Dorota, bo jeszcze Zima zła gotowa pomyśleć, że nam się podoba!

Biały kolor latem co zupełnie co innego... Przyjemne wytchnienie, a nie udręka i zagrożenie kurzą ślepotą!
Gosiulu, no też to zauważyłam! Czyżbym ja jeszcze miała miejsce na dotychczasowych rabatach?

To chyba jednak złudzenie... Ale gdyby jednak, natychmiast wiosną uzupełnię! O zaniechaniu plewienia mowy być nie może! Tyle tu sokolich oczu!
Aguś, ja z zapamiętaniem nazw problemów nie mam, no chyba że czasem mam je na końcu języka

, gorzej jest z przyporządkowaniem nazwy do liliowca... Jakiś bałagan lekki się wdał, choć na razie sytuacja jest opanowana, ale na znaczniki liczyć do końca nie można, potrzebny jest PLAN

No planu jeszcze nie ma...
Jola, oj, z tą pracą u starożytnych różnie bywało...

Zwłaszcza u niektórych... My, nowożytni, pracujmy zatem, ale z tym jedzeniem to tak bez przesady, wiosna idzie!

"Trójącik"

nadal nie naciśnięty!

Bojam, bo jeszcze mi się spodoba!
Gosiulu, te mądrości ludowe... One nie uwzględniały sytuacji, gdy się nakupuje roślin, a nie ma gdzie posadzić!

Wtedy boli...
Jolu, wojna?
Bożenko, ja jeszcze róż nie przekreślam, ja jestem wyrozumiała...

Ale Twoje stanowisko pod tytułem "nie, to nie" sobie zapamiętam, może wkrótce wprowadzę je w życie! Masz rację, jest tyle bezobsługowych bylin, ale może za to kochamy róże, że są takie wymagające... Piękne hortensje widziałaś? Chyba u siebie!

Moje się dopiero wyrabiają!
Zima się rozkręca...

Trzeba się jakoś ratować przed depresją!

Jak się ratować, jak nie ma co zamawiać!

Może zatem cieszyć się tym, co się już kiedyś zamówiło, kupiło?

Dziś proponuję pozaglądać głęboko w słupki i pylniki różnym kwiatkom, na tyle głęboko, na ile moje umiejętności i sprzęt pozwoli!
Ach, kiedyż znów zabrzmi w naszych ustach szkółkingowe zawołanie "Kupować, kupować, kupować!"