Aga, dzisiejszy dzień pozwolił i mi skosić trawnik

Nawet było fajnie na dworze,ale potem znowu zaczął wiać nieprzyjemny wiatr. Całe szczęście byłam już wtedy w domu
Jak już pisałam te ilości tulipanów to są w sumie znikome. Tak naprawdę mogłabym wsadzić 2 razy więcej, ale na razie funduszy brak. Będę znowu w przyszłym roku czatowała na przeceny.
Marylko, miło mi Ciebie gościć.

Cieszę się, że podoba Ci się mój ogródek. Moje podejście do prac ogrodowych było zawsze luźne. Jakoś tak 2 lata temu się spiełam i chciałam zrobić wszystko na raz. Po tegorocznych pracach mój luźny stosunek wrócił. Nie będę na siłę pracować i wykańczać nie ogród tylko siebie. Resztę prac zrobię wiosną.
To już moje drugie podejście do Beverly. Zamówiłam ją zeszłej jesieni, ale niestety nie przetrwała zimy. Teraz kupiłam ponownie i cały czas liczę, że będę się cieszyła jej zapachem. Nie posadziłam przy tarasie, ale w miejscu gdzie często przechodzę.
Wiem, ze cebulowe niezbyt fajnie wyglądają po przekwitnięciu, ale jestem w stanie pogodzić się z ty, Powinnam wykopywać je po przekwitnięciu, ale nie mam na to czasu. Więc zostają liście. Nie wszędzie da się posadzić hosty. Ale jest to bardzo dobry pomysł. Ja starałam się sadzić za większymi roślinami, zobaczymy jak to będzie wyglądało
Olu, mnie dzisiaj pogoda pozwoliła na prace ogrodowe. Wykonałam plan dnia. Teraz pozostało mi tylko powyrzucać pomidory z donic i okopczykowac róże w razie potrzeby. Dzisiaj przywiozłam nawet ziemię popieczarkową w tym celu.
Prawda, ze jak to wszystko leży razem to wydaje się, ze tych cebul jest za dużo?
A potem człowiek budzi się w połowie rabaty. No trudno. Będziemy dosadzać w przyszłym roku
Bożenko, ja już nawet nie wycinam niczego. Zostawiam do wiosny. Zresztą lubię te patyczki kołyszące się na wietrze, kiedy już praktycznie niczego nie ma w ogrodzie. Jakoś z tym grabienie wiosną nie mam problemu. Gorzej jest z moimi buciorami, które niszczą ledwo co wychodzące cebulki. No, ale nie może być idealnie
Jak już pisałam dziewczynom, pogoda pozwoliła w końcu na skoszenie trawnika. Jest zieloniutki, wyrównany. Wygląda przepięknie. Mam nadzieje, że przetrwa w takim stanie do wiosny, ale nie łudzę się za bardzo.
Wykopałam tez jedyną dalię i mieczyka abisyńskiego, który w tym roku nie kwitł nie wiedząc czemu, bo cebulki ma sliczne. Nawet wykorzystałam swoją latorośl do pomocy przy załadunku i transporcie ziemi popieczarkowej do kopczykowania róż. Zresztą tej ziemi używam też do dołków. Pomidory w niej wyszły super. A właśnie, zostało mi jeszcze sprzątnięcie pomidorów z doniczek. Nie miałam kiedy tego zrobić wcześniej, bo ciągle padało.
No i chyba to byłby koniec. Kopczykowania nie liczę, bo to pójdzie szybko. No i zapomniałam jeszcze o liściach czereśniowych, które na razie w najlepsze wisza sobie na drzewie.
I trzeba będzie zabrać się za ozdoby świąteczne. Szybciej czas upłynie do przyszłego roku
Wracam do zdjęć z 14 października