TEMAT: Domek na prerii

Domek na prerii 18 Lut 2018 15:03 #590182

  • Kasiula
  • Kasiula's Avatar
  • Offline
  • Senior Boarder
  • Posty: 46
  • Otrzymane dziękuję: 28
Ja czekam. Mam nadzieję, że Diana lada dzień się odezwie.


Domek na prerii 19 Lut 2018 07:38 #590327

  • kryonka
  • kryonka's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 193
  • Otrzymane dziękuję: 81
Diano wysłałabym Ci te nasiona kwiatów, ale podaj proszę adres na priv.
Ogród pod lasem -ogrodowa terapia
pozdrawiam Krysia

Domek na prerii 20 Lut 2018 22:40 #590817

  • Gandalf Biały
  • Gandalf Biały's Avatar
  • Offline
  • Senior Boarder
  • Posty: 74
  • Otrzymane dziękuję: 53
Diano , proszę wróć do nas . Brakuję nam twoich opowieści o remontach domu , ogrodzie , koniach , dobermankach , kotach. Wróć czekamy na Ciebie . :flower1:
'Świat jest komedią dla tych , którzy myślą i tragedią dla tych , którzy czują''
Za tę wiadomość podziękował(a): kryonka

Domek na prerii 22 Lut 2018 11:41 #591108

  • Jo37
  • Jo37's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 566
  • Otrzymane dziękuję: 263
Martwię się o Ciebie i zwierzaki.
Pozdrawiam,Joanna

Domek na prerii 26 Lut 2018 16:13 #591974

  • Kasiula
  • Kasiula's Avatar
  • Offline
  • Senior Boarder
  • Posty: 46
  • Otrzymane dziękuję: 28
Już ponad miesiąc Diana milczy... :unsure: Mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec historii z domku na teksańskiej prerii :garden1:
Ostatnio zmieniany: 26 Lut 2018 16:13 przez Kasiula.

Domek na prerii 06 Mar 2018 00:24 #593854

  • planta
  • planta's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Howdy!
  • Posty: 5015
  • Otrzymane dziękuję: 4262
Czesc Wam wszystkim
Przepraszam za dluga nieopbecnosc. Musialam troche przemyslec swoje zycie i wiele spraw. Nadal rozmyslam nad rozwodem. Dave nie zmienil sie, z dobrego nastroju przeskakuje na pasywno-agresywny. Mysle, ze po prostu nie znosi mysli, ze skrewil zycie nie tylko swoje, ale nasze.

W miedzyczasie zaliczylam kilkudniowy pobyt w klinice psychiatrycznej, co wspominam jako koszmar. A wszystko przez to, ze Racher, pracownica Child Protection Serives, znowu mnie straszyla, ze jesloi nie zrobie tego co ona mi kaze, to zabiora mi dziecko. Dostalam ataku paniki, Rachel przestraszyla sie i wezwala pogotowie. Na wstepie dostalam kolejnego ataku paniki widzac tuzin facetow rozpartych w klinice na siedzeniach, ogladajacych TV i gapiacych sie na mnie. Cofnelam sie i probowalam otworzyc drzwi, automatycznie blokujace sie od srodka...
Przy poomocy dwoch pielegniarej i pielegniarza obezwladniono mnie i zostalam uspiona zastrzykiem przez ubranie, w ramie, a pielegniarki przed tym zastanawialy sie czy nie bedzie szybciej w szyje...to zupelnie mnie przerazilo.

Odmowilam posilkow w grupie, wiec cztery dni zylam na wodzie z kranu i szklace mleka, ktora dostawalam rano dzieki pielegniarce. To bylo wszystko. Pod koniec czwartego dnia bylam na tyle slaba, ze nie moglam zbytnio chodzic. Zaczeto mi pobierac krew, wyniki pokazaly ze zaczynaja z odwodnienia wysiadac nerki.
Kiedy siostra meza odebrala mnie z kliniki, nie moglam sama zejsc pos chodach do samochodu. Chrios chciala zabrac mnie prosto na ostry dyzur, ale mialam dosc igiel i obiecalam, ze bede pic Pedialite i napoje dla sportowcow z elektrolitami przez nastepne dni.

W tej chwili chodze do terapeutki, ktora pomaga mi stanac psychicznie na nogi, malymi krokami a nie wyznaczajac od razu duze cele typu "znajdz prace i uniezaleznij sie od meza", choc taki mam plan.

Znowu zaczelo mi zdrowie szwankowac, bo przepracowuje sie w domu i wokol. Koncze swoj prysznic-zostalo mi w sumie wkleic cztery kafelki i zamontowac armature, bo caly drenaz do kanalizacji juz zrobilam, lacznie z rurami i kolankami zapobiegajacymi przykrym zapachom. Takze miejsce na zamontowanie toalety stoi i czeka. Niestety, musze prosic o pomoc i nikt nie ma czasu :( , a nie moge tego zrobic sama-trzeba uniesc 40 kg i powoli opuszczac je na dwa bolce, celujac w dwie dziurki u podstawy toalety. Nie mozna potem przekrecac, bo pusci pierscien z czegos w rodzaju parafiny, ktory uszczelnia polaczenie rury odplywowej muszli i rury w podlodze.

DSCN9692-2.jpg



Zaczelam wiec uzywac prysznica w drugiej lazience, gdzie z kolei odkrylam, ze ten kto to budowal, nie mial zielonego pojecia o tym. Woda zostawala w szczelinie , ktyora utworzyla sie nmiedzy sciana i podloga prysznica i drewniana konstrukcja domu zaczale gnic. Musialam wybic czesc kafelkow, zdjac membrane, ktora kierowala splywajaca wode w te szczeline, wrorzac niejako tam dren, podwyzszyc brzeg prysznica na ktory narzekal maz, ze zaslonka jest za krotka i lazienka ciagle plywa. A zaslonki sprzedaja w jednej dlugosci. Wczesniej mial zaslonke na precie rozporowym, rozparta miedzy gornymi sciankami prysznica, okafelkowanymi. Ciagle spadala na podloge albo mu na glowe. Niestety, nie mam wiertla do wiercenia w kafelkach, a te, ktyore mozna kupic niby do kafelkow tepia sie zanim zrobie dziure. Tak weic kupialm specjalne uchwyty do preta do zamocowania w scianie nad prysznicem. Zaslonka przestala spadac, ale maz zaczal klac mnie, ze woda jest na podlodze po prysznicu.

Scianka frontowa, podwyzszona o 3,5 cala, jakies 9 cm.

DSCN9719-2.jpg


Scianka bezposrednio pod prysznicem, ktora bedzie sluzyc jako polka na szampony itp. Juz dwa worki cementu mi poszly i nadal nie wypenilam po brzeg. Na wierzch wtedy przykleje kafelki i wszystko zaspoinuje.


DSCN9720-3.jpg


DSCN9721-3.jpg


Na domiar wszytskiego dwa dni temu mialam przygode ze skunksem, ktory zlapal sie w klatke-lapke. Zadzwonilam do meza, zeby pozyczyc bialego pickupa od niego-ma otwarty tyl i opatulona folia klatke moge postawic na tyle i wywiezc gdzies skunksa w prerie i wypuscic. W Rosomaku wole nie ryzykowac :sick: -jedno prysniecie i woz bedzie wymagal specjalistycznego czyszczenia tapicerki na tyle, co nie znaczy ze skutecznego, ale na pewno drogiego :dazed:

DSCN9717-3.jpg


Maz odmowil, bo jest zajety :dry:. Zaczal za to dawac mi dobre rady :huh: Skunks zaczal sie denerwowac i probowal znalezc wyjscie z klatki, zamiast tam grzecznie siedziec zwiniety wklebek, jak przedtem. Zadzwonilam wiec do biura szeryfa prosic o pomoc. Szeryf oddzwonil, ze owszem, zajmuja sie dzikimi zwierzetami i ich usuwaniem, ale boja sie skunksow. I jesli chce, to moze przyjechac i go zastrzelic, a cialo, razem z klatka, zostawic mi do zakopania. Sek w tym, ze skunks w chwili smierci oproznia te gruczoly zapachowe.. :sick: W koncu szeryf sie zgodzil przyjechac i zabrac klatke, pod warunkiem, ze ja zakryje-w zakrytej klatce skunks nie opryskuje, bo nie widzi wroga, a sam tez nie chce smierdziec ;) . Tyle, ze kiedy tylko zblizylam sie do klatki, wkurzony skunks blyskawicznie odwrocil sie do mnie tylem..i spryskal mi koszulke i przedramiona.
Klatke okrylam i kocem owinietym wokol, i plastikowa plachta. I tak smrodem przeszlo cale podworko, wiec kiedy w koncu szeryfowie w liczbie dwoch zjawili sie po klatke, zaczeli sie klocic ktory z nich klatke zabierze, a obaj byli bliscy wymiotow.
A ja, czekajac na nich, zdjelam ubranie i zawinelam szczelnie w worki foliowe, do wyrzucenia, buty na zewnatrz, bo tez smierdzialy, zaczelam ramiona szorowac w soku pomidorowym, bo ponoc pomaga. Jak to sie mowi, niestety, urban legend. :angry:
Kiedy w koncu pojechali (nie chcialam , zeby przywiezli mi klatke z powrotem), musialam wziac prysznic szesc razy z roznymi mydlami do ciala, zanim przestalam cuchnac na odleglosc :sick: . Dom tez cuchnal, wiec otworzylam wszystkie okna na przestrzal.

Za to pogoda nam dopisuje, mamy nawet po 23 stopnie, wczoraj jezdzilam konno w koszulce z krotkim rekawem. A ze jechalam na Shy, mialam na lince Babe, zeby tez troche sie rozruszala i pozbyla brzuszka, w pewnym momencie gdy Babe zaczela sie buntowac, znalazlysmy sie na srodku asfaltowki. Malo uczeszczanej, ale jednak. I kiedy odworcilam sie sprawdzic za soba, czy cos nie jedzie, zanim skoncze z Babe, ktora uparla sie raczej isc za ogonem Shy niz boku, mimo ze linka byla za krotka na to i Shy sie bala, bo Babe mogla ja ugryzc w tylek, zobaczylam ze jakies 100 m za mna jedzie rzadek trzech samochodow, jeden SUV i dwa samochody szeryfow, z czego pierwszy wlaczyl swiatelka na dachu. No pieknie, mysle, zaraz wlaczy syrene, a wtedy ja skoncze twarza na asfalcie, albo dostane mandat za jazde asfaltem na koniu. Zjechalam na szerokie w tym miejscu pobocze i zatrzymalam konie. Szeryfowie pomachali mi i pojechali. A ja odetchnelam z ulga...
Domek na prerii - 2017
Domek na prerii - 2015-16
Domek na prerii cz. 1
Podroz do....New Carolina
[url=http://forumogrodniczeoaza.pl/index.php/forum/13-podroze-male-i-duze/162
Ostatnio zmieniany: 06 Mar 2018 00:55 przez planta.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hiacynta, tilia66, Makowalka

Domek na prerii 06 Mar 2018 01:06 #593856

  • Hiacynta
  • Hiacynta's Avatar
  • Offline
  • Administrator
  • gg 9117859
  • Posty: 12733
  • Otrzymane dziękuję: 7918
Pogody zazdroszczę, skunksa już nie bardzo :) A kiedy widzę, pięknie, równo położone kafelki, to muszę stwierdzić, że naprawdę jesteś niesamowita :hug: :bravo: :bravo: Ogromną pracę wykonałaś i naprawdę fachowo :bravo: :bravo:

I bardzo, bardzo się cieszę, że napisałaś, co się dzieje z Tobą :hug: Wiem, że o takich przeżyciach ciężko pisać, ale czasem wyrzucenie ich z siebie pomaga, mam nadzieję, że tak jest i teraz :hug: :hug:
Za tę wiadomość podziękował(a): planta

Domek na prerii 06 Mar 2018 01:13 #593858

  • planta
  • planta's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Howdy!
  • Posty: 5015
  • Otrzymane dziękuję: 4262
Wiedzieliscie, ze konie lubia bambusy? Ja tez nie :lol:



A zimnego dnia mozna sie zdrzemnac na sloneczku

IMG_4284.jpg


Gaby tez lubi sie wygrzewac

IMG_4338.jpg


Ujecie sprzed kilku dni, sloneczne halo

IMG_4303.jpg


I samochod, ktory wmurowal mnie w ziemie. Mysle, ze byl wysokosci mojego konia. I na dodatek mial opony z traktora. Ciekawe , jak sie czlowiek czuje, jadac asfaltem.. :supr3:

IMG_4330.jpg


A teraz z radoscia ogladam wizyte Ander Zimer (Bizzarree Foods itp programy na Travel Chanel) w Polsce, jak sie delektuje polska kielbasa i galareta z karpia!! :hearts:
Domek na prerii - 2017
Domek na prerii - 2015-16
Domek na prerii cz. 1
Podroz do....New Carolina
[url=http://forumogrodniczeoaza.pl/index.php/forum/13-podroze-male-i-duze/162
Ostatnio zmieniany: 06 Mar 2018 01:51 przez planta.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bart78

Domek na prerii 06 Mar 2018 01:22 #593859

  • Hiacynta
  • Hiacynta's Avatar
  • Offline
  • Administrator
  • gg 9117859
  • Posty: 12733
  • Otrzymane dziękuję: 7918
Tych widoków nieba i zwierzyńca mi brakowało :) Pisałaś wcześniej, że temperatura dochodzi do 20 stopni, jak mają się Twoje ogrodowe rośliny? Wyrastają już, czy jeszcze są w uśpieniu i czekają na cieplejsze czasy?
Za tę wiadomość podziękował(a): planta

Domek na prerii 06 Mar 2018 02:04 #593860

  • planta
  • planta's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Howdy!
  • Posty: 5015
  • Otrzymane dziękuję: 4262
Wcielo mi zdjecie koni!

IMG_4325.jpg


Z ta pogoda roznie. Zaczely mi kwiotnac pierwsze zonkile, ktore dzis pozrywalam dla Wirginii, po w nocy bedzie -4C. Magnolia zaczela miec grube paczki, wiec jako jedyna jest okryta. Codziennie sprawedzam hosty, na szczescie jeszcze nie ruszyly. Za to kupilam sobie nowego miskanta Arabesque o bialozielonych paskowanych wzdluz lisciach (troche mi trzykrotke przypomina, nie wiem czemu) oraz maly krzewek aronii.
Domek na prerii - 2017
Domek na prerii - 2015-16
Domek na prerii cz. 1
Podroz do....New Carolina
[url=http://forumogrodniczeoaza.pl/index.php/forum/13-podroze-male-i-duze/162
Za tę wiadomość podziękował(a): Bart78

Domek na prerii 06 Mar 2018 03:16 #593861

  • Hiacynta
  • Hiacynta's Avatar
  • Offline
  • Administrator
  • gg 9117859
  • Posty: 12733
  • Otrzymane dziękuję: 7918
U nas ostatnio trochę przymroziło i na razie nad ziemią wystają odrobinę przebiśniegi i oczywiście ranniki. O hostach będę myśleć w maju :)

Aronia bardzo szybko się rozrasta w rozłożysty krzew i co roku niezawodnie owocuje, dla aroniowych dżemów i soków ją kupiłaś? :happy:

Domek na prerii 06 Mar 2018 03:44 #593862

  • planta
  • planta's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Howdy!
  • Posty: 5015
  • Otrzymane dziękuję: 4262
Dla sokow i nalewek dla znajomych, bo sama nie pije alkoholu.
Dla owocow, ktore ponoc przemrozone w zamrazalniku na pare godzin traca gorycz i staja sie slodkie. Przypomnialo to mi najwiekszy przysmak dziecinstwa za PRLu, suszone owoce jarzebiny w cukrze, ktore kupowalo sie w takich klartonikach wielkosci paczki papierosow. Moze bede produkowac takie slodycze na zime :happy:

Dzis rano rozmawialam z mama, skarzyla sie na snieg i mroz. A u nas w tym roku nie bylo ani dnia sniegu, caly czas musialam podelwac ogrod jak tylko bylo powyzej zera, zeby mi instalacji nie rozsadzila zamarzajaca woda.

I troche dola zlapalam ogladajac te czesc programu o wizycie smakosza w Polsce, bo zatesknilo mi sie ...za jezykiem, za jedzeniem, za ludzmi..
Domek na prerii - 2017
Domek na prerii - 2015-16
Domek na prerii cz. 1
Podroz do....New Carolina
[url=http://forumogrodniczeoaza.pl/index.php/forum/13-podroze-male-i-duze/162
Ostatnio zmieniany: 06 Mar 2018 03:47 przez planta.

Domek na prerii 06 Mar 2018 07:11 #593867

  • Kasiula
  • Kasiula's Avatar
  • Offline
  • Senior Boarder
  • Posty: 46
  • Otrzymane dziękuję: 28
Pamiętam tę jarzębinę w cukrze. Z braku innych słodkości w sklepie jadło się i to :P
Cudownie, że jesteś :hug: brakowało mi poranków w Twoim towarzystwie.
Za tę wiadomość podziękował(a): planta

Domek na prerii 06 Mar 2018 07:41 #593872

  • CHI
  • CHI's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 1242
  • Otrzymane dziękuję: 3041
:hug: :hug: :hug:
Za tę wiadomość podziękował(a): planta

Domek na prerii 06 Mar 2018 08:08 #593876

  • tilia66
  • tilia66's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 1796
  • Otrzymane dziękuję: 2123
I ja tą jarzębinę pamiętam :) trochę dziwna w smaku była słodko-cierpka, ale teraz z chęcią bym ją zjadła, smak dzieciństwa. Może faktycznie dałoby się coś podobnego w domu wyprodukować ;)
Trzymaj się Diano :bye:
Zielonajagoda w ogrodzie.

Pozdrawiam Iwona.
Za tę wiadomość podziękował(a): planta

Domek na prerii 06 Mar 2018 10:30 #593897

  • rozalia
  • rozalia's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 1080
  • Otrzymane dziękuję: 2041
Uff. dobrze,że się Diano odezwałaś. Trzymaj się, :hearts: :hearts:
Pozdrawiam.Rozalia
Za tę wiadomość podziękował(a): planta

Domek na prerii 06 Mar 2018 11:09 #593906

  • Hiacynta
  • Hiacynta's Avatar
  • Offline
  • Administrator
  • gg 9117859
  • Posty: 12733
  • Otrzymane dziękuję: 7918
Dianuś, do aronii znakomicie pasuje pigwowiec :) Wiosną pięknie kwitnie, jesienią ma wspaniałe owoce w kształcie maleńkich jabłuszek. Aromatyczne, kwaśne, idealne na nalewkę lub do dżemiku aroniowo-pigwowcowego lub dyniowo-pigwowcowego :)
Na działce mam tylko krzaczek pigwowca japońskiego, który rośnie odrobinę w górę, ale widziałam też pigwowce tworzące żywopłot. Chyba jest to pigwowiec okazały. Widziałam też pigwowce rosnące nisko przy ziemi, niemal płożące się. W zależności od odmiany mają one rozmaite kolory kwiatów. Ślicznie wyglądają :)
Za tę wiadomość podziękował(a): planta

Domek na prerii 06 Mar 2018 16:00 #593933

  • planta
  • planta's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Howdy!
  • Posty: 5015
  • Otrzymane dziękuję: 4262
Mama sie pochwalila pigwowocem, bo bedac u siostry sprobowali nalewki na owocach pignowca, a potemz tch ze owocow z nalewki zrobili ciasto i pimoc bylo pyszsne. A ja pamietam pigwowce z parku w malym mazurksim miasteczku, gdzie mieszkalam. Urzad miasta posadzil akejki, ale na trawie wlasnie gdzieniegdzie byly pigwowce. Lubilam patrzec na ich kwaiety bo pedy byly nimi oblepione. Potem zaczynalo sie polowanie kobiet na te owoce wiec nawet nie wiem czy kiedykolwiek zobaczylam.
Poszukam..
Te aronie zobaczylam w sklepie dla farmewrow, obok sadzonek truskawek, jagod goji, logansberry (?) i innych cudacznosci :evil: . Tryuskawki juz mialam, dziekuje bardzo, nie nadazalam pielic, a owocow bylo malo, bo jednak za goraco i slonecznie tam bylo. Goji chyba probowalam w zeszlym roku, zdechlo zaraz po posadzeniu, ale aronia wiem, ze jest odporna.

W parku tez byla mala jablonka z rajskimi jabluszkami. Po przymrozkach pyszne byly te owocki! Zawsze zahaczalama o nia w drodze ze szkoly do domu. Potem chyba tez za duzp sie zrobilo amatorow "niczyjego a wiec wspolnego" i tych jabluszek juz nie bylo, oblupili jablonke dokladnie :ohmy: .
Domek na prerii - 2017
Domek na prerii - 2015-16
Domek na prerii cz. 1
Podroz do....New Carolina
[url=http://forumogrodniczeoaza.pl/index.php/forum/13-podroze-male-i-duze/162
Za tę wiadomość podziękował(a): Jo37, rozalia

Moderatorzy: Dorota15
Wygenerowano w 0.480 sekundy
Zasilane przez: Kunena Forum