Martusiu tu nawet nie chodzi o powiadomienie mnie o wynikach eksperymentu, bo ja nadal swoje obserwacje będę prowadzić i swoje wnioski wyciągać.

Pomyślałam jednak, że jeśli inni zechcą zastosować mydło z nanosrebrem do walki z chorobami roślin i podzielą się swoimi obserwacjami na forum to będzie to ciekawe doświadczenie a wyciągnięte wnioski mogą pozwolić na wysunięcie tezy o skuteczności tego środka i celowości stosowania go w ogrodzie.
Iwonko po przeczytaniu Twojego postu, a szczególnie pierwszego zdania wyszła ze mnie nasza narodowa cecha, czyli poszukiwanie podtekstu. Pomyślałam sobie, jak nic Siberka drwi sobie ze mnie.

Ja ktrudno nam jest przyjąć pochwałę, uznanie, podziękowanie, a jak łatwo przyjmujemy i bierzemy sobie do serca krytykę. Szybko jednak poszłam po rozum do głowy i poczułam ulgę, że nie wszyscy traktują mnie jak zło konieczne, jak "egzorcystę" domyślam się, że autor miał na myśli ortodoksyjnego ekologa.

Że są tacy, którym na sercu leży dbanie o środowisko i uprawę zdrowych pozbawionych chemii roślin. Chętnie podczytuję Twoje wpisy, choć rzadko zabieram głos, bo nic mądrego nie mam do dodania.

Ty nazywasz pewien sposób wypowiedzi znaczeniem terenu, ja nabijaniem postów, jak zwał tak zwał. Po latach pobytu na forum rozumiem, że ludzie mają różne potrzeby i to szanuję.

Cieszę się jednak jeśli znajdują się tacy, którzy podzielają moje zainteresowania i włączają się do rozmowy ze mną.
Ewo witaj, miło mi niezmiernie, że przygodę z naszym forum postanowiłaś rozpocząć od mojego wątku.

Przyznam szczerze, że tego powiedzenia nie znałam, choć podczytuję tysiące stron angielskich, aż sobie wygooglałam i znalazłam rzeczywiście taki cytat. Myślę, że jest to świetnie motto, które powinno przyświecać każdemu miłośnikowi ogrodów.

Przyznam, że Twoje słowa są bardzo miłe, ale też stawiają przede mną bardzo wysoko poprzeczkę. Postaram się nie zawieść Twoich oczekiwań i w pełni zasłużyć na tak piękną laurkę jaką mi wystawiłaś.
U nas śnieg przysypał ogród, z czego nawet się cieszę, bo nie muszę drżeć o rośliny jeśli temperatury spadną poniżej -7
oC. Z drugiej strony powrót zimy opóźni znacznie zaplanowane prace w ogrodzie. A miałam nadzieję na wczesny siew marchwi, pietruszki, niestety będę musiała poczekać, aż gleba trochę przeschnie. Cieszę się, że udało mi się przyciąć drzewa owocowe ziarnkowe, pestkowe przycinam latem. Martwię się trochę o pszczoły, które zrobiły już pierwsze obloty i powinniśmy ścieśnić gniazda i dodać ramki na czerwienie, a tu zima pokrzyżowała plany i do uli zajrzeć nie można. Mam nadzieję, że zima szybko ustąpi i będę mogła wyjść do ogrodu i dokończyć rozpoczęte w zeszłym tygodniu prace. Na razie czeka mnie mnóstwo pikowania, jak jak lubię tą dłubaninę.