Ale fajnie, że Goście zaglądają

Zacznę więc od końca, czyli 'żywizny' większej - znaczy, od kotów.
Maine coon czyli Maniek to kot opisywany już po wieeele razy - zbój, bandyta i agresor.
Kły, pazury i warkot przerażający, jak u psa. Żadnych przytulanek - no chyba, że mu się zechce - żadnej zabawy (bo krwawe skutki). Do tego nieustanne próby przejęcia dominacji - boi się tylko powiewającej 'szmaty'. Maniek jest bezjajeczny, bo żyć się nie dało pod jednym dachem z kocurem. Opowieści o łagodnych maine coonach słucham podejrzliwie, jako hmmm... łgarstwo wierutne.
To kot do oglądania, a nie do miętoszenia, ot co. Aha, zapomniałam dodać, że chętnie atakuje psy.
Nie wiem, czy to prawda, czy przesąd, że ciemne podniebienie oznacza że zwierz jest agresywny, ale fakt - Maniek ma czarne plamy na podniebieniu.
Żeby nie było całkiem straszno, zdjęcie Mańka na golasa
Maniuś był chory, bo coś zeżarł na wędrówce wieczornej po rewirze. No i ... jak by tu politycznie napisać... górna połowa była obrzygana, a dolna obesrana. Co przy długim futrze dało efekt niezmywalny (a pamiętamy o kłach i pazurach). W efekcie pan weteryniorz opitolili Mańka na łyso. A właściwie na lwa.
Oj, wstydził się kotek.
Aha, zapomniałam dodać, że waży od 11 do 12 kilo, w zależności od aktualnego łakomstwa.
Qra, wiem, że dałbyś rade wygrać w starciu z Mańkiem, boś drób waleczny, ale pierze by leciał, oj leciało. Niejeden raz moje ręce krwią spłynęły.
Maniek boi się tylko latającej poduszki albo 'szmaty'. Nie w sensie że trafiam, ale w sensie że niehonor dla kota.
Mówiąc serio, nie polecam tej rasy jako towarzysza, bo zbyt zdystansowany i dominujący. Coś nie dowierzam opowieściom o łagodnych maine coonach, żeby nie powiedzieć, że węszę łgarstwo. Może gdzieś są łagodne mańki - za górami, za lasami, w równoległym świecie, ale nam nie dane było na takiego trafić.