TEMAT: Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 12 Lis 2017 17:57 #574414

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 5840
  • Otrzymane dziękuję: 9736
Gabrielu - jeśli jeszcze tu zajrzysz - a jakie masz odmiany rododendronów? Z pewnością zajrzę do Twojego ogrodu, jeśli pojawi się nowy wpis, więc możesz i tam odpowiedzieć... Widzisz, przez lata nie kupowałam różaneczników z planem, czy z jakąkolwiek premedytacją, tylko na zasadzie "to rzucili", zresztą głównie w budowlanych marketach, a troszkę w ogrodnictwie, które nieomal codziennie mijałam wracając z pracy. Ale ostatnio - z rok temu - odkryłam (nie bez wpływu niniejszego Forum) gigantyczną niemiecką bazę danych o rh, tysiące odmian. Jest to baza federalna, więc raczej obiektywna i rzetelna. Mogę popatrzeć, co tam o Twoich napisano względem mrozoodporności.
Chociaż moim zdaniem susza jest bardziej groźna, niż mrozy - a o ile pamiętam, u Ciebie przepuszczalne piaski...
I to nie tak, ze mam 100% sukcesu z rododendronami, właśnie chyba dwa "przekręciły się" bez żadnego wyraźnego powodu. Dwa nieduże, lecz już dobrze zaaklimatyzowane :placze:
Aniu - Anna 96, nie wiem, który z moich kloników masz na myśli, tym niemniej- dzięki.
Dziś wysiadając z samochodu po prostu nie mogłam sobie odmówić zrobienia pożegnalnej fotki temu:



Po stronie "za płotem" listki już w połowie opadły, leżą na rabatce jak złota kałuża...
To ten z pękniętym pniem - spróbuję zakleić dziury, tylko naprawdę nie wiem, gdzie taką "sztuczną korę" można kupić.
Ostatnio zmieniany: 12 Lis 2017 17:59 przez Łatka.
Za tę wiadomość podziękował(a): Gabriel, Anna96, broja, CHI


Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 12 Lis 2017 18:27 #574420

  • CHI
  • CHI's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 1473
  • Otrzymane dziękuję: 3827
Aniu
wrzuć w google "sztuczna kora" ;) - a jest nawet w naszym ulubionym markecie budowlanym na C..

A zdjęcie super i kolory też - jak on tam wlazł?
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 12 Lis 2017 20:24 #574434

  • Anna96
  • Anna96's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 1249
  • Otrzymane dziękuję: 1538
Aniu :( kloniki oglądałam na ostatnich fotkach, dopiero nadrabiam zaległości...przeglądając foto z ogrodu.
Sztuczna kora, pierwszy raz spotykam się z taką nazwą. Od zawsze wykorzystywałam stary sposób na takie uszkodzenia, najczęściej kora pękała w drzewkach owocowych. Klonik też powinien dobrze na takie coś zareagować. Potrzebne jest trochę białej farby...emulsji, takiej do malowania sufitów. Do farby dodać kilka kropel Miedzianu, chroni zranione miejsce. Trzeba co jakiś czas zaglądać i powtórnie smarować, aż wszystko zarośnie nową korą. Trawa to jakiś czas, ale jest skuteczne...no i tanio wychodzi :silly:

Temat Różaneczników przerabiałam, rosną w ogrodzie cztery marketowe sztuki. Masz całkowitą rację że cierpią z braku wody...mróz im nie szkodzi. Szkodzą im mroźne wiatry, nie powinno się zruszać ziemi w obrębie bryły korzeniowej...korzenie są bardzo delikatne, tak jak ,,sieć pająka''łatwo je uszkodzić. Miejsca w których rosną krzewy powinny być obsypane korą, chwasty z łatwością wychodzą z ziemi. Korzenie nie są uszkodzone. Żeby zakwasić ziemię można rozrobić kwaśną ziemię w wodzie, podlać krzaczki...dwa razy w sezonie. Podlewam pięcioma litami wody, dodaję dwie większe doniczki ziemi. Dosypywane są też szyszki i kora z drzew iglastych w obrębie korzeni, zakwaszają ziemię. Zatrzymują też wodę w ziemi. Młode krzewy można przed zimą o palikować, dookoła rozciągnąć włókninę...góra nie musi być osłonięta. Chodzi o zimne wiatry, rośliny szybko tracą wodę...widać to o liściach,są zwinięte do spodu. Jeszcze jedno, żeby zagęścić krzewy...jak krzaczki przekwitną uszczykuje się przekwitłe kwiaty. Z boku zawsze wyrastają nowe przyrosty, rosną krótkie...nie wydłużają się nadmiernie.
Tylko tyle wiem o tych krzewach, rosną ekspresowo. Myślałam że rosną niewielkie...ale to nie prawda, potrzebują dużo miejsca.
Za tę wiadomość podziękował(a): Gabriel, Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 16 Lis 2017 20:27 #574981

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 5840
  • Otrzymane dziękuję: 9736
Małgosiu, przede wszystkim wielkie dzięki za wskazówkę - byłam, nabyłam, zastosowałam.Nie wiem, czy to coś da = ale przynajmniej próbowałam. Przy okazji ze smutkiem skonstatowałam, że i rosnący obok Firecracker ma podobne, choć mniejsze pęknięcie na "łodydze", czyli na podkładce użytej do szczepienia. Też zamalowałam. Szkoda mi go szczególnie, to mój imieninowy prezent od małżonka - sprzed ilu lat? 5? 6?
Historia płotu - i złotolistego klonika jest taka.
Gdy kupiliśmy Łacię, malutkie szczenię, niewyobrażalnie ruchliwe i ciekawskie, wykorzystujące każda nieszczelność w ogrodzeniu, by wyleźć na zewnątrz, zostaliśmy postawieni wobec twardej konieczności przebudowy płotu. Na pierwszy ogień poszedł ten od ulicy, bo mała płaszczka przeciskała się pod ówczesną brama wjazdową. Tak wiec do tanio kupionego szczenięcia doszło bynajmniej nietanie ogrodzenie :crazy: Tylko że wtedy już tak Łacie wszyscy kochaliśmy, że poniesliśmy ten koszt bez mrugnięcia powieką.
Jak się łatwo domyślić, budowa solidnego płotu była związana z totalna demolką tak zwanego przedogródka. Gdy wreszcie tak zwany "miszcz" (któremu od tamtego czasu się nie odkłaniam)się wyniósł, zaczęłam obmyślać - tak, JA i obmyślać :rotfl1: - jak na nowo zagospodarować ten spłachetek ziemi. To nie było łatwe - bo muszę tam parkować swój samochód, część terenu jest w związku z tym "wypuzzlowana". I moja idea była taka, że posadzę rośliny, hm, jakoś tam tematycznie wiążące się z Japonią (moja córka miała wtedy japoński etap :P ). Tak wylądowały wzdłuż jednego płotu magnolie, pod wolierą sadzonki glicynii (teraz olbrzymiej) - a pod płotem klonik, początkowo jeden. Na środku - cedr atlaski. Jako uzupełnienie - piwonie drzewiaste, dwie moje pierwsze. No i sezonowe cebulowe, lilie itepe, jak to u mnie.
Minęło prawie 12 lat, z małych sadzonek porobiły się spore rośliny, albo i wielkie. Klonik - sadzonka z kartonika - wsadzony wcale nie przy samym płocie - połową swojej osoby wylazł na ulicę.
A Łaci już nie ma trzy i pół roku... i ciągle boli.

Aniu - są i niskie rododendrony, choćby cała grupa Rhododendron repens, czyli rozesłany. Mój piętnastoletni Baden Baden z tej grupy ma niecały metr wzrostu - choć dość szeroki się zrobił, fakt.
Również korzenie nie są przesadnie wrażliwe, wielokrotnie przesadzałam - dość brutalnie - spore krzewy. Najlepiej jednak rzeczywiście nie grzebać za wiele, bo system korzeniowy jest płytki. Nowe rh wsadzam tak, ze stawiam roślinę na wzruszonym gruncie z bardzo płytkim dołkiem - i obsypuję bryłę korzeniową ziemią, robiąc "górkę".
Teraz różaneczniki zapadają pomału w drzemkę - ale zapraszam w maju - albo na wspominki z ostatniej wiosny.
Zapowiada się względny weekend, wybieram się w góry, to zrobię zdjęcie mojej łące różanecznikowej.
Ostatnio zmieniany: 16 Lis 2017 20:27 przez Łatka.
Za tę wiadomość podziękował(a): CHI

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 17 Lis 2017 11:02 #575058

  • Kasionek
  • Kasionek's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 2315
  • Otrzymane dziękuję: 1941
Aniu piękne te kloniki. Ja szukam jakiegoś , który rośnie docelowo do małych rozmiarów, raczej o formie krzaczastej.Możesz mi doradzić ? Zamierzam kupić azalie japońskie, wielkokwiatowych mam kilka .Ofertę w japońskich przeglądałam i jest tam kilka interesujących , małych i dość odpornych na mrozy.
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 17 Lis 2017 11:06 #575059

  • broja
  • broja's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Moja działka 0aza spokoju
  • Posty: 933
  • Otrzymane dziękuję: 683
Aniu śliczny ten klonik ja mam, ale z niskich bardziej jak "bonsai" i bordowego, który na jesień robi się czerwony, uwielbiam takie wybarwienia, bo o tej porze roku, która słońcem nie rozpieszcza, to jedyne kolorowe barwy ....Pozdrawiam
Edyta
Zapraszam:
Moja działka oaza spokoju
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 18 Lis 2017 19:11 #575293

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 5840
  • Otrzymane dziękuję: 9736
No naprawdę, Edyto - słońce nie rozpieszcza, dziś niby miało być kilka godzin tego dobrego, jak się poskłada wszystkie chwile, może będą dwie godzinki, może trzy?
Przyjechałam w góry wczoraj wieczorem i pierwsze, co zobaczyła, to leżący na ziemi, praktycznie odłamany wielki pęd mojej pąsowej Nadii Renaissance :placze: .Tego jednego nie uwiązałam do płotu - i masz!
Róże generalnie ulistnione, nawet zielone - a Amadeus na pożegnanie wyprodukował taki bieda-pączek



Jest w naturze malutki, może jak 5zł...

Zrobiłam (pobieżny) przegląd rododendronów, nic nowego złego się nie dzieje; te dwa, co były w marnej formie, chyba są nie do uratowania, pozostałe - prawie wszystkie - zawiązały tłuściutkie pączki.





Dziewczyny, jak już napisałam w innym miejscu, moje kloniki to zwykle kwestia czysto losowa; jedyny kupiony "planowo", to amanogawa, ale on jest golusieńki już od dłuższego czasu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Gabriel, Anna96, broja, grula, zanetatacz

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 18 Lis 2017 21:27 #575316

  • Margo2
  • Margo2's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 3586
  • Otrzymane dziękuję: 1588
W tym roku po raz pierwszy moje stare rodki nie wytworzyły normalnych pąków. Jestem zdziwiona, bo miały normalne dokarmianie i bardzo dużo deszczu
Czy jest możliwe, że wiosną się to uda?

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 19 Lis 2017 18:44 #575382

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 5840
  • Otrzymane dziękuję: 9736
Małgosiu, a co rozumiesz przez "normalne" pąki?
Jeśli masz rododendrony kilka lat, to wiesz dobrze, czym różnią się pąki kwiatowe od tych, z których będą tylko liście.
Kwiatowe powstają w sierpniu, nawet w drugiej połowie lipca u wczesnych odmian. Jeśli się nie zawiązały - to wiosną już się tego nie nadrobi.
U mnie nie będzie kwitnąć kilka posadzonych w tym roku - to normalka. Posadzone w roku ubiegłym też bez szału - lecz ich nie poganiam, ważniejsze jest dobre zakorzenienie się - i powiększenie krzewu.
Za tę wiadomość podziękował(a): broja, zanetatacz, CHI

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 20 Lis 2017 18:15 #575527

  • Kasionek
  • Kasionek's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 2315
  • Otrzymane dziękuję: 1941
Aniu ja przeglądając azalie wielkokwiatowe zauważyłam , że bardzo mało zawiązały pąków kwiatowych. Dziwne, bo suszy nie było,dokarmiane były... może podobnie jest u Margo.

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 20 Lis 2017 18:35 #575539

  • Michał
  • Michał's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 4234
  • Otrzymane dziękuję: 2451
Jakie wielkie rododendrony :supr3: :supr: Ile moge mieć lat, z 10 :bad-idea:

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 20 Lis 2017 20:13 #575570

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 5840
  • Otrzymane dziękuję: 9736
Kasiuniu - zauważyłam taką prawidłowość, że azalie wielkokwiatowe kwitną podobnie do niegdysiejszych jabłonek - co drugi rok obficie i skąpo. Przynajmniej moje tak robią, nie widzę przy tym zależności od nawożenia (zawsze robię tak samo), a od pogody o tyle, że po wymarznięciu kwitły w następnym roku jak szalone.
Z tym, że to są moje prywatne obserwacje, na mojej niewielkiej grupie około 25 azalii wielkokwiatowych. Nie roszczę sobie prawa do uogólnień.
Michale,moje największe rododendrony mają dokładnie 14 lat, ale zostały zimą 2004 nieomal unicestwione przez jelenie.
Jeśli Ci się podobają, cofnij się do mojego wątku do maja. Wtedy "dawały czadu" - teraz wyglądają jak zwykłe chaszcze.
Ostatnio zmieniany: 20 Lis 2017 20:29 przez Łatka.
Za tę wiadomość podziękował(a): zanetatacz

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 20 Lis 2017 20:24 #575573

  • Gabriel
  • Gabriel's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 1174
  • Otrzymane dziękuję: 1885
Aniu, wypluj te słowa! Rododendrony nigdy nie wyglądają jak zwykłe chaszcze :teach: Są piękne o każdej porze roku :) Szczególnie takie duże :lol:
Jak wysoki płot ograniczył zapędy jeleni? A może znasz jakiś inny sposób?
Co do kwitnienia, nie wiadomo co jest przyczyną niezawiązania pąków. Może akurat o tej porze miały sucho :think:
Mój jeden też nie ma pąków, choć zawsze kwitł obficie. Jedne urosły ładnie, inne mało. Widać każdy robi jak chce, nie ma na nie reguły :happy:
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 20 Lis 2017 20:46 #575582

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 5840
  • Otrzymane dziękuję: 9736
Gabrielu, wtedy w Karkonoszach była straszliwa zima, śnieg po uda mojemu mężowi (187 cm), mrozy, jeleniowate schodziły do wsi i w biały dzień objadały gałęzie w sadach.
Pewnie już gdzieś o tym pisałam - ale się powtórzę: na początku nie mieliśmy właściwie ogrodzenia, tylko takie drągi, jak się grodzi(ło) pastwiska. Rododendronów też było mało, może z 10. Ponieważ nie było nas cały tydzień, albo i dwa, nie pamiętam - jelenie niepłoszone przez nikogo zrobiły sobie wyżerkę, objadły młode krzewy prawie do ziemi, tyle, ile wydobyły spod śniegu.
Jak to zobaczyłam, dostałam wysokiej gorączki, naprawdę.
Gdy tylko śnieg stopniał, ogrodziliśmy teren siatką leśną, standardową. Nie jest to cudny płot, lecz w miarę skuteczny.
Czasem - widzę to po hm, "kawiorze" na śniegu- zbłąka się jakaś sarna, lecz szkody ograniczyły się do również dużego już rododendronu Praecox, rosnącego przy samym wejściu. Można dojść do niego schodami, poza płotem. Staram się zabezpieczyć go agrowłókniną, lecz bywa, że wicher zerwie worek.
Od tej historii zaczęło się moje różanecznikowe kolekcjonerstwo. Powiedziałam jeleniowatym "nie ze mną te numery" :happy: - i chyba postawiłam na swoim.
Ostatnio zmieniany: 21 Lis 2017 21:44 przez Łatka.
Za tę wiadomość podziękował(a): Gabriel, Anna96, broja, grula, zanetatacz, CHI

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 24 Lis 2017 22:21 #576139

  • Margo2
  • Margo2's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 3586
  • Otrzymane dziękuję: 1588
No niby wiem, że pąki się zawiązują w sierpniu, ale zawsze człowiek ma nadzieję :whistle:
Nie mam pojęcia dlaczego nie zawiązały. Padało wszędzie równo. Te pod sosną mają pąki, a te przed domem nie.
A one zawsze kwitły, nawet po największych suszach
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 27 Lis 2017 18:11 #576650

  • Kasionek
  • Kasionek's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 2315
  • Otrzymane dziękuję: 1941
Aniu to nie wiem czy się cieszyć , że na wiosnę mało kwiatków u azalii będzie . Ale za 2 lata :dance:

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 28 Lis 2017 19:42 #576815

  • gosiap32
  • gosiap32's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 570
  • Otrzymane dziękuję: 527
Ja po przekwitnięciu wyłamuje pąki kwiatowe. Moim zdaniem ten zabieg ułatwia zawiązywania nowych.

Gosia

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 07 Gru 2017 19:06 #577870

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 5840
  • Otrzymane dziękuję: 9736
Gosiu, u młodych i małych egzemplarzy warto ostrożnie próbować wyłamać te pozostałości po kwiatach (można łatwo zniszczyć pąki kątowe). Gorzej, jak się ma krzaczory, do których trzeba by sięgać z drabiny, bo z ziemi ręka nie daje rady, przy tym dwa metry szerokości i więcej. I jak się dochodzi do stu sztuk. :huh:

Teraz rododendrony śpią same w górach - a w mieście cieszyliśmy się wyjątkowo pięknym, słonecznym dniem z temperaturą +8 i leciutkim wietrzykiem. jak na początek fenologicznej zimy - nieźle.
Jaśmin nagokwiatowy rozkoszuje się słonkiem





Pierwiosnki nadal - a może znowu kwitną. Mają lepiej, niż wiosną. Zniknęły w końcu ślimory. Zostały tylko pokiereszowane listki.





Użyłam przezroczystego plastikowego pojemnika jako osłony przed wilgocią nad łyszczakami. Może to coś da? Z kolei przykrytym pierwiosnkom ząbkowanym zżółkły liście. Ale może tak ma być? :think:

Skimmia cała w pąkach





To samo z wrzoścami



i kamelią



Postanowiłam zostawić ją w donicy na tarasie. Właściwą doniczkę, dużo mniejszą od osłony, owinęłam bąblową folią. A wokół zrobiłam taka konstrukcje z resztek po remoncie podłogi.



Jak się zrobi naprawdę zimno (?), nakryję od góry.
Dwie mniejsze "gruntowe" kamelie, z których niestety tylko jedna ma kwiatowe pąki, w razie naprawdę dużych spadków temperatury zabezpieczę jak hortensje ogrodowe.
Zdaje się, ze od weekendu koniec balu, znowu zimniej i ponuro :( . A do zimowego przesilenia jeszcze dwa tygodnie. Czyli za miesiąc dzień będzie miał dzisiejszą długość :placze:
Za tę wiadomość podziękował(a): Aszka

Moderatorzy: Dorota15
Wygenerowano w 0.293 sekundy
Zasilane przez: Kunena Forum