TEMAT: Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 18 Mar 2016 18:35 #446466

  • Aszka
  • Aszka's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 2330
  • Otrzymane dziękuję: 2054
Wow :ohmy: po wpisach widać jak bardzo wyczekiwany był Twój wątek.
Nie jesteś już taka ...anonimowa Ania .Dla wzrokowców to duże "udogodnienie" łatwiej sobie Ciebie wyobrazić.
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka


Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 18 Mar 2016 19:16 #446479

  • sierika
  • sierika's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Natury nie oszukasz,czyli moje dojrzewanie do eko
  • Posty: 3602
  • Otrzymane dziękuję: 2871
Jak widzisz ogrodnicy lubią nie tylko grzebanie w ziemi, cenią sobie każdego kto świetnie włada piórem, sama należę do tychże. Ceniących, nie cenionych :rotfl1:
Często migałas mi w wątkach, więc jestem..
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 18 Mar 2016 19:40 #446492

  • gogi_s
  • gogi_s's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 593
  • Otrzymane dziękuję: 351
Aniu
jesteś bardzo skromną osobą!
ogród, sorry ogrody!! masz bardzo piękne, co mogłam zauważyć na zdjęciach pojawiających się w wątkach tematycznych...
a czworonożni przyjaciele - i dla Ciebie i dla mnie są najważniejsi :kiss3:
a ogród musi być pod nich podporządkowany ;)
mam nadzieję, że w wątku pojawią się również tarasowe piękności!
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 18 Mar 2016 20:13 #446531

  • artam
  • artam's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 8610
  • Otrzymane dziękuję: 2695
Tytuł wątku budzi pewien niepokój, ale i zaciekawienie, dobry tytuł, mówią, to połowa sukcesu ;)
Psy są dwa? Czy jeszcze jakieś pozazdjęciowe też są?
Rozumiem, że psy też mają podobną do Twojej hierarchię wartości i uważają, że to one są najważniejsze w ogrodzie? Stąd robią, co uważają :lol:
W każdym razie dobrze, że Wam się ta hierarchia wartości pokrywa, bo u mnie jest zupełnie inaczej... Mój pies przezentuje podobne stanowisko, ja zgoła odmienne, to i do konfliktów często dochodzi :lol:
A w kwestii ogrodu... Na pewno nie jest tak źle z tą Twoją glebą, co potwierdzają pierwsze zdjęcia :)
Do mnie też na samym początku przyszedł życzliwy sąsiad i orzekł: Pani, tu nic nie wyrośnie... A wyrosło! :lol:
Pszenica to nie, ale jakieś inne dają w miarę radę ;)
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 18 Mar 2016 21:01 #446579

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 3675
  • Otrzymane dziękuję: 4816
Ojej... :oops:
Czuję się jak ktoś, kto wrócił do domu, a tu zza drzwi wyskakuje banda przyjaciół z okrzykiem " Surprize!!!
Witam najmilej wszystkich razem i każdego z osobna, wszystkie wasze miłe słowa i w większości niezasłużone komplementy totalnie mnie zbiły z tropu. Miałam plan przejść prędziutko do tak zwanego adremu, ale nie, tak nie można, ruszam odpowiadać...
Markito, gadam i opowiadam i piszę w nadmiarze -prywatnie i zawodowo, mój żywioł to słowa, stąd te rozwlekłe teksty. Bardzo poważam z kolei Twoje umiejętności pięknego kształtowania przestrzeni.

Krzysiu, wcale nie przesadzam, mieszkam w zdecydowanie najbrzydszym domu na całej ulicy (pozostałe są z lat dwudziestych mniej więcej, jedynie mój to 90-metrowa gomułkowska kostka budowana z czego i jak się da),patrzę z okna mojej sypialni na pięterku na sąsiednie ogrody, część fachowo projektowana i pielęgnowana przez specjalistyczne firmy, część pełna poniemieckich, prawie stuletnich magnolii, daglezji, choin kanadyjskich, ze o różanecznikach nie wspomnę - a prawie wszystkie wypieszczone. To wiem, o czym piszę ;)
Beatko, pozwolisz, że odpowiem tak: :hug:
Magdo, o Karkonoszach będzie, do znudzenia :wink4:
Jeśli miałaś dwa ogrody (ale jak odległe? Moje - 120 km od furtki do furtki, 2 bite godziny), rozumiesz moja schizofreniczną sytuację. Coś kupię - gdzie to wsadzić -tu? tam? A jak coś rośnie, myśl z tyłu głowy: wyprowadzę się stąd, a to zostanie... na poniewierkę... W mieście się martwię, że tam schnie/moknie/marznie/jest pożerane. Pojadę w góry - martwię się, ze tak powiem, ze znakiem przeciwnym. A zawsze,że będąc w jednym miejscu, nie mogę sycić oczu kwitnącym akurat TAM. :crazy:
Moje suki to wszystko inne niż pluszaki. Nieszczęściem tej rasy jest mylący wygląd. Stąd tyle porzuceń, tyle biedy i bólu...
Romeczko, Ago, Aniu Adasiowa - jak miło Was spotkać! Rozgośćcie się! Herbaty? A może jednak espresso? Doppio? Stretto? Kropelka alkoholu dolana do naparsteczka mokki nie zaszkodzi przy tej zmiennej aurze. Zaraz Wielkanoc, może kawałeczek Colomby? Słodycze nie? Dlaczego... No to jutro, zapraszam!
codziennie!
Iwono -Lipko :happy: , to jesteśmy już dwie co najmniej, rozumiemy się ;) Jak pisała Haneczka, najpiękniejszy rododendron nie pomerda ogonem, gdy wracasz do domu, najwonniejsza lilia nie spojrzy tak... rozumnie w oczy, gdy wszystkiego się odechciewa, prawda?
Emalio, jasne, spróbuje jeszcze dziś wypatruj w wątku Łaciata włoszczyzna. Panna cotta to deser arcyprosty i za to go kocham (no i za smak :P ).
Dzięki za bukiet! :kiss3:
Jolu, Gabrielu - wasze niesamowite ogrody nie są dla mnie nawet żadnym przykładem, tak samo jak kompletnie "zarośnięty" ogród Ewy. to tak, jakby malarz pokojowy chciał się wzorować na Salvatore Dali, albo kimś w tym guście.
Dorotko, jeszcze raz dzięki wielkie za wszystko, mam nadzieje, że kiedyś wpadniesz do moich rh nie tylko wirtualnie. jak Twoi ogoniaści?
Olu, ja nie jestem żadna "anonimowa Ania" :rotfl1: , moich zdjęć kupa, choćby w wątku "Z psami przez Europę", a przydługawych wpisów śmiecących cudze ogrody wyczuć łatwo, co ze mnie za ziółko. Ziółko? Zielsko raczej, bo szerze to właśnie dziś stuknął mi następny krzyżyki to parzysty :sad2:
Sieriko , czytając zarumieniłam się, mimo wspomnianego krzyżyka. dzieki za miłe słowa.
Mam nadzieje, że nie pominęłam nikogo, jeśli jest inaczej, przepraszam, przeczytałam uważnie i z przyjemnościa wpisy od was Wszystkich.

Czytam, że u niektórych znowu burak nadciągnął, ja- niezielne dziecko szczęścia miałam dziś dzień wolny (zaczynam weekendy w czwartek),wolny i słoneczny tak, aż wszystko szło dobrze, robiło się samo, migusiem, bez większego wysiłku. Wsadziłam (tym razem nie sama) prezent od męża naprawdę dużą magnolię Genie. I to całą w wielkich pąkach. poucinałam jeszcze trochę różanych pędów, niektóre jednak uschły. Wyniosłam na taras moja niemałą cytrynę. Bidula, cała w tarcznikach, raz już pryskałam, ale zaraza odrodziła się jak feniks z popiołów, a w domu pryskać nie sposób. Przebieżka z psami do weta i nazad (razem z 3 km) to już sam miodzio. Na koniec jeszcze mnie poniosło do Auchan, niby po żer, ale tak mimochodem bryknął do wózka rh America i azalia Chanel... Mają spory wybór, jak na market mydło-powidło, głównie odmiany fińskie, od Ciepłuchy, a ceny internet:2, grzech nie brać, prawda?


Mój Geniusz




Pszczoły pracowały w krokusach jak szalone
Ard Schenk


Maleńkie przylaszczki - błękitne kociątka

Jeszcze iryski


Mój ogród od ulicy - mój kochany cedr, wyhodowany od patyczka 20 cm.


...i od tyłu - widzicie, co mi robią :woohoo: ? Operator żurawia zagląda mi wprost do łóżka :hammer:

doka.jpg


Nowo urządzona "różanka" w wersji light - 6 krzaczków, w tym 4 angielki, 1 dunka, 1 wielkokwiatowa, same pomarańczki (no, i jasne pomarańczki)
A konewka tam leży bo...

konewka.jpg



...mam coś takiego. Przez konewkę trudniej przebiegać.
Pozdrawia Lucia, oaza spokoju (wszystkie beagle to piecuchy, jak i ich opiekunka)
.
Ostatnio zmieniany: 20 Mar 2016 21:06 przez . Powód: uzupełniono fotki na prośbę autora wątku
Za tę wiadomość podziękował(a): Aguniada, Aszka, Bozi, Baptysja, Amarant, hanya, edulkot, Krzysia, Adasiowa, beatazg, zanetatacz

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 18 Mar 2016 21:15 #446583

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 3675
  • Otrzymane dziękuję: 4816
Hej, jeszcze szybciutko, bo w czasie, gdy pisałam, zjawili sie kolejni goście:
Małgosiu, nie jestem skromna, tylko jeszcze trochę widzę - jak włożę okulary zwłaszcza. ;)
Na tarasie jeszcze puchy, stoją tylko kamelie, oliwka (strasznie pokiereszowana) i agapant. A, i bratki/pierwiosnki, ale nie o to ci chodzi, prawda?
Marto, moja gleba jest może dobra - ale do buraków cukrowych, i to gdyby pod cienka warstwa nie było kupy gruzu, jeszcze powojennego, a tez z budowy domu. ponadto ze względu na psy (żrą absolutnie wszystko, co organiczne) możliwość nawożenia jest ograniczona. Nawozy mineralne i całkiem sztuczne. To samo środki ochrony roślin. Najgorzej za ślimakami, nie mogę rozsypać niczego typu ślimakol. głównie po to zarejestrowałam się na tym forum, by czytać, co piszą mądrzejsi i szukać rady i pomocy.
Za tę wiadomość podziękował(a): broja

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 18 Mar 2016 21:24 #446594

  • futrzasta
  • futrzasta's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 1805
  • Otrzymane dziękuję: 629
Wszystkiego najlepszego :drink1: :flower1:( do wyboru wedle gustu lub oba naraz ) Miło spotkać kogoś, komu stuka tego samego dnia ;) Gdy czytałam o tym,jak wgapiałaś się w te poniemieckie ogrody mnie się przypomniała moja fascynacja "Tajemniczym ogrodem " a raczej opisami roślinności. Wtedy zamarzył mi się taki. A tymczasem zderzam się co i rusz z rzeczywistoscia.
No dobra, pozdrawiam i czytam i patrzę dalej
Ostatnio zmieniany: 18 Mar 2016 21:28 przez futrzasta.

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 18 Mar 2016 21:26 #446595

  • Aszka
  • Aszka's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 2330
  • Otrzymane dziękuję: 2054
:jeez: byłam,widziałam .Zawsze jak czytam o katarach jest mi smutno.
Zauważyłam,że nie zaglądam w inne wątki :jeez:

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 18 Mar 2016 22:07 #446616

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 3675
  • Otrzymane dziękuję: 4816
Olu - każda wojna jest straszna, a prowadzona w imię religii to jej zaprzeczenie. Ale jak zawsze - mówi się o wierze, chodzi o mamonę...

Futrzasta, wzajemnie - pięknej wiosny! :flower1:
Ostatnio zmieniany: 20 Mar 2016 21:04 przez .
Za tę wiadomość podziękował(a): mosewa, hanya

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 19 Mar 2016 06:41 #446684

  • Dorota15
  • Dorota15's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 2723
  • Otrzymane dziękuję: 2179
Aniu trochę do Ciebie daleko ale nie wykluczam takiej przejażdżki. Wrocław odwiedziłam zeszłego roku z wycieczką ale wtedy jeszcze Ciebie nie znałam. Chętnie zobaczyłabym ogród i te dwa cudne łobuzy.
Moja Rosie ostatnio zwiała z kojca, powyciągała i pogryzła mi świeżo podpisane znaczniki. Ale co zrobić, ona tego nie rozumie, ja rozzłoszczona na nią patrzę, tłumaczę a ona radośnie macha ogonem :jeez:
A Nestor doczekał się dzieci. Myśleliśmy, że nici z jego ostatniej randki a tu dzwoni Pan, że są szczeniaki. Niebawem zawita do nas mała gończa. Moje dziewczyny są zachwycone, biedny szczeniak nie będzie miał spokojnego życia :)

Przede wszystkim jeszcze wszystkiego dobrego z okazji urodzin :flower1:

Ps. Myślę, że jesteś odpowiednio przygotowana do tego podglądania, w sensie ładny szlafroczek, makijaż i fryzura :lol:
Ostatnio zmieniany: 19 Mar 2016 06:44 przez Dorota15.
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 19 Mar 2016 10:09 #446736

  • hanya
  • hanya's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 4320
  • Otrzymane dziękuję: 3524
Aniu, czy Twoje psiska omijają konewkę? :supr3: :supr3: Kubuś by ją porwał i dopiero wtedy by zaczęła się prawdziwa zabawa :happy: . Gania z konewką dookoła domu, przez krzaki i tylko słuchać łomot o płotki, gałęzie, ogrodzenie. Pięknie kwitną cebulowe, z tego widać, jakie masz grzeczne psiaki: nie zdeptały i nie zjadły; nie narzekaj na nie, bo się obrażą :rotfl1: magnolii nie musisz zabezpieczać? :hug:
Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do Ogrodu wśród starych sosen

Hanka
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 19 Mar 2016 18:27 #446833

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 3675
  • Otrzymane dziękuję: 4816
Dorotko, o tak, jestem przygotowana jak jasny gwint do oglądu "scen łóżkowych", gdy 5.50 zwlekam się spod 2 łaciatych cielsk, chrapiących w tercecie z ich panem i macając przed sobą, bo bez okularów, brnę do łazienki. A że w tych podniecających okolicznościach maci mi się trochę i rozum, często wyłażę z łazienki w niekompletnej garderobie, robię na progu :woohoo: :woohoo: :woohoo: , w tył zwrot...
Dorotko, cudna wiadomość, Nestor tatusiem i bierzecie jego córeczkę! To dopiero będzie "psów granie"! Trzymam kciuki za szczęśliwe przyjście na świat maleństwa. Z jakiej hodowli jest sunisia?
Haniu, Lutnia to w zasadzie już nie niszczy, sporadycznie robi kopalnię odkrywkową w trawniku. A Cytra jest niewielkim pieskiem, gdyby wzięła tę konewkę, trudno by jej było iść. Poza tym beagle to nie aportery, nie przepadają za ganianiem z czymś w pysku - no, chyba że z czymś jadalnym. Co innego szaleńczy gon dla samego pędu, ósemki, nawrotki, skoki przez szerokość rabaty - czasem z lądowaniem jak polski skoczek w ostatnim sezonie, czyli przed punktem k ;)
Dziś mimo ponurego ranka tez był dość ładny dzień, tylko o wiele chłodniejszy. Trawa zielenieje jak szalona, muszę czym prędzej zabierać się za "rozplątywanie' i wygrabianie mchu. Tylko jak, panie premierze, skoro nadal z trudem oddycham a napady kaszlu oberwały mi co najmniej jedno z płuc :dry: A w przyszlym tygodniu - mazurki i pasztety :think:
Miłej i pogodnej Niedzieli Palmowej wszystkim!
Za tę wiadomość podziękował(a): olibabka, hanya, beatazg

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 19 Mar 2016 18:57 #446838

  • Bozi
  • Bozi's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 4600
  • Otrzymane dziękuję: 2391
Aniu, ale u ciebie tłok :) Genie to piękna magnolia. Ciekawa jestem drugiego ogrodu .
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 19 Mar 2016 21:24 #446905

  • lelumpolelum
  • lelumpolelum's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 456
  • Otrzymane dziękuję: 468
Pani Aniu droga, proszę sobie to płuco podwiązać z powrotem, bo to nie jest pora na chorowanie :eek3: Może jakiś miodzik, czosnek lub inne wykwintne ekscesy? I, rzecz jasna, okłady z łaciatych cielsk, skoro jest możliwość. Moje, niestety, nie dają się skusić na wspólne spanie a szkoda. Teraz byłam przez cały tydzień sama, bo mąż wyjechał i telepałam się przez pół nocy w piżamie, swetrze, wełnianych skarpetach, ba, nawet w czapce, a łobuzy spały przytulone na swoim łóżeczku i miały mnie w głębokim poważaniu. Za dobrze je wychowaliśmy :club2:
Mazurki i pasztety, na szczęście mnie nie ruszają, bo też kto to widział urządzać święta wiosną, gdy jest tyle ciekawszych zajęć? O, zimowe, to proszę bardzo, mogę się produkować kulinarnie, przynajmniej się człowiek przy piecu zagrzeje ale teraz? Takie coś tylko planuję zmajstrować, bo mnie technicznie i wizualnie zafascynowało
www.slodkiefantazje.pl/przepisy/4535/cia...etectCookieSupport=1
Przyjeżdża rodzina, robimy maraton gry w scrabble, kalorie się spróchniałym mózgownicom przydadzą ;)
Zdrówka życzę :bye:
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 20 Mar 2016 20:22 #447262

  • Łatka
  • Łatka's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 3675
  • Otrzymane dziękuję: 4816
Bożeno, tłokiem sama jestem zaskoczona, jak pisałam -ale pewnie działa efekt nowości, jak otworzą nowy sklep, klientela się zbiega, a nuż promocja... :happy:
Dawno pożądałam magnolii o tego rodzaju kwiatach, jak Genie, a jeszcze piszą, ze kwiaty odporne na przymrozki :supr3: . Pożyjemy, zobaczymy. Wrocław jest magnoliowym miastem, wstyd po prostu ich nie mieć. ale co roku w porze kwitnienia ślicznotek sen z moich powiek spędza straszliwa wizja, ze nad ranem temperatura spanie niżej zera i zamiast drzew-flamingów i chmurek bladoróżowej koronki oczom ukażą się gałęzie obwieszone brudnymi szmatami przemrożonych płatków.
Na razie na "ogród" karkonoski trzeba poczekać, bo z racji różnych okoliczności nie byłam tam od tygodnia - a pojadę może w Wielkanoc. Ale strata niewielka. Po pierwsze, wegetacja jest w Karkonoszach przesunięta w stosunku do Wrocławia najmniej o 3 tygodnie (podobno leży moc śniegu). Po drugie.. tam to dopiero jest ogród w cudzysłowie, tak naprawdę tylko kawałek łąki, którą usiłowałam rekultywować głównie ze strachu, że po większej ulewie lawina błotna zjedzie na mój domek. A przy doku może 100 m ogrodzone jako psi wybieg i boczkami, pod ścianami, pod płotkami stopniowo zasiedlane częściowo dzikimi, częściowo ogrodowymi roślinami. Ale "wyporność" tych rabatek już się właściwie skończyła - każde dalsze poszerzenie skończy się tratowaniem przez kłapouche zawartości grządek.
Pani Beatko - ależ masz niefart z tymi psami, że sypiają tylko ze sobą :rotfl1:
Okłady z łaciatych cielsk są dobre na wszelkie przypadłości, już to wieku, już to krwawiącego serca. Piszę żartobliwie, ale to prawda, a ja jestem chodzącym przykładem pokonania depresji człowieka przez malutka suczkę beagle, nie do końca rasowa, nie strasznie mądrą, nie fachowo szkoloną - ale empatyczna, jak rzadko który człowiek... Prawie codziennie idę do niej, do tej białej bryły kwarcytu w ogrodzie... i jakoś mi potem troszkę lepiej.
Co do chorowania - weekend dobrze mi zrobił, a w następnym tygodniu gadam tylko 3 dni, więc jakoś będzie.
Leśny mech jest popisowym ciastem mojej przyjaciółki.
Uwielbiam scrabble, ale rzadko praktykuję. Z braku partnerów, bo wredna rodzina odmawia, a psy maja łapy tak ukształtowane, ze trudno im ustawiać małe tafelki na planszy.

Dziś tylko kilka "main view" i mała wyliczanka roślin, fatalna pogodę przyniosła ta Palmowa Niedziela.



Jak widać, kikuty drzew robią u mnie za podpory do powojników - a trzem starym, dość parszywym, co najmniej pięćdziesięcioletnim drzewkom klematisy ocaliły życie- reszta poszła pod piłę. Widoczny na pierwszym planie pień był morela, i to sadzoną przeze mnie - umarła w jeden dzień, jakieś 7-8 lat temu.



Ta "wyspa" to moja najstarsza rabatka kwiatowa, a także jedyne miejsce, gdzie bez problemu rosną 3 ponad piętnastoletnie azalie wielkokwiatowe. NN, bo czyż wtedy zagracałam sobie głowę nazwami? Dziki gon dookoła tej "wyspy" to ulubione zajęcie łaciatych. Efekt uboczny - wyryta rynna w trawie, głęboka na jakie 5 cm, z pokora i cierpliwością benedyktyna obsiewana , wyrównywana przeze mnie... i w jeden dzień rekonstruowana przez ogoniaste.


Tutaj - i na lewo od kratek - poprzesadzałam te róże, co je mam. Róże są dobre na psy. W sensie, w mocne i wybujałe krzaki kolczastych odmian psy tak chętnie nie włażą. Całkiem głupie nie są.
Dlatego wybieram róże o dużej sile wzrostu, a angielki - bo jako jedyne naprawdę mnie poruszają.



Świeża przeróbka. Ta górka powstała po wybraniu ziemi (a raczej gliny) sprzed domu, gdy "fachowcy" układali puzzle pod mój samochód. Oczywiście, zwalili najgorszą glinę na wierzch. A ja durna (28 lat temu, teraz może trochę mniej durna) wsadziłam w to moje pierwsze rh... :hammer: . Umierały stojąc :jeez: . Ledwie żywe rododendronowe zombie (ale nie te z pierwszego sadzenia, potem próbowałam jeszcze sypać do dołów specjalna ziemie, potem zaczęłam dopiero wykonywać drenaż pod każda roślinę) stały się zaczątkiem mojej różanecznikowej łąki w Karkonoszach. Ostatnia akcja - tydzień temu wywiozłam marniejący wielki okaz Vater Böhlje, a w to miejsce, wykonawszy wielki dół, 20 cm keramzytu, + worek ziemi do rh, wsadziłam Hachmanns Feuerschein. Ma być czerwono! ;)
Z tyłu Cunninghams White, też już cienko przedzie (pewnie korzenie doszły do gliny, choć to odmiana gniotsa-nie łamiotsa).
Pochwalę się jeszcze prezentem, zrobionym samej sobie. Z serii: zakup bezsensowny :oops:



Miłego wieczoru i pieknej pogody w wielkim Tygodniu!
Ostatnio zmieniany: 20 Mar 2016 20:24 przez Łatka.
Za tę wiadomość podziękował(a): , Aszka, Bozi, Amarant, hanya, Krzysia, broja, gogi_s

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 20 Mar 2016 20:32 #447270

  • Dorota15
  • Dorota15's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 2723
  • Otrzymane dziękuję: 2179
Łatka wrote:
Dorotko, cudna wiadomość, Nestor tatusiem i bierzecie jego córeczkę! To dopiero będzie "psów granie"! Trzymam kciuki za szczęśliwe przyjście na świat maleństwa. Z jakiej hodowli jest sunisia?

Narazie psiunka będzie u nas ale potem powędruje do siostry męża. Moje dziewczyny muszą najpierw wyprzytulać szczenię zanim je oddadzą.
Nestor jest ze Smogorzewskiej Zagrody a suka niestety nie wiem :dry:
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 20 Mar 2016 20:39 #447275

  • Aszka
  • Aszka's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 2330
  • Otrzymane dziękuję: 2054
Nasze psy też zawsze z nami.Miałam kiedyś pudla który 5 minut robił ciche podchody na łóżko po to żeby na koniec z wielkim stękiem ułożyć się koło mnie.Bardzo lubię małe ciałko Tobiego przytulone do mojego boku

Ciasto mchowe też będę pierwszy raz robić.Chyba robi się modne
Za tę wiadomość podziękował(a): Łatka

Rozszczepiona jaźń i psy ogrodnika 20 Mar 2016 21:36 #447316

  • 's Avatar
Mam nadzieję Aniu, że nic nie namieszałam z fotkami i są w odpowiednich miejscach.
Beata narzeka na brak psiego towarzystwa w łóżku a mnie się marzy od czasu do czasu choć jedna spokojna noc, bez chrapania i puszczania bąków :teach:

Moderatorzy: Adasiowa, Dorota15
Wygenerowano w 0.345 sekundy
Zasilane przez: Kunena Forum