Ogórki gruntowe w tym roku bardzo dopisały, choć nie ustrzegły się chorób. Chłodne noce przy wysokiej wilgotności bardziej sprzyjały rozwojowi mączniaka rzekomego i tak zaplanowałem postepowanie zaradcze. Walka z kanciastą plamistością pozostaje zawsze trochę kuriozalna. Miedzian działa jako środek profilaktyczny tylko przez ok. 10 dnia, a jego okres karencji to aż 7 dni. Ogóreczki zaś rosną do kolejnego zbioru zaledwie przez 2-3 dni. W tym roku był jedynie Revus w sporym rozcieńczeniu. Trudno powiedzieć, czy w czymś pomógł. Ale mam tylko kilka podstawowych środków – Revus, Karate, Miedzian, Curzate.
Na końcówce choroby wyniszczają więc sukcesywnie liście ogórka. Małe ogóreczki się zawiązały, ale nie na roślinie dobrych zasobów, aby pchnąć je do szybkiego wzrostu. Owoce są ciągle ładne, ale nieco odwodnione i mniej kruche.
Jeden krzew ogórka „Monisia” konsekwentnie produkuje całkowicie inne ogórki od reszty plantacji, takie z kaszkowatym ubrodawkowaniem. Zastanawiam się, czy to wariant w ramach tej samej odmiany, czy też pomylone nasionko z innej odmiany:
Krokodylki (Crocodiles): przepis na ogórki na schyłku sezonu, kiedy wszystko inne już zrobione.
SKŁADNIKI:
3 kg malutkich ogóreczków
do 1 kg cukru
1i1/2 szklanki octu 10%
4 łyżki soli
2 główki czosnku
do 1 łyżeczki chili
ZALEWA:
Rozpuścić cukier w 1i1/2 szklanki octu. Zagotować i ostudzić.
PRZEBIEG PRAC:
Ogórki pokroić w ćwiartki lub ósemki po długości uzyskując wąskie paseczki. Zasypać przygotowana solą, wymieszać i pozostawić na 6-12 godzin.
Odlać płyn z ogórków po ich odleżakowaniu.
Dodać chili i drobno pokrojony czosnek oraz wymieszać tę masę.
Zalać zalewą cukrowo-octową.
Pozostawić na dalsze 12 godzin.
Wkładać giętkie crocodiles do słoiczków razem z powstałym sokiem.
Pasteryzować 10 minut.
Rozwiązanie oparte o ocet jabłkowy zapewne także jest możliwe – to dla osób o silnie ekologicznym usposobieniu.
Bardzo dobry rok dla borówki amerykańskiej, a wcześniej odnotowałem także rekordowe zbiory jagody kamczackiej. Niestety obecnie pewni skrzydlaci czarnopiórkowi złodzieje od samego rana kradną mi najlepsze dojrzałe borówki, a wchodzą nawet pod zarzucone firanki. Średnice jagód pozostają imponujące, bo nawet 17-18 mm:
Na dnie doliny, na jej rozległych błoniach, przegapione uprzednio pieczarki rozrosły się w pieczary giganty:
Na dnie doliny rozkwitły już także pięknie Krwawnice:
Pozostaję na północnej stronie doliny i rzeki. Północna wysoczyzna brzeżna właściwej doliny rzecznej pozostaje wciąż jeszcze zielona, trawiasta, dość kwietna i miła. Rozpościera się z niej szeroki widok na całą dolinę:
Północna wysoczyzna okalająca to drugi rząd wzgórz. Jego linia jest równoległa względem linii obramowania głównej doliny. Góruje nad wąska dolinką suchej wody. Jest naga, sucha, pusta i uboga, ale w obiektywie jednak wydaje się bardziej malarsko impresjonistyczna:
A Barren Hill
Zbocza pośrednie ozdabia już zaawansowane lato:
Błotniaki chętnie nawiedzają te właśnie rejony:
Żurawie zdecydowanie wolą dno doliny zasadniczej, choć czasem żniwa zmieniają ich upodobania i zaczynają pojawiać się w suchych rejonach wzgórz. To jeszcze nie nastąpiło, gdyż wiele zbóż wciąż stoi na polach:
Upał niezmiennie męczy silnie, nawet słoneczniki. Znowu idzie dużo wody do szklarni i ogrodu. Systemy korzeniowe pomidorów już duże i ryzyko SZW spadło, ale jednak użyłem ponownie octanu wapnia na noc. Niestety konieczność walki z upałem podlewaniem naraża dochodzące owoce pomidora na brzydkie pęknięcia:
Najprzyjemniej w dolinie jest o zmierzchu. Spokój i przestrzeń, przy spadającej temperaturze do tych najprzyjemniejszych wartości, z łagodnym wietrzykiem:
Wtedy także żurawie wracają kluczami na nocleg na płytkich wodach chroniących je przed nocnymi atakami drapieżników. W ostatnim kluczu w liczbie 31 upamiętniły wszystkie dni mijającego już lipca, który okazał się klimatycznie całkowicie innym miesiącem od początkowych oczekiwań:
Cóż przyniesie sierpień? ...