TEMAT: Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 23 Mar 2016 09:37 #448181

  • Adela
  • Adela's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Pamiętajcie o ogrodach
  • Posty: 300
  • Otrzymane dziękuję: 337
Hahaha, no doczytałam na końcu "jak psia kupa w trawie" i padłam :rotfl1: Muszę to zapamiętać, zwłaszcza, że też mam dwa psy i skojarzenie z faktem codziennym od razu mnie powaliło :D

Witaj Aniu :bye: Przepraszam, że nie zaczęłam od powitania, ale uwielbiam taką grę słów i różne zabawne skojarzenia, nie tylko o "kupie" :P Ależ się zapętliłam :ohmy:

Miło mi Ciebie poznać Aniu, tym bardziej, że mamy trochę wspólnego: słowa, psy, scrabble, no i ogród, który ostatnio zaczyna być moją kolejną pasją. Gdzieś na początku dodałabym jeszcze 'sztukę' wszelkiej maści, ale nad tym nie będę się teraz rozwodzić.
Twój wrocławski ogródek jest całkiem spory i widać, że już dużo w nim zrobiłaś, chociaż przypuszczam, że jeszcze wiele można w nim zrobić. Jednak bardzo ciekawi mnie ten drugi. Liczę na fotki i piękne widoki okolicy. Zapewne trudno tak funkcjonować między jednym a drugim miejscem, ale z tego, co zrozumiałam w przyszłości planujecie z mężem przeprowadzkę? Tylko pozazdrościć :)
Ciekawie się zapowiada Twój wątek, więc z przyjemnością będę do Ciebie zaglądać i oglądać, jak w Twoim ogrodzie budzi się wiosna. Co by nie powiedzieć u Ciebie wcześniej niż u mnie :)
Pozdrawiam cieplutko i życzę słonecznego dnia :flower2:
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka


Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 23 Mar 2016 19:43 #448370

  • ewamaj66
  • ewamaj66's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 1959
  • Otrzymane dziękuję: 589
Psy są fajne, choć obcych się boję. "Swoje" lubię i doceniam, ale koty wielbię bezkrytycznie :) Do swoich należy pies mojego taty i brata (mają wspólnego ;)), psina sąsiadów i niesamowity ON kuzynki. Ten ostatni na mój widok przybiegał z piłeczką w zębach i oboje mieliśmy mnóstwo zabawy :) Szkoda, że tak rzadko odwiedzam kuzynkę...
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 23 Mar 2016 20:01 #448394

  • hanya
  • hanya's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 4320
  • Otrzymane dziękuję: 3524
Aniu :hug: , kupiłam tylko Goldkrone, poszukiwany Blue Peter był marniutki. Inne ładne już mam, albo są różowe, więc rozumiesz...
Trzymam kciuki za lepsze samopoczucie. Ja dziś zmarzłam okrutnie, lodowaty wiatr przenicował mnie na wylot; zaraz idę się kurować.
Dobranoc :bye:
Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do Ogrodu wśród starych sosen

Hanka
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 23 Mar 2016 23:28 #448558

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 3623
  • Otrzymane dziękuję: 4763
Witajcie przedświątecznym wieczorem. Facet zawisł w bujanym fotelu, słychać jakieś echa skórokopania, a ja pilnuję dopiekającej się drożdżowej babki i uzupełniam korespondencyjne zaległości.
Jak już się wywnętrzałam u Hani, duża część popołudnia zeszła mi na peregrynacjach od Biedronki do Biedronki -i przerzucaniu zawartości palet z rododendronami. Wracając do domu "pod burka wielkiego coś chowa'-łam, bo mimo denerwującego potraktowania sprawy przez firmę znalazłam dwie warte grzechu doniczki: Francescę o interesującym odcieniu starej cegły i złotawym dnie kielicha oraz bardziej rubinowego Torero. Ach, te czerwone... Choć plan był całkiem inny, szukałam żółtków...
Haniu, widać żółte "rzucili" w Centralnej Polsce :rotfl1:.
Znowu czytam twoje marudzenia na brak deszczu. Hanka, jaki brak deszczu, ja się pytam, nie pamiętam dnia, by nic nie padało, u Ciebie na pewno tez, tylko się nie przedziera przez korony twoich leśnych olbrzymów. Dziś znowu przemokłam haniebnie, znaczy - od bioder w dół (bo nabyłam była supernieprzemakalną kurtkę na wyprzedaży, niezbędną psiarzom, z szczególnym wskazaniem na biglarzy). Po rajdzie sklepowym bardzo skruszona rzucanymi mi wymownymi spojrzeniami łaciatych wyszłam na małą przebieżkę - i właśnie zaczęło kropić. Kropienie systematycznie się rozwijało, a gdy byłyśmy na górce z której zwykle zaczynamy powrotna trasę - lunęło wściekle i lodowato. nim dobiegłyśmy do bramy, wszędzie stały rozlewiska. No, ale my nie mamy piaseczku, tylko paskudna glinę, hm, fachowo: warstwy iłów błękitnych :dazed:
Ewo, moich psów to raczej nie sposób sie bać :happy4:
Adelo, dobry wieczór!Adela wrote:
ogródek jest całkiem spory i widać, że już dużo w nim zrobiłaś, chociaż przypuszczam, że jeszcze wiele można w nim zrobić
No pewnie, że można by zrobić mnóstwo, gdyby się miało siłę, czas i środki... Ja ledwie sobie radzę z tym, co jest. Ogród jest i owszem, jak na prawie centrum wielkiego miasta niemały, a ja często myślę, ze z rozkoszą odstąpiłabym komuś połowę. Teraz mnie czeka walka z trawnikiem - czy z tym, co z niego zostało po zimie i psich szaleństwach. A nie jest to bynajmniej równiutki trawnik z rolki. Po ręcznym aerowaniu i wertykulacji czuję, że mam pas barkowy jak enerdowska pływaczka (pamięta ktoś jeszcze te mutantki?), zaś mój kręgosłup obrzuca mnie najgorszymi wulgaryzmami...
Jolu, stellaty też urocze i lepsze do donicy niż magnolia Soulange`a. Choć moje rosną w gruncie, Rosea i Powder Puff. Bardzo powoli rosną. mam nadzieje, ze lada chwila zakwitną bladymi gwiazdkami.
Olu, podobnymi anegdotami moge sypać jak z rękawa, one po latach bawia, tak, po latach...
Parę chmurnych obrazków:
Moja mała, biała piwonia drzewiasta


Inna piwonia - najstarsza z moich


Jetfire - startujące odrzutowce wiosny



Biedny szczygieł - ofiara kota nawiedzającego nasz teren.



Jutro ma być nieco cieplej.
Ostatnio zmieniany: 23 Mar 2016 23:29 przez Łatka.
Za tę wiadomość podziękował(a): affa, Amarant, hanya, edulkot, beatazg, lelumpolelum

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 24 Mar 2016 08:48 #448609

  • Zuza
  • Zuza's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 327
  • Otrzymane dziękuję: 328
Witaj Łatko :)
Czy ta piwonia drzewiasta jak Ci zakwita , to kwiaty ma wyzej ? czy tak jak u mnie w liściach i to jeszcze zaraza kuli ten pąk do dołu zamiast iśc w górę :hammer:
że muszę ich szukać bo absolutnie ich nie widać , tak patrząc nawet z metra odległości .
A mam Yellow Crownw
Wkurza mnie to bardzo i zastanawiam sie nad przesadzeniem gdzieś w kąt działki bo zajmuje
bardzo dobre miejsce a dekoracja żadna .
Kupiłam ją , by uczcić narodziny córki 11 lat temu.
Córka udana , zadowolona z niej jestem ale z piwonii nie :(
Słoneczka zyczę i zmykam . Miło było tu gościć :bye:
Aaa ... gratuluje wątku :bravo:
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 24 Mar 2016 12:39 #448656

  • Adela
  • Adela's Avatar
  • Offline
  • Gold Boarder
  • Pamiętajcie o ogrodach
  • Posty: 300
  • Otrzymane dziękuję: 337
Aniu, doskonale rozumiem o czym mówisz, ja też mam kilka dziesiątek na karku i stawy, i kręgosłup zmarnowany z racji uprawianego zawodu. Dlatego teraz jest mi trudno pracować w ogrodzie tyle ile bym chciała. Pocieszam się jednak tym, że to nie wyścigi ani żaden konkurs, więc robię tyle ile mogę. Powolutku damy radę :garden1:
Widzę, że u Ciebie już wiosenka na całego, a ja czekam i czekam, a wszystko tak słabiutko się budzi ze snu zimowego. Marzę, żeby zobaczyć moje jaśminy w pełni kwitnienia :flower2:
Miłego dzionka :bye:
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 24 Mar 2016 13:01 #448665

  • hanya
  • hanya's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 4320
  • Otrzymane dziękuję: 3524
Aniu, u Ciebie wczoraj lało, a tutaj cały dzień słońce i wiatr...Ja marudzę? Hm, żeby tylko! :woohoo: Wpadam w przerażenie, jak sobie przypomnę ubiegłoroczne lato. Leśny piasek trzeszczał w zębach :devil1: Iłów nie mam ani odrobiny, piaseczek, piaseczek i suchusieńka ściółka :( Dzisiaj też słoneczko, zimno, ale ślicznie, ptaki wydzierają się niemożliwie i apetyt im dopisuje, siła potrzebna na amory, rozumiem je, ale nie mogę nadążyć z dosypywaniem.
Buziaki :hug:
I dlatego nie lubię kotów :oops: Nigdy nie zrobiłam i nie zrobię krzywdy, ale po zamęczyć stworzenie bez sensu?
Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do Ogrodu wśród starych sosen

Hanka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 24 Mar 2016 13:29 #448672

  • tilia66
  • tilia66's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 1457
  • Otrzymane dziękuję: 1560
Biedny, śliczny szczygiełek :( , życie bywa okrutne.
Hanya, koty polują na ptaki i gryzonie, a psy rozszarpują koty, a do tego niektórzy jeszcze się chlubią tym ze mają "ostre" psy na koty. Każdego bez sensu odebranego życia żal :(

No chyba w każdym ogrodzie musi być plac gospodarczy u nas zwany manewrowym ;), choć są i takie ogrody, gdzie właściciel/ka realizuje swoje artystyczne wizje, gdzie powinno się tylko w ciapach i po ścieżkach, to są piękne ogrody do oglądania, mamy takie artystyczne dzieła na forach, bardzo lubię je pooglądać, pozachwycać się i wrócić na swój poligon ;)

Rodków zazdroszczę, mojej gliny nie lubią :dry:
Zielonajagoda w ogrodzie.

Pozdrawiam Iwona.
Za tę wiadomość podziękował(a): pamelka, hanya, Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 24 Mar 2016 18:59 #448755

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 3623
  • Otrzymane dziękuję: 4763
Zuza, widzę, że jesteś "na linii", wiec szybko odpowiadam: nie, ta akurat piwonia dość eksponuje kwiaty (w kolorze dobrego merlota), jeśli jesteś ciekawa, zajrzyj do ubiegłorocznych zdjęć w wątku piwoniowym. Już nie mogę ponownie wkleić, nie mam na tym laptopie tych plików. Cudnej piwonii nigdzie nie wywalaj - może przerzedź jej liście, jak kwitnie?
Iwonko, oczywiście, ze nie mam pretensji do kota za jego kocia naturę, tylko ze ptaszka żal...Awatarek masz niewielki, a ja ślepowata- czy białasek na zdjęciu to maltańczyk, czy jakiś inny "ozdobny"? Nie do końca rozróżniam hawańczyki, bolończyki, bichony...
Haniu, wiem, że masz piasek - i dlatego pewnie każda ilość deszczu spływa po chwili, całkiem jak u nas w górach. co prawda nie piach, ale gruba zwietrzelina. No i rodki szaleją, nie mają nóżek w wodzie :funnyface:
to kieruje również do Ciebie, Iwonko. We Wrocławiu różaneczniki mają szkołę przetrwania, zostały mi dwa, w tym jeden dopiero co posadzony,azalie wielkokwiatowe radzą sobie ociupinke lepiej, ale też muszą mieć "meliorację".
Dziś dzień raczej kuchenny, niż ogrodowy, ale i tak w chwili, gdy się ciut przejaśniło, wyszłam na chwilkę organizować zapory przeciwpsowe. Bo lilie wyłażą na potęgę, a rozpędzone 13 kg zawsze wygrywa z delikatnym pędem.
Pasztet w lodówce, mazurek migdałowy zastyga, bakaliowy - dochodzi w piekarniku.
Za tę wiadomość podziękował(a): hanya, Zuza

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 24 Mar 2016 19:25 #448767

  • tilia66
  • tilia66's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 1457
  • Otrzymane dziękuję: 1560
Aniu, u mnie azalie też ciut lepiej radzą sobie niż rodki, dobre i to, ostatnia ofiara mojej gliny to Calsap, a tak mi się podobał :(
Niedługo Rodomania w Wojsławicach więc będzie można oczy "napaść" wszelkimi cudownościami :)
Moje koty też czasem upolują ptaka, jeśli jestem w pobliżu, ratuję, choć nie zawsze się uda, pewnie pomyślisz że jestem stuknięta ale parę kretów z kocich paszczy też wyratowałam, zbyt wielkich szkód nie robią więc niech sobie żyją, krety oczywiście ;), nawet myszom pomagam uciekać :ouch: , często też mam mięsne prezenty na wycieraczce, koteły dzikuny odwdzięczają się za dokarmianie, nie wiedza że preferuję zieleninę ;)
Zielonajagoda w ogrodzie.

Pozdrawiam Iwona.
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 24 Mar 2016 19:46 #448774

  • Dorota15
  • Dorota15's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 2719
  • Otrzymane dziękuję: 2174
Pasztet, mazurki gotowe ... zazdroszczę,
Ja jeszcze nic nie mam a jutro do pracy :dry:
Wprawdzie plan w głowie jest i zakupy prawie zrobione.
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 24 Mar 2016 20:20 #448797

  • sierika
  • sierika's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Natury nie oszukasz,czyli moje dojrzewanie do eko
  • Posty: 3601
  • Otrzymane dziękuję: 2869
Zapory przeciwpsowe, całe rabaty mam w nich, u mnie 40kg tratuje co tylko na drodze spotka.... :rotfl1: , ja w ogrodzie pracowałam, zdecydowanie kuchni nie lubię ale jutro pewnie i ja powlokę się..... :mad2:
Za tę wiadomość podziękował(a): zanetatacz

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 24 Mar 2016 22:52 #448864

  • edulkot
  • edulkot's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 2966
  • Otrzymane dziękuję: 2979
Co to jest 13 kg rozpędzonego pieska, moje ONki jak wpadną w krzak to tylko gałązki trzeszczą :angry: i żadne zapory nie pomogą, muszą nauczyć się używać ścieżek a nie na skróty ;)
Mazurki bardzo lubię ale tutaj to raczej wolą kołocz czy tortowe, pasztet zamrożony, szynki do gotowania czekają, jutro dzień kuchenny a wolałabym ogrodowy ;)

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 24 Mar 2016 23:27 #448875

  • lelumpolelum
  • lelumpolelum's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 456
  • Otrzymane dziękuję: 468
Ha! A ja nigdy nie próbowałam grać w Kurniku... Też jestem amatorką i też mnie jedno z dzieci ogrywa i to w dodatku to mniej czytające i humanistycznie upośledzone :happy4: Ale jaki on ma spryt przy strzałeczkach i wmontowywaniu się w wysoko punktowane miejsca :eek3:
Bardzo jestem ciekawa, czy beagle byłyby lepsze w ucieczkach od mojego Harolda. My już mamy podwójny pas zasieków od strony rzeki, a i tak facet jak się uprze, to frunie nad dwumetrową siatką. Ale zwiewa tylko pod nieobecność męża i, gdy się go zawoła, zaraz wraca z głupią miną, jakby chciał zapytać: skąd ja się w ogóle wziąłem na drodze?! Teleportowało mnie, zrób coś, Beata, żeby to się nie powtórzyło, to przerażające!
Psy, które chodzą po ścieżkach istnieją ale, moim zdaniem, występują pojedynczo. Dwa to już stado, które rządzi się psimi a nie ludzkimi zasadami. Mogę się mylić, to tylko moja obserwacja ;) Na psich włościach najlepiej spisują się róże, jak się kolce wbiją raz i drugi w nochal, krok się sam spowalnia :happy4:
Kuchennie też jestem w plecy całkowicie ale jutro zadziwię świat: upiekę, ugotuję, posprzątam, ba, jeszcze zakupy zrobię :rotfl1: Mam już dokładny plan a to podstawa, nie muszę chyba dodawać, ze to plan minimalistyczny. Zarówno jutro, jak pojutrze, to dni wykreślone w kalendarzu biodynamicznym, ogrodowanie jest verboten, więc teges... Uda się :)
Ja sobie z ogromną przyjemnością pooglądam te wszystkie magnolie, rodki i azalie, kiedy będą kwitnąć. U nas w lesie tego nie ma, bo wyglądałoby jak kwiatek przy kożuchu, jakichś zasad trzeba się trzymać. Cieszę się, ze będą piwonie drzewiaste, bo coś mnie w tamtym kierunku bierze, chociaż w tym roku błysnęłam wyjątkowym, nawet jak na mnie, kretynizmem, z rozbiegu wycinając do ziemi piwonię Delavaya :club2:
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 25 Mar 2016 16:21 #449046

  • Adasiowa
  • Adasiowa's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 8477
  • Otrzymane dziękuję: 12127
Anulko, wraz z wiosennym bukiecikiem przesyłam moc wielkanocnych serdeczności dla Ciebie, najbliższych oraz przede wszystkim wszędobylskich nochalków :kiss3:

"Jutro też jest dzień"
Z ogrodowym pozdrowieniem,
Ania

Adasiowe Grządki i Rabatki
Adasiowe Storczyki
Adasiowa Łąka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 25 Mar 2016 16:42 #449065

  • hanya
  • hanya's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 4320
  • Otrzymane dziękuję: 3524
Anusia, serdeczności świąteczne dla Wszystkich Twoich bliskich, tych kudłatych też oczywiście i to podwójne :hearts:
Zdrowia przede wszystkim i powodzenia w realizacji planów, nie tylko ogrodowych :hug:
Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do Ogrodu wśród starych sosen

Hanka
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 25 Mar 2016 17:01 #449074

  • markussch01
  • markussch01's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 1245
  • Otrzymane dziękuję: 1843
No nie Ania Ani watek oplakatowała,ładny,artystyczny,wpadne po akcji.. ;)
Dołączam do życzeń na reklamie świątecznej :)

oj beda bęcki :P

Pozdrawiam
Markus

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 25 Mar 2016 21:08 #449179

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 3623
  • Otrzymane dziękuję: 4763
lelumpolelum wrote:
Bardzo jestem ciekawa, czy beagle byłyby lepsze w ucieczkach od mojego Harolda. My już mamy podwójny pas zasieków od strony rzeki, a i tak facet jak się uprze, to frunie nad dwumetrową siatką. Ale zwiewa tylko pod nieobecność męża i, gdy się go zawoła, zaraz wraca z głupią miną, jakby chciał zapytać: skąd ja się w ogóle wziąłem na drodze?! Teleportowało mnie, zrób coś, Beata, żeby to się nie powtórzyło, to przerażające!
Beato, w sieci można obejrzeć multum filmików z uciekającymi beagle w roli główniej - i bynajmniej nie są to jakieś kreacje artystyczne, czysty dokument. Teraz nie znajdę linka, ale jeden z moich ulubionych to taki: w kennelu siedzą beagle, jeden włazi miedzy budkę służącą im do spania pewnie a siatkę, technika alpinisty w kominie winduje się jakie 2 m pod górę (zapierając się plecami o ścianę), obluzowuje byle jaki daszek i... I`m free :happy3: . Ale serio to nie są wcale śmieszne sytuacje, wszyscy właściciele, a raczej - jak wole o sobie myśleć - opiekunowie beagle to jedna sitwa, bo musimy się wspierać :happy3: również w odławianiu naszych milusińskich. Jesteśmy mistrzami w ogłaszaniu zgubionych i w technikach poszukiwawczych. Moje na pewno nie wyskoczą wierzchem przez dwumetrowy płot - ale Cytrynkę adoptowałam między innymi dlatego, ze poprzednia właścicielka nie radziła sobie, Cytrus podkopywał się pod bardzo solidnym ogrodzeniem w jedynym miejscu, gdzie było to możliwe. Po ostatnim gigancie znaleziono ją 30 km dalej :jeez: . A jest to z moich beagle zdecydowanie najbardziej odwoływalny i właściwie bez skłonności do polowania... to dla mnie temat-rzeka, nie chce przynudzać. Ucieczki - zmorą beaglolubów.lelumpolelum wrote:
Ja sobie z ogromną przyjemnością pooglądam te wszystkie magnolie, rodki i azalie, kiedy będą kwitnąć. U nas w lesie tego nie ma, bo wyglądałoby jak kwiatek przy kożuchu
W takim razie chodzę w kwiecistym kożuchu. 90% moich rh zamieszkuje łąkę pod bukowym starodrzewem. Moim skromnym zdaniem są tam na właściwym miejscu. Jak już niejednokrotnie pisałam (na starość ludzie w kółko o tym samym gadają)nigdzie, nawet w Wojsławicach, nie ma tak ogromnych rododendronów, jak w takim Karpaczu - albo w parku przy pałacu w Karpnikach. Pewnie, w arboretum wyrafinowane odmiany, aranżacje, cuda-wianki - ale te piramidy fioletu to trzeba oglądać przy starych pensjonatach w Karkonoszach.
Wszystkim wam bardzo dziękuje za życzenia, chciałam jutro zrobić jakieś okolicznościowe zdjęcie, ale w tych okolicznościach już dziś życzę moim Gościom pięknych, słonecznych Świąt - ciepłych ciepłem, które między nami.
Za tę wiadomość podziękował(a): olibabka, Aguniada, edulkot, zanetatacz

Moderatorzy: Adasiowa, Dorota15
Wygenerowano w 0.307 sekundy
Zasilane przez: Kunena Forum