśka obowiązku przekazywania środków Dianie. Nie myślała za co nakarmi dziecko, za co kupi paliwo, żeby odwieźć ją do szkoły?

Dobrymi chęciami.... Szkoda słów i czasu.
Pozdrawiam Ala
Lepiej zaliczać się do niektórych niż do wszystkich
— A. Sapkowski
Za tę wiadomość podziękował(a): madzia, Emalia112, Florka, CHI

Domek na prerii 26 Paź 2017 13:16 #571455

  • MagdaH
  • MagdaH's Avatar
  • Online
  • Platinum Boarder
  • Uzależnienie roślinne silniejsze jest niż inne
  • Posty: 1148
  • Otrzymane dziękuję: 1055
kokolidek wrote:
[...]To zestaw sobie po drugiej stronie kobietę bez pracy, z czwórką dzieci w kolejnej ciąży, której akurat chłopa zamknęli w więzieniu - komu pomogą. Gdyby któraś pracownica socjalna postanowiła pomóc Dianie to wyleciała by z pracy.
[...]
To jest właśnie wzmacnianie i utrwalanie patologii przez system opieki, o którym pisałam, a którego nie pojmuję. Po co sie leczyć, naprawiać, szukać wyjścia z sytuacji, próbować walczyć o siebie skoro przyjdzie "socjal", wyręczy we wszystkim, nakarmi , da odzież, załatwi sprawy, popłaci rachunki, da "kasę+", nos wytrze, tyłek umyje. Więc wspomniana przez Ciebie, Alu, kobieta powinna urodzić jeszcze 8 dzieci, de facto nie zająć sie żadnym, nie wychowywać ich, nie kształcić, tylko skoro są, to niech są...I pewnie taki wzorzec powielą w swoim pokoleniu, nigdy nie pójdą do pracy i nie odprowadzą grosza podatku.
kokolidek wrote:
Pisałam, że punktem wyjścia powinna być wizyta u prawnika i o taką pomoc powinna była poprosić. Pisałam o poszukaniu organizacji pomagających ofiarom - ale żeby sprawa była jasna - nie chodzi o pomoc materialną, a raczej prawnika, psychologa itd.
Tak, zgadzam sie, to jest duże zaniedbanie.
kokolidek wrote:
I jeszczeMagdaH wrote:
jest dowodem na to, że mimo sytuacji Diana jest osobą zaradną, nie traci głowy w trudnej sytuacji, ba! finanse prowadzi w taki sposób aby spłacać zaległości, do których - przypominam - przyczynił sie Dave.

:bravo: i żadna pomoc nie jest jej potrzebna.

Nie były to pierwsze zaległości, żaden bank nie kwapi się do przejęcia nieruchomości, zwłaszcza w sytuacji kiedy Dave nadal ma pracę.
Popłaciła rachunki zamiast zapewnić sobie środki na utrzymanie dziecka przez te 60 dni. Nikt nie nałożył na tatuśka obowiązku przekazywania środków Dianie. Nie myślała za co nakarmi dziecko, za co kupi paliwo, żeby odwieźć ją do szkoły?

Dobrymi chęciami.... Szkoda słów i czasu.
Bank przejmuje nieruchomość, kiedy nie są opłacane raty, a nie w przypadku gdy ktoś ma pracę i jednocześnie kaprys by nie spłacać kredytu. Fakt, na tatuśka nie został nałożony obowiązek alimentacyjny i tu wracamy do zaniedbania Diany w sprawie szukania kontaktu z prawnikiem.

Domek na prerii 26 Paź 2017 13:35 #571458

  • Tachikoma
  • Tachikoma's Avatar
  • Offline
  • Fresh Boarder
  • Lepsze wrogiem dobrego
  • Posty: 9
  • Otrzymane dziękuję: 5
Terapeutka wystawi jej opinię osoby, która nie potrafi realnie ocenić problemu.
Faktycznie Kokolidku otrzeźwiłaś nas.
Co może Diana zrobić w takim wypadku? Czy dobrym wyjściem jest zmiana terapeuty z podaniem oficjalnie na piśmie powodu, że Diana sama widzi problem w tym, że na terapii nie są podejmowane trudniejsze tematy związane z jej sytuacją życiową?
Za tę wiadomość podziękował(a): kokolidek

Domek na prerii 26 Paź 2017 13:43 #571459

  • kokolidek
  • kokolidek's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 634
  • Otrzymane dziękuję: 504
MagdaH wrote:
Bank przejmuje nieruchomość, kiedy nie są opłacane raty, a nie w przypadku

Magdo - nigdy się nie wypowiadałam na tematy ogrodnicze, bo się na tym nie znam. Gdybym się nie znała na procedurach bankowych to też bym się nie wypowiadała. Nie chodzi o zapisy w umowie kredytowej, a o realia i o rezerwy na nietrafione kredyty, i o problemy z przejętymi nieruchomościami.
Pozdrawiam Ala
Lepiej zaliczać się do niektórych niż do wszystkich
— A. Sapkowski

Domek na prerii 26 Paź 2017 13:58 #571461

  • MagdaH
  • MagdaH's Avatar
  • Online
  • Platinum Boarder
  • Uzależnienie roślinne silniejsze jest niż inne
  • Posty: 1148
  • Otrzymane dziękuję: 1055
kokolidek wrote:
MagdaH wrote:
Bank przejmuje nieruchomość, kiedy nie są opłacane raty, a nie w przypadku

Magdo - nigdy się nie wypowiadałam na tematy ogrodnicze, bo się na tym nie znam. Gdybym się nie znała na procedurach bankowych to też bym się nie wypowiadała. Nie chodzi o zapisy w umowie kredytowej, a o realia i o rezerwy na nietrafione kredyty, i o problemy z przejętymi nieruchomościami.
Tu przyznaję racje, Teksas to nie Nowy York, żeby nieruchomości "na pniu" sprzedawać...
Za tę wiadomość podziękował(a): kokolidek

Domek na prerii 26 Paź 2017 16:15 #571477

  • mileńka
  • mileńka's Avatar
  • Offline
  • Fresh Boarder
  • Posty: 6
  • Otrzymane dziękuję: 51
Dzień dobry. Powinnam od tego zacząć. Zamiast zapukać i przedstawić się, wpadłam otwierając bez zaproszenia drzwi. Ale to nagły wypadek i konwenanse poszły w kąt.
Nikt mi nie odpowiedział ale też nie zarejestrowałam negatywnej reakcji na mój wpis. Jest wiele spraw na teraz. Po pierwsze wyjście z syndromu sztokholmskiego a już na pewno niedopuszczenie do pogłębienia się objawów. Po drugie sprawa żródła utrzymania Diany i córeczki. Po trzecie kwestia pomocy psychologicznej dla dziecka, które znajduje się i będzie musiało funkcjonować na innych zasadach, w innych warunkach życiowych, rodzinnych i bytowych.
Ale teraz problem, który mi umknął. Jak możesz nie mieć prawnika ? Powinnaś pierwszego dnia otrzymać namiary na kancelarię współpracującą z pionem pomocy, pracującą pro publico bono lub wchodząca w skład fundacji pomocowych. Pamiętaj, że Jesteś problemem. Nie mamą, krzywdzoną żoną, człowiekiem zniewolonym. Problemem do rozwiązania. Dla męża, dla jego pracodawców, dla instytucji, dla znajomych. Nikt nie lubi problemów. Mimo słownych wyrazów współczucia, deklaracji , tak naprawdę nikt nie chce wikłać się w takie sprawy i jasno określać stanowisko.
Pracodawcy muszą działać według zalecanych przepisów, instytucje powołane do pomocy również kierują się wytycznymi nie sercem czy rozumem. A wszyscy chcą szybko sprawę zakończyć i o niej zapomnieć.
Po pierwsze zdejmiesz z siebie ciężar odpowiedzialności za rozwój i zakończenie sprawy. To wielki ciężar i przytłacza cię. Tym bardziej, że nie wiesz jak działać. Nie musisz, nie jesteś prawnikiem. Po drugie, sądy wydają wyroki na podstawie dostarczonych dowodów.
Strona przeciwna je gromadzi , ty nie. Nawet to, że chcesz najdłużej jak możesz, utrzymać dla dobra psychiki dziecka stan obecny , prawnik strony przeciwnej wykorzysta przeciw tobie. Wydajesz pieniądze, których nie masz , nie na potrzeby dziecka a zwierząt. Wystarcza mu rachunki. To tak działa. To co dla ciebie jest pozytywem oni zamienią w lekkomyślność i nieodpowiedzialność. Przepraszam, że cie katuję ale więcej potu na ćwiczeniach to mniej krwi w walce. To walka. Musisz mieć sojuszników a i tych co walczyć będą za ciebie gdy zesłabniesz. PRAWNIK od zaraz. Przytulam cię. Myśl , nie uciekaj w złudne budowanie ciągu dalszego. Nie trać czasu na sprawy, które nic nie zmienią, nie uleczą, nie naprawią. To prace zastępcze. Tak jak przestawianie mebli, zmiana fryzury. Naprawa kranu nie naprawi życia. Mogę nie pisać.
Za tę wiadomość podziękował(a): Nemo, Sonka, tilia66, nyna76, Emalia112, Merle, Mysiul, yvi1, CHI, kokolidek

Domek na prerii 26 Paź 2017 17:34 #571485

  • kokolidek
  • kokolidek's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 634
  • Otrzymane dziękuję: 504
mileńka wrote:
Nikt mi nie odpowiedział

To nie tak, odpowiedzieliśmy podziękowaniami pod Twoim postem :) , ale jeżeli wolisz inaczej, to :hug: :kiss3:

Ja Ci bardzo dziękuję, za Twoje wpisy, bo już nie jestem osamotniona. Dokładnie to samo pisałam miesiąc temu, teraz się powtarzam i już miałam nie zabierać głosu. Bo ja taka "gruboskórna", nie współczuję, nie rozumiem, że to depresja, nie podziwiam i nie narzekam na bezduszność pracowników socjalnych. Koszmar - sama siebie bym zbanowała :happy:
Pozdrawiam Ala
Lepiej zaliczać się do niektórych niż do wszystkich
— A. Sapkowski
Za tę wiadomość podziękował(a): Florka, Mysiul, CHI

Domek na prerii 26 Paź 2017 17:52 #571491

  • Mysiul
  • Mysiul's Avatar
  • Offline
  • Expert Boarder
  • Posty: 107
  • Otrzymane dziękuję: 108
Milenka, Kokolidek,

po tym co napisalyscie wlasciwie nie mam nic dodania. Jestem calym sercem z Diana, nie moge jej pomoc a przez Was przemawia ogrom doswiadczen, ktorych ja nie mam.

Mowicie prawde, trudna, ciezka ale prawde.
Za tę wiadomość podziękował(a): yvi1, kokolidek

Domek na prerii 26 Paź 2017 18:03 #571493

  • Emalia112
  • Emalia112's Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 6787
  • Otrzymane dziękuję: 7160
mileńka wrote:
.To prace zastępcze. Tak jak przestawianie mebli, zmiana fryzury. Naprawa kranu nie naprawi życia. .
To nie prace zastępcze to ucieczka Dave ucieka w alkohol i dziwki Ty Diano w katorżniczą prace ponad siły. Uciekasz juz bardzo długo. Może już czas przestać uciekać i stanąć twarzą w twarz z problemem. .
Za tę wiadomość podziękował(a): Florka, CHI, kokolidek

Domek na prerii 26 Paź 2017 19:00 #571510

  • Bella35
  • Bella35's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 200
  • Otrzymane dziękuję: 69
Szczerze bardzo nie podoba mi sie to ci wypisujecie do Diany.
Mąż ma prawo wrócić do domu bo jest jego współwłaścicielem, spłaca go , nawet jeśli jest przmocowcem to prawnie pół domu jest jego.
Nie sprawiedliwe też jest to ze Diana miałby sie wyprowadzić z córką z tego domu, bo nawet jeśli nie pracuje wkład jaki włożyła jest większy niż jej męża.
Nie dziwie sie też ze wiele osob tkwi w takich układach, bo państwo gowno pomogą, nawet jeśli nie finansowo to powinna dodać pomoc prawna a nie psychologa, zeby umożliwić (wejście na wypłatę meza, spłacanie rozchodów i kredytów z jego wypłaty, i pieniądze na do wrzące rachunki)
A oni obiecali nic nie dali a stawiają wymagania. Najpierw było ze zwierzęta takie wazne w zyciu dziecka a teraz co? Ma isc na jakis dom nie wiadomo gdzie?
Ja byłam w holstelu tak jak tam dziecki traktowały moją córkę i jak ja wyzywały to juz wole takiego meza hak Diany.
Tam w takich miejscach jest większa patologia.
To jest wszystko wielkie oszustwo pomocy, to miga pomoc w skrajnej biedzie ale w klasie społecznej w jakiej zyje Diana to juz mit pomocy.
I teraz szantaż?
Ile państwo da za opieke nad jej corka jak ja odbiorą? Na sprawy w sądzie ? Ile zapłaci instytucji czy rodzine zastępczej? Tyle mogłaby dać Dianie, zmusić Deva do płacenia nakazem sadu, a ja i córkę zostawić w spokoju w domu.

Diana powinna byc nie do ruszenia to jej maz powinnen dostać tak po dupie ze nie chciałby mu sie podnisc ręki, nigdy wiecej.
Kontrole trzeźwości w pracy i na narkotyki wpadać bez zapowiedzi ,, niespodziewane telefony, a jeśli nie odbiera to policja zamyka go na 48 , pilnowanie gdzie i co robi, powinen dostać na nogę gpsa i miec wytyczone godziny jakie moze byc poza domem, nakaz założenia wszywki przeciw alkoholowej, a jeśli nie ,to zostaje w więzieniu.
A nie Diana ponosi konsekwencje, te zwierząt to jej rodzina.
Ma nie robic nic w domu bo z mężem sie kłoci?
Cce rozbić to co zaczela ma załamywać rece?

Wizyta terapeutki pewnie trwała dłuzej niz rozmowa o koniach.

Widac ze ona ma syndrom ofiary, i ja w te terapie nie wierze, tylko inne metody, gadanie obcej babie to wielkie g moim zdaniem.

Dlatego duzo ofiar siedzi w takich układach dopóki uda sie ukryć, albo nie wydarzy sie tragedia bo to pomaganie to tylko takie, masz sie trzymać z daleka od przemocy, a reszta ich nie obchodzi.
Mam koleżankę ktora zabrali z interwencji z domu gdzie były narkotyki, umieścili ja w hostelu w prywatnym domu.
Facet wchodził jej do pokoju wąchał jej majtki, grzebał w bieliźnie, a wezwana policja powiedziała ze to jego dom i ma prawo wchodzić gdzie chce, kase dali jej na 6 tygodni, a potem gdyby nie jej facet umarłaby z dzieckiem z głodu, niepełnosprawny syn, czekał na miejsce w przedszkolu specjalnym, zeby ona mogła szukac pracy.
Zostawiała go u obcych ludzi na 12-14 godzin bo dojazdy po 2-3 godziny do pracy, była w czarnej dupie z pomocą z państwa, jedli przez 2 tygodnie gotowany makaron, az młody nim wymiotował.
Trwało tak 6 miesiecy az nie dostała świadczeń, miejsca w przedszkolu, a pracowała tylko tyle ile znajomi jej sie synem zajęli, i musiała opłacić pokój dojazdy.
Łatwo sie mowi z miejsca swojego fotela albo jak ma sie rodzine dookoła.
Inni facet uderzył w ścianę i sąsiedzi wezwali policje, facet nia masę problemow w pracy , wypił i ze złości walna ale nigdy nie uderzył rodziny.
Uciekli do pl, bo mowi nakaz albo on sie wyprowadza albo zabierają dzieci.
A on oplcal wszystko trwał remont, i on nie był agresorem. Gdy to sie stało dzieci spały na gorze nikt sie nad nikim nie znęcał.
To co ta rodzina przeżyła to nei życzę wrogowi.

Wiec nie porównujcie swoich sytuacji to jej w swoim własnym kraju w innych prawach.
Bo tu ich obchodzi tylko agresja a ofiara płaci za czyjaś agresje.

Tak wlasnie jest z wyprowadzka i szantażem zabrania córki.
Za tę wiadomość podziękował(a): yvi1

Domek na prerii 26 Paź 2017 19:39 #571518

  • Kalina
  • Kalina's Avatar
  • Offline
  • Expert Boarder
  • Posty: 143
  • Otrzymane dziękuję: 184
Bello35, bardzo Ci dziękuję za Twój wpis :flower1:
Za przedstawienie życia Polaków w obcym państwie. Za ich traktowanie, przez otoczenie, przez urzędników.... Za każde słowo!
Myślę podobnie, jak Ty. Mieszkam w Niemczech i wiem, jak są traktowani obcokrajowcy a zwłaszcza Polacy.
Diana nie jest rodowitą Amerykanką w przeciwieństwie do swojego męża a to powoduje, że uwierzą we wszystko, co powie Dave a Dianie, może w 25 procentach.

Domek na prerii 26 Paź 2017 22:36 #571550

  • yvi1
  • yvi1's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 216
  • Otrzymane dziękuję: 225
Diana nam pisala jak wyglada jej zycie,nie znajac jej osobiscie,wierze w jej historie i
Fakt: Diana ma w domu pijaka i agresora,czlowieka ktoremu nie mozna ufac
Fakt: Coreczka Diany zachowala sie w danej sytuacji dzielnie,ale szkoda ze w ogole byla do tego zmuszona i trzymam mocno kciuki zeby to bylo jej jednorazowym przezyciem
Fakt: Diana ucieka w " robote" ,stara sie utrzymac dom,dbac o coreczke i zwierzeta.To jej daje poczucie wlasnej wartosci i moze jak jest zmeczona to nie musi myslec o swojej sytuacji.
Fakt: Diana ma depresje itd.
Fakt : Diana powinna znalezc dobrego prawnika i zadbac o interesy swoje i corki.
To sa dla mnie najwazniejsze informacje.Doceniam starania wsztystkich piszacych w tym watku,widac ze kazdy na swoj sposob probuje Dianie pomoc,doradzic i wesprzec.
Nie podoba mi sie sposob w jaki niektore osoby sie wypowiadaja,uznajac swoje racje i swoj sposob za jedyny wlasciwy.I lekcewazoca wypowiadaja sie o innych.Szkoda.

Kochana Diano,trzymam mocno kciuki,mam nadzieje ze sobie wszystko poukladasz,zrozumiesz co jest w tej chwili najwazniejsze dla ciebie i znajdziesz w sobie sile w realizacji twoich planow !Moze gdy zrobisz sobie liste wszystkich porad i danych wskazowek bedzie ci latwiej zrobic sobie " Masterplan ".
Mysle o was czesto i nieustajaco czekam na pozytywne wiesci od ciebie!
Lepiej grzeszyc i zalowac ,niz zalowac ze sie nie grzeszylo :).
Iwona
Za tę wiadomość podziękował(a): olibabka

Domek na prerii 26 Paź 2017 23:15 #571555

  • mileńka
  • mileńka's Avatar
  • Offline
  • Fresh Boarder
  • Posty: 6
  • Otrzymane dziękuję: 51
Kochane. Widziałam tłum ludzi a w tym tłumie płaczące dziecko. Nie zajmowałam się poznawaniem tłumu, chciałam pomóc skrzywdzonemu dziecku.
Tak wygląda moja wiedza o forum i o Was. Przepraszam, że nie czytałam Waszych wpisów,że nie wiem gdzie mieszkacie i jak wygląda Wasze życia ani jakie Macie doświadczenia.
Sam fakt, że piszę o Dianie jakby za Jej plecami, bez Jej zgody na wyrażanie mojego zdania, stawia mnie w bardzo niekomfortowej sytuacji.
Przez 30 lat byłam jak kucharka odcedzająca makaron. Wylewałam go na sito, pozwalałam spłynąć marzeniom, złudzeniom, nadziejom, planom bez szans na powodzenie, aż zostawała substancja al dente. To, na bazie czego można stworzyć nową potrawę. Nowe życie. Bardzo trudne, oparte na realnych podstawach, emocjonalnie zgrzebne, krok po kroku aż do bólu. Ja nie oceniam pracy służb, kompetencji osób zaangażowanych w pomoc, nie myślę życzeniowo, jak być powinno a nie jest, nie wróżę z fusów jaka będzie przyszłość. Mam substancję i muszę z niej tu i teraz stworzyć podstawy przeżycia.
Typowa ofiara tzw. syndromu sztokholmskiego [ obejmuje bardzo dużo zróżnicowanych sytuacji i zależności] zawsze mówi, że:
- mąż jest zdolny do najgorszych zachowań.
-przejawia odruchy życzliwości, złe okresy przeplatają się z dobrymi.
- przekonuje o braku innych możliwości w życiu lub odbiera krok po kroku te możliwości.
- izoluje, powoduje uczucie osamotnienia, bezradności, wykluczenia.
Zgadza się ? W wyniku takiego życia ofiara powoli staje się przekonana, że nie da sobie rady sama, zaczyna nawet być wdzięczna za chwile spokoju i lepszego nastroju, zły nastrój tłumaczy własną niedoskonałością, złym postępowaniem, nieudolnością a oprawcę tłumaczy opowiadając o jego kłopotach, złym stanie zdrowia, problemach w pracy itp.
Czym się kończy ? W wielu przypadkach absolutnym poddaństwem, utożsamianiem się z oprawcą, bronieniem i tłumaczeniem go aż do brania na siebie kary za jego przewinienia.
Nieważne, Ameryka, Chiny, Polska, ludzie prości, wykształceni, bezrobotni, na stanowiskach , biedni, bogaci, scenariusz jest ten sam.
Mieszkające w Polsce znają zapewne historię pani Figury, pozornie beztroskiej, śmiejącej się do kamery, rodzącej mężowi tyranowi dzieci.
Pani Hanna L, obecnie żona dziennikarza Tomasza L. wcześniej żona znanego i uznanego prawnika, mężczyzny bogatego, wykształconego, szarmanckiego, przystojnego, uroczego. Któż nie wzdychał do pana S a żona pudrowała twarz grubą warstwą, by w telewizji nie było widać siniaków.
Dopiero druga żona pana S, pani Zofia , odważyła się mówić. Maż nadal prowadzi kancelarię i ma wianuszek wielbicielek.
Do czego zmierzam. Wszystkie te panie dowiedziały się, że mężowie długo przed ostatecznym zerwaniem, opowiadali w pracy i znajomym o kłopotach z żoną.
Nie, że żona jest zła, ma wady, humory. Wręcz przeciwnie. Wyrażali głęboką troskę , zaangażowanie, chęć pomocy żonie z problemami. Po prostu robili z żon wariatki, kobiety chorobliwie zazdrosne, awanturujące się, niezaradne, chwiejne emocjonalnie, posiadające nałogi i skłonności.
A oni szukali pomocy i porady. Oczywiście kilkanaście osób opowiadało te historie przed sądem i panowie mieli świadków , którzy ręczyli honorem za prawdziwość zeznań. Byli święcie przekonani, że święty mąż przechodził katusze ale łatwo się nie poddawał i nadal walczył o małżeństwo.
Myślę, że wiele osób z otoczenia męża Diany , takie historie słyszało i słyszy nadal. I będą zeznawać na Jej niekorzyść , święcie wierząc, że podkrążone oczy i zły wygląd męża to nie wynik nocy przebalowanej z panienkami a nieprzespanej z powodu troski stan żony.
Dlatego piszę o prawniku i walce . Poważnej. Bez skrupułów. Ale odrzucenie skrupułów nastąpi tylko wtedy , gdy zniweluje się szkody wywołane opisywanym syndromem. Koło się zamyka. To poważne wyzwanie. Ale możliwe do zrealizowania. Dobrej nocy. Spokojnej i z nadzieją na lepszy dzień.
Za tę wiadomość podziękował(a): olibabka, MagdaH, Nemo, Sonka, Iwona M, tilia66, rozalia, Florka, Merle, Kasionek, CHI, kokolidek

Moderatorzy: Adasiowa, Dorota15
Wygenerowano w 0.294 sekundy
Zasilane przez: Kunena Forum