Aniu,marzyłby mi się taki chłop ale teraz po 44 latach już nie warto myśleć o zmianach

Na szczęście nauczył się robić zakupy ale pod warunkiem,że dostanie kartkę
Ewo,myślę,że w tym roku już nie będę gonić w piętkę,po 6-tym grudnia udekoruję dom i podwórko i będę się upajać widokiem a nie oglądaniem garów.
Haniu,tak to jest jak się samemu robić nie chcę

(żartuję) Przez kilka dni wcale nie wychodzę na podwórko bo co chwilę pada ale roboty w ogrodzie jeszcze niezakończone

Nie będę miała wyjścia i muszę jeszcze zrobić co nieco.
Aniu96,dziękuję za podpowiedź w temacie kory,wiosną się za to zabiorę.Wydaje mi się,że wszystkie albo spora większość to róże pachnące i powtarzające kwitnienie.
Monia,to co pisałam to było o naszym Pawle

masz świętą rację,że gotujący chłop to skarb,mnie nie było to dane

Ja też nie wynoszę śmieci
Paweł,no właśnie "prawdziwy Macho"
Beatko,trochę za dużo pracy przy dekoracji domu aby robić to na ostatnią minutę.Za czasów naszych babć stroiło się tylko choinkę w domu a teraz to jest cały rytuał.Niektórzy tysiące lampek i dekoracji zakładają.
Edytko, a gdzie tam skończyłam

prawie tydzień przesiedziałam w domu,liczę,że od jutra będę miała szansę choć na trochę wyjść z domu.Kilka róż zostało mi do posadzenia.Chcę tą białą pnąćą różę z pod domu przesadzić w inne miejsce a tam dać czerwoną bo ta biała na tle białego domu jest prawie niewidoczna.Muszę jeszcze przesadzić białe floksy no i trzeba będzie wreszcie zacząć zabezczać hortensje ogrodowe i kopczykować róże.Sporo jeszcze tego zostało do zrobienia

Witam Cię
Kasiu na Jaśkowej

skąd wiedziałaś ,że przepadam za ciastem z galaretką? masz gdzieś ustawionych odpowiednich ludzi?

Zdjęcie wkleiło się w odpowiednie miejsce

Na naszej polanie też nie ma ani jednego drzewa ale polana jest otoczona drzewami i cienia jest wystarczająco dosyć a czasami nawet nam go brakuje.Liści nie wygrabiam,dopiero wiosną tam gdzie jest potrzeba to się je usunie.Nasza polana leży na skraju Borów Tucholskich pomiędzy Gdańskiem a Bydgoszczą,wszędzie mam 100 km.Agroturystyka to za wiele powiedziane ale tak od czasu do czasu przyjmujemy gości,tych którzy cenią sobie spokój albo jazdy konne po pięknych przyległych lasach albo też tych którzy lubią leśne wędrówki.Zaglądają również do nas Oazowicze i z tych wizyt jestem najbardziej ukontentowana bo nigdy nie zostawią mnie bez pomocy a to wypielą a to coś posadzą a nawet zaprojektują rabaty

Będzie mi bardzo miło jeśli zechcecie swój wolny czas spędzić na Jaśkowej.