TEMAT: Domek na prerii

Domek na prerii 11 Sty 2018 00:21 #582138

  • Makowalka
  • Makowalka's Avatar
  • Offline
  • Senior Boarder
  • Posty: 60
  • Otrzymane dziękuję: 41
Napadł mnie dziś na "fejsbuku" poniższy artykuł- fajne porównanie. ( tekst ze strony Piękno Umysłu)

Syndrom gotującej się żaby – czy słyszałeś kiedyś ten termin? Czasami tolerujemy niezdrowe sytuacje oraz toksycznych ludzi za długo, ponieważ kierujemy się niepisaną zasadą, że „jeśli nie ma innego wyjścia, musisz to znosić”. Na tym między innymi polega syndrom gotującej się żaby.

Nie możemy ignorować faktu, że wielu z nas poświęca swój emocjonalny dobrobyt na rzecz innych. Często się też dzieje, że nie myślimy wyłącznie o naszym szczęściu, kiedy w grę wchodzą drugie osoby, które w jakiś sposób na nas polegają.

Możemy znosić bolesne sytuacje przez bardzo długi czas w wyniku emocjonalnej zależności, toksycznego związku, a może po prostu z braku inteligencji emocjonalnej, która podpowiada nam co jest normalne, a co nie.

Być może tolerujesz sytuacje, aż do momentu, kiedy się wypalisz. Nawet nie będziesz zdawać sobie sprawy, że musisz wyskoczyć ze statku, by uratować własną skórę. To dlatego pragniemy, abyś poznał czym jest syndrom gotującej się żaby, która nie była świadoma tego, że się gotuje. To koncept wyjaśniony przez Oliviera Clerka.
Syndrom gotującej się żaby

Jeśli włożymy żabę do garnka pełnego wody i zaczniemy ją podgrzewać, wraz ze wzrostem temperatury żaba zacznie dostosowywać temperaturę swojego ciała. Płaz ten utrzymuje się przy życiu zmieniając swoją temperaturę pod wpływem środowiska.

Jednak kiedy woda jest już na granicy zagotowania, żaba oczywiście nie potrafi się dostosować. W tym momencie decyduje się wyskoczyć. Próbuje to zrobić, ale ponieważ wykorzystała całą swoją energię na dostosowywanie się, nie udaje jej się tego zrobić. W końcu umiera.

Co zabiło żabę? Pomyśl o tym! Większość z was powie, że to gotująca się woda. Jednak tak naprawdę zabiła ją niemożność zdecydowania się na skoczenie w odpowiednim momencie. Oto co próbuje nam przekazać syndrom gotującej się żaby.

My wszyscy musimy dostosowywać się do ludzi i sytuacji, jednak powinniśmy wiedzieć kiedy mamy się przystosować, a kiedy ruszyć dalej. Są momenty, kiedy musimy stawić czoła sytuacji oraz podjąć odpowiednie kroki.

Jeżeli pozwolimy innym, aby wykorzystywali nas fizycznie, emocjonalnie, duchowo czy umysłowo, będą nadal to robić. Zacznijmy decydować o tym kiedy skoczyć! Musimy zrobić to, dopóki posiadamy siłę.

żaba za liściem - syndrom gotującej się żaby
Co syndrom gotującej się żaby mówi o nas samych

Ta metafora posiada wiele zastosowań w różnych dziedzinach naszego życia – pracy, relacjach międzyludzkich, osobowości, zdrowiu. Ludzie, którzy uwięzieni są w związku, który nie przynosi im niczego dobrego i tylko stale dostosowują się do zachcianek partnera, by nie dodawać oliwy do ognia myślą, że mogą to tolerować, lub że nie posiadają innego wyjścia.

Jednakże zbyt długie tolerowanie rzeczy w ten sposób nie prowadzi do niczego, prócz problemów i granicy wytrzymałości. Kiedy najmniej się tego spodziewamy obudzimy się w ekstremalnej sytuacji, której nie będziemy w stanie już dłużej znosić. Będziemy musieli skoczyć, uciekać lub przynajmniej wymyślić plan ucieczki z danej sytuacji lub toksycznego związku. Jednak do tego czasu możemy być już ciężko ranni.

Być może nie mamy już siły, by zmierzyć się z ostatecznym punktem krytycznym, który nadszedł, ponieważ nie widzimy drogi wyjścia, nie zastanawialiśmy się nad tym wcześniej lub zostaliśmy już zbyt zranieni i baliśmy się, że sytuacja się tylko pogorszy.

Jak uczy nas syndrom gotującej się żaby, czasami nasza zdolność do tolerowania pewnych rzeczy jest dość duża, jednak nasza energia oraz nadzieja szybko wypala się po drodze.
Kwestia codziennego stresu

Richard Lazarus wskazał na różne sposoby radzenia sobie ze stresem oraz również na to, że istnieją dwa rodzaje stresu: chroniczny stres codzienny oraz głęboki stres związany z wydarzeniami w życiu.

Zwykle mówi nam się, że stresujące sytuacje takie jak rozwód, śmierć bliskich, utrata mieszkania czy pracy, bardzo na nas wpłyną i może to prawda. Jednak stając twarzą w twarz z takimi sytuacjami, które wywierają na nas olbrzymi negatywny wpływ, musimy przygotować się na to, by „skoczyć w odpowiednim czasie”.

Jednak to o codzienne stresujące sytuacje (nawet bardziej, jeśli trwają przez dłuższy czas) powinniśmy martwić się bardziej. Wiele z nich nie wydaje się być negatywnymi przez długi czas.

Często dzieje się tak w związku z domową przemocą psychologiczną lub fizyczną – czasami traktowani jesteśmy dobrze, czasem nie. W ten sposób jednak czujemy ciągły dyskomfort; po prostu dostosowujemy się, aż do momentu kiedy nie jesteśmy już w stanie dłużej tego znieść. O tym samym mówi syndrom gotującej się żaby.

ptak zasłania twarz kobiety

Najlepszym sposobem na poradzenie sobie z tą sytuacją jest po prostu rozpoznanie jej. Nie możemy ukrywać naszych uczuć wmawiając sobie, że to normalne. Jeśli czujesz się źle przez dłuższy czas w związku z jakąś sytuacją lub osobą, coś jest nie tak.

Musisz skoczyć. I nie chodzi o ucieczkę, lecz o ratowanie się z tonącego statku, stawienie czoła sytuacji oraz zastanowienie się nad możliwymi rozwiązaniami.

Pamiętaj, że ten, kto toleruje coś zbyt długo, rzadko posiada energię, by zmienić sytuację tuż przed punktem krytycznym. Rany mogą sięgać już zbyt głęboko. Syndrom gotującej się żaby jest tego znakomitym przykładem.
Uciekanie od problemu, a świadome stawianie mu czoła
Uciekanie od problemu, a świadome stawianie mu czoła
Żyjemy w świecie, w którym uciekanie od problemu stało się normą. Coraz mniej ludzi staje z problemem twarzą w twarz, bez strachu, bez wahania. Zobacz więcej »
pieknoumyslu.com/uciekanie-od-problemu-stawianie-czola/
Magda
Ostatnio zmieniany: 11 Sty 2018 00:24 przez Makowalka. Powód: nie dodał się link
Za tę wiadomość podziękował(a): Michał, planta, rozalia, lucysia


Domek na prerii 11 Sty 2018 11:53 #582167

  • mileńka
  • mileńka's Avatar
  • Offline
  • Fresh Boarder
  • Posty: 14
  • Otrzymane dziękuję: 91
Tak, teoria gotującej się żaby. Wszystko ok, wszystko prawda. Ale .... brakuje w niej jednej rzeczy. Podłoża.
Gdzie wyskoczy żaba? A jeśli na gorącą płytę pod garnkiem? I tak zginie. A jeśli garnek jest w balonie ? Rozbije się po skoku. A jeśli obok garnka stoją głodne bociany? Zostanie pożarta. Podłoże i otoczenie jest ważne. Daje lub odbiera szansę na przeżycie. Jeśli nikt nie sprawdzi gdzie skoczy, to cały wysiłek pozostaje sztuką dla sztuki. Żabie niepotrzebny jest sam skok a wynik jaki ten skok za sobą niesie. Tak woalujemy, używamy przenośni. Za chwilę wszyscy zaczną krzyczeć " skacz Diano, skacz ". A podłoże sprawdzone ?
Zejdżmy z teorii na ziemię. Twardą.
Musi być zaplecze materialne, pomoc, wsparcie, wytyczona droga. Bez tego trudno. Każdej z nas byłoby trudno w obcym kraju, bez pieniędzy, wsparcia bliskich, z dzieckiem i ukochanymi zwierzętami, z domem, który wiecznie remontowany i nie na własność.
Znamy mnóstwo teorii. I pasują do naszej sytuacji bo po to są tworzone.
Teoria. Praktyka. Często nie idą w parze.
Nie jest to jakaś wycieczka osobista czy próba dyskredytowania Twojej rady Magdo. To mały aneks do teorii i chęć przekazania Dianie, że ma podejmować decyzje świadomie i patrzeć na całość z wyprzedzeniem. Tylko tyle. Ja nie radzę by się ugotowała a tylko by przed skokiem była świadoma gdzie wyskoczy.
Za tę wiadomość podziękował(a): planta, Ingrid, rozalia, Merle, CHI, kokolidek

Domek na prerii 12 Sty 2018 07:46 #582351

  • Bella35
  • Bella35's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 214
  • Otrzymane dziękuję: 79
Ale trafne spostrzeżenie , nie sztuka jest uciec ale przeżyć.

Nikt nie zdaje sobie sprawy jak to jest w obcym kraju gdzie nie ma sie nikogo.


Diano dzieci dziedzicza swoja inteligencje po mamie
Za tę wiadomość podziękował(a): planta

Domek na prerii 12 Sty 2018 09:00 #582359

  • ulakonie
  • ulakonie's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 2749
  • Otrzymane dziękuję: 402
A ja powiem tak. Poddawałam się w pracy syndromowi żaby. 18 lat choć przez te lata właśnie wszystko było ukryte pod woalką dobrych rzeczy, pozytywnych wydarzeń - jak się okazało z perspektywy czasu - one mnie niszczyły najbardziej.
od początku zeszłego roku - nie było dnia bym się nie denerwowała w pracy, ciągle coś robiono przeciw mnie. Pozwalałam dawałam się oszukiwać, uwierzyła ślepo w celowość. W kwietniu przyszło apogeum. W maju grzmot w głowę. Potocznie. Do czerwca stres na wysokości zenitu. Już byłam bliska ugotowania się. Zebrałam naprawdę resztki sił wspomagane niestety farmakologicznie przez lekarza i wierzcie mi. Skoczyłam w czarną dziurę. Nie widziałam przed sobą nic i to dosłownie nic. Odeszłam w czerwcu z pracy. Mimo, że dziś nadal nie mam nic, pieniądze by się przydały a jakże.
Ale okazało się, że dobrze zrobiłam podejmując ryzyko. Owszem ciężko bez kasy ale - od początków brania leków - mogłam odrzucić już 2 poważniejsze leki. Jeden utrzymujący kurację musiał zostać. Niestety wieloletnie zniszczenia w psychice zrobiły swoje, pozostała nerwowość. Jednakże - czuję dopiero że żyję, choć wcześniej nie wyobrażałam sobie by tamto rzucić. Byłam emocjonalnie. Głównie emocjonalnie przywiązana, uzależniona, zniewolona. Mam czasu więcej dla córek, w sezonie na ogród. W mieszkaniu nadrabiam zaległości. Mało tego - każdy ocenia ze znajomych że zrobiłam się jakby młodsza, radośniejsza, lepsza.
Tylko Ci co mnie znają osobiście znają mnie znają moje obawy przed rzuceniem ww pracy, ile walki ze sobą stoczyłam by po 18 latach odejść, odejść z miejsca które na swój sposób kochałam - niestety - i to mnie też trzymało kurczowo. Przez 2 ostatnie lata - nie miałam sił już na skok. Chyba los podłożył do garnka z żabami łyżkę po której wlazłam...
Za tę wiadomość podziękował(a): planta, MagdaH, jokaer, rozalia

Domek na prerii 12 Sty 2018 10:49 #582380

  • jokaer
  • jokaer's Avatar
  • Offline
  • Senior Boarder
  • Posty: 72
  • Otrzymane dziękuję: 73
Tez miałam przeboje z pracą będąc ciągle nie na swoim miejscu. Ze sześc razy zmieniałam pracę. Najdłużej pracowałam w instytucji finansowej.
Kiedy naszły nowe porządki byłam bliska " ugotowania". Zrobiłam absolutnie rzecz szaloną w moim wieku...tuż przed 50-tką. Odważyłam się założyć swoją jednoosobową firmę. Nie było sukcesów wielkich, ale najważniejsze dla mnie było, że odważyłam się, że spróbowałam. Nie miałam też problemów rodzinnych.
Jednego żałuję ( choć generalnie nie jestem osobą, którą jęczy i mówi, że żałuje), że tak długo czekałam, że tak długo odwlekałam. Może to tak musi być, może to musi dojść do wrzenia jak u żaby?
Za tę wiadomość podziękował(a): planta, MagdaH, rozalia

Domek na prerii 12 Sty 2018 12:10 #582393

  • Bella35
  • Bella35's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 214
  • Otrzymane dziękuję: 79
Tak dobrze i gratuluje.
Ale realnie z czego żyjesz?
Bo zyc trzeba a koń to nie chomik do bloku nie zabierzesz.
Za tę wiadomość podziękował(a): planta

Domek na prerii 12 Sty 2018 14:47 #582415

  • jokaer
  • jokaer's Avatar
  • Offline
  • Senior Boarder
  • Posty: 72
  • Otrzymane dziękuję: 73
Zachęcam do wysłuchania
Za tę wiadomość podziękował(a): planta

Domek na prerii 13 Sty 2018 20:42 #582692

  • ulakonie
  • ulakonie's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 2749
  • Otrzymane dziękuję: 402
Cóż. Po prostu od czasu odejścia zacisnęłam pasa. Musiałam zadowolić się pracą zastępczą. W poprzedniej zarabiałam tak niewiele... że w żadnej innej mniej już nie dostanę. Więc w tej dziedzinie nie jest specjalnie gorzej

Domek na prerii 15 Sty 2018 10:59 #583007

  • Bella35
  • Bella35's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 214
  • Otrzymane dziękuję: 79
No widzisz ale masz prace, a w pierwszym poście było nadal nie mam nic myślałam ze to świadczyć o braku pracy.
Ja podziwiam ludzi którzy znaleźli odwagę.
Jednak wiem ze odwaga to nie wszystko, trzeba mnieć obok siebie wsparcie psychiczne od rodziny, najbliższej przyjaciółki kogoś kto w środku nocy przyjedzie i otrze łzy. Kto poda szklankę wody kupi leki gdy człowiek nie da rady wstać z łóżka bo go grypa rozłożyła.
Na obcej ziemi cieżko o takie bo inna mentalność inna kultura.
Za tę wiadomość podziękował(a): planta

Domek na prerii 15 Sty 2018 11:19 #583018

  • ulakonie
  • ulakonie's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 2749
  • Otrzymane dziękuję: 402
Nie . Pracy nie mam nadal. Zastępcza to niestety nie jest coś co mogło by stanowić podporę. Zwyczajnie. Wykonuję prace dorywcze - zlecenie na ozdabianie wazonów szklanych. Bardzo wąska branża dająca mac 70zł za sztukę - ran za miesiąc .... niestety to nie jest hobby dochodowe. Trzeba mieć masowego odbiorcę. Wolę żyć z wynagrodzenia męża nić dać się wykorzystywać. W byłej pracy zarabiała 400zł. Na miesiąc do tego ogrom upokorzeń, wymaganą obecność w ciągu całego dnia, większość weekendów poza domem. Córka wracała z internatu a ja wyjeżdżałam. Co mi dało 400zł? Wydawało się całym światem. Bo stanowiło 80% czynszu za mieszkanie. Jakim kosztem? Mojej rodziny, zdrowia, działki, mieszkania.... upokorzeń, poniżania itd. Pracowałam na takich zasadach praktycznie 18 lat! Ba. pierwsze 8 lat całkiem za darmo..... czasami jakaś kwota mi się trafiła za zorganizowaną imprezę. Heh za sztukę 100zł. To się zdarzało raz na miesiąc, czasem 2 razy. Mimo wszystko - jeszcze w maju poświęciłam swój honor, dumę itp i nie chciałam odejść. Wydawało mi się że to koniec świata. żal mi było stracić nawet 400zł bo to tak wiele jak niewiele. Ale część do czynszu miałam tak?
Jak byłam otumaniona... dopiero po 3-4 miesiącach po odejściu zobaczyła, że moja decyzja była słuszna. Nie mam pracy. Nie spadłam na miękkie podłoże. Dalej leczę rany po upadku ale żyję. Żyję i powoli się odradzam. Nie będzie pracy - nie będzie bluzeczek czy chciejstw ogrodowych. Słodyczy kupować nie muszę. Oby na owoce starczyło. Wyjazdów poza miasto - chętnie posiedzę na działce. Ot.

Domek na prerii 15 Sty 2018 15:28 #583101

  • Bella35
  • Bella35's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 214
  • Otrzymane dziękuję: 79
Ale ja cie nie oceniam bardzo dobrze zrozumiałaś ze odeszłaś.
I gratuluje, jednak piszesz ze skończyłaś w czarna dziurę , jednak masz meza który zarabia.

Cały czas dyskusja sprowadza sie do tego ze Diana powinna sie rostac go teraz jest jak gotującą żaba
Jednak niestety ona musi zacząć zmieniać siebie znaczy sie znaleść prace usamodzielnić sie zwłaszcza emocjonalnie od Deva.
Nie moze skoczyć w czarna dziurę bo musi myslec o dziecku zwierzętach i domu.
A z zewnątrz niema pomocy.

W socjalu nie pasuje w rubryczki i tabele dotyczące pomocy.
Ja mam nadzieje ze oboje przemyślą sprawę zaczną pracować nad soba i razem dla siebie i dla małej.
I trzymam kciuki za nich oby sie udało.
I ze dostaną druga sznse od państwa i pozwolą mu wrócić .

Czekam na kazdy wpis Diany z dobrymi wieściami.

Domek na prerii 15 Sty 2018 18:21 #583179

  • ulakonie
  • ulakonie's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 2749
  • Otrzymane dziękuję: 402
Eh pomoc od Państwa.... widzę że chroni ... ale jego osobę a nie jej. Przykre, stawiają ją w naprawdę ciężkiej sytuacji. Ale przyznaj sama. Każda z nas z takimi umiejętnościami, kwalifikacjami jak nasza Diana - szybko mimo trudności dostała by pracę. Już teraz nie szukają pracodawcy papierka - tylko prawdziwej wiedzy i zdolności. Kobieta - dokładna, samodzielna, prężnie działająca. Ma w głowie wszelką wiedzę budowlaną - a to czego nie wie - doucza się sama. Prawdę mówiąc Diana ma więcej....podłoża niż każda z nas wzięte razem. Tylko musi jakoś to wykorzystać. Eh nie uchodzę za osobę nie znającą młotka, szlifierki czy tp. ale za głowę nie raz się łapałam jakie prace jest zdolna wykonać Diana. Zazdroszczę jej tych umiejętności.
Myślę, że to jest najdoskonalszy kierunek w jakim powinna pójść. Córka już samodzielna. W sumie nic prócz właśnie męża nie stoi na przeszkodzie by Dianę nasza dzielna dziewczyna usamodzielniła. On nie pozwoli jej na pójście do pracy. Czemu? Żeby nie przestała być zależna od niego.

Ale jestem pewna że Diana sobie poradzi. Jest silna
Za tę wiadomość podziękował(a): planta, Sonka

Domek na prerii 16 Sty 2018 17:50 #583437

  • planta
  • planta's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Howdy!
  • Posty: 4969
  • Otrzymane dziękuję: 4216
Dziekuje za wszystkie wypowiedzi! W koncu bede miala szanse je przeczytac,, bo przez tydzien nie mialam internetu. Maz w zeszlym tygodniu nie zaplacil rachunku-pytal czy ja (!) mam na to pieniadze, potem trzy dni juz po wlaczeniu kontrolka migotala na czerwono. Tyle mu zajelo w koncu zadzwonineie do AtT i przeprowadzenie zdalnego testu, po ktorym internet dziala. Wolno, ale dziala, od wczoraj wieczor.
Nawet nie wiedzialam ze jestem tak uzalezniona. Brakowalo mi wchodzneia na to forum i czytania Waszych rad. Brakowalo mozliwosci obejrzenia czegos smiesznego na youtube...

Z dobrych wiesci-maz pojechal ze mna w niedziele do Home Depot (market budowlany) i kupulismy wybrany przeze mnie model toalety, kompaktowej, z minimalna iloscia zakamarkow, gdzie zbiera sie brud i kurz, i z podwojnym przyciskiem do splukiwania. Bylam zaskoczona ze tanio, a ma dobre opnie, bo zwykle takie wc zaczynaja sie od 300 stow.
Wyglada tak
www.homedepot.com/p/Glacier-Bay-1-piece-...N2420-BISC/205479361

Ma kwekal, bo way to 40 kilo. Oczywiscie nie mogl podniesc pudelka, a byl za dumny na poszukanie sprzedawcy, wiec sama poszlam szukac. Ale najwaqzniejsze ze jest. W miedzyczasie doszla reszta zamowionych kafelkow do dokonczenia podlogi we wnece na wc. Wczoraj do 11 w nocy spoinowalam na bialo miedzy kafelkami na trzech scianach, bo chcialam wykorzystac resztki z worka.
W miedzyczasie musze sie doksztalcic jak wlasciwie podlacza sie toalete w nowym miejscu-o tyle dobrze, ze byl tam prysznic,m wiec jest rura do sciekwo, ale juz z rura do wody musze sie wciac w istniejaca rurke pod podloga, jak bedzi ecieplej. W tej chwili o 10.30 rano jest -13, ale odczuwalna temperatura to -23C. Zeby wciac sie i przeciac rurke musze odwalic wlaz do studni glebinowej, zejsc, odlaczyc pompe, wylac wode z systemu w domu i dopiero brac sie za montowanie. Czekam wiec na cieply dzien.

Ma jest wsciekly, bo przez brak internetu nie moglam wejsc i przelac pieniedzy na swoje konto, wiec wybieral zakupy sam i przynosil mi rachunki. Siano i pasza dla koni i dla psow-140$, dolal benzyny do mojego samochodu-dostalam rachunek-co jest samo w sobie ciekawe, bo jak nie mial kasy to dalam mu praktycznie polowe reszty pieniedzy, 20$, (pare dni przed wyplata) i nie zadalam zwrotu. Dostalam nawet rachunek za jedzenie z Walmartu-gdzie powiedzialam mu ze on zywi sie z nami, wiec powiedzial , ze mozemy podzielic na pol. Dobroczynca jaki :angry: :dry:

Tak wiec kiedy odzyskalam internet,, przelalam zwykla kwote minus cene toalety. Maz sie wkurzyl i zaczelam dostawac smsy ze on zostanie bez pieneidzy, a nadchodza rachunki za TV i inne rzeczy. Napisalam, ze sprawdzilam dokladnie wydatki ze wspolnego konta, odliczylam to co wydal na nas, i ze wyszlo ze wydal 600 dolarow nie wiadomo na co (w sobote wrocil nad ranem tak pijany, ze nieprzytomny, bo przyjecie zo okazji pojscia na emeryture jednego z szefow zakonczylo sie w klubach nocnych i nawet nie pamieta gdzie). Wkurzona bylam za to. Tu nie ma forsy, a tu jednak jest by pic po nocnych klubach, nie wspominajac ze ostatnie pare dni przychodzil do domu wciety. To tez koszt. Ja juz nie pamietam kiedy sobie cos kupilam. Wszystko ze mnie spad, bo stracilam duzo na wadze, z rozmiaru M na S i czesc spodni na gumce S tez mi spada z tylka. Nie kupilam sobie ksiazki ani nowego ciucha od miesiecy, nigdzie nie bylam, wiec stwierdzilam ze taka suma jest sluszna . Cale 550$.
Wedlug meza po zaplaceniu rachunkow zostanie mu 200 dolarow. I ze to nie fair. Ze przyjdzie kolejny rachunek, to benzyna i nie nedzie mial na jedzenie (nie umie planowac, ze najpierw wydaje na wszystko co zechce, a potem placze ze nie ma?).
Oddalam mu stowe, ale mam w glowie, ze nadal bede monitorowac jego wqydatki dzieki aplikacji bankowej. Jesli bedzie znowu wybieranie gotowki -a rachunki gotowka sie nie placi tylko wysyla czeki, to dla mnie czerwone swiatlo, ze idzie na inne cele niz niezbedne.

A jesli sie bedzie dalej miotal, oddam mu jedzenie ktore zakupil, bo Aerwynn go nie jada, ja tez nie, ostatnie miesiace z nerwow jade na chlebie i herbacie, a w zamian odbiore te polowe pieniedzy za zakup. Jesli chce sie tak rozliczac co do grosza z wlasna zona, powinnam brac jakies 800 dolarow, tyle wyliczylam z Missy po odliczeniu rachunkow. No i ja mam na glowie utrzymanie zwierzat i dwojki ludzi, a on tylko siebie, a i tak sie zali ze malo mu zostawilam..nie mam slow.

Jestem tez wsiekla, bo obiecal pomoc wieczorem przy koniech, jak temperatura raptownie spoadala. Bylo swieto, wiec mial wolne, podobnie jak dziecko. A roboty bylo sporo-wysprzatac nawoz, dodac nowa sciolke, nakarmic, dac siano i slodka pasze, dolac wody, sprawdzic czy podgrzewacz do wody dziala, ubrac koniom drugie derki, bo Shy bylo zimno i prychala. Wrocil w nocy, jak juz odrobilam swoja panszczyzne :mad2: Odmrozone rece tak bolaly, ze ppotemw domu plakalam, wzielam przeciwbolowe. Sprzaczek nie da sie wytregulowac w rekawiczkach, musze je zdejmowac. A to zimny metal. A maz zdziwiony czemu jestem zla.
Bo w razie czego ma argument-to sa moje konie. On koni nie chcial!
Domek na prerii - 2017
Domek na prerii - 2015-16
Domek na prerii cz. 1
Podroz do....New Carolina
[url=http://forumogrodniczeoaza.pl/index.php/forum/13-podroze-male-i-duze/162
Ostatnio zmieniany: 16 Sty 2018 18:18 przez planta.
Za tę wiadomość podziękował(a): Sonka

Domek na prerii 16 Sty 2018 18:02 #583438

  • planta
  • planta's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Howdy!
  • Posty: 4969
  • Otrzymane dziękuję: 4216
Przez pare tygodni zbieralam pieniadze zeby kupic po 1-2 kartony marmuru (4$ sztuka, piec sztuk w paczce). W koncu polozylam, a tak wyglada zaspoinowane wczoraj. Nie dociagnelam do sufitu, zabraklo mi plytek. Ale To mnie trzyma, ze powolutku, powolutku realizuje swoj cel. Bo maz jest dalej wsciekly o caly pomysl z lazienka i nie chce dac ani grosza na materialy.

DSCN9621-2.jpg


DSCN9620.jpg


Dzis bede mieszac czarna spoine i zaspoinuje te scianke. Bo jak wstawie Wc to nie bedzie latwego dojscia.

DSCN9622.jpg


A tak wykorzystalam scinki granitu-zrobilam poleczki na kosmetyki pod prysznicem. Trzecia poleczke przytne ze scinkow, jak woda w pile do kafelkow rozmarznie, bo znowu zapomnialam wylac. O tyle dobrze, ze wyjelam pompe :hammer:

DSCN9623-3.jpg


A to dzisiejsze, piekne niebo!

DSCN9617.jpg


DSCN9619.jpg


Przy okazji wyjscia na zewnatrz, dosypalam ptakom ziarna, bo w tym mrozie znika blyskawicznie. Zebym jeszce wiedziala, jak utrzymac wode dla nich w stanie plynnym...bo to co zostawilam zmienilo sie w bryle lodu. No chyba ze pija u koni :think:
Domek na prerii - 2017
Domek na prerii - 2015-16
Domek na prerii cz. 1
Podroz do....New Carolina
[url=http://forumogrodniczeoaza.pl/index.php/forum/13-podroze-male-i-duze/162
Za tę wiadomość podziękował(a): Sonka

Domek na prerii 16 Sty 2018 19:59 #583469

  • planta
  • planta's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Howdy!
  • Posty: 4969
  • Otrzymane dziękuję: 4216
BTW w przerwie w pracy znalazlam fajne filmiki nt obu ras Shy i Babe

Shy-MFT


Babe-TWH


A kolejny raz zagotowala mki sie krew, bo napisalam mezowi, ze z tego co kupil (cztery opakowania mielonego plus cztery paczki resztek kurczecych) mam zamiar zrobic szwedzkie klopskiki pod beszamelem z ziemniakami piure.
Odpowiedzial ze ok, ale nie wie czy wystarczy mu potem benzyny na powrot do domu (znaczy zabralam wszystkie jego pieniadze). No i wkurzona jestem, ze styaram sie cos zrobic z tego co nakupil (szczegolnie cos co mala bedzie jadla bo jest bardzo wybredna), a ten zawsze znajdzie cos zeby dowalic,. Niewazne ze samo mieso nie wystarczy i mam liste zakupow do tej potrawy do zrobienia z tym pieniedzy co mam.

Brak slow.
Domek na prerii - 2017
Domek na prerii - 2015-16
Domek na prerii cz. 1
Podroz do....New Carolina
[url=http://forumogrodniczeoaza.pl/index.php/forum/13-podroze-male-i-duze/162
Za tę wiadomość podziękował(a): Sonka

Domek na prerii 16 Sty 2018 21:27 #583517

  • Bella35
  • Bella35's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 214
  • Otrzymane dziękuję: 79
Kochana naprawde przestań szukac aprobaty u niego, nie pisz mu nic bedzie chciał to sie skontaktuje nich zobaczy ze nie musisz sie ku spowiadać ze wszystkiego.

A co ze sprawa jak przebiegła kontrol? W domu .


My mamy problem bo dzis w drodze do domu pobito nam córkę, chłopak który został wydalony ze szkoły za przyniesienie noża.
Ze swoimi znajomymi, maz jest z corka na policji składają zeznanie.
Poszkodowane sa jeszcze 2 inne dziewczynki
Za tę wiadomość podziękował(a): planta

Domek na prerii 16 Sty 2018 22:18 #583533

  • MagdaH
  • MagdaH's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Uzależnienie roślinne silniejsze jest niż inne
  • Posty: 1221
  • Otrzymane dziękuję: 1181
planta wrote:
[...] Bo maz jest dalej wsciekly o caly pomysl z lazienka i nie chce dac ani grosza na materialy.

[...]
Niech obieca, że kiedy lazienka bedzie gotowa, on nie bedzie z niej korzystal :idea1:

Bello, mam nadzieje, ze z dzieckiem bedzie dobrze, ale strach myslec, ze w szkole trzeba zamontowac bramki do wykrywania metalu??? Zeby zapewnic bezpieczenstwo? Ludzie, co za czasy!!!
Za tę wiadomość podziękował(a): planta

Domek na prerii po 16 Sty 2018 23:10 #583558

  • Bella35
  • Bella35's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 214
  • Otrzymane dziękuję: 79
Ma siniaka ma Szyji spochniete kolana bo upadła , zobaczymy rano czy nie wyjdą sińce na twarzy.
Strach normalnie dziecko wypuścić z domu, mam nadzieje ze gówniarz odpowie .
Niestety ciemnoskóry a inna ngrywał podobnie jak w Polsce

Moderatorzy: Adasiowa, Dorota15
Wygenerowano w 0.304 sekundy
Zasilane przez: Kunena Forum