Agnesiu - i ta jej kolosowatość nieco mnie martwi właśnie... Bo już muszę stawać na palcach żeby spojrzeć na nią z góry

Bardzo jestem ciekawa, jakie rozmiary osiągnie... No cóż, będę dyscyplinować

Dziękuję za dobre słowo weekendowe - oby tylko była pogoda nieco bardziej przyjazna, niż dziś...
Ewuniu, Jurku Semperku – oto Maniek w zbójnickiej okazałości dziękuje za pamięć i sympatię
A tu podejmuje gości zza płota (zdjęcie z zeszłego roku)
Jurku Semperku – witam Cię jak dawno nie widzianego i niemal utraconego ogrodnika!!!
Jak to straciłeś kluczyk??? Czyżby bramka zarosła bluszczem… (znaczy: banem)…
Jak by nie było, nawet nie wiesz jak cieszę się, że jesteś

A bukszpany robię tak:
- gałązkę długości około 10 cm, pozyskaną w dowolnym momencie sezonu (poza mrozem i upałem wściekłym) oskubuję z dolnych listków – no i to musi być gałązka zdrewniała, a nie wiosenna świeżynka, przy czym długość jest tak mniej-więcej, bo może być nawet 30 cm, albo bardzo króciutka, jak np. te pozyskane ze strzyżenia bukszpana ‘aureum’, wsadzone pod hortensją
- wtykam do ziemi, tak na minimum połowę sadzonki, ugniatam, podlewam – nie daję ukorzeniacza,
- miejsce wetknięcia to lekko zacienione wilgotne miejsce ‘gdzieś’ w ogrodzie – może być pod hostą, pod iglakiem, pod hortensją – jednym słowem gdziekolwiek-bądź, byle nie na ‘patelni’,
- podlewanie wtedy, gdy podlewany jest ogród, a tak w ogóle, to najlepiej zapomnieć o sadzonkach na rok albo dwa.
Aha, najlepiej powtarzać ten zabieg co roku, bo wtedy nagle okaże się że masz dziesiątki bukszpaników w różnym stadium wzrostu. I o to chodzi!
Przyjmuje się niemal 100% sadzonek - z tym, że nie złoty bukszpan, bo ten rozmnaża się trudniej (podobno, bo robię to pierwszy raz).
Tego bukszpana zapomniałam w krzakach, które w międzyczasie urosły i go zagłuszyły. Wykopałam i stwierdziłam, że marny on, marnieńki. No to wystrzygłam pieniek od dołu i jest kulka na pieńku
A te podrosły i rozpełzły się po całym ogrodzie
Powiadasz – ‘Królowa Bukszpanów’? Mniam, podoba mi się