TEMAT: Z psami po Europie

Z psami po Europie 30 Wrz 2017 17:09 #567101

  • tilia66
  • tilia66's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 1861
  • Otrzymane dziękuję: 2199
Cud miód malina. Właśnie wróciłam po ciężkim i smutnym dniu, zrobiłam sobie kawkę i proszę, następna wycieczka, piękne widoki, uśmiechnięte cudne futra, i biała czapla, i wszystko :kiss3:
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka, CHI


Z psami po Europie 30 Wrz 2017 20:21 #567158

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 5491
  • Otrzymane dziękuję: 8712
Iwonko - miałaś smutny dzień? W takim razie jeszcze jedna plażówa dla Ciebie



Znalazłam też swoje zdjęcie przydrożnych trulli



Te nie są na pokaz, dla turystów - zapewne służą jako skład plonów.
Zdjęcie zrobiłam w drodze powrotnej, z "Superstrady" Adriatica (to są drogi szybkiego ruchu, bezpłatne, w odróżnieniu od autostrad).
Wracaliśmy powoli, jak to my. Przewidzieliśmy postój w Umbrii, pod Asyżem - dwie noce i dzień między nimi. No bo jak tu wracać z Włoch bez potężnego zapasu wina, oliwy i kawy? :P
Ale nie samym...winem człowiek żyje, dlatego postanowiliśmy odwiedzić jedno z naszych ulubionych miasteczek umbryjskich - Spello, rzymska Splendissima Colonia Iulia













Nie byłabym sobą...



Prócz winobrania - sezon na grzyby - w tym trufle ;) . Tu pod kloszem czarne - i jedna biała :woohoo: . Nie wiem, czy sprzedawali w tym sklepiku surowe, ale napis głosi, że mają trufle na masełku, trufle z karczochami, trufle z miodem akacjowym :woohoo: , a nawet... grappę z ruflami :woohoo: :woohoo:



Osobiście za truflami nie przepadam - poszliśmy zjeść co innego



Nasz wybór to parmigiana



Zjedzona nieprzyzwoicie szybko (wszak posiłki należy celebrować) - ale mamy umówione spotkanie z wspaniałym winiarzem, signore Marco Schippa.
Oto i on - w szaleństwie winobrania



Winogrona zebrane i przywiezione do Cantina trafiają z przyczepy do tej rury po rawej: w srodku jest taki ślimak, jak w maszynce do mięsa XXXXXL. Są miażdżone i siłą grawitacji przekazywane do olbrzymiej kadzi w piwnicy



Co chwila rozlega się: blbbb, blbb... Pachnie upojnie; winogrona Marca są w tym roku niesamowicie słodkie, z powodu upałów latem. Będzie problem: za dużo alkoholu... Powstanie on w tych kadziach ze stali nierdzewnej



Marco uprawia sagrantino, sangiovese (czerwone) i grecheto (białe). Sagrantino daje wino z najwyższej półki, musi jednak czekać co najmniej 5, a lepiej 7 lat, nim wolno go wprowadzić do sprzedaży,; nieco popularniejszym winem jest Montefalco Rosso, kupaż (mieszanka) sangiovese, sagrantino i merlot (piszę to popijajac taką pyszotkę :drink1: )

Winnice Umbrii :hearts:



Wyjechaliśmy dość obładowani, ostatnia noc - za granicą Słowenii, gdzie dopadło nas zimno i mokro...



No i tyle. Do zobaczenia podczas kolejnej Podróży z Psami :flower1:
Za tę wiadomość podziękował(a): Hiacynta, CHI

Z psami po Europie 30 Wrz 2017 21:38 #567199

  • tilia66
  • tilia66's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 1861
  • Otrzymane dziękuję: 2199
Smutne dwa dni, bo i w piątek mieliśmy pogrzeb, i dzisiaj też, dzisiaj we Wrocławiu.

Dziękuję za fotkę piaskowych piesków.
Pięknie wygląda ta ukwiecona uliczka, biedniusi gryzak w kagańcu taki smutny pod stolikiem.
Czyli zaopatrzenie zrobione :) i kawa, i oliwa, a szczególnie wino, bardzo się przyda na długie jesienne i zimowe wieczory :)
:bye:
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Z psami po Europie 11 Maj 2018 15:06 #605684

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 5491
  • Otrzymane dziękuję: 8712
Halo, halo - sezon podróżniczy 2018 został otwarty w majowy weekend, który to, jak wiadomo, rozrósł się w tym roku do 9 (!) dni. Tym razem burki pojechały na południe, do Umbrii. Zaskakujące? :rotfl1:
Było o tyle inaczej, iż wyprawa była w wersji służbowo-prywatnej, czyli - pan do roboty (konferencja), pańcia do spacerków.
Nasz szlak prowadzi przez Brno - a argumentem jest doskonałe jedzenie tu:



Farma oferuje też noclegi (nie polecam), oczywiście i konną jazdę (nie umiemy)



Prócz rozkoszy podniebienia coś dla oka - wielkie, stare glicynie, akurat trwał festiwal kwitnienia. :hearts:





Posileni jedziemy dalej, w Austrii mijamy bokiem front atmosferyczny - przejeżdżamy pod takim cudnym mostem.



Dwie pierwsze noce spędzamy w słoweńskich Alpach Julijskich, w miejscowości Podkoren, tuż za przełęczą o tej samej nazwie (a Austriacy mówią Wurzenpass ;) )
Ładnie tu.



Centrum wioseczki



Naszym celem w Słowenii jest Jezioro Bohińskie i góra Vogel. Musimy przejechać przez nieludzko zatłoczony Bled.
Zamek Bled






Kościółek na wyspie (wszystko robione z auta stojącego w korku)



Przez jeziora przepływa mała jeszcze Sawa - jej woda ma niesamowity kolor



Około 30 km dalej i sporo wyżej leży jezioro Bohiń. Byliśmy tu na wakacjach w 2001. Odżywają wspomnienia B)
Pomnik pionierów alpinizmu



I pomnik kozicy :wink4:



Niektórzy moczą nogi w wodzie (brrrr...)



Ale my zostawiamy jezioro - wjeżdżamy kolejka linową na górę Vogel, znany teren narciarski (a w lecie punkt wyjściowy do wędrówek). Teraz leży tu jeszcze ponad metr śniegu



Obrazki z góry





Wielki wagon (chyba na 30 osób) wisi nad obrywami na tych linach:



Maszyneria:



Troszkę zgłodniali szukamy jakiegoś przyjaznego psom miejsca z dobrym jedzonkiem - i znajdujemy :yummi:



Ja zamawiam coś pod wezwaniem "Bohinska panev". Okazuje się patelnią pełną dobroci:



Nasyceni wracamy do Podkorena; po drodze wszędzie kwitnące jabłonie, niektóre chyba stuletnie.



W poniedziałek, 30 kwietnia, jedziemy dalej - w kierunku środkowych Włoch.
Relacja w przygotowaniu ;)
Za tę wiadomość podziękował(a): Alina-277, Malkar, Amlos, Dorota15, CHI, koma, Carmen

Z psami po Europie 15 Maj 2018 09:22 #606353

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 5491
  • Otrzymane dziękuję: 8712
Umbria, a zwłaszcza okolice Asyżu, to prawie "nasze podwórko". Tym razem jednak towarzyszyli nam nasi przyjaciele - z czasów studenckich jeszcze. Miałam wielką przyjemność pokazywać im to, co kocham.
Pierwszego dnia wybraliśmy się do Spello - niecałe 20 km od domu.
Wchodzimy przez Bramę Konsulów



Podobno pod Spello Franciszek z żołnierza przeistoczył się w świętego; jego koń mu uświadomił, że wojna to nic dobrego - zaparł sie i zrzucił "biedaczynę z Asyżu" przez łeb na ziemię.Czasem dobrze puknąć kogoś w głowę B)



Wszędzie burza róż







To, co rozmiękcza mi serce w tych średniowiecznych, kamiennych miasteczkach, to rośliny wciśnięte w każda szczelinę, a jak się nie da - w każde wole naczynie, nawet puszki po oliwie :hearts:



Ziołowy ogródek :P



Podchodzimy ku wierzchołkowi wzgórza



skąd widok na odległy Asyż



W drodze powrotnej ważna wizyta - pod Gualdo Cataneo wstępujemy do zaprzyjaźnionego winiarza Marco Schippa; wiosenna winnica



Nas interesuje bardziej cantina, czyli winna piwnica; w dębowych beczkach podlega starzeniu sagrantino de Montefalco, najlepszy produkt Marca



Powiem tak; nie wychodzimy z pustymi rękami (a raczej z pełnym bagażnikiem) :lol:

Jak widać, pogoda nieszczególna; dlatego następnego ranka wykorzystujemy chwilę słońca, by przejść się po mojej kochanej Bevagnii









Jutro -ciag dalszy :flower1:
Za tę wiadomość podziękował(a): Hiacynta, Amlos, Dorota15, Gosia352, CHI, Grazka2004

Z psami po Europie 16 Maj 2018 08:24 #606539

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 5491
  • Otrzymane dziękuję: 8712
Maj to chyba najpiękniejsze umbryjskie widoki. O ile w lecie, zwłaszcza w sierpniu, krajobraz robi wrażenie wypalonego i przykurzonego, teraz soczysta zieleń aż się pieni, pola są czerwone od maków (chyba stosują mniej herbicydów, czy co?), odurza słodki zapach akacji, rosnących przy każdej drożynie i tak okrytych kwieciem, że nie widać liści, tylko białe piramidy płatków. Umbria to region dość rolniczy - w i uprawach dominują winnice i gaje oliwne i w maju są właśnie ślicznie seledynowe od młodziutkich pędów; o lie winnice są starannie podorywane, to pod oliwkami do pewnego momentu (potem koszą )pełno traw i dzikich kwiatów.
Ze zdumieniem odkryłam dzikie mieczyki - delikatne, w kolorze cyklamenu - są wszędzie





Oxalis w rowie



Te irysy wyglądają na ogrodowe - ale rosną dziko pod oliwkami, w wielu miejscach



Oliwne wzgórza Umbrii



Klimat Umbrii jest relatywnie surowy - to górska prowincja w centrum, jedyna we Włoszech bez dostępu do morza (mówi się, że dlatego Umbryjczycy są tak zamknięci w sobie - jak na Włochów oczywiście - co wioska, to dialekt, silne opozycje my/reszta). Nie ma tu cytrusów, palmy też rzadko i raczej w miejskich ogrodach. Ale oczywiście nawet w styczniu-lutym temperatury prawie nigdy nie zbliżają się do zera - i mam na myśli zbliżanie się od góry. :lol: Popularną uprawą ogrodową są karczochy.



W cieplejszych rejonach mają już "zdolność konsumpcyjną" - na wzgórzach pod Asyżem ledwie niewielkie pączki



Ne umiem sobie odmówić - "nasze" Tordibetto pod Asyżem



Przy okazji - może ktoś mnie oświeci: o tej porze w wielu miejscach kwitnie potężne pnącze, tu obrastające wielkie drzewo tak, że nie widać gałęzi; kwiatki są maleńkimi różyczkami w kremowym kolorze - ale kolcó w nie ma. Listki przypominają nieco prawdziwy jaśmin.







W piątek, czwartego maja, zabieram moich przyjaciół do innej umbryjskiej perełki - Gubbio.
Miasteczko leży na wzgórzu - żadna nowość, każde miasteczko w Umbrii tak ma - ale tu wzgórze jest naprawdę wysokie i strome; uliczki pną się schodami, w wielu miejscach publiczne wieloosobowe windy transportujące niepełnosprawnych lub ludzi o słabszej kondycji na placyk kilkanaście metrów wyżej.
Gubbio znane jest z trzech przynajmniej powodów: to tu święty Franciszek przemówił do rozumu wilkowi, by nie krzywdził mieszkańców - i zdołał nawet zaprzyjaźnić gubbian z bestią ( czyli był prekursorem pozytywnych metod w szkoleniu psów :lol: ). Po drugie - na szczyt wzgórza można wjechać arcyoryginalną kolejką linową - nie siedząc, a stojąc w czymś, co przypomina kosze, w jakich wywieszano w średniowieczu skazańców :woohoo: . I po trzecie -cytuję z "wizualnego przewodnika po Italii:

"Nad Gubbio ładnie prezentuje się wzgórze Rocca, gdzie znajduje się Bazylika św. Ubalda – patrona miasta. Można tam zobaczyć jego ciało, a także tzw. „ceri” – trzy duże, cylindryczne przedmioty, z których jeden symbolizuje św. Ubalda, a pozostałe dwa innych świętych. W ramach dorocznego Corsa dei Ceri (15 maja) są one przenoszone przez trzy drużyny z Piazza della Signoria do wspomnianej bazyliki z tym, że zawsze pierwsza przybywa i wygrywa drużyna św. Ubalda (nie wiem dlaczego; może to tzw. atut własnego boiska?)."

My niestety nie możemy zostać tak długo. Nie szkodzi, i tak jest cudnie.





Duomo (katedra)



Palazzzo dei Consoli




kościół św. Franciszka


Naprawdę polecam Umbrię - na małe wakacje idealna, nie tak zatłoczona i przereklamowana, jak Toskania, a bodajże bogatsza historycznie, dająca pojęcie o tym, jakie są prawdziwe Włochy - nie dla "i stupidi turisti" :silly:
Następna podróż - chyba dopiero koncem wakacji.
Ostatnio zmieniany: 16 Maj 2018 12:06 przez Łatka.
Za tę wiadomość podziękował(a): Amlos, koma, edyta js, Grazka2004

Z psami po Europie 03 Cze 2018 13:47 #610510

  • edyta js
  • edyta js's Avatar
  • Offline
  • Junior Boarder
  • Posty: 29
  • Otrzymane dziękuję: 12
Zazdroszczę piękne okolice nie da się nudzić a i psiaki na brak ruchu nie narzekają.
Czekam na kolejną relację :-)
i
Pozdrawiam Edyta
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Z psami po Europie 03 Lip 2018 22:33 #616504

  • Grazka2004
  • Grazka2004's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 207
  • Otrzymane dziękuję: 258
Piękne rejony. Bardzo lubię takie klimaty.
Pozdrawiam Grażyna
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Z psami po Europie 02 Wrz 2018 09:26 #623900

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 5491
  • Otrzymane dziękuję: 8712
Hej, hej - póki mam możliwość korzystania z sieci, witam prawdziwie wakacyjnie - i śródziemnomorsko!
Nasza zaplanowana już w styczniu podróż za punkt docelowy ma Sardynię - jednak jak to mamy w zwyczaju, podróżujemy niespiesznie, korzystając z roztaczających się uroków (nie tylko wizualnych). Ekipa - jak w dwóch poprzednich latach, cztery ludzie i trzy psy.
Pierwszy, najbardziej męczący odcinek - Wrocław- Alpy Julijskie; pierwszy nocleg w uroczym agroturismo Rosa dei Venti, po włoskiej stronie, w Moggio Udinese. Mimo skromnych warunków (wspólna łazienka) - polecam, serdeczni gospodarze i na zamówienie pyszne jedzonko.
Widok z okna



Beagle na spacerku



Dojazd - awanturniczy :lol: . Przez drogę płyną płytkie potoki, tworzące małe kaskady



Oczywiście nie możemy ominąć Umbrii; spędziliśmy trzy noce w Tordibetto, w mieszkanku mojej córki (pod Asyżem). Stamtąd - krótkie wycieczki, pierwsza do Spoleto. Miasteczko prócz fantastycznych zabytków architektury słynie z europejskich festiwali teatralnych - i z świetnie rozwiązanej komunikacji. Windy i ruchome schody , bezpłatne rzecz jasna, sprawiają, że nawet osoby z zadyszką zwiedzają to położone na wysokim wzgórzu cudo bez fizycznego zmęczenia.
Słynna katedra Santa Maria Assunta z XII w.





Piazza Duomo



Jedną pierzeję zajmuje budynek teatru





Drugim "flashpointem" jest średniowieczny most (z akweduktem), Ponte delle Torri



Zielona Umbria ze szczytu wzgórza



Teraz schodzimy do dolnego miasta, na Piazza Mercato



Oczywiście - nie możemy ominąć lodziarni :tongue1:





Cdn - w miarę internetu :flower1:
Ostatnio zmieniany: 02 Wrz 2018 09:28 przez Łatka.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alina-277, Amlos, Dorota15, beatazg, Emalia112, Kasionek, CHI, Carmen

Z psami po Europie 02 Wrz 2018 16:27 #623925

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 5491
  • Otrzymane dziękuję: 8712
Jeszcze kilka obrazków - wracając z Spoleto wstąpiłyśmy do mojego ulubionego Spello - z myslą głównie o zamówieniu dobrej pasty w znanej mi trattorii.
To podobno najbardziej ukwiecone miasteczko Umbrii.
Fronton pasticerii (mięsny połączony z barem przekąskowym)



Dipladenie w oknach



Nawet w ciemnych zaułkach...



A w słońcu - szaleństwo



Ukwiecone starożytne mury



Tej rzeźby jeszcze nie wiedziałam...



A Franciszek nadal dostaje reprymendę od swego konia - wojna jest zła!



Brama konsulów - z posągami rzymskimi



W środę zawiozłam moje przyjaciółki do Gubbio - a właściwie zostałam zawieziona, bo w Spello zahaczyłam błotnikiem swego samochodu o betonowy ogranicznik parkingu :oops: ; mój małżonek nie był zadowolony, o nie!
Ponieważ w Gubbio byłam w maju, wybrałam trochę inne ciekawostki, niż ostatnio - zdecydowałyśmy się wjechać kolejka linową na szczyt wzgórza , gdzie stoi klasztor i kościół św. Ubalda - i dokąd co roku drużyny poszczególnych dzielnic biegiem taszczą ogromne słupy symbolizujące historię świętego. Fiesta nie teraz - ale kolejka zawsze robi wrażenie; wygląda, jak średniowieczne klatki, w których wieszano złoczyńców :lol:





San Ubaldo - dziedziniec



W dolnej części historycnego centrum - jaza samochodem nie jest łatwa



Najbardziej podoba mi się tam kościół św. Franciszka



Według legendy, święty przekonał potwornego wilka porywającego dzieci z Gubbio, by zaprzestał procederu w zamian za dożywotni wikt od mieszkańców; jest to chyba pierwszy w dziejach przykład pozytywnego szkolenia psowatych :lol:

Wilk - wyraźnie przyjazny.

Za tę wiadomość podziękował(a): Alina-277, Amlos, MagdaH, merlin, Dorota15, beatazg, Florka, CHI, Carmen

Z psami po Europie 03 Wrz 2018 22:46 #624026

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 5491
  • Otrzymane dziękuję: 8712
Następnym przystankiem na trasie była znana nam sprzed kilku lat winnica pod toskańskim miasteczkiem Montalcino. Jest to jedna z niekwestionowanych stolic winiarstwa włoskiego - a wiwc winiarstwa w ogóle. Najbardziej znane produkty: Rosso di Montalcino (bardziej hm, popularne) i Brunello di Montalcino, perła wśród win produkowanych ze szczepu Sangiovese.
Górujący nad miasteczkiem zamek jest właściwie luksusowym sklepem winiarskim:





Ale i główne uliczki to same piwnice winne, restauracje, bary... sprzedają tu nawet lody o smaku brunello





Piękna bazylika San`Agostino - w tej chwili dokonywana jest restauracja, odsłonięto wspaniałe freski



Ogródeczki na miare klimatu i miejsca w średniowiecznych murach



Wzgórza Toskanii...



...i winnice, rzecz jasna.



Wieczorny landszafcik - następnego ranka - do Livorno.

Za tę wiadomość podziękował(a): dala, Alina-277, Amlos, Dorota15, beatazg, Florka, Carmen

Z psami po Europie 04 Wrz 2018 22:44 #624138

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 5491
  • Otrzymane dziękuję: 8712
Livorno jest moim zdaniem dość brzydkim miastem - a już szczególnie portowa dzielnica, pełna magazynów, niezbyt czysta... Niestety - stąd odpływają liczne promy na wyspy włoskie - i nie tylko. Kolejny raz przemierzyliśmy labirynt zaułków prowadzących do promowego nadbrzeża. Prom niebawem nadpłynął.



Może wydaje się duży - ale jest nieomal łupinką przy gigantycznych pasażerskich krążownikach



Odbijamy - z morza wszystko ładniejsze; forteca Livorno



Pogoda sympatyczna - dzięki temu podróż początkowo upływa szybko i przyjemnie na pokładzie leżakowym



Niestety - pod koniec zrywa się wiatr, deszcz (!), szarpiąca fala... ale już dobijamy do brzegów Sardynii. Pierwszą noc spędzamy koło portu Golfo Arancii. Na niebie - również pomarańczowo.



Ponieważ do wynajętego domu możemy wprowadzić się dopiero po 16, nie spieszymy się; sobotnie przedpołudnie spędzamy w zabytkowym miasteczku Posada, wdrapujemy się do zamku.



Piękna panorama z cytrusowymi sadami



Ciasne uliczki, w których jednak nie brak kwiatów...



...i ładnych detali - jak te małe obrazki na ceramice



A oto i plaża w Cala Gonone - u spędzamy pierwszy sardyński tydzień.

Za tę wiadomość podziękował(a): Hiacynta, Alina-277, Amlos, Dorota15, beatazg, broja, Emalia112, Florka, Herbatnik

Z psami po Europie 06 Wrz 2018 14:59 #624264

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 5491
  • Otrzymane dziękuję: 8712
To, co mnie na Sardynii kreci najbardziej, to wszechobecna zieleń - i kwiaty, bajecznie kolorowe, wylewające się zewsząd, począwszy o okrytych błękitna mgiełką krzewów (tak!) dzikiego rozmarynu, po pielęgnowane z miłością ogrody. Czego utrzymanie przy życiu przychodzi mi dużym wysiłkiem, rośnie tu ot, tak, samo z siebie i to w obfitości i jakości nieosiągalnej na naszej szerokości geograficznej.
Crinum



Prawdizwe jaśminy - chyba kwitną powtórnie - zapach niesamowity



Strelicje na miejskim trawniku



Bugenwille w rzadkich kolorach



To, co tygrysy lubią najbardziej :cool3:



I - nie wiem, co, pnącze podobne z liści do milinu. Kto pomoże???



Ostatnio zmieniany: 06 Wrz 2018 15:00 przez Łatka.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hiacynta, Alina-277, Amlos, koma, Carmen, Herbatnik

Z psami po Europie 07 Wrz 2018 16:48 #624340

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 5491
  • Otrzymane dziękuję: 8712
Cala Gonone, gdzie spędzamy pierwszy tydzień na Sardynii, słynie z niebywałych plaż, nie tyle typowo "grajdołkowych", co pięknych krajobrazowo. Ale i samo plażowanie jest nadzwyczaj przyjemne, a zwłaszcza pływanie w cieplutkiej, przyjaznej wodzie (ciut poniżej 30 stopni).



Są też plaże urody zupełnie księżycowej, jak Cala Luna, albo i nieodległa, niewielka plaża w wąwozie wyschniętego potoku... Jednak są one dostępne tylko pieszo - albo i tylko z morza





Taką wodę mamy :hearts:



Morze wyżłobiło w wulkanicznych tufach i wapieniach fantastyczne kształty



Ta partia wybrzeża słynie z jaskiń - podobno tworzących najdłuższy (72 km) system we Włoszech i jeden z dłuższych w Europie. Dostępne jest kilka takich grot, największa nazywa się Bue Marina (Krowa morska), bo do lat sześćdziesiątych żyły w niej foki (mniszki śródziemnomorskie); niestety, niestety, ludzie je wytępili- lub niepokojąc odebrali możliwość zamieszkiwania tych wybrzeży...
Przedwczoraj wybraliśmy się do Bue Marina - stateczkiem z portu





Wpływa się do środka pierwszej pieczary





We wnętrzu nie wolno fotografować - jedno niezbyt udane zdjęcie zrobione ukradkiem :oops:



Zwiedza się pierwszy kilometr - po zawieszonych nad woda pomostach; wszystko pięknie podświetlone. Według pani przewodniczki woda w grocie nie nadaje się do kąpieli - ma stałą temperaturę tylko 18 stopni :rotfl1:

Jutro przenosimy się na inny odcinek wybrzeża - ale opowiem jeszcze o słynnych korsykańskich winnicach - oczywiście rosną nie na plażach, lecz w głębi lądu, za wysokimi przełęczami.


Na razie! :flower1:
Za tę wiadomość podziękował(a): Hiacynta, Alina-277, Amlos, Gosia352, Carmen, Herbatnik

Z psami po Europie 09 Wrz 2018 17:31 #624513

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 5491
  • Otrzymane dziękuję: 8712
Na Sardynii dobre wina (czerwone) produkowane są z dwóch szczepów: Monica di Sardegna i Cannonau. Ten ostatni uprawiany jest właśnie w części wyspy, od której zaczęliśmy swój wakacyjny pobyt. Po dwóch czy trzech dniach plażowania moja brzydsza połowa nie wytrzymuje - i jedziemy do Cantina Dorghali, czyli największej winnej piwnicy w gminie, do której należy Cala Gonone.



W sklepie producenckim wystawione są wina bardzo drogie - i wina pamiątkowe



Poglądowa lekcja - na jakich glebach rosną wina



Całkiem dobre można kupić za 5-6 euro, ale można i znacznie taniej... około 2 euro za litr :silly: . Z dystrybutora :lol:



Przed przenosinami do wschodniej części Sardynii odwiedzamy jeszcze położone w głębi lądu miasteczko Oliena. Wokół góry Gennargentu; przy drodze bezkesna gaje oliwne





W Olienie wpadam prosto na kwiaciarnię - niestety, tej pięknej bugenwilli nie dam rady wcinać do bagażnika :(



Wielkie wrażenie robią wszechobecne murale obrazujące historię i współczesność miasteczka; ku pamięci ofiar ostatniej wojny...



Pochód mieszkańców w dzień Santo Patrone



To moje ulubione - starsza pani w czerni, z dubeltówką w rękach, jest oczywiście namalowana dla upamiętnienia energicznej mieszkanki



I ten - cudny, prawda?



Lokalny bohater z końca XIX wieku - "un bandita e un uomo gentile"



Ale przyjechaliśmy tu po cannonau - a właśnie całe miasteczko przygotowuje się do święta wina



Główne obchody pod municipio - czyli niby ratuszem



By coś kupić,trzeba pojechać do innej znanej cantina (piwnicy), Fratelli Puddu; winnice w wzorowym porządku



wychodzimy taszcząc prócz wina obiecująco wyglądające salami, kiełbaski i pancettę (dojrzewający boczek).

I przenosimy się w okolice Alghero.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hiacynta, Alina-277, Amlos, edyta js, Carmen

Z psami po Europie 10 Wrz 2018 01:16 #624558

  • MagdaH
  • MagdaH's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Uzależnienie roślinne silniejsze jest niż inne
  • Posty: 1243
  • Otrzymane dziękuję: 1192
Łatka wrote:
To, co mnie na Sardynii kreci najbardziej, to wszechobecna zieleń - i kwiaty, bajecznie kolorowe, wylewające się zewsząd, począwszy o okrytych błękitna mgiełką krzewów (tak!) dzikiego rozmarynu, po pielęgnowane z miłością ogrody. Czego utrzymanie przy życiu przychodzi mi dużym wysiłkiem, rośnie tu ot, tak, samo z siebie i to w obfitości i jakości nieosiągalnej na naszej szerokości geograficznej.
[...]

I - nie wiem, co, pnącze podobne z liści do milinu. Kto pomoże???



Tecomaria / Tecoma capensis z rodziny bignoniowatych :)
Za tę wiadomość podziękował(a): Amlos, Łatka

Z psami po Europie 10 Wrz 2018 13:37 #624573

  • MagdaH
  • MagdaH's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Uzależnienie roślinne silniejsze jest niż inne
  • Posty: 1243
  • Otrzymane dziękuję: 1192
Łatka wrote:
[...]
Przy okazji - może ktoś mnie oświeci: o tej porze w wielu miejscach kwitnie potężne pnącze, tu obrastające wielkie drzewo tak, że nie widać gałęzi; kwiatki są maleńkimi różyczkami w kremowym kolorze - ale kolcó w nie ma. Listki przypominają nieco prawdziwy jaśmin.







[...]

Łaciu kwiaty ma toto jak kielisznik bluszczowaty, u nas uprawia się ten kwitnący na różowo, bo ponoć odporniejszy na mróz. Nie bardzo widzę jakie są pędy dokładnie, czy drewniejące jak u np. wiciokrzewu czy zawsze zielone, miętkie i giętkie ;-)
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Z psami po Europie 10 Wrz 2018 22:02 #624615

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 5491
  • Otrzymane dziękuję: 8712
Magda, wielkie dzięki za tecomarię, co do kremowego pnącza, to już wcześniej Ania Amlos je rozpoznała, to jest jednak róża - róża cośtam, z powodu dziury w głowie umknęła mi nazwa :hammer: , nie mogę jej tez znaleźć w wątku identyfikacyjnym.
To jeszcze dorzucę troszkę.
Jestem po prostu zachwycona niewielkim ogrodem otaczającym wynajęty przez nas domek.











Cudne hibiskusy - wysokie na 2,5 - 3 m









Osteospermum jako roślina zadarniająca i jako żywopłot





Są i róże - wielkie krzaczory na ponad 2 m. Gloria Dei?



A to? Milin?

Za tę wiadomość podziękował(a): Alina-277, Amlos, Dorota15, Gosia352, Carmen

Wygenerowano w 0.206 sekundy
Zasilane przez: Kunena Forum