Ciężko pracuję teraz

Idealna pogoda na przesadzanie irysów, po deszczach, niezbyt ciepło i owadów gryzących niewiele a to też ma znaczenie jak się z wystawioną tylną częścią pracuje przez parę godzin

Najpierw ogarnęłam skraj rabaty, jest na wyjściowo

Barbidur został dokooptowany do Bathyscaphe zamiast Łasucha, jego piękny ciemnoczerwony kolor zgra się lepiej z oliwkowo żółtym/kremowym niż mdły łososiowo liliowy kolor Łasuszka:
Ten ostatni powędrował do Sky of Forest i malutkiego Fashion Baby w kolorze kremowym:
Wszystkie one potrzebują jeszcze się rozrosnąć, tutaj mogą. Do błękitnego Jean`s Elf dołączył łososiowy Impeached od Joli, będzie słodziutko:
Banbyry Ruffles dostał kilku braciszków bo słabo tu rósł, teraz będzie ich więcej.
Peppa, uwolniona już od niechcianego towarzystwa:
Brassie na skraju rabaty, przerośnięta trawą i siewkami szałwii rosła beznadziejnie, teraz mam nadzieję pokaże co potrafi:
Cherry Garden, już razem, dosadziłam tam jeden egzemplarz który się objawił w całkiem nieoczekiwanym miejscu, będzie wreszcie kępka a nie pojedyncze tu i tam:
Zostały mi do ogarnięcia miniaturowe które rosną przy ścieżce już na samym końcu, pod morelą i zdecydowanie już "nie wyglądają". Ale to jest dużo pracy i chyba zostawię sobie to na poniedziałek. Ma padać w nocy to będzie akurat. Zresztą pięknie deszczyk mi podlał moją pracę wczoraj, co chwilę lało i trzeba było uciekać z rabaty.
Dzisiaj dużym TB też się dostało ale nie wszędzie mogę robić takie roszady, tylko w tej części gdzie już nie ma zielska. Przede wszystkim musiałam zabrać Habita, jest jasnoniebiesko granatowy i zupełnie nie pasował do fioletowo purpurowego Loyalista, także Name Game który jest ciemno bordowy stamtąd wyleciał, teraz jest sąsiadem kremowego Italian Ice. Loyalist natomiast dostał w prezencie towarzystwo Treasure Trader z którym miałam problem, prawie zginął i musiał się dwa lata odbudowywać ale zrobił to śpiewająco:
Habit na nowym miejscu, za nim ciemnoczerwony Dynamite a jeszcze dalej Got Milk a z lewej strony kremowa Bride`s Blush:
Zupełnie z przodu, po wywalonej szałwii, Don`t Stop Believing w kolorze lilaróżowym. Włoszka też zmieniła lokum, teraz będzie sąsiadką Ride the Wind który też się odbudowywał, chyba cztery lata nawet, ale teraz powinien już zakwitnąć. Dół jest granatowo niebieski a góra biała.
Ride the Wind też powinnam przybliżyć, to jest to o czym wspomniała Ania, że jej irysy znacznie się od siebie oddaliły i czy to możliwe. Jak najbardziej, Frosty Moonscape zrobił to jeszcze bardziej:
Kwitnie jeszcze trochę liliowców, deszcze przedłużyły im żywot bo zwykle w suszę kończyły występ szybciej. Piękny delikatny diploid Pink Powder:
Jeszcze kwitnie Summer Wine:
Queen of Roses:
A w tle to z czym muszę się zmierzyć, niestety:
Palusznik w natarciu. W ten gąszcz wpadają one, są przepyszne bo zlatują tylko te najbardziej dojrzałe
Po kilka razy dziennie trzeba iść i je stamtąd wyciągać bo inaczej mrówki natychmiast je zasiedlają. Pełny Bandolero chociaż kiedyś był bardziej pełny:
Jeden z późniejszych Aten:
Catherine Woodbury:
Tajemniczy:
Malutki Temple Bells:
Kindlylight:
Moje imieninowe prezenciki, znów będą pysznogłówki; ostatnie susze doszczętnie te poprzednie wykończyły. Malinowo czerwona:
Purpurowo fioletowa NN:
I jasnoróżowa Melua Pink która połamałam przy sadzeniu ale mam nadzieję że odbije. A to kupiłam sobie sama, słoneczniczek Bonfire Cośtam; nie pamiętam, ma być czerwono żółty z ciemnymi liśćmi, liście jak na razie się zgadzają:
Słoneczniczek jest z Albamar, zamawiałam stamtąd wiele bylin, zwłaszcza przetaczniki i szałwie. Tym razem przyjechał tez prezent ode mnie dla Ali mojej bratowej; dzwonek karpacki Dark Blue, złocień wielki Goldfinch:
Inny słoneczniczek o czerwonych liściach:
Dzwonek skupiony Acaulis i różowa kozłówka. Tak wygląda część ugoru zagospodarowana przez Alę:
Wszystko to jest w fazie dopieszczania i przetwarzania. Pojedyncze egzemplarze; słonecznice:
Pięknie teraz pachną macierzanki:
Żeleźniak:
I roża Baronesse której nie chciałam a która znalazła tu przytulisko:
Jest tu mnóstwo pracy, to miejsce trzeba stale użyźniać bo tu żywy piach, jeszcze gorszy niż na mojej rabacie no i w suszę wszystko wysycha. Kiedy stamtąd wracam przechodzę koło Sympathii, zobaczcie jak wygląda teraz:
Ona jeszcze pokaże co potrafi, będą z niej ludzie czyli róże

Jedyny na razie kwiat Polki:
Ale już są nowe przyrosty:
Dobrze radzi sobie Artemis:
I Zaczęła sie rozrastać Crimson Siluetta (kosiarka konieczna ale się nie wyrabia

):
Trawa rośnie jak zwariowana po tych ciągłych deszczach. Kwitnie Sahara:
Krówki na wypasie:
Powciskane między choinki coby nikt w nie nie wjechał co już się zdarzyło. No i ten co się wyrwał całkiem niepotrzebnie, mikrus jeden, miał rosnąć a nie jakieś pąki sobie wymyślać:
Mam nadzieję że innym to do głowy nie przyjdzie bo co ja z nimi zrobię jesienią jeśli nie będę mogła ich wstawić na strych
Wraz z tym pachnącym floksem życzę wszystkim miłej niedzieli
'