TEMAT: Domek na prerii

Domek na prerii 26 Wrz 2017 11:21 #566355

  • kokolidek
  • kokolidek's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 635
  • Otrzymane dziękuję: 505
Małgosiu - naprawdę uważasz, że można obarczyć dziecko oceną rodziców. Ona przeżywa koszmar, w momencie zagrożenia odruchowo staje po stronie poszkodowanego, ale występuje przeciwko drugiemu rodzicowi. Masz pojęcie jakie to jest obciążenie? I co , ma teraz podejmować decyzję, czy rodzice mają się rozstać? Do końca życia będzie miała później obciążenie, czy poszła w dobrym kierunku. Bo tutaj nie ma dobrego rozwiązania. Jeżeli się rozstaną, to tatuś zawsze będzie mogół dziecku wmówić, że poszedł na dno, bo go mamusia zostawiła. Jak nie pójdzie na dno, to będzie, że proszę , jak bez mamusi świetnie sobie radzi, bo to ona była powodem jego pijaństwa. A jeżeli się nie rozstaną, a sytuacja się powtórzy, to dziecko będzie miało traumę, bo może trzeba było namówić mamusię na rozstanie.

Zakichanym obowiązkiem rodziców jest zapewnienie dziecku spokoju. Ona się nie zachowała dorośle. Ona była poinstruowana, że w przypadku zagrożenia życia mamy ma dzwonić na policję. To dziecko się wychowuje w patologicznej rodzinie. Jeżeli Diana tego nie przerwie, mała też będzie w życiu ofiarą. To powinno być priorytetem.
Pozdrawiam Ala
Lepiej zaliczać się do niektórych niż do wszystkich
— A. Sapkowski
Za tę wiadomość podziękował(a): Biotit, zeberka363


Domek na prerii 26 Wrz 2017 11:47 #566356

  • mosewa
  • mosewa's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 724
  • Otrzymane dziękuję: 187
Każda z nas jest inna i inaczej w podobnej sytuacji by postąpiła. Diana musi sama wiedzieć czego chce do czego "dorosła" w podejmowanych decyzjach. Ja wiem, że jej mąż się nie zmieni a i też nie wierzę w jego zmianę. Może lepiej będzie się kamuflował ot i wszystko. Ale to ja. Ona ma prawo do swoich myśli i decyzji. Trzeba tez pamiętać, że nie wszystko w życiu jest białe lub czarne.

Diano może uda Ci się chociaż na chwilę wejść w buty Twojej córki, może to co poczujesz pozwoli Ci podjąć trudną życiową decyzję dla jej dobra w pierwszej kolejności i własnego w drugiej :hug:
Ewa
“Kiedy przeczytam nową książkę, to tak jakbym znalazł nowego przyjaciela, a gdy przeczytam książkę, którą już czytałem – to tak jakbym spotkał się ze starym przyjacielem.”

Dwa Świerki
Za tę wiadomość podziękował(a): kokolidek

Domek na prerii 26 Wrz 2017 12:08 #566357

  • Dorka
  • Dorka's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Błądzę we mgle...
  • Posty: 2614
  • Otrzymane dziękuję: 3257
Czasami zaglądałam do Ciebie, inne życie gdzieś tam za wielką wodą, nie pisałam. Poza tym wszystkim co robisz, czego nie chcę i nie mogę oceniać, komentować jak najszybciej (!!!) zajmij się swoją osobą. Nie wiem jak to "u was" działa, ale musisz mieć kontakt z kimś, kto wytłumaczy Ci na czym polega współuzależnienie i zapętlenie w przemocy domowej.
Za tę wiadomość podziękował(a): kokolidek

Domek na prerii 26 Wrz 2017 12:50 #566361

  • Hiacynta
  • Hiacynta's Avatar
  • Offline
  • Administrator
  • gg 9117859
  • Posty: 11978
  • Otrzymane dziękuję: 7312
Dianuś, to, co piszesz dociera do mnie stopniowo, bo trudno na raz ogarnąć mi ogrom problemów, które zwaliły Ci się na głowę. Teraz dotarło do mnie, że po spłaceniu zobowiązań zostało Ci naprawdę niewiele pieniędzy na resztę miesiąca. Czy masz możliwość innego dysponowania kontem męża? W końcu masz na głowie dom i dziecko, 1/2 kwoty, którą wypłaciłaś to chyba zbyt mało. Twój mąż będzie miał w razie potrzeby locum u znajomych, nie sądzę, aby ponosił jakieś koszty z tego powodu. Jedna opłat, to stare długi za brak raty, teraz kolejna rata do zapłacenia ... Zagryź zęby i pokryj te rachunki z jego połowy.

Domek na prerii 26 Wrz 2017 15:09 #566376

  • planta
  • planta's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Howdy!
  • Posty: 4820
  • Otrzymane dziękuję: 3993
Odpisze zbiorowo.


Nigdy nie mowilam corce, ze tata jest zly. Czytalam wiele o przemocy psychicznej, przeszlam sama terapie po pierwszym malzenstwie i nauczylam sie, ze najgorsze co mozna zrobic to oskarzac druga osobe w ten sposob, ze czuje sie zaatakowana i zniewazona. Stad zamiast "a bo ty pijesz i przepijasz pieniadze na rachunki i wyzywasz sie na nas, mowilam" twoj problem z piciem rani nas. Potrzebujesz terapii i bede cie wspierala" Zamiast "abo ty taki owaki" mowic raczej o swoich odczuciach, nie o jego akcjach.
Nie mowilam "tata jest zly" ale "tata ma bardzo stresujaca prace, jest zmeczony i zestresowany, dlatego jest taki zly kiedy przychodzi do domu, bo jest przemeczony". Nie chcialam go tlumaczyc, ale dac corce , bardzo inteligentnej, szersze tlo na sprawe, zeby mogla sama wyciagac wnioski.
Dzisiaj ma przesluchanie z inwestigatorem w naszej sprawie i psychologiem, ktory ja wezmie ze szkoly. Inwestigator zapytal, czy chce byc przy tym, powiedzialam ze nie, ze corka jest bardzo samodzielna i pewna siebie, nie potrzebuej mojego wsparcia i bycia tam, ani echce 'mowa ciala' czy zachowaniem wplywac na to, jak odpowie na pytania psychologa, czy rowniez i w jakis sposob czula sie zagrozona, ze policji powiedziala ze tata jest zlym czlowiekiem i powinien byc w zwiezieniu. Ja jej tego nie powiedzialam (wrecz przeciwnie, caly czas walczyla skad wziac i jak zaplacic jego kaucje, zeby wyszedl i zaczal zarabiac, spotkalam sie z sekretarka i omowilam sposoby, w jaki -gdyby nie wyszedl za kaucja teraz, mielibysmy nastepna wyplate, bo sekretarka zaczela mowic o uzyciu zakumulowanych wolnych godzin-kazdy naukowiec co dwa tygodnie (pay period) akumuluje okreslona ilosc czasu urlopowego i czasu na zwolnienie lekarskie), Wolalam, zeby najpierw wsprawdzila i uzyla jego nadgodziny. I nie zawiadamiala nadszefa.

Wieczorem, jak pisalam, Dennis i Lan wplacili kaucje, najpierw pytajac mnie o zgode. Kiedy przyjechali porozmawiac, bo miedzy wplata i jego faktycznym wyjsciem z wiezienia mialy minac 4 godziny, mial byc wypuszczony o 10 w nocy, mielismy szanse porozmawiac. O tym, na czym sie skupic-tu byly rozbiezne opinie bo Lan jako psycholog dzieciecy byla zdania ze najwazniejsze dla mnie powinno byc ustalenie na nowo zwiazkow i powiazan emocjonalnych i innych z mezem; dla mnie bylo splacanie rachunkow i utrzymanie dachu nad glowa. Dannis zgodzil sie ze mna, ale tez byli zdania, zeby pozwolic sie Davidowi pomartwic , rowniez o rachunki.
Okazalo sie, ze pojechali do bailing company, a te 1700$ to bylo 10 % calej sumy, czyli jego kaucja zostala wyliczona na prawie 17 tys$. Duzo wiecej niz moglabym zorganizowac. BTW jego siostra dalej sie nie odzywa, wiec chyba nie chciala dac pieniedzy na wykupienie brata. Moze tez uwazala, ze jego miejsce jest w wiezieniu?

Trudno spekulowac, jesli nie moglysmy porozmawiac.

Oboje byli zdania zebym sprzedala konie i pozbyla sie psow (oni nie maja zwierzat i nie rozumieja przywiazania), zeby skupic sie tylko na sobie. Nie zrobie tego. Zreszta konie kosztuja w sumie mniej wiecej tyle samo co utrzymanie psow. I nie chce dodawac stresu ani sobie ani dziecku, ze pozbywamy si eukochanych zwierzakow. Bo licze na to, ze w tym czasie Dave bedzie musial , obligatoryjnie, byc trzezwy i wie o tym. Bailing company tego dopilnuje, ma sie stawiac tam codziennie, moga go wyrywkowo testowac na obecnosc alkoholu i narkotykow (nie bierze, ale to procedura). Bedzie musial wytrzezwiec, i nie jak Mnie obiecywal, kiedys tam, pojdize na terapie, ale tu i teraz. Bo wroci do wiezienia, a tego nie chce za nic, jest pelne dealerow narkotykow i ludzi z roznymi powaznymi przestepstwami i wierze, ze pobyt tam byl dla niego takim samym szokiem, jak dla mnie pobyt w schroniksu dla kobiet maltretowanych, gdzie byla wojskowa dyscyplina, zakaz wychodzenia poza obreb budynku, nawet na wyjscie na zewnatrz budynku do ogrodzenia trzeba bylo zapytac o zgode, okazalo sie ze jest duzo narkomanek i prostytutek. Do dzis zrobie wszystko, zeby nie trafic do takiej placowki ponownie, choc pomogli mi z prawnikiem, psychologiem i karta stalego pobytu.

Dave spedzil noc u znajomego z Amarillo, ktory dzis wezmie go do i z pracy. I w tymczasie ma glowkowac i przypomniec sobie z kim balowal w wiekszej grupie, bo ktos go wsadzil do ubera i wyslal do domu, bo sam nigdy tego nie robil. Wiec kiedy odtworzy gdzie byli i znajdzie samochod, Louis skontaktuje sie ze mna i prawdpopodobnie oboje pojedziemy, ja z kluczami, zeby go zabrac.

Inwestigator wczoraj olal ten temat kompletnie, zasugerowal jedynie, ze jesli maz nie moze sobie przypomniec w ktorym z trzech prawdopodobnych a sprawdzonych przez nas dwukrotnie miejsc byl, byc moze samochod zostal odholowany. i zeby zadzwonic do managerow tych miejsc i zapytac. Coz, to bylo po tym jak opisalam swoj syndrom postrtraumatyczny, ktory uniemozliwia mi rozmowy z ludzmi nieznanymi mi przez telefon, bo dostaje napadow paniki.
Znowu poprosilam Missy o pomoc (zlota osoba!), podzwonila i okazuje sie ze nie widzieli mojego samochodu i nic nie odholowywali. To w sumie dobra wiadomosc, czyli samochod gdzies stoi tylko nie wiemy gdzie. Jesli Dave nie znajdzie, bede (bedziemy?) zglaszac raport o kradziezy.

Pckupa nie dostanie, dopoki nie odda mi mojego samochodu, potrzebuje go zeby np corke odwiezc do szkoly jak spozni sie na szkolny autobus, czy do lekarza.

Dowiedzialam sie tez ze moja nadzieja byla plonna-rozmowy z kandydatami odbeda sie jutro, ale na stanowisko dyrektora zespolu badawczego a nie placowki. Mimo to, bedzie to dla niego jakas ulga, choc na poczatku nadal bedzie musial pracowac z ta osoba, zbey wdrozyc ja do obowiazkow.
Zla i dobra wiadomosc jest taka, ze mimo ze skontaktowalam sie tylko z sekretarka w Bushland i jego przyjacielem, u ktorego teraz spi, ktos rozchlapal i juz cala placowka wie. Teraz zrozumiem dziwne spojrzenie, jakim obdarzyla mnie bezposrednia techniczka meza, kiedy spotkalam ja w drzwiach u sekretarki. Prawdopodobnie nadszef juz wie. Nie wiadomo jak zareaguje, bo USDA tez ma swoje procedury pomocy ludziom, rowniez moga zorganizowac terapie dla meza. Na pewno i to raczej pewne, zdejmie czesc obowiazkow z meza. Samo to juz bedzie duza pomoca. Ale Dave bedzie musial byc bardzo ostrozny, bo bedzie obserwowany.

Dennis byl w nastroju bojowym, kiedy opuscil nasz dom, zeby odebrac Davida. Zdaje sie ze mu powie troche do sluchu, ze w czasie rozmowy przekonal sie on i jego zona, ze nie jestem zorientowana na dokopanie Davidowi, ale na pomoc mu. Poprosilam o przekazanie mu, ze nadal go kocham, Dennis mi powiedzial, ze byc moze powie, a byc moze nie, dopiero po wyczytaniu listy Davidowi co mysli o tym wszystkim.
Bede mogla kontaktowac sie z mezem przez jego zone, ona bedzie mogla powiedziec Davidowi co potrzebuje zawiadomic go, i tak samo w druga strone. Nie moze byc blizej niz jakies 180 m, wiec nawet jesli zawioze mu samochod i zostawie z kluczykami na parkingu, to bedzie uznane za naruszenie umowy, bo nie bedzie miedzy nami 180 m nawet jesli Dave nie wyjdzie z budynku. Bede musiala to zrobic np w czasie przerwy na lunch, kiedy maz opusci budynek. I takei niby drobiazgi, ale istotne. Podobnie jak to, jak i kto zawiezie go na operacje, bo nadal w mojej glowie bylo ze ja, musialam miec przypomniane ze przeciez nie bede mogla.

Mam nadzieje, ze szybko zostanie uruchomiona pomoc prawna i finansowa, przyslugujaca mi z urzedu. Kiedy wczoraj po poludniu inwestigator przyjechal w towrzystwie pracownicy spolecznej, musalam znowu opisac wszystko, zrobili tez abdukcje czy nie mam widocznych sincow. Mialam jeden, ale blady, wiec na szczescie nie wlaczyli go do sprawy.
Powiedzialam, ze zaplacilam jeden rachunek za dom, drugi jest do zaplacenia za piec dni. Rozmawialam o tym tez w banku, gdzie mamy pozyczke, jest mozliwosc negocjowania opuszczenia splacania przez okreslony czas, tzw grace period i byc moze skorzystam z tego, jesli nie dostane pieniedzy pomocowych.
Nie moge i nie rozumiem podejscia Lan, ze najwazniejsze sa uczucia i niech Dave sie martwi o rachunki, bo przypilnuja go o splate. Jesli do tej pory sie nie martwil, to teraz tez nagle nie zacznie, zreszta nie bedzie mial z czego. Z tej wyplaty podzililam pieniadze, z jego czesci zaplacilam te rate za dom, ze swojej 300$ za telefon i internet, czekam na kolejne nadchodzace rachunki. Nie umiem zakasac rekawow i czekac, az rachunki sie same splaca. Chce jak najbardziej przycisnac pasa, skorzystac z pomocy rzadowej i starac sie maksymalnie wydostac na powierzchnie, a najchetniej byc na biezaco. Bo za kazdym nie zaplaconym rachunkiem sa kary; tu 30 dolarow, tam 40.. i tak sie zbiera spora suma.
Z szukaniem pracy bedzie problem, bo Dennis potwierdzil, ze USDA nie zatrudnia, uczelnie w Lubbock i Amarillo tez nie. Poza tym, Dave nadal zostanie dyrektorem, wiec nei moge tam apilkowac, bo nie moge pracowac dla meza.
Zreszta najpierw musze dojsc do siebie i zlapac kontakt ze wszystkim, wliczajac wlasnie wiszace nad glowa platnosci, ktore mnie przerazaja i nie daja spac.
Bede szukac pracy na pewno ale nie bedzie to dzis ani jutro. Moze byc za tydzien, rozesle wici czy ktos cos slyszal.

Karta sluzbowa mam sie nie martwic, zreszta dzial finansowy bedzie pracowal, zeby zobaczyc ile faktycznie jest do splaty. A ze Dave jest w pracy, to juz mu tam powiedza co mysla o piciu na koszt panstwa i zabiora mu karte. Lan byla zdania ze to bardzo utrudni mu prace, ja uwazam ze raczej utrudni mu naduzycia. Bo owszem, oni beda mogli zdalnie zaplacic za hotel a na posilki moze dostac np czek do reki.
Spakowalam mu ubrania i wszystko, czego bedzie potrzebowal, poza tym zawsze ktos moze mi przekazac ze czegos potrzebuje i odebrac ode mnie. To nie tak, ze bedzie na drugim koncu swiata.
Corce powiedzialam, zeby mowila to co czula, nie koloryzowala i nie ukrywala, zeby powiedzila cala prawde i tylko prawde. Lan i Dennis byli swiadkami, bo wlasnie kazalam jej isc przygotowac sie do spania.
Lan rowniez mowila "musisz byc twarda, musisz byc dzielna, musisz sie pozbierac, musisz znalezc prace". To wcale nie pomaga, bo jak najbardziej mam swiadomosc, ze musze. Ale to jest powiedzenie czlowiekowi w depresji, zeby wzial sie w garsc, czlowiekowi ze zlamana noga -"wstan i idz". Na razie nie mam tej sily w sobie, potrzebuje czasu by ochlonac, wyjsc z szoku, wtedy bede mogla myslec o tym wszystkim. Na razie skupiam sie na tu i teraz, stad placenie tych rachunkow, ktore sa na juz.

A pisze, bo wasze zainteresowanie i wsparcie bardzo mi pomaga, ze nie jest tak bardzo zle (choc jest), za co sie wziac, o czym myslec, czasem wypisuje sobie na kartce szczegolnie cenne uwagi do przemyslenia pozniej. I dziekuje wam wszystkim za wpisy.

I tak na dzis mam zrobiona wczoraj wieczorem liste rzeczy do zrobienia:
wyslac listy z wplatami za ponowna rejestracje pickupa i z oplata za mandat (nie pomoze mu, jesli zostanie nalozony na niego kolejny areszt)
kupic pasze i slome dla koni
pojechac do kliniki wet i kupic tabletki dla psic na nietrzymanie moczu (tabletki hormonalne), musza dostawac co tydzien , bez niech, a czasem nawet i po nich, po porostu nie zageszczaja moczu i sikaja gdzie leza, bez kontroli
zajac sie planem telefonicznym telefonu corki, bo dlaczego moj kosztuej 76$ miesiecznie, a jej 161. Cos jest nie tak i nawte wliczajac w to splate rat za telefon. Mysle ze Dave wlaczyl jakis super hiper wypasny transer danych i nie zainteresowal sie zeby wylazyc, a to moze byc szansa na zaoszczedzenie paru dolarow.
Umowic wizyte u lekarza rodzinnego zeby porozmawiac o depresji i zaczac znowu terapie, plus wiecej tabletek na ataki paniki, ktore ida jak woda. Oraz na migreny.
Musze zaczac znowu jesc, nawet zmuszjac sie. Ostatnie dni nie moglam nic jesc i sporo stracilam wagi, nawet Lan to zauwazyla, ktora widzi mnie raz na pare miesiecy.

Mam nadzieje, ze zanim skoncze jezdzic i zalatwiac, Dave juz bedzie wiedzial, gdzie jest Rosomak. Missy ma zajety dzien, wiec dopiero wieczorem moglybysmy pojechac zabrac-jesli sie znajdzie...
Domek na prerii - 2017
Domek na prerii - 2015-16
Domek na prerii cz. 1
Podroz do....New Carolina
[url=http://forumogrodniczeoaza.pl/index.php/forum/13-podroze-male-i-duze/162
Ostatnio zmieniany: 26 Wrz 2017 15:15 przez planta.
Za tę wiadomość podziękował(a): MagdaH, Kasionek, CHI

Domek na prerii 26 Wrz 2017 15:58 #566397

  • Hiacynta
  • Hiacynta's Avatar
  • Offline
  • Administrator
  • gg 9117859
  • Posty: 11978
  • Otrzymane dziękuję: 7312
Dianuś, jesteś bardzo mądrą i dzielną kobietą :bravo: :bravo: W ostatnich dniach widać wyraźnie, jak z potulnego jagniątka zaczynasz zamieniać się w lwicę :hug: :hug:

Domek na prerii 26 Wrz 2017 16:06 #566400

  • planta
  • planta's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Howdy!
  • Posty: 4820
  • Otrzymane dziękuję: 3993
Znalezli samochod dzieki GPSowi w samochodzie, na ktory sie upieralam.
Louis napisal jak sobie radze, odpisalam ze Jerry spedzil cala noc na pastwisku lezac na boku, bo probowalam go podniesc. Pod nim bykla sucha trawa. Dalam mu miske, ale napislaam ze to juz naprawde koniec i Dave musi zabrac go do weta na uspienie. dave zapytal przez Louisa czy bedzie mial problem z wprwadzeniem Jerrego i czy moge pomoc,powiedzialam ze nie moge sie zblizyc bo to automatycznie wysle go do wiezienia. Louis przyniesie klucze do Rosomaka i wezmie klucze do bialego pickupa dla meza.
Probuje nie ryczec.
Domek na prerii - 2017
Domek na prerii - 2015-16
Domek na prerii cz. 1
Podroz do....New Carolina
[url=http://forumogrodniczeoaza.pl/index.php/forum/13-podroze-male-i-duze/162
Za tę wiadomość podziękował(a): CHI

Domek na prerii 26 Wrz 2017 16:08 #566402

  • mosewa
  • mosewa's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 724
  • Otrzymane dziękuję: 187
Mam nadzieję, że sobie poradzisz z trudami dnia codziennego :hug: Teraz piłeczka jest po stronie Twojego męża. Zastanawiam się jak nią zagra. Nie wygląda na faceta, który łatwo poddaje się rządom kobiet, zawsze robił to na co miał ochotę. Ucierpiało jego męskie ego, narobił sobie wstydu w pracy i okolicy, w której mieszka bo w swoim odczuciu zwyczajnie przegiął - tego jestem pewna, jednak aby przestać pić, trzeba tego autentycznie chcieć wręcz pragnąć dla siebie samego, a nie dla sądu, pracy czy obietnic.
Ewa
“Kiedy przeczytam nową książkę, to tak jakbym znalazł nowego przyjaciela, a gdy przeczytam książkę, którą już czytałem – to tak jakbym spotkał się ze starym przyjacielem.”

Dwa Świerki
Za tę wiadomość podziękował(a): CHI

Domek na prerii 26 Wrz 2017 16:12 #566404

  • mosewa
  • mosewa's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 724
  • Otrzymane dziękuję: 187
Co do konia to wiesz, że eutanazja to jedyne co mu pomoże w bólu. Wiem, ze Ci ciężko tym bardziej teraz, ale podjęcie decyzji to dar od Ciebie dla Jerrego.
Ewa
“Kiedy przeczytam nową książkę, to tak jakbym znalazł nowego przyjaciela, a gdy przeczytam książkę, którą już czytałem – to tak jakbym spotkał się ze starym przyjacielem.”

Dwa Świerki
Za tę wiadomość podziękował(a): planta, CHI

Domek na prerii 26 Wrz 2017 18:05 #566432

  • yvi1
  • yvi1's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 216
  • Otrzymane dziękuję: 225
Kochana,kochac to znaczy takze dac bez bolu odejsc.Jerry cierpi a my ,ludzie mamy mozliwosc mu pomoc.Przy twoich obecnych klopotach to na pewno jest jeszcze ciezsze.Ale robisz to co wlasciwe.
Dobrze ze masz pomoc i wiesz co jest do zrobienia z rachunkami itd.
Trzymam mocno kciuki za ciebie i coreczke.
Jezeli tego chcesz to mam nadzieje ze ulozysz sobie sprawy z mezem.Ale prosze ciebie o jedno,nigdy nie daj sie bic i ponizac.Jestes silna,madra kobieta i pokaz mu to.Szanuj siebie i corke.Nie daj sobie nic wmowic.Poszukaj pracy dla siebie,zebys uwierzyla ze jakby co to mozesz sie sama utrzymac.
I koniecznie idz na terapie,depresje tez mozna zlagodzic. :hug: :hug: :hug:
Lepiej grzeszyc i zalowac ,niz zalowac ze sie nie grzeszylo :).
Iwona
Za tę wiadomość podziękował(a): planta, MagdaH, CHI

Domek na prerii 26 Wrz 2017 18:16 #566433

  • jokaer
  • jokaer's Avatar
  • Offline
  • Senior Boarder
  • Posty: 62
  • Otrzymane dziękuję: 63
Diano, ja mimo swego już nie najmłodszego wieku, jestem optymistką, po prostu wierzę w ludzi i wierzę, że wyjdziecie na prostą.
Moja mama zawsze mnie pocieszała jak były jakieś problemy, że nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej ;)

Córka naprawdę zachowała się wspaniale, jeszcze raz to piszę. Niejedno dziecko schowało by się do kąta,
albo pod łóżko i bało cokolwiek zrobić.

Żałujesz Jerego, to dobrze, bo przecież masz uczucia, więc trudno, żebyś nie cierpiała z tego powodu,
ale pomyśl, że to jest dla tego zwierzęcia uwolnienie od cierpienia fizycznego.
Pomyśl sobie, że wyląduje w krainie wiecznej szczęśliwości na jakiejś różowej chmurce.
Za tę wiadomość podziękował(a): planta

Domek na prerii 26 Wrz 2017 20:24 #566462

  • kokolidek
  • kokolidek's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 635
  • Otrzymane dziękuję: 505
Przypomnijcie sobie forumogrodniczeoaza.pl/index.php/forum/3...rii?start=432#525610. . Ja niestety jestem realistką. Nie wierzę w jego zmianę. Nawet jeżeli na jakiś czas przycupnie, to obie i tak będą żyły w ciągłym strachu czy wróci trzeźwy i kiedy znowu sięgnie po alkohol, kiedy znowu uderzy. Wrzody się wycina. Kobieto, nie mam nawet 1 % Twoich umiejętności. Ale gdybym miała sprzątać u ludzi, albo prać ubrania robocze, to i tak zrobiła bym, wszystko, żeby się uniezależnić.
Pozdrawiam Ala
Lepiej zaliczać się do niektórych niż do wszystkich
— A. Sapkowski

Domek na prerii 26 Wrz 2017 21:48 #566496

  • Bella35
  • Bella35's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 200
  • Otrzymane dziękuję: 69
Diano kochana pełzacz nie tłum płaczu, on oczyszcza drzesz.
Niestety koń cierpi i to jest dla niego najlepsza decyzja, ale czy nie lepiej było by to zrobic w domu? Skoro on nie wstaje to jak go zawiozą?


Niestety ja tez jestes realistka, Diana co zrozumiałe ogarnia sytuacje znowu pokazując mu ,ze sie ogarnie i w takich ciężkich sytuacjach. A on jak zwykle dostanie pomoc od znajomych.
Niestety ale w pewnych momentach Dano brzisz jak typowa ofiara przemocy, wiem ze złe zrobił ale ...
Mialas szukac pracy juz wtedy?
Moze i z twoja depresja byłoby lepiej gdybys wyszła do ludzi miała własne pieniądze wzięła sie z życiem za bary.

W życiu tez nie wpłaciłabym kaucji 17tys. Bo to bedzie wasz wspólny dług. Czyli ty znowu będziesz musiała posprzątać po jego problemach.
Nich by posiedział ty dostaniesz pomoc od państwa.
I moim zdaniem powinnaś przygotować sie na rozwód. On ma za duzo lat zeby sie zminić.

Bo niestety bez alkoholu znęcał sie psychicznie nad toba.
A córce błagam cie nie mow ze tatuś ma stresująca prawie i wyzywa sie dlatego na was. Dorosły facet powinnen umieć zostawić emocje za drzwiami.
Nie wychowuje jej an ofiarę. Bo facet kiedys sie wścieknie na środę i rabnie ja w twarz.
To samo co Dave robi, kochana nie rob tego naprawdę...
Tak bardzo chciałbym ci pomoc przytulić cie. Łzy mi stają w oczach , nie dosc ze maz kasa to jeszcze koń :placze:
Pamiętaj zrobiłaś dla niego co mogłaś teraz mozesz mu tylko ulżyć w cierpieniu.całuje.
Za tę wiadomość podziękował(a): Nemo, nyna76, CHI, kokolidek

Domek na prerii 26 Wrz 2017 21:49 #566498

  • Bella35
  • Bella35's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Posty: 200
  • Otrzymane dziękuję: 69
Miało byc płacz płacz oczyszcza duszę.

Domek na prerii 26 Wrz 2017 22:54 #566512

  • Hiacynta
  • Hiacynta's Avatar
  • Offline
  • Administrator
  • gg 9117859
  • Posty: 11978
  • Otrzymane dziękuję: 7312
Dianuś, widzisz, powoli idzie na dobre :) Kłopot z samochodem znikł, zguba się odnalazła :) Będzie Ci o wiele łatwiej :)
Przykre, że stan Jerrego tak bardzo się pogorszył, ale pomyśl, zapewniłaś mu godny, pełen miłości koniec życia. Kochałaś go, dbałaś o niego, troszczyłaś się nieraz bardziej, niż o siebie :hug: :hug: Postaraj się teraz, by jak najmniej cierpiał, na pewno będzie Ci za to wdzięczny. :hug: :hug:

Wykorzystaj też pomoc męża, jeśli da się to jakoś ułożyć, to dobrze, że próbuje zdjąć z Cibie jeden ciężar :hug: :hug: Ja tam jestem taka głupia, naiwna, chyba już zdziecinniała babcinka :happy: Bo coraz mocniej wierzę w ludzi i uczucia, które ich łączą :happy:

Domek na prerii 26 Wrz 2017 23:10 #566518

  • nyna76
  • nyna76's Avatar
  • Offline
  • Senior Boarder
  • Posty: 78
  • Otrzymane dziękuję: 40
Ale kamienie do ogrodu dostałaś na imieniny za niemałe pieniądze więc są Twoje. I możesz je sprzedać....
A jakie prawa da Ci np separacja?
Ściskam.
Ania.

Ziemia nie należy do nas, my tylko wypożyczamy ją od naszych dzieci...

Działeczka- powolne spełnianie marzeń

Domek na prerii 26 Wrz 2017 23:35 #566523

  • planta
  • planta's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Howdy!
  • Posty: 4820
  • Otrzymane dziękuję: 3993
Wlasnie wyszla pani z Child Protection Services, gdzie Aerwynn miala przesluchanie. Musialam zlozyc troche zenan, podpisac papeiry, dziecko jest bezpieczne ze mna i nie zabiora do domu zastepczego. O ile Dave nie bedzie probowal sie z nia kontaktowac. Oboje mamy pojsc na terapie, dostalam kartke z wykazem terapeutow, mam wybrac dla siebie i corki, rzad i ubezpieczenie bedzie za to placic.
mam pojechac do banku, wziac papierowy wyciag o pozyczce na dom i innych rachunkach i dostarczyc jej, pomoga mi je splacic.
Dostane pomoc osoby, doradcy zawodowego, beda pomagac mi znalezc prace.
Jutra mam pojechac w jedo miejsce, gdzie dostane specjalna karte kredytowa tzw food stamps, ktora bede mogla placic za jedzenie.
Wspomnialam tez o rachunkach za jedzenie dla zwierzat. Zdecydowanie byla przeciwna pomyslowi Lan, zeby sie pozbyc koni, bo to jest czesc rodziny i bedzie trudna dla Aerynn i mnie. Wystarczy ze mala przezyje szok za pare minut, kiedy wroci do domu ze szkoly, ze Jerrego juz nie ma...
Domek na prerii - 2017
Domek na prerii - 2015-16
Domek na prerii cz. 1
Podroz do....New Carolina
[url=http://forumogrodniczeoaza.pl/index.php/forum/13-podroze-male-i-duze/162
Za tę wiadomość podziękował(a): Jo37, nyna76, CHI

Domek na prerii 26 Wrz 2017 23:37 #566524

  • Hiacynta
  • Hiacynta's Avatar
  • Offline
  • Administrator
  • gg 9117859
  • Posty: 11978
  • Otrzymane dziękuję: 7312
Widzisz, coraz lepiej się układa :hug: :hug: będzie dobrze :hug:
Za tę wiadomość podziękował(a): Ingrid, CHI

Moderatorzy: Adasiowa, Dorota15
Wygenerowano w 0.495 sekundy
Zasilane przez: Kunena Forum