TEMAT: Adasiowe zapiski na skrawkach wspomnień

Adasiowe zapiski na skrawkach wspomnień 10 Kwi 2026 15:58 #892177

  • Adasiowa
  • Adasiowa's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 20679
  • Otrzymane dziękuję: 68081
Dzień dobry :hug:
Styczeń, luty, marzec i ten kawałek kwietnia ... niecałe cztery miesiące uciekły gdzieś, minęły szybko i nawet nie wiem, kiedy. Powoli zbliża się czas powrotu do pracy i aktywności zawodowej, a ja nadal mam dwojakie odczucie: z jednej strony bardzo się cieszę z ponownych spotkań z klientami psimi i ludzkimi oraz z grzebania na półkach w poszukiwaniu towaru dla czworonogów, a z drugiej ciągle mam nieuzasadnione pewnie obawy, wynikające głównie z warunków pracy w centrum handlowym. W trakcie tych kilku miesięcy byłam odizolowana od 12 godzin w hałasie, zaduchu, bez naturalnego światła i - nie ukrywam - w czasami dość dużym stresie ( chociaż kto z nas żyje jak pączek w maśle ? nie powinnam przesadzać ... ).
Pocieszam się, że adaptacja i powrót do codziennych obowiązków zazwyczaj trwa u mnie krótko i szybko odnajduję się w nowej rzeczywistości - mam więc nadzieję na pomyślny scenariusz, tym bardziej, że nadal będę pod kontrolą lekarzy.
Jakby jednak na to nie spojrzeć, to moim skromnym zdaniem, najlepszą terapią są, że tak powiem, warunki naturalne: ruch na powietrzu był od zawsze moim wariactwem i od zawsze wracałam ze spacerów czy szybkich marszrut z ogromną radością i energią, z poczuciem "nowego mózgu", który otwiera się na nowe i żegna stare ( nie zawsze na zawsze ).
Teraz traktuję długie spacery w szybkim tempie bardziej poważnie i z jeszcze większą satysfakcją - włóczenie się po lasach naprawdę pomaga, tym bardziej, że kondycja wydaje się polepszać ....

Podobną euforię odbierałam też podczas ogrodowych szaleństw - kontakt z ciepłą, pachnącą ziemią, zapachy traw, ziół i dojrzewających owoców, ptasie swary i zaloty, grabienie szeleszczących liści czy cichy zachód słońca i wypatrywanie świetlików zawsze niesamowicie uspokajał i gwarantował dobre myśli.



Teraz pozostaje mi namiastka tamtych wspomnień, ale mimo to czuję jakiś rodzaj ulgi i wierzę, że potrafię odnaleźć się w "nowym" życiu, może troszeczkę zmienionym, ale nadal: życiu.
Póki co, zabrałam się do siewów, pikowania, przesadzania i nawożenia - tradycyjnie małej reprezentacji warzyw, ziół i kwiatów. Część roślinek kupiłam już jako rozsady, głównie zioła: tymianek cytrynowy, majeranek, lubczyk i rozmaryn, inne pozyskałam z uprawy cebul, ale porwałam się także na hippeastra, które - odpukać - pączkują, kwitną i wypuszczają zdrowe, silne liście - przynajmniej do tej pory.

Wielkanoc ( z jajkami, sałatkami i sernikiem w roli głównej ) minęła błyskawicznie, pogoda, niestety, nie sprzyja pożegnaniu zimowych ciuszków, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby powoli planować tegoroczne przetwory - już niebawem pojawią się szparagi ( tzn. już są, ale w horrendalnych cenach za pęczek ) :) Podobno całkiem smaczne są też pędy chmielu - nie miałam jeszcze okazji ich przyrządzenia, chociaż dostępność rzodkiewek i młodych warzyw, jak i zieleniny z własnego parapetu w zupełności mi wystarcza.

Kochani :hug: - bardzo cieplutko Was pozdrawiam, mocno ściskam i życzę słonecznego, bardzo udanego sezonu w naturze.


akwiec13.jpg



akwiec16.jpg



akwiec7-2.jpg


Kilka wspomnień z działki 2024


Kwiecie6-3.jpg



Kwiecie10.jpg



Kwieciepierwiosnki.jpg



Kwieciepoziomka-2.jpg



Kwiecietulipanybot-2.jpg
Żyj tak, jakby jutra miało nie być....
Ostatnio zmieniany: 10 Kwi 2026 18:55 przez Adasiowa.
Za tę wiadomość podziękował(a): sierika, Łatka, Marlenka, Łasiowa, ewakatarzyna, zwykły chłop, Rumianek


Zielone okna z estimeble.pl

Adasiowe zapiski na skrawkach wspomnień 19 Kwi 2026 18:50 #892570

  • Adasiowa
  • Adasiowa's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 20679
  • Otrzymane dziękuję: 68081
Coraz dłuższe dni ... w przyrodzie coraz więcej się dzieje, tu i ówdzie drzewa całe w malutkich, delikatnych listkach, kwitnące krzewy przyciągają kolorem nie tylko nasze oczy, ale i całe rzesze rozmaitych bzyków - i to bardzo cieszy, chyba bardziej nawet, niż poranna, skoczna piosenka kosa. Ptactwo generalnie szaleje i to nie tylko stali, całoroczni bywalcy naszej ptasiej fauny, ale też przybysze "zza morza": kanie, klekoty, drozdy, pierwiosnki, pliszki, a za chwilę mam nadzieję ujrzeć na niebie smukłe błyskawice jerzyków. Właśnie na nie czekam najbardziej ...
Parę dni temu Adam znalazł skorupkę kosowego jajka - piękna, pastelowa niebieska w kropki.

Dni coraz dłuższe ... wydawałoby się, że mam więcej czasu, a co za tym idzie - więcej mogę zrobić, ogarnąć, pozałatwiać, zakończyć, a jednak nie spieszę się, pozwalam trwać dobrym chwilom i momentom, nie popędzam cichych, spokojnych popołudni, celebruję poranną kawę - niespiesznie, doceniam te krótkie godziny, kiedy mogę cieszyć się pierwszymi promieniami słońca, ptakami zlatującymi się do poidełka, ledwie uchwytnym ocieraniem się kotów mruczących w nadziei na pierwsze śniadanie. Trzymając kubek w jednej dłoni, drugą porządkuję parapety, aby każda roślina miała sprawiedliwy dostęp do światła, a te, które rosną na zewnątrz swoją codzienną porcję wody z "witaminami".
Nie będę pisać o porządkach w domu, bo jest to temat znany każdemu z nas; zresztą podobno "kurz jest po to, żeby leżał", więc czasami można go zostawić tam, gdzie w danej chwili zaległ.
W lesie też spostrzegam dużo wiosennych zmian, przede wszystkim w poszyciu, które coraz bardziej zaczyna przypominać zielone runo, a i zwierzyna nie próżnuje: podczas naszych wypraw co rusz natykam się na ślady żerowania bobrów, saren czy dzików, a na jeziorze nareszcie pojawiły się pary łabędzi ( bo kaczki krzyżowki widuje się cały rok na odsłoniętych zbiornikach ).
Jednak to, co najbardziej oszałamia w połowie kwietnia to kwitnące drzewa i krzewy; nigdy nie mogę się napatrzeć na te wszystkie barwy bieli, różu, żółci, a zapach mirabelek mogłabym wdychać cały dzień. No i fiołki - jako te bardziej "przyziemne" - ale wielce szlachetne.

Kacperek coraz dłużej i więcej śpi; nie ma już tyle siły, a i kondycja coraz słabsza - spacery dookoła bloku w zupełności Mu wystarczają. Na szczęście apetyt dopisuje, serduszko ( odpukać ) nadal dzielnie pracuje ( pod nadzorem lekarza i tabletek ), a za smaczki ( suszone żwacze jagnięce ) dałby się pokroić.

Kochani, dziękuję za każde odwiedziny, pozdrawiam cieplutko i życzę "trwania chwili" :hug:


akwi4.jpg



akwi5.jpg



akwi2.jpg



akwi6.jpg



akwi8.jpg



akwi9.jpg



akwiecie-2.jpg



akwiecie8-2.jpg



akwiecie4-3.jpg
Żyj tak, jakby jutra miało nie być....
Ostatnio zmieniany: 19 Kwi 2026 18:57 przez Adasiowa.
Za tę wiadomość podziękował(a): sierika, apal100, Kaja, Łatka, ewakatarzyna, zwykły chłop, Chiarodiluna, Lilu, lusinda, Rumianek


Zielone okna z estimeble.pl

Moderatorzy: Dorota15, Betula
Wygenerowano w 0.346 sekundy
Zasilane przez: Kunena Forum