TEMAT: Domek na prerii

Domek na prerii 26 Paź 2017 23:29 #571557

  • Hiacynta
  • Hiacynta's Avatar
  • Offline
  • Administrator
  • gg 9117859
  • Posty: 11819
  • Otrzymane dziękuję: 7178
Mileńko, naprawdę dobry anioł stróż przywiódł Cię do tego wątku :hug: Jesteś cudowną, bardzo mądrą kobietą, a co najważniejsze masz doświadczenie zawodowe i życiowe związane z tym niezwykle trudnym problemem :hug: :hug:
Za tę wiadomość podziękował(a): MagdaH, CHI


Domek na prerii 27 Paź 2017 06:36 #571566

  • yvi1
  • yvi1's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 216
  • Otrzymane dziękuję: 225
Milenko,dziekuje tobie bardzo za twoj post.Jestes bardzo madra kobieta.Wlasnie o taki sposob wyrazania mi chodzilo :kiss3: .Przedstawiasz konkretne sytuacje,wskazujesz droge i jednoczesnie dodajesz otuchy.
Dziekuje :kiss3: :kiss3: :kiss3:
Lepiej grzeszyc i zalowac ,niz zalowac ze sie nie grzeszylo :).
Iwona
Za tę wiadomość podziękował(a): CHI

Domek na prerii 27 Paź 2017 13:18 #571606

  • kokolidek
  • kokolidek's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 634
  • Otrzymane dziękuję: 504
mileńka wrote:
Mogę nie pisać.

Ja też, i już naprawdę nie będę.

Miesiąc temu Diana napisała, że nie chce krytyki i uszanowałam jej życzenie. Ruszyło mnie po tym wpisie:


planta wrote:
Do tego posunely sie do proby emocjonalnego szantazu, ze jesli Dave wroci, to zabiora mi corke. Bo nie powinna wychowywac sie w patologii


Może Tobie się uda wytłumaczyć, że te służby nie szantażują, one INFORMUJĄ i o ile wiem to wkroczą z policją i nakazem i odbiorą dziecko.

Zrobiłam co mogłam.
Pozdrawiam Ala
Lepiej zaliczać się do niektórych niż do wszystkich
— A. Sapkowski
Ostatnio zmieniany: 27 Paź 2017 13:19 przez kokolidek.
Za tę wiadomość podziękował(a): Florka, CHI

Domek na prerii 27 Paź 2017 16:51 #571630

  • Hiacynta
  • Hiacynta's Avatar
  • Offline
  • Administrator
  • gg 9117859
  • Posty: 11819
  • Otrzymane dziękuję: 7178
Dianuś, 2 dni się nie odzywasz, mam nadzieję, że nic złego Ci się już więcej nie przytrafiło :hug: :hug:
Zabko kochana, skrobnij coś, ze walczysz, że nie odpuszczasz :hug: :hug:
Za tę wiadomość podziękował(a): kokolidek

Domek na prerii 27 Paź 2017 18:41 #571665

  • Bella35
  • Bella35's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 200
  • Otrzymane dziękuję: 69
Służby szantażują!!!!
I to bardzo niesprawiedliwe skazując ofiarę na porzucenie dobrego wygodnego domu, do porzucenia zwierząt które dziecko kocha , na rzecz niepewnej przyszłości. I tak naprawde nie interesuje ich co dalej.
Zakazują ofiarę zamiast oprawcę.
Nie interesując sie losem i otoczeniem ofiary.
I w sumie "żałuje "ze corka Diany zadzwoniła po policje, bo obawiam się ze one beda musiałby zostawić swoj świat z powodu agresora i nie swojej winy.

Tak patrząc realnie , co ma Diana zrobic ze zwierzętami? No co? Sprzedać konie oddać na mięso? Jaki ślad w psychice dziecka zostanie utrata ukochanych zwierząt , których nikt nie chciał oddanych na mięso? Co z psami, nie szczeniakami a dorosłymi, wiecie ile rocznie usypia sie psów w USA? Samych pitt buli kilka tysięcy.
Tak łatwo pisać o tym ze ona ma syndrom i pozwala.
Wszyscy wiemy jak działa przemoc ,jak odbiera siły.
Ale przemocy jest winny Dave nie ona!!!
Ona na to nie pozwala , a nie ma narazie wyjscia realnego.

Realnie co ona powinna zrobic??
Dom jest wspólny ,zwierzęta tez ,bez pracy dachu nad głowa?
Sama pisała ze jak uciekła od poprzedniego faceta do szeryf kupił jej jedzenie ,bo nie miała
Co jeść, gdzie był wtedy socjal?
Co z głupia gadka ze dadzą kase na karmę dla zwierząt bo to dla dziecka trauma gdyby Diana musiała sie ich pozbyć, gdzie w tym wszystkim dobro dziecka?
Czemu to nie wspierają Diany zeby mogła dalej sama mieszkać, pomoc prawna ,w znalezieniu pracy, ale nie wola strszyc ze odbiera dziekco ale pomocy jakos nie widac.
Wkurza mnie to na maksa... bo kobota jak chce odejść to musi miec zabezpieczony byt.
A łatwo ocenić z fotela za komputerem i pracownikowi socjalnemu,

Tak naprawde to chyba każda kobiet powinna sie ograniczyć do maks jednego dziecka bez zwierząt , No chyba ze jest wąską specjalistka i zarabia kokosy. Bo inaczej w momecie kłopotów nie da rady sama.
Za tę wiadomość podziękował(a): planta

Domek na prerii 27 Paź 2017 18:43 #571666

  • Bella35
  • Bella35's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 200
  • Otrzymane dziękuję: 69
No i za tatusia dziecko odpowie No cudnie wręcz

Domek na prerii 27 Paź 2017 18:48 #571667

  • mileńka
  • mileńka's Avatar
  • Offline
  • Fresh Boarder
  • Posty: 6
  • Otrzymane dziękuję: 51
Dobry wieczór Diano. Przede wszystkim chcę Ci powiedzieć,że gdybyś była moim dzieckiem , byłabym bardzo dumną matką. Rzadko spotyka się tak czystego w intencjach człowieka, tak otwartego, zauważającego potrzeby innych, pozbawionego zimnego kalkulowania, przekuwającego słabości w siłę, zorganizowanego, wszechstronnego, inteligentnego, ciekawego nowości, zwyczajnie , dobrego i uczciwego.
Cóż więc się stało, że tak wyjątkowy człowiek ma tak trudne życie ?
Czytam Twoja historię i jest tam wszystko. Ale mało Ciebie. Jeśli piszesz o sobie to tylko w kontekście problemów ze zdrowiem, kłopotów życiowych, problemów innych ludzi. Gdzie Jesteś w tym wszystkim ? Ukryta pod warstwą problemów innych ? Zawsze gotowa pomóc własnym kosztem ? Z dobą rozciągniętą do granic możliwości , z pracą ponad siły, z głową pełną myśli co jeszcze możesz zrobić i dla kogo ?
A Ty ? Czego wymagasz od innych, na co możesz liczyć, na szacunek, pomoc, zrozumienie, miłość, czułość,podziw ?
Czego zabrakło by to wszystko było ? Odrobiny zdrowego egoizmu, wyzbycia się przekonania , że masz obowiązek, umiejętności dzielenia obowiązków zamiast wykonywania wszystkiego samodzielnie, wymagania wsparcia i zaangażowania ?
Dlaczego pozwalasz się wykorzystywać ? Nie widzisz tego czy potrzebna Ci akceptacja innych nawet uzyskana zbyt wielkim kosztem.
Co myślisz o sobie ? Masz takie zdanie jak ja, że Jesteś wyjątkowa, czy , że wiele jeszcze musisz zrobić , by zadowolić innych a wtedy dopiero będą mieć o Tobie dobre zdanie. Nie musisz nic nikomu udowadniać. Są daleko za Tobą i nigdy Cie nie dogonią. To Ty jesteś wzorem, liderem, przewodnikiem,
pierwszym na mecie.
Dziecko, ile siły czerpałam z Twojego życia. Myślałam, nie chce mi się ale Diana dziś zrobiła tak wiele, rusz zadek kobieto i nie marudż. Myślałam, nie umiem, ale Diana też nie umiała i nauczyła się, poczytaj, spróbuj kobieto.
Myślałam, jestem taka zmęczona, ale Diana musi jeszcze przywieżć jedzenie dla koni, rozładować, nakarmić je , więc bierz się do roboty kobieto.
Diana, mój napój energetyzujący , mój wyznacznik pracy, moje normy życiowe.
Taka drobniutka, eteryczna, patrząca w chmury, dbająca o rośliny, zwierzęta i ludzi. I taka silna.
Diano zbierz siły, pokaż mi , że nadal mogę brać z Ciebie przykład, że znów pokonasz przeciwności, że będziesz pierwsza w szeregu. Gdzieś tam, starsza pani trzyma mocno kciuki, martwi się ale wierzy. I myśli.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hiacynta, olibabka, planta, Ingrid, MagdaH, Nemo, jokaer, Anula, tilia66, rozalia, Merle, Kasionek, yvi1, kokolidek

Domek na prerii 27 Paź 2017 19:58 #571688

  • yvi1
  • yvi1's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 216
  • Otrzymane dziękuję: 225
Milenko,jestes wspaniala ! Bardzo tobie dziekuje za twoje slowa.
Lepiej grzeszyc i zalowac ,niz zalowac ze sie nie grzeszylo :).
Iwona

Domek na prerii 27 Paź 2017 20:44 #571692

  • mileńka
  • mileńka's Avatar
  • Offline
  • Fresh Boarder
  • Posty: 6
  • Otrzymane dziękuję: 51
Bello, skupiam się na pewnych sprawach, które można wykorzystać . Nie ma sensu krytykować działania systemu, bo ani nie mogę go zmienić ani nie mam wpływu na jego działanie. Podsunięcie rozpoznania nie ma na celu pokazania, że potrafię na odległość dodać dwa do dwóch. Uznanie tego syndromu przez sąd zmienia spojrzenie na status Diany. Jest ofiarą. To tak jak obdukcja po pobiciu. Są ślady przemocy. Ten zespół to ślady przemocy psychicznej.
Nie występuje w innych przypadkach, tylko w bardzo jasno określonych i stanowi dowód.
Nie bronię systemu. Ale ....
Każdy z nas wykonując swoje obowiązki lub w życiu prywatnym podlega zasadom, nakazom, kodeksom, zbiorom praw itp. Obowiązują każdego i wszędzie. Są też na tym forum, prawda ?
To procedury. Czym są ? Ktoś, kiedyś zrobił coś, co uporządkowało pewien obszar działania, zminimalizowało kolizje, zniwelowało różnice, zmaksymalizowało zyski niematerialne. Stworzył najlepszy wzór postępowania w określonym miejscu i sytuacji.
Procedurą jest tak banalne najpierw wyjście z metra, autobusu, sklepu a dopiero potem wejście. Opracowano system w którym ludzie się nie tłoczą, nie przepychają, siły wchodzących i wychodzących nie działają na siebie zerując. Zminimalizowano straty, ludzie nie przewracają się wzajemnie, nie doznają urazów, nie niszczą ubrań i nie rozrywają toreb z zakupami. Nie tracą też czasu swojego i przewożnika.
Procedury medyczne. Reanimacja to nie nagły zryw myślowy lekarza czy zespołu, to nie odkrywanie Ameryki. To skrupulatne przestrzeganie procedury. Step by step jak ustalono, sprawdzono, że tak najlepiej i najefektywniej, minimalizując straty i maksymalizując skuteczność działania.
Kodeks drogowy, przepisy BHP, akcje policyjne, ratownicze, na wypadek kataklizmu czy ostatnio antyterrorystyczne.
Po co są ? Między innymi po to, by wykluczyć błąd ludzki. Gdy kierujący akcją staje w obliczu wyścigu z czasem, żywiołem, masą ludzi, zagrożeniem trudnym do oceny i niemożliwych do określania skutków a i zwrotów akcji.
Procedury chronią i zagrożonych i udzielających pomocy.
W tym przypadku służby też działają według procedur. Nikt nie będzie mógł kierować się sercem czy rozumem. Na postawie doświadczeń wybrano najlepszy model i według niego przebiega postępowanie. Nic tego nie zmieni. Możemy go krytykować a możemy starać się zbierać punkty by wypaść lepiej od przeciwnika. Tylko tyle.
Świat był kiedyś prosty. Czarne, białe, dobre, złe. Nawet w westernach szeryf był blondynem w jasnym stroju a czarny charakter ubrany na czarno. Żeby nam się czasem nie pomyliło. Potem zaczęliśmy szukać powodów tej czerni, zrozumieliśmy, że bywa szare i to w różnych odcieniach.
Czy to dobrze czy żle ? W każdym postępowaniu oceniamy jego strony, szukamy wytłumaczeń takiego a nie innego działania.
I tyle samo szans na wytłumaczenie ma Diana i Jej mąż.
Tam nie będzie wyroku kto jest czarny i winny a kto biały i niewinny. Będą odcienie szarości bo wina jest zawsze po obu stronach. Tak mówią wyroki i doświadczenie. Trzeba tylko rozjaśniać jedną stronę. Trzeba szukać.
Za tę wiadomość podziękował(a): MagdaH, Nemo, jokaer, Merle, yvi1, CHI

Domek na prerii 29 Paź 2017 20:36 #572067

  • Kasionek
  • Kasionek's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 1946
  • Otrzymane dziękuję: 1406
Diana co u Ciebie ? Jak toczą się sprawy ? Dajesz radę Kochana ? :hug:
Za tę wiadomość podziękował(a): planta

Domek na prerii 29 Paź 2017 21:39 #572077

  • MagdaH
  • MagdaH's Avatar
  • Online
  • Platinum Boarder
  • Uzależnienie roślinne silniejsze jest niż inne
  • Posty: 1148
  • Otrzymane dziękuję: 1055
No, kurde, chyba nie przyjechał i Jej nie zabił... :sad2: Odezwij sie Dianko :flower1:
Ostatnio zmieniany: 29 Paź 2017 21:39 przez MagdaH.
Za tę wiadomość podziękował(a): planta

Domek na prerii 30 Paź 2017 07:51 #572135

  • tilia66
  • tilia66's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 1504
  • Otrzymane dziękuję: 1649
Trzeba wziąć pod uwagę jeszcze jedno, że Diana kocha męża, podobno drani kocha się najmocniej, i chce mu dać kolejną szansę. To jest jej życie, jej decyzje, jej prawo i może dlatego nic nie pisze. Jeśli tak jest, to może są jakieś mechanizmy tam u nich, nadzoru, kontroli czy jeszcze czegoś, by takie sytuacje się nie powtarzały. Być może Diana nie jest jeszcze na etapie robienia rewolucji życiowych. To też trzeba zrozumieć.
Jeżeli tak właśnie jest, to nie wstydź się tego Diano i napisz, nikt tu nie będzie Cię potępiał, nawet jeśli problemy znowu się powtórzą, tu masz wentyl bezpieczeństwa gdzie możesz wszystko z siebie wyrzucić, wypluć, oczyścić się trochę z nadmiaru złych emocji.
Powodzenia Diano :hug:
Zielonajagoda w ogrodzie.

Pozdrawiam Iwona.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kalina, rozalia, yvi1

Domek na prerii 30 Paź 2017 14:25 #572217

  • Kalina
  • Kalina's Avatar
  • Offline
  • Expert Boarder
  • Posty: 143
  • Otrzymane dziękuję: 184
Od początku miałam na myśli to, co pisze Tilia66 :) Ja nie potrafię się ładnie wypowiadać (mój zwapniały mózg). Rozwód, to ostania rzecz, jeśli mogą się porozumieć, tym bardziej, że Dave miał przejść terapię, nie rozmawiają.
Nie rozumiem pań, które informują Dianę, że odbiorą jej dziecko. Najpierw terapie i szansa na wspólne życie a jeśli nie wyjdzie? Może rozwód i podział majątku, przeprowadzą sami.
Dianie, nikt nie pomoże. Mąż jej koleżanki "pomógł" z hydrauliką, ale Diana musiała, to jemu odrobić obcinając gałęzie, wieszając się po drzewach... :placze: To jest straszne dla mnie. To nie jest pomoc, to jest wykorzystanie Diany. Tam, nikt, nic nie zrobi za darmo. To nie jest Polska, że sąsiad przyjdzie i pomoże, za uśmiech, lub kilka złotych. Diana jest zupełnie sama i bezsilna a z bezsilności, może tylko wyć na tej swojej prerii.
Chciałabym, aby się porozumieli. I wszystkie problemy rozwiązali sami, bez służb, nadzoru...Tego bardzo mocno Dianie życzę.
Diano, płacz, jeśli masz ochotę. Krzycz, jeśli masz ochotę, ale, nie milcz. Wygadaj się, wyrzuć z siebie złe emocje! A my, chcą Ci pomóc, może się nawet posprzeczamy, każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Ci wysoko wykształceni i mało wykształceni, grubi i chudzi, wysocy.... Wszyscy mamy uczucia i wielu z nas doświadczenie w tego typu sprawach.
Diano, odezwij się. Wiem, że mój głos się nie liczy, ale bardzo Ciebie Proszę ODEZWIJ SIĘ.
Za tę wiadomość podziękował(a): planta, rozalia, yvi1

Domek na prerii 30 Paź 2017 22:15 #572319

  • Bella35
  • Bella35's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 200
  • Otrzymane dziękuję: 69
Diano odezwij sie martwimy sie !!!!!
Kochana nic ci nie jest?
Za tę wiadomość podziękował(a): planta

Domek na prerii 30 Paź 2017 22:26 #572320

  • Bella35
  • Bella35's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 200
  • Otrzymane dziękuję: 69
Fakt systemu nie zmienię, ale moze czas otworzyć oczy, i zacząć sie przeciwstawiać takiemu traktowaniu ofiar.
Diana nie chce złe dla corki, na sile zmuszając ja do zostawienie faceta system strzela sobie w Kolno.
Bo ludzie zaczynaja kłamać.
Narazie zadnej pomocy nie dali a atakują, tak jak na forum nikt realnej pomocy nie dał a atakuje diane.
Ja tez uważam ze Dave sie nie zmini, wystarczy zobaczyć jego postępowanie odkąd wyszedł z więzieni.

Diana musi sama dojść do tego zeby go zostawić, co z tego ze on mieszka gdzie indziej jak ona i tak chce go zadowolić, kończąc na jego powrot łazienkę.
Zeby zobaczył jaka ona sie cudowna i wspaniała i co dla niego zrobiła.

Jednak atakując ja niczego nie zdziałamy poza tym ze zamknie wątek przestanie pisać.
Juz rac uciekała znalazła siłę wiec i tym razem dojdzie do tego co dla niej i małej najlepsze.

Ja trzymam kciuki ody sie udał, oby nic jej nie było bo sie nie odzywa.
Za tę wiadomość podziękował(a): planta

Domek na prerii 01 Lis 2017 10:49 #572537

  • Sonka
  • Sonka's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 167
  • Otrzymane dziękuję: 59
Diano, proszę odezwij się, martwimy się o Ciebie, jestem Twoją wielbicielką, poczytuję Twoje wątki od początku.Imponujesz mi swoją pracowitością i niesamowitymi zdolnościami.Zaczęłam zbierać dla Ciebie nasiona kwiatów, jeśli chociaż w taki sposób mogę Ci pomóc.Daj znać, chociażby jednym zdaniem,słowem,że jesteś i czytasz forum.Wiem,ze to brutalne dla Ciebie, co napisały przede mną forumowiczki, ale ja mam takie samo zdanie, trochę się osobiście otarłam o podobne problemy, jednak nie o takim natężeniu jak Ty. Im wcześniej dotrze do Ciebie to, co jest napisane w postach i zrozumiesz jak bardzo jesteś współuzależniona, tym łatwiej poradzisz sobie i znajdziesz pole do manewru dla siebie i córki, prawda jest brutalna.Bądź twarda, myśl wyłącznie o sobie i córce.Ściskam i przytulam Cię mocno.
Ogród pod lasem -ogrodowa terapia
pozdrawiam Krysia
Za tę wiadomość podziękował(a): ulakonie, planta, Merle, kokolidek

Domek na prerii 02 Lis 2017 17:08 #572751

  • planta
  • planta's Avatar
  • Online
  • Platinum Boarder
  • Howdy!
  • Posty: 4821
  • Otrzymane dziękuję: 3994
Przepraszam za dlugie niepisanie. Podlamalo mnie to, ze sluzby chca zabrac corke, jesli Dave wroci. i to, ze czesc osob, nawet w dobrej wierze, popiera to. Bo naprawde staram sie stworezyc jej dobre warunki i zeby nie miala traumy.
W tej chwili trzezwo patrzac nie jestem w stanie sie rozwiesc-nie jestem przygotowana psychicznie na sprzedaz domu i podzial majatku w tym koni, czym straszy mnie maz.
Z terapeutka nie rozmawialismy tylko o koniach. Cala sesja trwala kolo 2 godzin, z czego o koniach rozmawialismy moze kwadrans. reszta rozmowy byla o oczekiwaniach wzgledem terapii i wlasnej przyszlosci-powiedzialam, ze musze nauczyc sie walczyc o siebie, poprawic wlasny wizerunek w swoich oczach i wiare w siebie i swoje mozliwosci-obie i terapeutka i Missy zauwazyly, ze kiedy mowily ze jestem wiele warta moim odruchem bylo zaprzeczanie i spuszczanie glowy; wspomnialam o potrzebie prawnika zeby dowiedziec sie o mozliwosciach alimentow, rozwodu i wszystkich finannsowych mozliwosciach i rozwiazaniach, jakie ewentualny rozwod niesie. Bo co z tego ze wyguglam, jesli nie bedzie sie do mnie odnosic. Tak jak to, ze mialam nadzieje, ze moge wniesc o separacje, bo w Maryland po opuszczeniu pierwszego meza bylismy wseparacji z racji oddzielnego mieszkania ertc. Ale w Teksasie separacji nie ma. Jesst albo malzenstwo albo rozwod.

Nastepna sesje mam jutro rano. Prawie dwa tygodnie od poprzedniej sesji. A czas ucieka.

Na razie skupiam sie na biezacych wydatkach-popieram pewna sume pieniedzy zaraz po wyplacie meza (na co narzeka) i staram sie gospodarowac. Niestety wychodzi tak jak wychodzi, ze ciagle sa niespodziewane wydatki jak bela siana wczesniej, bo siano zgnilo i potrzebowalam swiezego, dodatkowa lucerna i wiecej karmy w tym okresie (wyplata jest co dwa tygodnie) bo sa zimne noce i coraz czesciej zimne dni, wiec konie wymagaja wiecej karmienia, jutro przychodzi kowal do przyciecia koniom kopyt, wiec kolejny wydatek ktorego nie da sie odlozyc, bo i tak czekam na niego od dwoch tygodni, taki jest zajety.
Psy tez zaczely pochlaniac wiecej karmy, wiec nie da sie zaplanpowac tak, ze na konie w tym okresie wydam tyle, na psy tyle, a tyle na siebie i dziecko, bo caly czas wartosci sie zmieniaja, a maz sie wscieka jesli pobiore z konta ponad absolutne minimum.

Uciekam w remont, zeby zajac rece i zeby dokonczyc pewne rzeczy w czaise nieobecnosci meza, zeby nie mial powodow do wszczynania burd o burdel w domu tzn narzedzia i materialy porozkladane po katach. Bo nieo da sie zanosic i przynosic wszystkiego za kazdym razem dogarazu, musze to gdzies skladowac. A jego to wkurza.
Poza tym, gdyby jednak doszlo do podzialu majatku wole doprowadzic dom do takiego stanu, zeby dostac wiecej pieniedzy, bo kazdy kupujacy bedzie wolal dokonczona lazienke zamiast rozgrzebana.

We wtorek bylo Halloween. Corka nie mogla sie doczekac, maz mial zabrac ja na odwiedzanie domow w miescie, bo tam jest wiecej ludzi uczestniczacych w zabawie i gotowych rozdawac cukierki. Dostalam wiadomosc, zeby przygotowac ja na 6 wieczorem. Dziecko sie ubralo, zalozylo kostium, pomalowalam jej wlosy larba w spreju (odgrywala lisa), zrobilam makijaz. I czekamy...6.40 wyslalam wiadomosc, gdzie jest, odpisal ze jest w drodze. Napisalam, ze czekamy i zeby nie odwiedzal znajomych, bo i tak naginamy prawo, ze zabierze corke na zabawe. odpowiedzial agresywnie "what the f..." i ze jesli mi sie nie podoba ze chce odwiedzic znajomych z nia, to moge ja sama zabrac. Tak wiec zamiast tlumaczyc, ze nie chce zeby niepotrzebnie ryzykowal, ze ktos moze doniesc do sluzb, zabralam ja do miasta. W czasie jazdy mialam ze 20 telefonow od niego (nie powinien dzwonic do mnie), ktore zignorowalam-raz, ze lamie prawo, po drugie mam zasade ktorej przestrzegam, ze w czasie jazdy nie odbieram telefonow i nie smsuje. Dla bezpieczenstwa. A dodatkow zaczelo sie zmierzchac i byl ogromny ruch samochodowy, wiec musialam sie skupic na prowadzeniu.
Po przyjezdzie w miejsce, gdzie co roku jezdzimy z dzickeim na zbieranie cukierkow, gdzie jest duzo domow otwartych dla dzieci, odebralam wiadomosc glosowa, ze jest na mnie wsciekly ze nie odbieralam telefonow, ze to jest brak szacunku, ze zabralam mu dziecko (?) i ze w zamian za to zabiara z domu cala elektronike. Bo nalezy do niego, jest na niego i ze moge sie teraz nacieszyc zyciem bez TV, komputera i internetu.

Z dzieckiem bylysmy godzine, miala duza frajde, zebrala mnostwo slodyczy. W miedzyczasie odebralam kilka telefonow od meza, gdzie histerycznei wrzeszczac zaczal wyzywac mnie od suk, ze ma ze mna problem ostatnie 4-5 lat (?) i ze to ja jestem przyczyna jego alkoholizmu. Wiec powiedzialam ze jesli to ja jestem przyczyna, ze pije, to on jest przyczyna mojej depresji -co jest w sumie prawda. Zaczal sie wzbraniac, ze moze w 10 procentach, bo reszta jest wrodzona, nastepnie ze przeze mnie jest na terapii, czuje sie jak smiec i ze ma ochote sie zabic.
Corka uslyszala to, bo wykrzykiwal tak glosno, i zaczela plakac. Wzielam ja do domu, po drodze znowu dostawalam mnostwo telefonow, ktorych nie odbieralam. Po powrocie zobaczylam ze drzwi na taras sa sszeroko otwarte , dom jest zimny jak w psiarni bo tempo na zewantrz byla kolo przymrozkow, dzwi do pokoju corki sa otwarte (zawsze zamykamy drzwi na zewnatrz kiedy wypuszczamy kota z pokoju, zeby nie uciekl i nie stalo mu sie cos zlego), zniknaly wszystkie komputery wliczac ipada mojego i corki, jej telefon, jej tv, modem.
Po kilkunastu minutach, kiedy corka w szoku plakala a ja probowalam ja uspokoic, dostalam telefon, ze moze teraz bede w koncu z nim rozmawiala, skoro wczesniej nie chcialam. Powiedzialam, ze nie rozmawiam w czasie jazdy i ze nie zycze sobie byc nazywana suka i byc owiniana o jego problemy. W koncu wrocil, rzucil elektronike na krzeslo i wyszedl mowiaz ze jest wsciekly na mnie i nie chce ani rozmawiac ze mna ani mnie widziec.
Nie wspomne, ze w tym momencie zlamal prawo, ze ma byc 200 m ode mnie i ze nie ma prawa zblizac sie do domu. Ale cieszylam sie ze odzyskalam rzeczy, bo nie chcialam dzwonic na policje, zeby je odzyskali, bo nie chce wtracic go do wiezienia. W koncu rachunki sa placone z jego pensji, jesli pojdzie do wiezienia, straci prace i wtedy stracimy wszystko. Swoja droga widzialam ze byl podpity.

Zaczelam podlaczac wszystko z powrotem, corka zauwazyla ze nie mam wsrod tych rzeczy jej telefonu, ktory jest nam potrzebny, zbey mogla byc ze mna w kontakcie, np czy zajecia szkolne sa odwolane, czy mam po nia pojechac czy wraca szkolnym autobusem. Wyslalam wiadomosc ze prosze o zwrot telefonu. Dostalam telefon, w ktorym znowu wyzwana bylam od suk, ze zalezy mi tylko na pieniadzach i gadzetach. Probowalam wytlumaczyc spokojnym glosem ( a bylam w histerii z powodu trego calego zachowania) ze potrzebujemy telefonu dla bezpieczenstwa corki. Odpowiedfzial ze nie slyszy co mowie, wiec zaczelam powtarzac to samo podniesionym glosem, wiec wrzasnal ze nie slyszy i odrzucil polaczenie.

Wrocil, rzucil telefon na moje biurko i zaczal demonstracyjnie kulec i klac. Powiedzial, ze zamiast wrzucic samochod na parking (tzn skrzynia automatyczna na zatrzymanie sie), wrzucil na cofanie, i znalazl sie miedzy samochodem i sciana z kamieni, ktora wybudowalam kolo garazu dla ochrony przed wjechaniem na pokrywe studni glebinowej. I ze samochod przygniotl go tak, ze pewnie pekla mu rzepka kolanowa i jedzie do szpitala.
Wyszedl, godzine pozniej dostalam wiadomosc, ze noga jest ok, tylko stluczona. Chyba nie pojechal do szpitala.

Nastepnego dnia dostalam wiadomosc ze przeprasza za wczoraj i ze nie zrozumialam go, bo on napisal o zabraniu corki jako sarkazm. No coz, bylo napisane jako "no to sama ja zabierz" i zadnego sarkazmu w tym czy ":zartu" jak mi napisal, nie widzialam. Dodatkowo nie oddalabym mu corki widzac ze jest pod wplywem.
Napisalam ze najwyrazniej terapia nie dziala i powinien zmienic terapeute.

A z mojej strony moge powiedziec, ze pracuje nad soba, wczesniej staralam sie uciekac od sytuacji, ze musialabym pojsc miedzy obcych ludzi, wieczorem (socjofobia) , ale zrobilam to dla corki, zeby nie miala zepsutego dnia, na ktory dlugo czekala. Ze stawilam czola mezowi, choc balam sie tak, ze poryczalam sie.
Po jego qwyjsciu zadzwonilam do Missy z prosba o przyjazd, wyplakalam sie jej, uspokoilam, corka tez bo bardzo Missy lubi i traktuje jak ciocie, mala potem poszla z usmiechem spac, ja juz spokojna tez usilowalam troche ogarnac dom i pojsc spac.
Domek na prerii - 2017
Domek na prerii - 2015-16
Domek na prerii cz. 1
Podroz do....New Carolina
[url=http://forumogrodniczeoaza.pl/index.php/forum/13-podroze-male-i-duze/162
Za tę wiadomość podziękował(a): olibabka, Kalina

Domek na prerii 02 Lis 2017 17:21 #572756

  • planta
  • planta's Avatar
  • Online
  • Platinum Boarder
  • Howdy!
  • Posty: 4821
  • Otrzymane dziękuję: 3994
Co dalej jest dla mnie dziwne, kiedy usilowalam mowic do niego przez telefon spokojnym glosem, on sie wsciekal ze traktuje go jak dziecko i ze uzywam do niego tonu jak do dziecka. Kiedy w koncu totalnie puscily mi nerwy i zaczelam krzyczec, zaczal uzywac spokojnego tonu i tak jakby byl zadowolony, ze krzycze. Tego nie rozumie, ze jakby zalezalo mu, zebym to ja zaczela krzyczec tak jak on. Dlaczego?

Przypominajac sobie to wszystko w tej chwili, opisujac zdarzeenie, zaczelam miec bole serca. Musze wziac tabletke na uspokojenie bo bol jest ostry.

Kiedy bede jutro na terapii, znowu poprosze o umowienie mnie na rozmowe z ich prawnikiem.
Na razie podsumowanie calej obiecanej pomocy-jedna sesja terapeutyczna dla mnie, nadal nie dostalam telefonu i ustalonej wizyty dla corki.
Mialam obiecana:
pomoc finansowa -zaplacenie biezacych i zaleglych rachunkow. Nie dostalam, skoro zaczelam starac sie splacac, zeby bank nie wsiadl na dom i zeby nie odcieli nam swiatla i telefonow.

Pomoc w postaci kartek zywnosciowych-zarejestrowalam sie, nie dostalam do tej pory.

Pomoc w szukaniu pracy-nie dostalam.

Pomoc prawnika-nie dostalam.

Pomoc terapeutyczna-jedna sesja. Oplacone szesc z grantu sluzb socjalnych.

Minusy tzw pomocy:
Grozby odebrania dziecka.
Naklanianie do opuszczenia domu i zostawienia zwierzat i domu, z obietnicami ze oplaca rachunki za tymczzasowe schronienie-bez zadnych konkretow gdzie i na jak dlugo, czy corka bedzie mogla nadal uczeszczac do tej samej szkoly, czy dostane realna pomoc w znaleznieniu pracy. Brak odpowiedzi na konkretne pytania z jednoczesnym powtarzaniem banalow ze to dla dobra dziecka.
Dla dobra dziecka wole zostac tutaj, w znanym dziecku srodowisku, w jej domu z jej zwierzetami, ktore kocha, starac sie znalezc prace. Jest trudny sezon na szukanie pracy w firmach ogrodniczych, bo prace raczej sie koncza i trudno bedzie cos znalezc. To nie jest wymowka, ale stwierdzenie faktu. Zaczelam przegladac inne oferty pracy, na razie nie moge nic znalezc.

Dave wczoraj zapytal czy moze wziac corke na kolacje. Odpowiedzialam ze nie. Ze corka uwaza, ze ja nienawidzi, skoro zabral jej rzeczy i ze nie zamierzam narazac jej na stres. Ze poprzednio zajelo mi miesiac na wytlumaczenie jej i doprowazdenie do normalnego stanu, nie wiem ile zajmie to tym razem, zeby nie bala sie wlasnego ojca. Ze nie chce zadnego kontaktu jego z nia.

Rozwazam poproszenie o dodatkowy czas nakazu sadowego trzymanie sie z daleka ode mnie i corki, po rozmowie z prawnikiem tego miejsca, gdzie mam terapie.

Wczoraj zaczelam budowac drzwi do drugiego boksu, zeby moc w razie zlej pogody zamknac konie w stajni.

Wycieczke z dzieckiem przyplacilam przeziebieniem. Wczesniej juz mialam odzatokowe zapalenie gardla przez moja alergie (skonczyly mi sie tabletki, a osttanie pieniadze z wyplaty trzymam w rezerwie do wyplaty w ta sobote), do tego doszedl katar, kaszel, bol mieni itp. Lecze sie aspiryna. Nie chce isc do lekarza, bo zaraz dostane antybiotyk, nie wpsominajac ze nie mam tyle, zeby zaplacic moja czesc tzw copay za wizyte. Jakos dam sobie rade.

Dziecko nastepnego dnia wzielo wszystkie slodycze do szkoly, z wlasnej inicjatywy, zeby podzielic sie z innymi, ktore nie poszly na Halloween. Jestem z niej dumna.
Domek na prerii - 2017
Domek na prerii - 2015-16
Domek na prerii cz. 1
Podroz do....New Carolina
[url=http://forumogrodniczeoaza.pl/index.php/forum/13-podroze-male-i-duze/162
Ostatnio zmieniany: 02 Lis 2017 17:33 przez planta.
Za tę wiadomość podziękował(a): olibabka, Kalina, CHI

Moderatorzy: Adasiowa, Dorota15
Wygenerowano w 0.291 sekundy
Zasilane przez: Kunena Forum