TEMAT: Z psami po Europie

Z psami po Europie 25 Maj 2019 19:33 #659163

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 9055
  • Otrzymane dziękuję: 25855
Przede wszystkim, Magdo - nad moim rozpasaniem zakupowym w takich miejscach czuwa hm, dość trzeźwy małżonek ;) . Poza tym - musiałabym rośliny chyba trzymać na kolanach, w dodatku narażając na zniszczenie. To mnie studzi B)
Nie zapominaj, ze w bagażniku w każdą lukę upchnięte wino. :happy:
Jak przewidywałam - znowu nas wyniosło z deszczowego (?) kraju, tym razem jestem osoba towarzyszącą w delegacji, że tak powiem. Dlatego trasa dość sztywno ustalona - ale do winnic wstąpimy musowo.Wyjechaliśmy wczoraj. Kierunek - Abruzy.
Dla nas (i psów) za duży dystans "na jeden łyk"
Pierwszy nocleg we Włoszech, ale tuż za austriacką granicą, w Alpach Julijskich . W miasteczku Camporosso znaleźliśmy świetną metę...u psolubów w dodatku.
Dziś o szóstej rano









Szybkie capuccino +croissant w znajomej przydrożnej knajpce - i na południe. Jedziemy nie autostradą, jak zwykle, lecz SS109, wzdłuż Adriatyku od Mestre ku Rawennie. To chyba najbardziej płaski kawałek Italii



Droga ciągle przeprawia się nad kolejnymi ramionami delty Padu (zdjęcia niestety przez okno)



Wokół pola, hektary warzyw, dyniowate, karczochy, szparagi...



...a także oczywiście winnice (region Veneto) - i sady, ale prowadzone jak winnice i często pod dachem (z folii chyba). Kupiliśmy przy drodze wspaniałe morele i truskawki, jakby tych drugich u nas nie było :silly: .
Inną uprawą są...topole, hodowane na surowiec do produkcji wiskozy.



W ten sposób obsadzone są nawet małe skrawki ziemi



Jeszcze jedno: mimo że w tej chwili akurat i w północnych Włoszech wody nie brak, na polach już stoją olbrzymie zraszacze, o rozpiętości "skrzydeł" kilkadziesiąt m. I bele węży, grubych jak noga słonia.
W tej chwili dojechaliśmy "do siebie".







Psy chrapią, a ja wykorzystuję resztki limitu przekazu danych...
Mam nadzieje, że w Pescarze będzie wifi. :bye:
Za tę wiadomość podziękował(a): Amlos, MagdaH, CHI, Szafirek, anaka


Zielone okna z estimeble.pl

Z psami po Europie 28 Maj 2019 21:50 #659757

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 9055
  • Otrzymane dziękuję: 25855
No tak. Miałam nadzieję szybko coś napisać, wyszło, jak chciało.
W niedzielę przenieśliśmy się z wnętrza "buta" nad Adriatyk, konkretnie w pobliże miejscowości Ortona (w Abruzach).
Całą drogę lało jak z cebra.
Po wejściu do wynajętego mieszkania włączyliśmy grzejniki.
Morze wyglądało tak:



Jak skomentowała moja przyjaciółka: Bałtyk, tylko piasek brzydszy :lol:
Dostałam deszczy - wirus sprzedany mi przez ukochanego małżonka rozbujał się na całego :woohoo:
W poniedziałek prawie cały dzień lało. Wilgotność powietrza chyba 100%, temperatura coś koło 15 stopni.
We wtorek...nie, we wtorek obudziło mnie słońce.



Od razu lepiej, prawda?
Dodam, że wcale tu nie jest tak cudnie, tylko zdjęcie skadrowane :rotfl1: . Zrobione z miejsca, gdzie idziemy na poranna toaletę, spod takiego kuflika:



Znam na włoskich wybrzeżach mnóstwo fantastycznych miasteczek, tutaj w skali 1-10 powiedzmy...2. :blink: Cóż, nie marudzę, zabieram psy, idziemy na mały spacerek.





A pod wieczór wszyscy wsiadamy w samochód, by zobaczyć oddalone o 20 km miasto Chieti - siedzibę uniwersytetu, gdzie moja brzydsza połowa jest na krótkiej delegacji.
Oczywiście - stare miasto - to na wzgórzu. Ulice niewiarygodnie strome prowadzą do katedry San Giustino



(Jak widać, znowu mroczne chmurzyska)
Katedra powstawała od 11 do 14 wieku, generalnie styl romański miesza się z gotykiem. Piękne kolumnady krużgankowe





Idziemy dalej, ku dziewiętnastowiecznemu centrum







Po drodze barokowy San Domenico



i Satissima Trinita z pałacem Lepri



Psom też się coś należy - krótka przechadzka po parku miejskim









Na koniec rzut oka na dolinę nadmorską



cdn - jak dobrze pójdzie.
Ostatnio zmieniany: 28 Maj 2019 22:39 przez Łatka.
Za tę wiadomość podziękował(a): Amlos, MagdaH, zielonajagoda, CHI, MARRY, Jaedda, Szafirek, anaka

Z psami po Europie 28 Maj 2019 22:08 #659761

  • MARRY
  • MARRY's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 359
  • Otrzymane dziękuję: 820
Aniu dziękuję za ten podmuch włoskich widoczków, zapachniały mi przed wakacyjnie :flower1:
MARRY
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka, CHI

Z psami po Europie 02 Cze 2019 19:22 #660460

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 9055
  • Otrzymane dziękuję: 25855
Marry, spośród moich włoskich podróży ta należy do mniej wakacyjnych, raz, że musiałam się dostosować do obowiązków męża, dwa - pech jakiś szalony, rzadko albo wcale w drodze tak marnie mi szło. Pomijam pogodę - ale paprząca się infekcja, z którą wyjechałam - i wróciłam po 8 dniach :( . Mało tego, spacerując na plaży mocno nadwyrężyłam sobie dolegający mi od lat staw skokowy, w pierwszych godzinach wyglądało to dość zatrważająco...
Abruzy na pewno będę wspominać jako krainę wilgoci i chłodu.
W czwartek rano zwinęliśmy się do powolnego powrotu. Pierwsza stacyjka - tuż. Ortona, na której przedmieściu mieszkaliśmy. Perłą tego niewielkiego miasta jest katedra o starożytnej tradycji, w obecnym kształcie z 13 wieku:





Podobno w krypcie znajdują się kości świętego Tomasza, tego niedowiarka...



A na pewno można naprzeciwko wypić wspaniałą kawę w niesamowitej, literacko-artystycznej kawiarni, prowadzonej przez przesympatyczne młode dziewczyny;





Takie cappucino...mmmm...nawet we Włoszech jedno z najlepszych, jakie piłam.



Mały spacerek...jak zwykle, urzekają mnie kwiaty na balkonach...



...pod domami (niezwykła trzykrotka o łaciatych ;) listkach)



Coś dla Klubu Hodowców Hippeastrum B)



Aragońska twierdza na klifie





Widok na plażę



Drugi postój - kupujemy wino; najpierw w Cantina Tollo, bardzo znanej i wysoko notowanej. Ale zdjęcia stamtąd już kiedyś pokazywałam; po drodze jest mniejsza cantina (producent wina), De Roveri



Można zamówić i niezłą zakąskę w stylowej restauracji :P



My nie zatrzymujemy się tak długo; musimy się przebić przez Abruzy, w deszczu oczywiście. Fakt, główna i nowa droga ekspresowa poprowadzona jest w przeważającej mierze tunelami. W sumie kilkadziesiąt km tuneli - zapewne chodziło również i o ochronę parku narodowego. Nasz pomysł jest inny, przeprawiamy się bocznymi dróżkami, tuneli mniej, a to jeden ma ponad 10 km!.
Czy takie widoki kojarzycie z Włochami?





Prędzej takie?





Na zboczach zarośla wielkich żarnowców



Jedziemy do Cascii. W tym maleńkim, zagubionym w górach miasteczku znajduje się bazylika św. Rity - patronki spraw trudnych (niektórzy mówią, że beznadziejnych ;) ). Ale też róż. I pszczół.
Sama bazylika z lat trzydziestych (odbudowana po wielkim trzęsieniu ziemi sprzed kilku lat) - dla mnie dość paskudna



Choć sporo ładnych detali, jak ta fontanna



Piękne widoki



No i wszędzie róże








Niespodzianie znajduję siostrę mojej Sorayi, nigdy i nigdzie nie spotkałam tej odmiany. Dobry znak?



Cascia łaskawie nie częstuje nas kolejną ulewą - jedziemy korzystając z chwilowej poprawy dalej, ku Umbrii.
I jesteśmy - witają nas charakterystyczne pola z makami





To generalnie tyle - może dołożę jeszcze kilka zdjęć z ostatniego etapu powrotu. Na razie!
Ostatnio zmieniany: 02 Cze 2019 20:56 przez Łatka.
Za tę wiadomość podziękował(a): Amlos, zielonajagoda, Gosia352, CHI, MARRY, Szafirek, anaka

Z psami po Europie 03 Cze 2019 22:46 #660670

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 9055
  • Otrzymane dziękuję: 25855
Dobra, zapowiedziany suplement:
Nizina delty Padu - rozlewiska, królestwo ptaków



Są tam i uprawy - nawet mnóstwo: winnice, sady prowadzone jak winnice i częściowo zadaszone, hektary warzyw. Potrzebne słońce (zwykle samo z siebie jest) i woda. Na tę nie zawsze można liczyć, latem raczej wcale - dlatego takie zraszacze:



Topole i maki:



Również uprawy sadzonek roślin ozdobnych. Musowy przystanek w szkółce:







Perwersja - cytryna jako pnącze



Ale ja wychodzę z czymś takim :P



Zatrzymujemy się nie tylko w ogrodnictwie; jest krótko po południu, pora "pranzo", a przy drodze "osteria" wyglądająca wielce zachęcająco. zamawiamy "arrosto" (kawałki wieprzowiny z grilla)



i lasagne



wszystko pyszne, świeżutko zrobione, w cenie - wino domowe do woli; jakoś nie widać gości pijących duszkiem. I to nie z powodu marnej jakości wina, bo jest znakomite.
Przy okazji - jak ognia należy unikać jedzenia w miejscach dla turystów. Za to lokale może nie wyglądające wytwornie, ale pełne tubylców rokują świetnie.

Mijamy Mestre, Wenecję, skręcamy ku Udine. Na horyzoncie wyrasta ściana Alp Julijskich



Nocujemy w ulubionym miejscu, tuż za słoweńską granicą.





I teraz to już koniec :flower1:
Ostatnio zmieniany: 04 Cze 2019 06:39 przez Łatka.
Za tę wiadomość podziękował(a): Amlos, CHI, Carmen, Jaedda, Szafirek, anaka

Z psami po Europie 30 Sie 2019 17:17 #674140

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 9055
  • Otrzymane dziękuję: 25855
Kłaniam się wszystkim, co lubią czytać o podróżach.
Nasza wakacyjna wyprawa,choć zaplanowana nieomal rok temu, uzyskała dodatkowy powód - otóż niecałe 4 tygodnie temu urodziła się nasza jedyna dotąd wnuczka. Daleko. Na samym końcu włoskiego buta.
No to jedziemy - z psami oczywiście.
Pierwszy dłuższy odpoczynek - jak zwykle w Mikulovie, stolicy morawskiego wina.



Knajpka, kiedyś bardzo dobra, potem straciła na jakości z naporem gości, w tym masowo z polski - a teraz znowu jakby lepsza.



Mają tam śliczne róże



Zamawiamy weprovy plec, zeli a knedlik (karkówka z kapustą) i dość napchani jedziemy na południe, przez całą Austrię wciąż najedzeni - do Udine, naszego pierwszego noclegu.
Nie jest to miasto na turystycznym topie, ale mieszkańcy cenią je sobie bardzo, w rankingu jakości życia w miastach włoskich zajmuje jedno z czołowych miejsc.
Mamy piękny widok z hotelowego okna na wschód słońca:



Robimy rundkę po centrum



Wchodzimy na Piazza XX Ottobre



...ale dochodzimy tylko do kawiarni :lol: . Jednak podane tam cappucino istotnie różni się dobrocią od hotelowego



Akurat jest dzień targowy





Po drugiej stronie placu - Palazzo dai Grans, dziś siedziba krwiodawców friulijskich.





Za rogiem - ulica prowadząca do katedry









W Udine długo panowali wenecjanie; wszędzie lwy. Tu na Piazza della Liberta, przed Loggią Lionello.





Wśród kamiennych ulic nagle otwiera się widok na taki publiczny ogród; psy są uszczęśliwione



Jest nawet sadzawka kwitnącymi hiacyntami wodnymi



Spacer kończymy pod budynkiem, w którym moja brzydsza połowa kiedyś pracowała w Udine



Dalej - niebawem.
Za tę wiadomość podziękował(a): Malkar, Amlos, Adasiowa, CHI, Carmen, Szafirek, Nimfa, anaka

Z psami po Europie 30 Sie 2019 17:34 #674144

  • Hiacynta
  • Hiacynta's Avatar
  • Offline
  • Administrator
  • gg 9117859
  • Posty: 13658
  • Otrzymane dziękuję: 9321
Super wyprawa, bardzo ciekawe miejsca pokazujesz :hug: Szkoda, tylko, ze wnuczkę masz daleko, mój urwis jest w połowie drogi z pracy na działkę, dlatego ostatnio nie udaje mi się na działkę dotrzeć :)
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Z psami po Europie 30 Sie 2019 17:48 #674147

  • Nimfa
  • Nimfa's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 684
  • Otrzymane dziękuję: 4195
A tak sobie myślałam; gdzie ta nasza Łatka wybyła? Ja się cieszę, że jedziesz tak daleko :) Będzie dłuższa i na pewno ciekawa i urokliwa relacja. Bezpiecznej podróży. Czekamy na dalsze wrażenia i zdjęcia :)
Ogród - mój optymizm.
Ostatnio zmieniany: 30 Sie 2019 20:51 przez Nimfa.
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka, anaka

Z psami po Europie 03 Wrz 2019 09:28 #674513

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 9055
  • Otrzymane dziękuję: 25855
Miło mi bardzo, że ktoś tu zagląda. To jedziemy dalej. Z Udine w Friuli - pod Asyż w Umbrii.
Zwykle za Wenecją zjeżdżamy z autostrady i posuwamy się naprzód droga krajową. Nie chodzi tylko o oszczędność na opłatach (dość wysokich), ale w pierwszym rzędzie o "dotknięcie kraju". Owoce i warzywa prosto z pól, lokalna trattorie oferujące wspaniałe jedzenie i wino - i krajobrazy, jakich nie widać z obrzeżonej płotami dwupasmówki. Na przykład delta Padu



Błota kwitną drobniusieńkimi, liliowymi kwiatuszkami



Zagrodzone sieciami hodowle małż i innych mięczaków



Mostki nad kolejnymi ramionami uchodzącymi do laguny



I jesteśmy w domu



Oczywiście nie po to, by siedzieć na miejscu. Pierwsza krótka wycieczka - do Orvieto. To miasto (miasteczko?) ma dwa "flashpointy" ;) : studnię św. Patrycjusza (nie Patryka, jak błędnie podają polskie internetowe źródła) i katedrę.
Studnię wybudowano w szesnastym wieku, by poprawić możliwości obrony miasta leżącego na wysokim obrywie skalnym. Schodzi prawie 60 m wgłąb. Na dno prowadzą dwie spirale schodów, nigdzie się nie krzyżujących - jak helisa. Wodę wynosiły muły, więc schody wygodne.
Wejście.



Wnętrze



Schodzimy niżej



i patrzymy z kładki na dnie ku górze



Nieco zziajani wydobywamy się na powierzchnię i uliczkami małych, kamiennych domków pełnych turystycznego kiczu...



podążamy ku cudowi koronki z trawertynu i bazaltu - katedrze.



Wybudowano ją w 14 wieku, gotycka fasada ozdobiona jest złotą mozaiką. Na mnie największe wrażenie robi dzieło kamieniarzy





Monumentalne wnętrze



z oknami zamkniętymi płytami alabastru...



...i pięknymi kapitelami...



...zdobią niezwykłe freski; twarze świętych maja wiele realizmu



Wracamy przez wzgórza Umbrii - w dolinach zaporowe jeziora



Ciąg dalszy - wkrótce
Ostatnio zmieniany: 03 Wrz 2019 16:04 przez Łatka.
Za tę wiadomość podziękował(a): Amlos, Adasiowa, CHI, Carmen, Nimfa, anaka

Z psami po Europie 03 Wrz 2019 10:31 #674517

  • Nimfa
  • Nimfa's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 684
  • Otrzymane dziękuję: 4195
Cieszę się Łatka że pokazujesz miejsca, w których kiedyś byłam. Lubiłabym jeździć do Włoch co roku :) Ostatnio byliśmy tam chyba 3 lata temu koło Lukki. Gdyby nie trzęsienie ziemi, nieopodal nas i moje zachcianki jeżdżenia lokalnymi drogami nad morze - byłoby idealnie. Piękny kraj. Jednak poruszanie się w wysokich górach - po bardzo niebezpiecznych drogach do dziś wspominam z uczuciem ulgi, że nic się nam nie stało. Niemniej, też uważam, że autostrada pozbawia nas tego, co najpiękniejsze w danym kraju.
Ogród - mój optymizm.
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka, anaka

Z psami po Europie 03 Wrz 2019 12:57 #674526

  • Emalia112
  • Emalia112's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 9431
  • Otrzymane dziękuję: 13202
Twoje relacje z podróży to taka staroświecka powieść w odcinkach. Czeka się niecierpliwie co dalej...
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka, Nimfa, anaka

Z psami po Europie 03 Wrz 2019 14:38 #674531

  • MARRY
  • MARRY's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 359
  • Otrzymane dziękuję: 820
Wspaniała wyprawa - bo nie autostradami, jak zawsze gdy chodzi o Włochy, podobnie jak Nimfa, przypominam sobie własne wyjazdy, nawet otwarłam mapę by zobaczyć Twoją trasę i powspominać.
MARRY
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka, Nimfa

Z psami po Europie 04 Wrz 2019 09:03 #674623

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 9055
  • Otrzymane dziękuję: 25855
Lucynko - ja jestem staroświecka, to i opowiadanie takie. B)

Marry - mam to szczęście, że mogę sobie pozwolić (w sensie czasowym) na podróżowanie w wersji slow, oczywiście ograniczenia też mam, nie najmniejsze z powodu psów - więc planujemy podróże tak, by dało się pogodzić jedno z drugim, a najlepiej i z trzecim. Nigdy w życiu nie korzystaliśmy z usług biur podróży, a tym bardziej nie podróżowaliśmy w tak zwanych "grupach zorganizowanych". Nawet za dawnych, skrajnie trudniejszych dla podróżników czasów.
Czasem myślę, że może sama otworzę biuro podróży " Wyprawy z psami" :happy:
Obecnie internet jest wielkim sprzymierzeńcem, jeśli się z niego rozumnie korzysta.

Nimfo, wnioskuję, że trzy lata temu byłaś koło Nursji, bo tam było najsilniejsze "terramoto". Niestety, zwaliła się kopuła pięknej bazyliki św. Bendedykta, ja jeszcze zdążyłam ją zobaczyć.
Lucca cudnym miastem jest - i to się zgadza.
Moim zdaniem drogi we Włoszech są o wiele bezpieczniejsze, niż te w Polsce, włączając w to górskie(i porównując z polskimi górskimi). Ale my jesteśmy przyzwyczajeni.

Następnego dnia po wycieczce do Orvieto wyprawiliśmy się właśnie w umbryjskie góry, kierunku Nursji - by zobaczyć nieznane nam do tej pory opactwo San Pietro in Valle. Klasztor i kościół pochodzą z siódmego wieku, co jak na Włochy nie jest żadnym rekordem - ale zostały zbudowane w czasach panowania Longobardów, arian i dotrwał w nieomal niezmienionej postaci do dziś.
Góry Umbrii są łagodne i zielone





Ostatni kawałeczek to droga terenowa - na pewno hm, urwista. Ale za to jaki zapach!



Zza kolejnego zakrętu wyłania się opactwo



Zostawiamy samochód na parkingu i podchodzimy bliżej



Jeszcze bliżej - od strony kościoła



Wnętrze z wykonanym przez longobardzkiego rzeźbiarza ołtarzem



i wspaniałymi freskami (większość zdjęć niewyraźna - nie wolno fotografować z fleszem)



W klasztorze nie ma dziś mnichów - tylko luksusowy hotel i hm, "dom weselny". Pokój - około 700 zł za dobę, nie dla nas. Ale umbryjskie zachody słońca za darmo.





A rankiem spakowaliśmy autko i dalej - do prawdziwego włoskiego Mezzogiorno, czyli na samo południe.
Ostatnio zmieniany: 04 Wrz 2019 15:16 przez Łatka.
Za tę wiadomość podziękował(a): Amlos, Adasiowa, CHI, Carmen, MARRY, Szafirek, Nimfa, anaka

Z psami po Europie 05 Wrz 2019 09:46 #674745

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 9055
  • Otrzymane dziękuję: 25855
No to przemieszczamy się na południe.
Naszym najdalej wysuniętym ku równikowi celem jest sam czubeczek Półwyspu Salentyńskiego (tego obcasa włoskiego buta - uwaga dla nieuważnych na lekcjach geografii :silly: ), ale nie bylibyśmy sobą, jadąc po linii prostej i jak najszybciej.
Autostradą przelatujemy tylko kawałek, przez Abruzję i Molize, gdzie byliśmy końcem maja. Choć naszym ulubionym włoskim regionem jest Umbria, na drugim stopniu pudła stoi Kalabria - to na podium załapuje się i Apulia. Szukam tu śladów z epoki panowania Germanów, w tym szczególnie Longobardów. Przypomnę: ten długobrody ludek z prasiedziby w okolicach dzisiejszego Drezna-Magdeburga ruszył u schyłku starożytności na podbój cywilizacji śródziemnomorskiej, przez Panonię dotarł za Alpy (Lombardia z stolicą w Mediolanie!) i dalej, ścierając się z bizantyńczykami i Arabami. Polecam powieść Marco Salvadore "Longobard", autor jest bardziej historykiem, niż literatem, ale czyta się świetnie.
Do rzeczy. Krajową, a potem prowincjalna drogą podążamy ku miasteczku Troia (nie wiadomo, czy nazwa ma jakikolwiek związek z Troją Homera). Po pierwsze jest to centrum uprawy endemicznego szczepu winnego Nero di Troia, z którego powstaje wspaniałe, zawiesiste, wybuchające wonią ciemnych owoców i gorzkiej czekolady wino w kolorze soku z czarnej porzeczki. Po drugie - Longobardowie zbudowali katedrę, przebudowaną początkiem 12 wieku w stylu romańskim; jest to jedna z najsłynniejszych budowli Apulii. Zwłaszcza koronkowa rozeta (nie znano jeszcze techniki robienia witraży) jest arcydziełem.







Apsyda ozdobiona lwami





jeden pożera kogoś :woohoo:



Portal nad głównym wejściem



Głowy małp(?)



W Troi jesteśmy wczesnym popołudniem, wszyscy odprawiają sjestę, zamknięte knajpki, nawet sklepy z winem.
Wokół spieczona równina



Trudno. Drugim punktem planu jest Castel del Monte. Ja tam byłam niedawno, wyprawiam moje przyjaciółki, zostaję na parkingu z psami, robię spacerek polami. Tylko jedno zdjęcie zoomem:



Wieczorem docieramy do Bari...i mimo, że też byłam niedawno, nie umiem się powstrzymać przed strzelaniem z aparaciku. Relacja - jutro.
Za tę wiadomość podziękował(a): Amlos, Adasiowa, CHI, Carmen, MARRY, Szafirek, Nimfa, anaka

Z psami po Europie 07 Wrz 2019 09:43 #674966

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 9055
  • Otrzymane dziękuję: 25855
Do Bari wjechaliśmy o godzinę za późno. To znaczy - wszyscy Włosi już się obudzili po sjeście, wsiedli do samochodów i usiłowali zaparkować nad morzem - najlepiej koło centrum historycznego, gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg. Dla nas uprzejma właścicielka apartamentu usunęła własne auto, moje przyjaciółki krążyły prawie dwie godziny (!) w poszukiwaniu jakiegokolwiek parkingu w promieniu 2 km. Za to następny ranek - błoga cisza, spokój, czynne jedynie bary (kawowe, kawowe B) ) i cudne miasto z kremowego kamienia.
Zaczynamy oczywiście od cappucino e cornetto (czyli croissant)



Port pasażerski z murów obronnych







Nasz nocleg jest tuz obok bazyliki św. Mikołaja



Hoże policjantki pilnują świętego



Ale mnie o wiele bardziej podoba się katedra San Sabino







Nad ołtarzem baldachim z bryły alabastru



Idziemy dalej, w wąziutkich uliczkach obrazki jak z pocztówek



W kamiennych włoskich miastach zawsze porusza mnie próba wkomponowania choc odrobiny zieleni - te doniczkowe ogródki...



...a nawet drzewa



Jedną z uliczek zajmują signory robiące przed drzwiami domów pastę. Palce tylko śmigają, na sitach przybywa suszących się makaronów





Późnym przedpołudniem musimy opuścić Bari - jedziemy przez spalone słońcem wnetrze Apulii do Alberobello.



Cdn - jak internet pozwoli.
Za tę wiadomość podziękował(a): Amlos, CHI, Carmen, MARRY, Szafirek, anaka

Z psami po Europie 07 Wrz 2019 10:25 #674972

  • CHI
  • CHI's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 2813
  • Otrzymane dziękuję: 12400
Aniu dzięki za relację.
Jak zawsze się cieszę, że mogę pooglądać i nie muszę jechać :devil1:
Za tę wiadomość podziękował(a): Amlos, Łatka

Z psami po Europie 07 Wrz 2019 11:07 #674976

  • Nimfa
  • Nimfa's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 684
  • Otrzymane dziękuję: 4195
I ja z radością oglądam i już czekam na następną relację. Z przyjemnością patrzę na "makaroniarki" bez sanepidowej kontroli. Urocze Włochy nam pokazujesz, a przyjaciółkom zazdroszczę. Kiedyś jechaliśmy do Portugalii samochodem i przejazd przez Hiszpanię też był dla nas wielką przygodą.
Ogród - mój optymizm.
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka, anaka

Z psami po Europie 08 Wrz 2019 10:17 #675099

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 9055
  • Otrzymane dziękuję: 25855
Miło mi. Włochy są dla mnie numero uno, choć kocham całe Śródziemnomorze.
Relację dzielę również ze względu na możliwości internetu - oto następna porcyjka.
Najpierw cytat z Wikipedii o Alberobello:
"Cały region Alberobello słynie z unikatowych form budownictwa – domów typu trulli, które są okrągłe i mają stożkowate dachy z kamienia. Tego typu domki wznoszono z uwagi na kwestie podatkowe. Swego czasu w Apulii pobierano podatki wyłącznie od solidnych, murowanych domów. Mieszkańcy trulli nie musieli więc uiszczać daniny. Trulli wpisane zostały na Listę Światowego dziedzictwa UNESCO."

Oto i trulli:
Dachy z magicznymi symbolami





Niestety, wszędzie kiczowata komercja







Ale i tak w połączeniu z wszechobecna winoroślą nieźle to wygląda



Niby strefa piesza, ale skutery i tak jeżdżą



Nawet kościół jest z trullowym dachem



Kopuła od środka



W trakcie zwiedzania łapie nas burza z ulewnym deszczem, strome uliczki z wyślizganych kamieni zmieniają się w potoki, na moich oczach młody sprawny mężczyzna pada jak długi na bruk. Przeczekujemy najgorsze pod czyimś balkonem i ostrożniutko schodzimy na parking. Mokrzy jedziemy prosto do naszego najdalej na południe wysuniętego celu - nad Morze jońskie, nieopodal miasteczka Leuca.

Nasza plaża wygląda mniej więcej tak:



Ale nie siedzimy cały czas na leżaku. Relacje z wycieczek nastąpią.
Za tę wiadomość podziękował(a): CHI, Carmen, MARRY, Nimfa, Bea612


Zielone okna z estimeble.pl

Wygenerowano w 0.303 sekundy
Zasilane przez: Kunena Forum