TEMAT: Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 20 Mar 2016 22:10 #447338

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3633
  • Otrzymane dziękuję: 4779
Romeczko - dzięki :kiss3: , bałagan, zawiniony oczywiście przeze mnie, wziął się stąd, że celem szybszego ładowania zdjęć otworzyłam dubeltowo Imgur, myślałam, że wkleiłam... no właśnie, myślałam.
Chrapania to po prostu nie słyszę, może tu akurat mój przytępiony słuch oddaje dobre usługi, a może - nasz mózg widzi/słyszy/czuje to, co chce, a nie to, co jest. Berneńczyki co prawda są king size, ale w chrapaniu z pewnością beagle wyprzedzają je o trzy łby. Jedynie Cytrynka - o dziwo - nie chrapie, ona śpi jak niemowlątko, a raczej jak embrionek. Nie wiem, jak dla Ciebie, ale dla mnie nie ma lepszego leku nasennego, niż czuć miarowy, szybszy od ludzkiego rytm oddechu śpiącego kłapoucha. One chyba wydzielają jakieś fale specjalne, albo jonizują korzystnie otoczenie... Olu, Tobi ma na pewno jeszcze odrobinę szybsze i serduszko, i oddech. Ciekawa jestem, czy taki maluch tez potrafi skutecznie rozepchnąć się na pół szerokiego łóżka :rotfl1:
Dorotko, rozumiem. Myślałam, że będziecie mieli trzeciego polowacza, do kompletu z Nestorem. W każdym razie mam nadzieje na zdjęcia w stosownym czasie - takie maluchy są do schrupania.


Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 20 Mar 2016 22:32 #447350

  • edulkot
  • edulkot's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 2966
  • Otrzymane dziękuję: 2979
Aniu dotarłam do końca ciągle wydłużającej się listy gości, rzeczywiście chyba wszyscy czekali na otwarcie furtki do Twoich ogrodów.
Lubię czytać lekko ale dobrze napisane teksty, przyznam się, że podczytywałam Twoje relacje z podróżowania po Europie z Łaciatymi :wink4:
Ogród wrocławski wcale nie taki zły, ma wiele wspólnego z moim ogrodem i nie chodzi mi o rodzaj gleby, mamy podobne rośliny, podobne pamiątki po ukochanych Łapkach :hearts: Tylko moja hierarchia wartości jest odwrotna, najpierw ogród, potem koty, a na końcu psy :wink4:
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 22 Mar 2016 17:25 #447928

  • gogi_s
  • gogi_s's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 593
  • Otrzymane dziękuję: 351
Aniu
wszystkiego naj naj naj lepszego, choć spóźniłam się kilka dni z życzeniami :kiss3:
katleja jest fenomenalna :hearts: a jako prezent, wspaniała!!!
a magnolia Genie to i moja fantazja, jak dotąd niespełniona przez cenę :think:
mam nadzieję, że będę mogła ją podziwiać, na razie, u Ciebie w ogrodzie ;)
kącik z rh bardzo interesujący!
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 22 Mar 2016 19:03 #447948

  • hanya
  • hanya's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 4320
  • Otrzymane dziękuję: 3524
Witaj Aniu, jak zdrowie? Mam nadzieję, że płuco już wróciło na miejsce i wychodzisz na prostą, bo zaraz będzie ciepło i szkoda czasu na chorowanie. Spanie z psiakiem, to sama przyjemność; tak mnie to relaksuje, że nawet wieczne sprzątanie, częste zmiany pościeli, rozpychanie się i wachlowanie ogonem nie przeszkadza. Zuzia jest malutka, nie chrapie, pysznie mruczy, a ceremonia porannego witania od razu wprawia w dobry humor :hearts:
Żebyś wiedziała, jak mi się nie chce przygotowywać Świąt, niby nic specjalnego, ale przymus mnie dołuje. Poczytałam o Twoich nowych rodkach, pooglądałam. Lubię głębokie czerwienie, kupiłam nawet kilka, z fioletami bardzo mi się podobają.
Kuruj się porządnie, lada chwila wystartujesz do gotowania i siły na wszystko potrzebne :hug:
Drapanko dla psiaków :hearts:
Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do Ogrodu wśród starych sosen

Hanka
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 22 Mar 2016 20:05 #447973

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3633
  • Otrzymane dziękuję: 4779
edulkot wrote:
Ogród wrocławski wcale nie taki zły, ma wiele wspólnego z moim ogrodem i nie chodzi mi o rodzaj gleby, mamy podobne rośliny, podobne pamiątki po ukochanych Łapkach

Majko, dobry wieczór, miło mi bardzo, że zajrzałaś - i to zostawiając materialny ślad bytności.
Co do "nie taki zły"...Chodzi o to, że mam raczej zbieraninę roślin, niż "ogród'. To słowo kojarzy mi się zz wypielęgnowaną, a co najmniej uporządkowaną przestrzenią - jak wiele osób choćby z tego Forum to prezentuje. Zaś u mnie - wieczny bałagan, którego uporządkowanie w dodatku przerasta moje siły, bo to nie jakieś tam drobiażdżki, tylko stosy drewna opałowego, albo różnorakie "przydasie" mojego małżonka. Oczywiście, psy też buszują, ale to pikuś w porównaniu z ciągnącym się 18 lat remontem domu, remontem w cyklu zamkniętym, ponieważ taki taras wymaga zrobienia po raz trzeci :mad2: A w tym roku musimy zrobić na nowo izolacje pionowa jednej ze ścian - przy której dodam rośnie sporo roślin, w tym mój ogromny milin. Nie chcę o tym nawet myśleć.
Haniu - szybko to się regenerują szesnastolatki, nie jak się ma szóstkę z przodu.
Po prostu nie zwracam uwagi na niedogodności, jakimi mnie częstuje mój organizm. Pracuję jeszcze jutro rano - potem urzęduję w kuchni. Jak wyjrzy słonko - to i ja wyjrzę do ogrodu ;)
Haniu, no zdradźże, jak rh kupiłaś. Mam mocne postanowienie w tym sezonie już dać spokój zakupom, chyba że jaka fucha mi wpadnie :happy4: .
A, Haniu, wczoraj i do mnie dotarła paczka z Lilypolu, pięknie zapakowane cebule - ale na moje rozeznanie "na ostatnich nogach", gwałtem domagające się wsadzenia w glebę, zwłaszcza martagony "wybiegłe" prawie na 10 cm. Po głębokim wkopaniu czubki wystają na świat. Dlatego dziś rano, nie bacząc na ohydę aury, wyszłam w nieprzemakalnej kurtce i kaloszach i zbrojna w szpadel oraz małą łopatkę (do sondowania gruntu, bo uszkodzenie wcześniej rosnącej w danym miejscu cebuli to zaiste moja specjalność) zakopywałam pięknotki na z góry upatrzonych pozycjach. jednym okiem łypiąc na suki, czy nie sprawdzają zbyt dokładnie prawidłowej głębokości nasadzeń. I wiecie, co się stało? Mój mąż najpierw poprosił mnie o przytrzymanie psów na czas wyprowadzania auta z garażu, potem krzyknął, że brama zamknięta - i pojechał do pracy, zamykając drzwi na klucz! A ja zostałam wśród padającego gradodeszczu, w kaloszach, ubabranym błotem sztormiaku, za to bez kluczy ani komórki :mad2:. I z dwiema godzinami do rozpoczęcia pracy :hammer:
Na szczęście jakie półtora kilometra ode mnie mieszka moja najlepsza przyjaciółka. Zapasowe klucze są zawsze u niej. I była w domu.
Ale widok mnie truchtającej w gumiakach i reszcie uniformu ogrodnika reprezentacyjną ulicą Wrocławia - bezcenny.
Za tę wiadomość podziękował(a): hanya, ursulka, Krzysia, broja

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 22 Mar 2016 20:34 #447995

  • lelumpolelum
  • lelumpolelum's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 456
  • Otrzymane dziękuję: 468
No, zdarza się nawet najlepszemu mężowi zapomnieć o żonie, choć przyznaję, miłe to nie jest :unsure: Ja się kiedyś wymknęłam o północy do foliaka zapalić znicze, bo zanosiło się na przymrozek. Latarka- czołówka, zapałki, drzwi do tunelu za sobą przymknęłam, a tu, fiuu! Skobelek opadł. Zorientowałam się dopiero, gdy chciałam wychodzić. Myślę sobie, co tam, późno jak diabli, mąż będzie chciał iść spać, to pójdzie mnie szukać... Cha, cha :fly: W końcu zrobiłam małą dziurkę w drzwiach i trzonkiem grabi uniosłam skobel. Wracam a mąż sobie pisze na kompie i mówi: O, fajnie, że jesteś, idziemy do łóżka? Nie było mnie czterdzieści minut i facet nie zajarzył, że to ciut za długo :rotfl1:
U nas tylko jedna ze ścian ma pionową izolację, przy pozostałych byłam pierwsza ;)
Co do scrabbli, to nasza rodzinna tradycja i całe szczęście, bo ciężko znaleźć partnerów, nawet niekoniecznie dobrych ale przynajmniej takich, którzy strasznie nie cierpią, gdy się ich posadzi przy planszy ;)
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 22 Mar 2016 20:37 #448001

  • Amarant
  • Amarant's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 1912
  • Otrzymane dziękuję: 3368
Aniu :flower1:
Wstąpiłem z rewizytą. Ogród masz duży w porównaniu z moim. :happy4:
Pracy zapewne też masz dużo więcej ale i przyjemności z oglądania dużo. :flower2:
A widzę, że mamy te same hobby oprócz zieleniny. :rotfl1:
SCRABBLE. :bravo:
Kiedyś jeździłem sporo po Polsce i grałem w turniejach. :dance:
Teraz już tylko "organizuje" jeden z turniejów.
Pozdrawiam
Marek

Zapraszam
Markowy Ogródek
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 22 Mar 2016 20:46 #448010

  • Aszka
  • Aszka's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 2317
  • Otrzymane dziękuję: 2039
Witam w klubie...ją dzisiaj nie mogłam otworzyć bramy po powrocie do domu.Pewnie wóz asenizacyjny a właściwie jego kierowca coś zepsuł.Zimno a ja się baruję z żelastwwm.W końcu oparłam się nogami o słupek i w pozycji poziomej powoli powoli przesuwałam bramę po szynie.Wiem,wyglądałam głupio ale w alternatywnie miałam skok przez płot.Mężowi oberwało się jak wrócił bo już dawno miał to wszystko zmienić :club2: Acfurtka nieużywana bo zarosła winobluszczem.
Piszesz ,że 18 lat remont.Przebiję Cię o dużo więcej lat.

Beatko,mnie kiedyś mąż zapomniał zabrać spod sklepu i musiał wrócić 20 km.
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 22 Mar 2016 21:26 #448035

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3633
  • Otrzymane dziękuję: 4779
lelumpolelum wrote:
Nie było mnie czterdzieści minut i facet nie zajarzył, że to ciut za długo :rotfl1:
Beato, prostota oglądu świata przez mężczyzn (może nie wszystkich, ale mi znanych) nie przestaje mnie zadziwiać. Baba wróciła - jest w porządku, stan się zgadza. :rotfl1:
Mój mąż by się zachował zapewne identycznie, dla niego czas nie ma charakteru liniowego. Dla usprawiedliwienia go a zarazem lepszego zobrazowania sytuacji napiszę, że jest matematykiem.
Olu, jedno, co mam dobre i działające, to płoty i bramy. Ze względu na beagle, oczywiście. Po względem uciekactwa to number one wśród ras, wiec gdy kupiliśmy Łateńkę, mus był wyłożyć 10 równowartości psa na ogrodzenie. Za to moja brama w górach... :jeez:
Marku, witaj, cieszę się, że zajrzałeś.
Co do scrabble to jestem kompletną amatorką, i to ogrywaną przez własne dziecko, jak się z nudów zgodzi zagrać ze starą matką. Ale kręci mnie taki aspekt tej zabawy, że uruchomiają się wszystkie te przyrdzewiałe połączenia nerwowe w naszym ośrodku mowy,co w pewnym wieku dobrze robi ;)
Ostatnio zmieniany: 22 Mar 2016 21:27 przez Łatka.
Za tę wiadomość podziękował(a): Amarant

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 22 Mar 2016 21:48 #448048

  • edulkot
  • edulkot's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 2966
  • Otrzymane dziękuję: 2979
Łatka wrote:
Co do "nie taki zły"...Chodzi o to, że mam raczej zbieraninę roślin, niż "ogród'. To słowo kojarzy mi się zz wypielęgnowaną, a co najmniej uporządkowaną przestrzenią - jak wiele osób choćby z tego Forum to prezentuje. Zaś u mnie - wieczny bałagan, którego uporządkowanie w dodatku przerasta moje siły, bo to nie jakieś tam drobiażdżki, tylko stosy drewna opałowego, albo różnorakie "przydasie" mojego małżonka. Oczywiście, psy też buszują, ale to pikuś w porównaniu z ciągnącym się 18 lat remontem domu, remontem w cyklu zamkniętym, ponieważ taki taras wymaga zrobienia po raz trzeci :mad2: A w tym roku musimy zrobić na nowo izolacje pionowa jednej ze ścian - przy której dodam rośnie sporo roślin, w tym mój ogromny milin. Nie chcę o tym nawet myśleć.
Aniu opis Twojego ogrodu to wypisz wymaluj mój ogród a raczej nasza posesja zwana po śląsku placem :rotfl1: Przypuszczam, że niejedna z forumek ma podobne 'porządki' w swoich ogrodach, tylko żadna tego nie pokazuje, bo i czym się chwalić :dry: zbieractwem mężowskim, bałaganieniem zwierzaków czy wiecznym remontem. Ważne są te fragmenty które nam przypadły do serca. W Twoim przypadku ogród ma służyć psiakom dla rozrywki a Tobie dla odreagowania codzienności.

Nie miałam przyjemności być zostawiona przez męża, ale Twojemu się nie dziwię, matematycy to osobny gatunek ludzi :wink4:
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 22 Mar 2016 22:01 #448056

  • ewamaj66
  • ewamaj66's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 1959
  • Otrzymane dziękuję: 589
Zwabił mnie tytuł wątku :) Lubię czytać, więc niecierpliwie będę czekać na kolejne opowieści. Niech już będzie nawet o psach (jestem zdeklarowaną kociarą ;)), byle w Twoim stylu :)
Zdolności mężów nie przestają mnie zadziwiać :rotfl1: Mój też się wykazał paroma :)
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 22 Mar 2016 22:04 #448059

  • Krzysia
  • Krzysia's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 1591
  • Otrzymane dziękuję: 1580
To opowiem pewną historyjkę.

Moja kuzynka, mieszkająca w pięknej podbiałostockiej miejscowości, została poproszona przez sąsiadkę w ciąży o nocną podwózkę na porodówkę. Zapakowała rodzącą do samochodu i pomiędzy skurczami pyta dokąd wyjechał mąż wiedząc, że lada moment trzeba będzie zawieźć żonę do szpitala. Sąsiadka odpowiedziała, że właśnie ją wiezie.
Po usłyszeniu 'zaczęło się' , chwycił przygotowaną torbę, zbiegł do garażu, odpalił samochód i pojechał..... o żonie zapomniał :rotfl1: . Spotkali go pod Białymstokiem, bystrzak :devil1: zorientował się, że coś jest nie tak jeszcze zanim dojechał do szpitala .
...Bo marzenia się spełniają tylko tym, którzy je mają...

Próbuję spełnić jedno z nich
Za tę wiadomość podziękował(a): olibabka, Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 22 Mar 2016 22:11 #448063

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3633
  • Otrzymane dziękuję: 4779
Krzysiu, dobre!
cóż, poród jest dla mężczyzn wielkim obciążeniem -fizycznym i psychicznym :rotfl1:
Ewo, tytuł lojalnie ostrzega, ze psy są równorzędnymi bohaterami wątku :laugh1:. Dzięki za bardzo miłe słowa, moja próżność została wielce połechtana :oops:

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 22 Mar 2016 22:12 #448065

  • Gabriel
  • Gabriel's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 1011
  • Otrzymane dziękuję: 1539
Naprawdę interesująco zapowiada się Twój ogród, a to przecież prawie zima, jak się wszystko zazieleni to musi być cudnie :)
Z resztą nie tylko zieleń będzie, magnolia Genie na pewno da wspaniały pokaz :lol:
Klimat u Ciebie łagodniejszy, choć też w ciepłym miejscu Polski mieszkam.
Widzę że wystawiłaś agapanta, chyba na mojego również już czas :)
Katleja cudna, ten kolor :woohoo: Nie rozumiem, dlaczego miał by to być bezsensowny zakup :think:
Życzę żeby długo cieszyła kwiatami :flower2:
Ostatnio zmieniany: 22 Mar 2016 22:12 przez Gabriel.

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 22 Mar 2016 22:17 #448073

  • Aszka
  • Aszka's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 2317
  • Otrzymane dziękuję: 2039
Faceci....jak o 7 rano powiedziałam Mężowi że mam bóle porodowe stwierdził ...to nie muszę iść dzisiaj do pracy....I zasnął.Pojechaliśmy dopiero o 9 a i tak urodziłam dopiero o 17 .Ale i tak mu to wypominam

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 22 Mar 2016 23:02 #448108

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3633
  • Otrzymane dziękuję: 4779
Gabrielu, czuję się naprawdę zaszczycona Twoją wizytą - to trochę tak, jakby właściciel Hiltona przyszedł do schroniska młodzieżowego ;)
Co do magnolii - Genie jest najnowszym nabytkiem, od razu dużym, bo to po pierwsze urodzinowy prezent od męża (czasem o mnie pamięta jak widać :happy4:), po drugie - chce się jak najszybciej odizolować w od blokowiska (luksusowego) za płotem. Niech policzę - w sumie mam magnolii 10 (we Wrocławiu), małych i dużych, kwitnących - zapewne 8, bo dwie to patysie wsadzone jesienią.
Tak, wywaliłam agapanta - to biały, laur i oliwkę, w zasadzi nie ma spadków większych niż -1, a ma być cieplej. Przyczyna prozaiczna, trudno było wejść do domu.
Olu, ja nie wypominam, nic to ie zmieni. Mam nadzieje, ze nie dostane suchot galopujących, choć zmarzłam jak psia kupa w trawie.

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 23 Mar 2016 06:09 #448128

  • Aszka
  • Aszka's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 2317
  • Otrzymane dziękuję: 2039
Aniu,ją nie że złośliwości wypominam...to jest kolejny rozdział rodzinnej legendy. :jeez: jest tego co raz więcej
6 rano niebo błękitne słońce świeci...będzie chyba dobry dzień
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 23 Mar 2016 09:20 #448173

  • pamelka
  • pamelka's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 9525
  • Otrzymane dziękuję: 2407
hanya wrote:
Witaj Zuzia jest malutka, nie chrapie, pysznie mruczy, a ceremonia porannego witania od razu wprawia w dobry humor :hearts:

Też masz Zuzkę Haniu :woohoo: i ja mam, choć moja czasem pochrapuje :rotfl1: głównie pod łóżkiem, bo tam sobie upatrzyła miejscówkę, choć ledwo udaje jej się włazić :happy3:

Uwielbiam te poranne powitania z psiakami :hearts: Takiii rytał, co dziewczynki :wink4:
Aniu trzech chrapaczy bym chyba nie zniosła w sypialni :think: jakby co mam kanapę w gabinecie, z pewnością bym się przeniosła :rotfl1:

Mam nadzieję że zdrówkiem już całkiem ok :hug:
Mówisz, że nieładna była Niedziela Palmowa we Wrocku :oops: nooo trzeba było zobaczyć lubelską :jeez: /w sensie województwa piszę :silly: /.

Marzy się Magnolia soulangeana 'Genie' :whistle: noooo cudna jest i stosunkowo nieduża, zważywszy dodatkowo jej walory etsetyczne :hearts:
Aniu nawet nie mój, tyle razy już ją mijałam w szkółkach, bo miejsca mało :oops: że co do donicy tymczasowo upchnąć :happy3: Kupiłam tej wiosny już jedną do donicy :happy3: Magnolia stellata 'Chrysanthemiflora' jakoś tak mnie wzięły te stellaty :lev:
... a Gienie drogawa jakby :dry:
Za tę wiadomość podziękował(a): hanya, Łatka

Moderatorzy: Adasiowa, Dorota15
Wygenerowano w 0.266 sekundy
Zasilane przez: Kunena Forum